I tutaj się z Tobą nie zgodzę. 20 zł za rowek zapłacę chętnie, bo ile na nim popływam? 2 godziny żeby miło spędzić czas z żoną czy znajomymi? Moim zdaniem podane przez Ciebie ceny nie są dla wedkarzy, którzy chcą pływać kilkanaście razy w roku na całą dobę. Bo będąc przy zdrowych zmysłach to wolałbym sobie za te pieniądzie pojechać do Szwecji a nie łowić w Warszawie i okolicach na wodach o wątpliwej zasobności w ryby.
Kolejna rzecz, jeśli na przystani w Warszawie taka lódka będzie kosztować 45 czy 50 zł a kilkanaście km dalej na Zegrzu dalej kosztuje pod 20, to łódką na zalewie są bardzo konurencyjne dla wiślanych. I nie będzie tu miało znaczenie, że utrzymanie stanicy ze składem czy porządki w ramach prac społecznyc. Mogą kosztować więcej, bo pływamy po największej, dzikiej itd rzece i ja np. wolę o wiele bardziej rzekę niż zalew i bym akurat wybrał tę droższą łódkę na rzece.
Do tego coraz więcej ludzi ma swoje pływadła. Nie sprawdzałem cen pontonów, ale coś podejrzewam, że za te 20 wypłynieć x 150 zł to jest 3000 zł. Pewnie niewiele więcej dokładając kupi się już jakiś mały ponton z silnikiem i taki zestaw spokojnie pójdzie w ślizgu po Wiśle.
Idąc za ciosem też nie do końca się z Tobą zgodzę.
Dam Ci przykłady. Tegoroczne wakacje, zbieramy znajomych i robimy wypad nad czyste jezioro Świętajno - cel rekreacja 😂. Po dojechaniu na miejsce, pierwsze kąpiele i zapada decyzja o wypożyczeniu jakiegoś pływadła i popływania po jeziorze, znalezienie ciekawych miejsc żeby ponurkować bo każdy z nas miał maski i chcieliśmy zobaczyć co słychać z każdej strony jeziora. Jako że byłem pomysłodawcą całego wypadu więc nie zastanawiając się idę do Pani i biorę pięcioosobowy rowerek wodny. Załadowaliśmy się i popłynęliśmy wzdłuż brzegu podziwiając czystość jeziora i pływające ryby. Nikt z nas nie liczył upływającego czasu, było fajnie, trochę ponurkowaliśmy, trochę poskakaliśmy z rowerku i czas jakoś tam zleciał. Gdy dopłynęliśmy z powrotem i podszedłem do "lady" z deka mnie przytkało - Pani miłym głosikiem powiedziała do mnie 75zl :stres:. Wiecie jak szybko mija czas nad wodą.
Drugi przykład, pożyczyłem od kumpla łódkę z silnikiem i wybrałem się na naszej Narwi na połowy. Wychodząc z domu Marta mi przypominała że o 17 mamy grilla = nie będę już pisał że niespodziewanie rozładował mi się telefon 🤐 i zamiast o 17 wróciłem dobrze po 23 😂.
Na wodzie czas szybciutko mija, nie tylko podczas rekreacji ale w szczególności na rybach. Czy zdarzyło się Wam aby weekend się dłużył?, wystarczało Wam zawsze czasu żeby oblecieć wszystkie ulubione miejscówki wędkarskie podczas jednego wypadu?, bo mnie nigdy i zawsze brak mi czasu.
O co mi w tym wszystkim chodzi, o to że te nawet 150zl, raz na jakiś czas to nie jest duża kwota. Sam bez zastanowienia skorzystałbym z takiej możliwości wypożyczenia łodzi z silnikiem i popływania po Wiśle nie tylko wędkarsko, bo mimo iż królowa do najczystszych nie należy to uroku w sobie ma bardzo dużo, co właśnie rekreacyjnie ze znajomymi i rozbijając te 150zl na dwoje czy nawet czworo jeśli sprzęt jest duży to daje to nam możliwość spędzenia naprawdę fajnego dnia nad wodą.