Witam,
i donoszę że, po raz pierwszy tej wiosny woda w zalewie zegrzyńskim uzyskała niebagatelną przejrzystość: ponad pół metra, co zachęciło mnie do testowania skuteczności przynęt (fabryczne).
Około 11.30 stanąłem na brzegu i wystarczyły dwa wymachy, aby bandyta 56cm wzrostu zaatakował 7cm gumowca. Pomogłem, jak zwykle, słabszemu i mimo niskiej wody, szusów w przybrzeżne grążele i kamienistego brzegu, desantował na lądowej trawie. Dalsze testy trwały ok godzinę, bez efektów. Obrotówki i wahadła nie były skuteczne w samo południe.
Za to po południu...
5 o'clock and tea with sugar, no milk. Następnie na rower, gdyż do przystani jakieś 200m. Dalej: do łodzi i eko-wiosła w ruch i ok 18ej zaczynam drażnić pasiaki. Pogoda wspaniała: słonecznie, lekka, orzeźwiająca, północna bryza lekko marszczy niemal niebieską taflę jeziora a nadbrzeżna roślinność w jasnozielonych, wiosennych odcieniach. Woda niska, uciąg zerowy. Obrotówki kontra troczek, wynik 0:0. Rybki dopływały do łodzi za przynętą, ale żadną sztuczką nie sprowokowałem ataku. W końcu dobrałem im bardzo jaskrawe czerwienie, wiadomo: płachta na byka. I złowiłem, dwa, okonki (okonek to ryba w paski poniżej 25cm). Około 19ej komputer uruchomił produkcję energii elektrycznej w Dębem i woda ruszyła. Teraz obrotówki pokazały swą skuteczność i zdeklasowały troka, 3:0. Ładne, i to bardzo, są 30 cm okonie. Szkoda, że tak wolno rosną. Czerwone słońce chyli się nisko. Jutro też ma być ładny dzień. Niespieszno mi donikąd.