Wybrałem się dziś na rekonesans.
Pomyślałem (słowo na wyrost) ;) , że aby mieć święty spokój pojadę na brzeg od strony EC Siekierki. Po drodze stoi tablica informacyjna o rezerwacie.
Swoją drogą, jak to w naszym pięknym kraju bywa, na tablicy czytamy o zakazie polowań, rybołówstwa itd. No ale przecież my łowimy w myśl ustawy amatorsko, więc nas to nie tyka. Aby bardziej zamotać sprawę, zwróćcie uwagę, że jeziorko zniknęło z rejestru wód Okręgu Mazowieckiego a najlepsze jest to, że opiekuje się nim koło nr 56 MZK, które rozgrywa na nim zawody . No i tablicy nie można było prosto postawić.
Nad brzeg dotarłem w stylu Maji Włoszczowskiej (błocko, wertepy, krzaki do pasa) długo tam nie zabawiłem, bo ilość śmieci powalała. Może nie aż tyle co sfotografowaliście nad Jeziorką, ale górka butelek po napojach i puszki po kukurydzy były wszędzie. Szybko ewakuowałem się na drugi brzeg gdzie o dziwo nikogo nie było i nawet było czysto. Woda czysta, mnóstwo żab, gorąco i słonecznie, czego chcieć więcej.
Potestowałem i ustawiłem ostatnio zrobione woblerki, kijek od Mikołaja i rozprostowałem kości po zimie.
Gościu co z łodzi machał mówił, że nic nie złapał, ale dziś nie to było dla mnie najważniejsze.
Wiosna panie sierżancie😄.