@Chojny83- jak dobrze zauważyłeś nie mam absolutnie żadnych pretensji.To Twoje subiektywne zdanie.Martwi mnie tylko Twój kompletny brak refleksu, gdyż cały wątek Wieści znad Wisły 2012 przepełniony jest fotami ryb z przynętami w buźce, nie wiem dlaczego akurat moje zdjęcie tak zwróciło Twoją uwagę...Nie wiem, czy chciałeś zwrócić uwagę, na istotny Twoim zdaniem dylemat moralny, czy też to jakaś osobista jazda w moją stronę..
Wieści znad Wisły
Sezon wędkarski 2012
@Chojny83- jak dobrze zauważyłeś nie mam absolutnie żadnych pretensji.To Twoje subiektywne zdanie.Martwi mnie tylko Twój kompletny brak refleksu, gdyż cały wątek Wieści znad Wisły 2012 przepełniony jest fotami ryb z przynętami w buźce, nie wiem dlaczego akurat moje zdjęcie tak zwróciło Twoją uwagę...Nie wiem, czy chciałeś zwrócić uwagę, na istotny Twoim zdaniem dylemat moralny, czy też to jakaś osobista jazda w moją stronę..
Dziękuje Panowie za gratulacje.
@Chojny83- jak dobrze zauważyłeś nie mam absolutnie żadnych pretensji.To Twoje subiektywne zdanie.Martwi mnie tylko Twój kompletny brak refleksu, gdyż cały wątek Wieści znad Wisły 2012 przepełniony jest fotami ryb z przynętami w buźce, nie wiem dlaczego akurat moje zdjęcie tak zwróciło Twoją uwagę...Nie wiem, czy chciałeś zwrócić uwagę, na istotny Twoim zdaniem dylemat moralny, czy też to jakaś osobista jazda w moją stronę..
bo napisałeś na co wzieły i już fota przynęty nie potrzebana :D :D :D
Proponuję zakończyć dyskusję i nie zaśmiecać wątku...
Pozdrawiam!
Pozdrawiam
tak ma w paszczy woblera mam nadzieje że za takie fotki teraz nie banują😜
poźniej na tego samego wobka zameldował się kolega....sumek 36 cm😄
a na koniec coś zgarnęło szczęśliwego łowcę z powierzchni i odpłynęło w odmęty Wisły razem z moim kilerkiem....:bezradny:
a to miejsce desantu pewnie znane wielu wiślanym łowcom
Pozdrawiam
Ja ciągle bez wymiara na koncie :bezradny:
miejsce: Siekierki
Skradam się, czaję....nawet widać czasem bolka...mam nadzieję....szybko-wolno...bardzo szybko....powoli....nic....zmieniam, zmieniam, zmieniam....kombinuję...ale standardowo pełna olewka....nagle jakiś dziwny łoskot....o masz jakiś niedzielny wędkarz wybrał się na śliską opaskę w klapkach...o cholera, ale musiał sobie obić plecy myślę....no ale nic żyje, pozbierał się i poszedł dalej-myślę do domu. Zająłem się sobą, nawet zaliczyłem dwie odprowadzki, ale ostatecznie "Matusiak" bolka nie skusił....jednak nagle nie wiadomo skąd wraca "niedzielny"...z boleniem 70+ przełożonym przez ramię...złowił kolację i poszedł do domu...ja też się zawinąłem.....kolejna wiślana lekcja pokory:bezradny:[/u]
Ładny Wilczek👏
Cierpliwym Wisełka wynagrodzi😄
Marcin. A ty nie chciałeś się pochwalić "żelastwem"🤐
Ładny Wilczek👏
Cierpliwym Wisełka wynagrodzi😄
A czym tu się chwalić, kawałek blachy, kawałek ołowiu, kawałek kotwiczki, troszki białej farby i cykadka jak ta lala :)
Dzięki Adaś.
W sobotę pływałem trzynaście godzin. Jeden boluś około 60-dziesiątak zaliczony, dwa spadły. Jeden sandaczyk z fotki zaliczony i jeden podobnych rozmiarów też spadł przy burcie, i sumek 65 cm. połakomił się na cykadkę. Więc nie było tragedii.
ale jak to się mówi człowiek uczy sie na błędach, tak więc następnym razem panom nie pójdzie tak łatwo....
jeszcze się kurde spotkamy a wtedy pogadamy innaczej.....
z drugiej strony miło było słyszeć że przez tyle lat nie było kontroli a teraz jest ich coraz więcej 🎉
a do tego spotkać WĘDKARZY którzy przychodzą z wędkami (federki) i łowią rybki dla relaksu lub jak kto woli dla przyjemności i wszystkie wypuszczają 😊
następny patrol juz wkrotce 😏
dziś zaliczyłem patrol SSR (wraz z dwoma kolegami z koła) nad Wisełką i niestety daliśmy się zrobić w ulalala :zalamka:
ale jak to się mówi człowiek uczy sie na błędach, tak więc następnym razem panom nie pójdzie tak łatwo....
jeszcze się kurde spotkamy a wtedy pogadamy innaczej.....
z drugiej strony miło było słyszeć że przez tyle lat nie było kontroli a teraz jest ich coraz więcej 🎉
a do tego spotkać WĘDKARZY którzy przychodzą z wędkami (federki) i łowią rybki dla relaksu lub jak kto woli dla przyjemności i wszystkie wypuszczają 😊
następny patrol juz wkrotce 😏
Radek wraz z kolegami zapraszam na siekierki :). Kłusoli tam jak grzybów po deszczu, zbierzecie żniwa jak nigdy.
Od tej pory aż do północy nie ma brań, więc rozkładam karimatę i śpiwór. Pobudka o 3;00 i powtórka ale tym razem nic. O 8;00 melduję się w przystani i wracam do domu.
Dziś pakuję sprzęt na przyczepkę i jutro wyruszam na mazury nad j.Mikołajskie.
Myślę ze tam stanę oko w oko z sandaczem 😂
pozdrawiam
Było już dobrze po dwudziestej drugiej, przeszedłem na kolejne stanowisko na wiślanej opasce, powoli, dyskretnie jak zawsze, przecież znam te "kamienie". Przycupnąłem na płaskim, sporych rozmiarów głazie, z którego kilkakrotnie już łowiłem w przeszłości. Wyselekcjonowane boleniowe pudło leży tuż pod nogami, z którego wyjąłem RH. Spróbuję na "ciężko", gumy w oddzielnym pół metra dalej. Woblera założę po dwudziestej trzeciej.....
Kilkanaście rzutów, i "raban"!!!:stres:
W mgnieniu oka jestem w wodzie.....na szczęście głowa na powierzchni, plusk zsuwających się kamieni, chyba intuicyjnie odrzuciłem wędkę na brzeg. Wygramoliłem się jakoś na opaskę, cały mokry i wk......y:nerwus:
Głaz, razem zemną "zjechał" do Wisły, po chwili dociera do mnie że i boleniowe perełki "poszły" jak kamień w wodę.....:beczy::zalamka::nerwus:
Wisełka definitywnie, "wybiła" Mi z głowy, srebrne torpedy.
Wczoraj, miałem paskudną przygodę
W mgnieniu oka jestem w wodzie....
Głaz, razem zemną "zjechał" do Wisły, po chwili dociera do mnie że i boleniowe perełki "poszły" jak kamień w wodę.....:beczy::zalamka::nerwus:
:Tak: opaskowe łowy nawet za widoku to dość niebezpieczne zajęcie, a w nocy jest jeszcze "fajniej". Szkoda przynęt, ale miałeś szczęście że skończyło się tylko na kąpieli.Ja z wiekiem dochodzę do wniosku że bezpieczniej jest jednak wędkować we dwóch.Zawsze można liczyć na pomoc :krzyk:. Kiedyś pod Puławami zdążyłem zeskoczyć z usuwającego się kamienia i słyszałem jak głaz z głuchym łoskotem toczył się do dna dobre cztery sekundy.Oj nie miałbym głowy na wierzchu :boisie:
Ale, Adam co nas nie...... to nas wzmocni 👍 i każde takie zdarzenie powoduje że jesteśmy bardziej doświadczeni.Oby Cię w przyszłości takie przygody nie dotykały.
Wczoraj, miałem paskudną przygodę
W mgnieniu oka jestem w wodzie....
Głaz, razem zemną "zjechał" do Wisły, po chwili dociera do mnie że i boleniowe perełki "poszły" jak kamień w wodę.....:beczy::zalamka::nerwus:
Ale, Adam co nas nie...... to nas wzmocni 👍 i każde takie zdarzenie powoduje że jesteśmy bardziej doświadczeni.Oby Cię w przyszłości takie przygody nie dotykały.
właśnie to chciałem ci napisać :kwiatek:
Adaś nie załamuj się głowa do góry i dalej 😏
teraz przynajmniej odświeżysz zapas przynęt 😜
ja za to ostatnio po trzy tygodniowym maratonie w pracy nie wytrzymałe i na dwie godzinki wyskoczyłem nad wodę i tak się śpieszyłem że dolnik połamałem :bezradny:
A przynęty, rzecz nabyta, poszło po kosztach, nic to....
Zdrowie najważniejsze, i tak skończyło się szczęśliwie......mogło być o wiele gorzej, wodery, zimna woda, złamanie itp.
Taki wędkarski pech:luzik:
Zaloguj się aby dodać odpowiedź.