A tak poważnie to jak wrócę do domu dzisiaj, pogadam z Edą i wtedy coś ustalimy konkretnie co i jak :D
Wieści znad Wkry.
Sezon wędkarski 2011, 2010 i 2009
A tak poważnie to jak wrócę do domu dzisiaj, pogadam z Edą i wtedy coś ustalimy konkretnie co i jak :D
O ile był to zaskroniec to spotkanie niegroźne. Z Zygzakówką bywa gorzej , szczególnie jak się jest w jakimś stopniu uczulonym na jad - znajomy lat temu parę, został przez takową kąśnięty. Mimo wizyty w szpitalu rękę siną i spuchniętą miał jak bania przez dobre 4 tygodnie. Wyglądało to dość niemiło
Tak więc węże trzymajcie się raczej w lasach niż nad wodami - ot moja prośba 😎
A tak dla zachęty dla wahających się, czy warto w weekend odwiedzić Wkrę, zamieszczam dwie focie z dzisiejszego wędkowania wkrzańskiego:
Wziął w 2 rzucie, niestety nie zmierzyłem go przed odzyskaniem wolności, ponieważ "roztropnie" przed wyjazdem na ryby nie upewniłem się, czy w kamizelce mam miarkę. Na oko miał jakieś 35 cm:

Tego już zmierzyłem, ponieważ przewaliwszy pół samochodu, przewidując możliwość złowienia kolejnej rybki, odnalazłem jakimś cudem miarkę w aucie. Wziął w 1 rzucie po zmianie miejsca :) Miał 39 cm i był fajnie spasiony i ubarwiony. Zdjęcie niestety nie oddaje pełni jego kolorystyki :)

Chwilę potem miałem szczupaka tak na oko 55 cm, niestety tuż przy brzegu trzasnął resztką sił ostatnią świecę, która przywróciła mu wolność :)
I był jeszcze okonek, ale maluch, więc nie ma co pisać.
Godzinę z okładem próbowałem przechytrzyć wypatrzone dwa klenie ok 45 - 50 cm. Zmieniałem przynęty, kolory, prowadziłem pod prąd, skradałem się jak Winnetou i guzik. Cóż wyrównamy rachunki następnym razem :)
A ... i spinningując na lewym brzegu 10-15 m od siebie widziałem atak po którym niemal pół Wkry nie wyskoczylo na brzeg. Boleń? Szczupak? Raczej boleń, bo prąd był tam wartki, dno twarde, kamieniste. Dośc powiedzieć, że łomot rybiego cielska i gejzer wody po ataku przywoływał na myśl raczej marlina, niż którąś z naszych rodzimych rybek.
Morouk gratulacje.👏
Kilku zwróciłam uwagę, ale z chołotą się nie wygra...
Bysior - zabierzcie mnie w niedzielę na rewanż z kleniastymi, bo ostatnio 1:0 dla nich;( Pozdrówka
...ale obiecuję. To będzie tylko raz - ot taki rekonesans za co z góry łowiących przepraszam. 😎
..Za to 2-3 km w dół jest podobno miejsce zwane "groblą" - podobno o szybkim nurcie i głębokości kilku metrów ! Sam tam nigdy nie dotarłem ale słyszałem z pewnego źródła - to miejsce słynące niegdyś z pięknych brzan
Zaloguj się aby dodać odpowiedź.