Nie mam dużego doświadczenia w łowieniu sandaczy, jednak jak je próbuję łowić to głównie z opadu - wtedy hamulec mam tak ustawiony, że trzeba sporo siły włożyć w to, żeby linka była oddawana przez mechanizm kołowrotka (używam głównie plecionek i ustawienie hamulca jest wtedy o wiele ważniejsze niż przy żyłkach - plecionka jest nierozciągliwa i nie amortyzuje szarpnięć i odjazdów).
Ustawienie hamulca sprawdzam w sposób następujący: łapię za linkę (czasem okręcam wokół dłoni) i wyciągam około 10 cm linki. Dzięki temu dokładnie wiem jaka siła musi być włożona w wyciągnięcie danej długość linki.
Na szczupaka ustawiam hamulec w skali od 1-10 na 6/7 (1- luz, 10- zero luzu). Zależy jeszcze od wędki - łowię głównie na wędki o progresywnym ugięciu (pracuje mniej więcej na całej długości), więc one też sporo amortyzują i wybaczają błędy przy holu.
Dwa tricki:
1. Sprawdź jakość i stan hamulca. Sam kołowrotek weź do reki. Odkręć hamulec tak, żeby lekko oddawał linkę pod swoim ciężarem. Przełóż linkę przez kabłąk i złap za jej koniec. Daj kołowrotkowi powoli zjeżdżać. Jeśli oddaje linkę równomiernie to jest ok jeśli oddaje skokami lub przyspiesza to już gorzej (w szczególności jeśli to jest nowy kręcioł - takich maszynek absolutnie nie polecam). Stan hamulca może wpływać na spady - zacznie coraz szybciej luzować linkę która powinno być napięta ze stałą siłą albo będzie luzował skokami i odstrzeli hak z pyska.
2. Ja zawsze wolę mieć ustawiony hamulec minimalnie lżej niż wynika z metody łowienia. Lepiej zamortyzuje odjazd, ale... Trzeba zachować większą czujność. A teraz przejdziemy do triku - podejrzany od kumpli łowiących karpie na lekkie match'ówki: jak masz trochę lżej ustawiony hamulec to zawsze możesz regulować jego prędkość oddawania linki przy pomocy ręki, którą kręcisz korbką lub palcem skazującym ręki, którą trzymasz wędzisko- dodajesz dodatkową siłę przy pomocy tarcia palców o szpulę. Ta metoda pozwala zniwelować w pewnym stopniu niedoskonałości kołowrotka i jego hamulca, a przy okazji dobrać bardzo dokładnie siłę oddawania linki. Dwie uwagi:
a. trudniejsze i bardziej niebezpieczne zacięcie przy lżej ustawionym kołowrotku - możliwość zrobienia brody - największa chwilowa siła przekazywana przez wędkarza na linkę potęgowana przez dźwignię wędziska - im większa siła tym bardziej rozpędzi się szpula i w efekcie odda więcej linki niż droga, którą przebyło wędzisko,
b. jak ustawisz na początku hamulec mocniej to musisz go szybko odkręcić w przypadku sztywnej wędki i plecionki.
Porada do tricku nr. 2 - świetnym miejscem na ćwiczenie tego tupu zagrań są stawy hodowlane i karpie. Częste brania = więcej prób; silne skubańce dają popalić i uwidocznią wszelkie błędy (nawet w konstrukcji stanowiska)