5 stopni, piekne slonce, brak zachmurzenia. To nie zdaza sie w grudniu zbyt czesto. Iscie wiosenna pogoda w drugi dzien zimy nie pozwalala wysiedziec w spokoju u mamy. W przerwie w swiatecznych przygotowaniach wyskoczylismy z bratem oraz z galienim i jego bratem zobaczyc graniczny Bug ostatni raz w tym roku. Nad woda sporo ludzi, na wodzie rowniez walczyli ostatni mohikanie ;). Na trzeciej miejscowce na kopyto RH od tymona zlowilem standardowa buzanska dwojke. Zabawnie jasno wybarwiony szczupak przystosowal sie do zwirowo-gliniastego na tym odcinku rzeki dna. Fotki tym razem nie bedzie, bedzie za to jedna potrawa wiecej na Wigilijnym stole, własnoręcznie przyrzadzona. Taki inny rodzaj satysfakcji, raz w roku ;).