Wieści znad Narwi
Sezon wędkarski 2011, 2010 i 2009
Nie chcę być źle rozumiany, ale to moja wizja owych kontroli które w moim odczuciu są przeprowadzane w wygodnych dla PSR u miejscach i wygodnym czasie. A tam gdzie, wędkarzy jest mniej tam pewnie uznają że się nie opłaca kontroli przeprowadzać - i tam właśnie raj mają pseudo-wędkarze i kłusownicy
Inna sprawa, że rzeczywiście jak wspomina Wozik, nigdy nie zdarza się to w godzinach około nocnych czy też przy brzydkiej pogodzie. A wiadomo – wtedy właśnie żerują wszelkiej maści kłusownicy i tym podobni. Aha, i jeszcze dodam, że te kontrole to najczęściej w tygodniu, nie w weekendy.
Tak więc ilość kontroli ja odbieram jako nie najgorszą, natomiast jakość pozostawia wiele do życzenia.
Dla ciekawości powiem, że mają wyznaczone kontrole nocne oraz sobotnio-niedzielne w najróżniejszych okolicach "okręgu warszawskiego" -ale w nocy się śpi
Kiedyś najczęstszymi miejscami były okolice trasy z Warszawy do Wierzbicy (posterunek terenowy) -Kanał Żerański oraz zapora w Dębem (średnio raz w tygodniu) -kłusole mieli bajkę.
Ciekawe czy się coś zmieniło?
Pomyślałem - klenie! Tak więc udałem się na "niezawodną" miejscówkę - biczowałem wodę przez godzinę i 15 minut - próbując różne wobki, obrotówki, paproszki i twistery - nawet drop shot poszedł w ruch.... Nawet puknięcia :) Wiał silny północno wschodni wiatr - co może tłumaczy brak brań i brak wędkarzy nad wodą...
W niedzielę wyskoczyłem na szczupaka - główka 10 gram, spore gumy - też nie miałem niestety zbyt wiele czasu a do tego jedna burza za drugą, niesamowicie silny deszcz, przed którym trzeba było co chwila uciekać.... Również bez brania.
Ale spływający z góry Narwi Leszek, trafił na gumę szczupaka między 4kg a 5 kg - niestety w dał mu w łeb :( A Krzysiek złowił bolenia około 65 cm w Zambskach... Więc jednak coś się dzieje - tylko trzeba umieć łowić ;)
Nie miałem nawet jak zadzwonić bo telefon nagle mi znikł i odzyskałem dopiero dzisiaj rano.... 🤐
Wróciłem właśnie do Warszawy, w sobotę byłem nad wodą od 11.00 do 19.00 zaczynając na wysokości Domu Polonii w Pułtusku, schodząc w dół - skończyłem na cyplu za mostem żelaznym. Wynik - jeden szczupaczek ok. 40 cm na woblerka Cormorana... Dzisiaj pojechałem na wysokość Lipy i Chmielewa - 3 godzinki we dwóch z ojcem - bez brania.
Czyli - nic nowego :)
Zaloguj się aby dodać odpowiedź.
