Wieści znad Narwi
Sezon wędkarski 2011, 2010 i 2009
Dziś całe łowienie w deszczu. Ale płoć brała pięknie. Znowu zdecydowałem się tylko na bata. I otrzymałem nagrodę w postaci pięknie walczącego „półmetrowa”. Mimo, że to „tylko” leszcz był, to na bacie z przyponikiem 0,10 i malutkim haczykiem, płociowym druciakiem, do tego w nurcie, naprawdę się działo. Dobre 5 minutek musiałem trzymać cierpliwie i nie drażnić rybki w nurcie. Do tego sporo płoci po ok. 30 cm…. Cóż więcej do szczęścia wędkarzowi potrzeba?
Być może jakby tak się mocniej napiąć na te rybki to można by połapać może jeszcze lepiej? Tylko po co? Moja wiosna to zawsze połączenie próby przechytrzenia kilku płoteczek z odpoczynkiem z dala od zgiełku i hałasu, który mamy na co dzień. W tym roku moja największa płotka miała 33 cm. Trzydziestek było sporo. W tamtym największa miała 36 cm. Może to nie są ogromne płocie. Ale ja je zwykle pamiętam cały sezon. Bo były pierwsze.
W tym roku na Narwi bardzo mocno postawiłem na połów batem. I to był bardzo dobry wybór! A już niespodzianka w postaci póltorakilowego leszcza na tak delikatny zestaw to była piękna nagroda.
Mam nadzieję, że rozpoczęcie sezonu spinningowego będzie równie udane i będę mógł pochwalić się jakimś przyzwoitym boleniem.
Aha. I jeszcze jedno. Odpowiadając na pytanie o miejsce moich połowów. To jest to miejsce, które w moim artykuliku o wiosennych płoteczkach zostawiłem dla siebie. Ale co tam: jest to Narew w okolicach Kikołów. I tylko dodam, że aby dojść do mojego łowiska przy tak wysokim stanie wody jak tej wiosny, trzeba się nieźle upocić.
http://www.to.com.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20090424/OSTROLEKA/148034161
Foto galeria:
http://www.to.com.pl/apps/pbcs.dll/gallery?Site=TO&Date=20090424&Category=ALBUM&ArtNo=516161478&Ref=PH&Params=Itemnr=1
brawo straż
Niestety kłusownicy nie poddają się, a jeszcze pseudo wędkarze swoje dokładają: Kłusownicze sieci na Narwi
Przeraża mnie coraz bardziej ta mentalność ludzi, te góry śmieci.... są nie do opisania - a ile jeszcze zostało na dnie zagrzebanych w mule i ile zostało jeszcze na brzegach...
Polska jest jednak głębokim blokiem wschodnim :(
Piękna, słoneczna pogoda, choć wiatr zimny, północy. Na szczęście mój króciutki spływ Narwią był zgodny z kierunkiem wiatru. Ruszałem na wysokości Gzowa, koniec – most w Wierzbicy.
Dodatkowe emocje to wspomniane wcześniej zawody z kolegą z pracy w godzinach 8.00 – 12.00 na rozlewiskach w Karniewku. On wyłącznie jerk – ja drop shot. Wygrałem szczupaczkiem 52 cm plus kilka okoni do 25 cm. Dodatkowo kilka krótkich szczupaczków. Czyli jak na nieznaną mi metodę – świetnie.
Ale najważniejsze jest to, że sezon rozpoczęty!!!!!
Oto widoczki z miejsc w których byłem
Tak czy owak sezon na kacze pyski rozpoczęty, w tygodniu trzeba jeszcze bolenia upolować w Warszawie:)
Długi weekend byliśmy z kolegą nad Narwią. 1 maj okolice pułtuska ,zaczęło się pięknie ,kolega złowił szczupaczka 40 rapkę 50 i około południa szczupłego 75, ja niestety bez brania .2-3 okolice Karniewek Serock kilka pistoletów i kilkanaście leszczyków na drgającą. Wędkowało się tu mało przyjemnie z powodu pływającej dużej ilości wielkich motorówek których właściciele nie zważali na to że obok pływają małe łódki wedkarskie i przepływali obok z wielkimi prędkościami .Cieszy mnie to że w ciągu tych 3 dni mieliśmy 3 kontrole 2PSR i 1SSR.👏👏
Mario- ładny wynik. A odnośnie tych kontroli, to nie ma co cieszyć. W roku są zawsze 2 strategiczne momenty, w których PSR lub SSR się pojawiają. 1 stycznia i 1 maja. Dziwne to jest, ale prawdziwe. A reszta roku już tak kolorowa nie jest. Ale to jak zwykle temat morze.
Wniosek-mandaty są, plan wyrobiony, do końca miesiąca mamy spokój
Zaloguj się aby dodać odpowiedź.