Wieści znad Wkry.
Sezon wędkarski 2011, 2010 i 2009
Była to moja druga wizyta na tej rzece i na pewno nie ostatnia. Przede wszystkim chciałem poznać dziki odcinek rzeki za tamą w górę. Nie zawiodłem się - widoki przepiękne ... Mam nadzieję, że woda się szybko wyklaruje, może wówczas zacznie coś gryźć ?
Oto kilka fotek z "zatamowej" Wkry:












Cóż, po bezskutecznych poszukiwaniach szczupaka, przyszła ochota na klenia, więc wróciłem na odcinek okołomostowy:




Cóż, jednak kleniować nie pozwolono mi za długo ... Pojawili się pierwsi kajakarze, grrr ....:

... więc "Nic tu po mnie - pora brać tylek w troki i wracać do domu" - pomyślałem. Myśl przekułem rychło w czyn, ale w duchu od razu dodałem: "Wkro, uważaj, ja nie daję za wygraną i tu jeszcze wrócę ;-)".

Powodzenia 👍
Woda we Wkrze jest koloru brązowo-brunatnego, a ryb ani widu ani słychu. Wkry o takim kolorze nie pamiętam a jeżdżę na nią już ładnych kilka lat. Ryby gdzies się też pochowały, a na haku powiesił się jeden trzydziestak.
Reasumując - widzę że niektórym Drakersom szczęście dopisało ( Andrew trafił pięknego zębacza) jednak moje rozpoczęcie sezony wypadło marnie - za to widoki jak zawsze piękne
Dzisiaj rano również byłem. Ot takie maluchy czepiały sie wobków:

Wozik, a może umówimy się na wspólne spinningowanie we Wkrze? Chętnie pomachał bym z kimś, kto zna trochę tę rzekę i kto wtajemniczył by w arkana połowu kleni i jazi wkrzeńskich :) Co Ty na to?
Ale jak coś to się umówimy. Póki co odchorowywuję majówkę. Katar sie z nosa leje, w karku łamie i gardło drapie...
Ja machałem spinningiem w dniach 1-3 maja praktycznie wyłącznie na Wkrze, chciałem lepiej zaznajomić się z tą rzeką. Spodobała mi się, jest piekna i dzika. Mam nadzieję, że kolor wody się w końcu poprawi i będzie można normalnie rybki połowić.
Wozik mi pasują najbardziej niedziele, soboty i dni powszednie odpadają z uwagi na pracę. Ale jak by kroiło się w tygodniu jakieś wędkowanie, to zawsze można z roboty się zerwać wcześniej ...
Ty chyba często zaglądasz nad Wkrę :)
Jak będziesz coś znowu planował nad Wkrą, daj znać. ja jak będę jechał również się odezwę. Może jakąś relację z połowów trzaśniemy na stronkę ;) Pod warunkiem, że ryby dopiszą i będzie co opisywać :)
Ja też mam wielką ochotę na dogrywkę pierwszomajową z zębatymi.
Wkra chyba dzisiaj ożyła, ponieważ wrażeń wędkarskich dostarczyła co niemiara :)
W jednym z pierwszych porannych rzutów na 2 Bonito usiadł klenik 27 cm. Niestety zdjęcia nie pozwolił sobie zrobić, ponieważ zdecydował się na samouwolnienie z ręki łowcy przed naciśnięciem przez niego spustu migawki ;-) A przyprowadź starego - pomyślałem patrząc jak odpływa.
Minęło pół godziny i .... potężne branie na Bonito. Ryba ciągnie jak sto diabłów. Walka trwa na dość krótkiej lince, ponieważ wziął blisko. Niestety ta bliskość jak wiadomo sprzyja powietrznym akrobacjom ryb, tak też było i w moim przypadku - kleń - największy jakiego moje oczy widziały - wywalił świecę na pół metra, potem poprawił robiąc salto mortale i .... wytrząchnął wobka z pyska ... Myślałem, że zejdę normalnie... Na oko 50 cm jak drut! Ech .... Nienawidzę takich sytuacji :-(
Cóż pozostało, odsapnąłem nieco, uspokoiłem nerwy i po pół godzince przystąpiłem znowu do spinningowania (tamten łobuz narobił niezłego harmidru w wodzie).
Złowiłem jeszcze dwa klenie ok. 35 cm.



Około 9:30 miałem kolejne tego dnia potężne branie na granicy nurtu i spokojnej wody zacięcie, czuję rybę, widzę ją pod powierzchnią - szczupak na oko 2 kg. Cholera - tylko żeby nie ciachnął - pomyślałem i w następnej chwili luuuuuuz ... Żyłka sobie radośnie powiewa na wietrze a mi chce się kląć drugi raz już dzisiaj... Do diabła, jak wyeliminować obcinki szczupłych przy kleniowaniu ?!?! Okoniowe przypony...???? Jak to wpłynie na brania kleni ?! Ma ktoś doświadczenia ? Znowu wobek za kilkanaście zlotych popłynał sobie w siną dal w paszczy kaczej :(
Dzisiejsze straty: 3 bonito (2 urwane, jeden zjedzony) :-(
Byłeś w Bolęcinie czy gdzies indziej? Jesli tak to w dół czy górę od mostu?
Cóż, nad Wkrę mam najbliżej :) Dlatego tak często tam obecnie bywam. Poza tym - to ładna rzeka jest, cieszy oko za każdym razem :)
hlehle ma rację. Pierwsza fota to jaź. Poza tym gratulacje, spięte ryby urosną i złowisz je następnym razem.
Rybki wróciły do wody :)
Ja już pomału zaczynam obmyślać wędkarski urlop. 2 tyg na mazurach na początku czerwca - oj bedzie się działo mam nadzieje - spinning na zmianę z wieczornymi zasiadkami na liny...Ech już zaczyna mnie nosić 😎
Z jezior polecił bym jedynie chyba Szeląg Duży i Mały, bo mają dobrego gospodarza, który dba o wodę i jej rybostan. Tam nomen omen własnie od kilku dobrych lat odbywaja sie coroczne zawody o puchar Wędkarskiego Świata oraz Sielawa Blues.
Sam mam w pamięci te widoki, jak kilkanaście lat temu dzieciakiem będąc zaczynałem swoją przygodę z wędkarstwem właśnie na Mazurach i Warmii (Sasek Wielki pod Szczytnem) i widziałem z pomostu pośród porannych oparów mgły, jak perkoz wynurzywszy się z wody walczył z węgorzem długości ramienia ... Dzisiaj zostały tylko piękne wspomnienia. Niestety.
Ale życzę powodzenia, może twoja wyprawa przywróci wiarę w Wielkie Jeziora Mazurskie. Ja na liny pędzę nad starorzecza Narwi :) Jak prawie po wszystkie inne ryby :)
Ja tam wierzę, że każdy ma szansę znaleźć swoje eldorado, bez względu na to w jakim rejonie Polski szuka
Zaloguj się aby dodać odpowiedź.