Ja, chociaż nie dane mi były ryby na Domaniowie, jakże miło wspominam ten zbiornik! W 99,9% dzięki kolegom i przyjaciołom, z którymi byłem tam razem. Pierwsz raz, jak byłem na Domaniowie ( z łowcą powyższego szczupaka :), Marianem i Bartkiem ), Domaniów wydawał mi się wielką wodą. Młody jestem, wybaczcie! Poznałem tam Puzia, Mottle, zawięziłem więzi z Novisem, poznałem wcznuczkę Kaz'a (Kazia też :)), Blanka, Wróbla i Darka! Złamałem Kazikowi wiosło, ciągnąłem żaglówkę na linie malutką skorupką... Jest co wspominać, i jest gdzie wracać! :) I te znajomości! Następnymi razami poznałem jeszcze więcej wspaniałych ludzi! Bodzia, który jest u nas na forum już, Wieszaka spotkałem znowu, nawet ostatnio Jasiu przyjechał z głębokiej północy! :)
Szanujmy tą wodę!