Jedno podbicie, niestety nie zacięte. Dalej ok 50m w dół rzeki i w drugim rzucie uderzenie, zacięcie i siedzi. Hol efektowny - wyskoki w wodzie, odjazdy i.... pod samymi nogami spięcie :nerwus: miał ok. 60cm. Woda się trochę pogotowała, ale myślę rzucę jeszcze kilka razy. minęło 5 min i uderzenie około 5m od moich nóg (brodziłem w woderach). Chciałem go dociąć po tym jak mi pierwszy spadł, niestety guma wystrzeliła z pyska jak pocisk w moim kierunku.
Na tej krótkiej wyprawce byłem z kompanem w postaci mojej szanownej małżonki. Która po moim pierwszym braniu woła mnie i macha z daleka. Podbiegam a tam widzę:
Dodam, iż była już godzina 21.
Wracając zajechałem do monopolowego (byłem w moro i woderach), a ekspedientka pyta:
"Pan usypuje wały przeciwpowodziowe?" :)