Dziś był fajny dzień na Wkrą, zwłaszcza że ja dopiero zbieram spinningowe doświadczenia nad tą rzeką. Trzeci weekend z rzędu, czwarty wyjazd, za każdym razem inny odcinek i jak do tej pory miałem jedno pobicie. Miałem na dziś trzy główne cele. Po pierwsze skusić w końcu jakiegoś szczupłego, po drugie porobić trochę klimatycznych jesiennych fotek znad Wkry, po trzecie rozejrzeć się jakąś fajną miejscówką pod spławik i feeder na przyszły rok.
Na siódemce mgła i samochodowy termometr pokazuje 0 stopni. Na miejscu mam oblodzoną antenę od CB, a w pobliżu rzeki siwo. Wreszcie 🎉
Nie byłbym sobą jakbym nie miał problemu z trafieniem do młyna i wjechałem nad rzekę gdzieś między gospodarstwa. A tu – zakręt, burta, las. Trzeba było rzucić parę razy. Urwałem jakąś gumę i jak wyrywałem przynętę z kolejnego zaczepu stwierdziłem, że dosyć i jadę szukać młyna i zwijam przynętę prawie po wierzchu w ekspresowym tempie. Dzięki temu widziałem jak od spodu wyskoczył złocisty błysk, chlapnęło, przygięło kij i zagrał kołowrotek. Zaklinając, żeby szczupak się nie urwał, bo sprawia wrażenie wymiarowego holuję delikatnie i spokojnie, jakby brały co tydzień a nie był to pierwszy w tym roku wymiarowy szczupak. Niepotrzebnie, bo zajadł tak mocno, że ciężko było go wyhaczyć, a guma cała porwana. Hura! 🎉🎉🎉
Przyłożyłem się do tych kilkuset metrów brzegu, ale już bez efektu. Mała przerwa na herbatę i bułkę i jadę szukać tego młyna. Oczywiście pojechałem za daleko, ale ktoś mi w końcu pokazał drogę.
Obłowiłem kawałek powyżej młyna i pachnący szczupakiem dołek poniżej, ale nic się nie działo. Herbata i jeszcze kawałek spaceru w górę. Docieram do miejsca, gdzie rok temu z drugiego brzegu złowiłem pięćdziesiątaka. Zakładam starego Predaora 2 perłowego z brokatem i czarnym grzbietem, który gdzieś w pudełku podłapał fluo. Kilka rzutów pod drugi brzeg, w miejsce gdzie złowiłem szczupaka rok temu i siada taki maks 35 cm. W drodze powrotnej porzucałem jeszcze tą starą, przebarwioną i poklejona gumką, co zaowocowało dwoma +/- czterdziestakami, które wzięły z agresywnego opadu.
W końcu, niby tylko wymiarek, ale po trzech razach na zero cieszy potrójnie i daje nadzieję, że to dopiero początek sezonu 😏😏😊😊