Bardzo pouczające artykuły. Czytając je widzę sens mojego myślenia.
Zarybienie pstrągiem
Ichtiologia i ekologia
Nawigacja
Bardzo pouczające artykuły. Czytając je widzę sens mojego myślenia.
Jak najbardziej ta ale jak widzisz nie polega to tylko na kupieniu narybku i wpuszczeniu go do wody.
Ja czekam z niecierpliwością na Twoją eksplorację mam nadzieję że pochwalisz się wynikami.
Maćku-jak nie zaryzykujesz to się nie dowiesz. Szansa jest zawsze. Jak nie podejmiesz ryzyka, to w 100% ich nie będzie.
BI
03.02.2009 15:06 · Odpowiedź #1332
Trzeba próbować , i za bardzo tego nie rozpowiadać.
Nam tak, ale wątek mogą czytać również inni.. lepiej dmuchać na zimne. Ja już raz byłem świadkiem apokalipsy pstrągów z małej rzeczki..
Nie sądzę, żeby ktoś się domyślił o jaką wodę mi chodzi. Nazwy nie podałem. Więc sprawa czysta. Zaraz wstawię parę fotek, bo dziś byłem zobaczyć jak się rzeczka miewa.
Oż w mordę!!! Super rzeczka. Ale maciekj ma rację. O nazwie nie mów na forum bo nigdy nie wiadomo kiedy nad Twoją wodą zjawią się amatorzy kropkowanego mięska.
...już widzę jak cudnie wygląda wiosną, kiedy wszystko zaczyna się zielenić...
...już widzę jak cudnie wygląda wiosną, kiedy wszystko zaczyna się zielenić...
Jakieś 2-3km niżej znalazłem dziś ciekawą miejscówkę. Szeroko jakieś 2m, z czego tylko metr czystej wody, ale głęboko jak nie wiem co. Grubo ponad metr. Coś czuję, że jest również szansa na grubego jazia, bo na utworzonym jeszcze niżej zalewie w zeszłym roku brały w marcu na paprochy takie ok30cm. Szczupły tam też murowany. A wąziutko jak....Ale ogólnie ciekawie. Trzeba będzie przeciągnąć woblerkiem po skraju obumarłej roślinności. Może się uda. A nazwy nie podam. Spoko.
Powiem szczerze że za szczupakiem chodziłem nad różnymi małymi ciekami ale taką wodę zawsze jakoś omijałem - właśnie zawsze kojarzyła mi się z pstrągiem niż ze szczupłym. Fakt - ciekawe jak to wszystko wygląda wiosną, latem - jak już rośliność puści ma dobre.
Ale pstrogowo to naprawdę ta woda wygląda. Sam wytypujesz miejsce, ale wydaje mi się że najlepiej jak najdalej od zabudowań. W tym leśnym odcinku, w największych chaszczach. Jesli tylko miejsca pozwolą, to pstrągi się zadomowią, a łowiących nie będzie - takie łowienie wymaga samozaparcie, a miejscowi rzadko je mają. To rokuje bardzo dobrze!
Ale pstrogowo to naprawdę ta woda wygląda. Sam wytypujesz miejsce, ale wydaje mi się że najlepiej jak najdalej od zabudowań. W tym leśnym odcinku, w największych chaszczach. Jesli tylko miejsca pozwolą, to pstrągi się zadomowią, a łowiących nie będzie - takie łowienie wymaga samozaparcie, a miejscowi rzadko je mają. To rokuje bardzo dobrze!
3 lata temu na meppsa 00 złowiłem na tej rzeczce szczupaka 89 cm :)
I dlatego wszystko planuje sam. Z kołem, bądź nawet znajomymi nie chcę toczyć takiej inicjatywy. Wiadomo dlaczego.
To musiałeś mieć niezłą jazdę. Taki szczupal, z takiej małej rzeczki. Gratuluje.
Dokładnie Tymon, dokładnie - im mniej ludzi będzie wiedziało tym lepiej. Może to egoistyczne podejscie ale w wędkarskim światku chyba zrozumiałe - przynajmniej przez tych którzy opowiadając o łowisku zaznali uczucia jak szybo straciło ono na swojej świetności. Sam przez kilka lat miałem małe jeziorko na mazurach - taki eswoje kochane eldorado. Teraz już nawet o nim nie piszę i zdjęć nie zamieszczam. Dlaczego - po zacząłem widywać tam "obcych" - z rej i z WAW i inncyh - nie miejscowych. Pewnie - ktoś powie - no przecież nie masz tej wody na wyłączność. Prawda - ale efekt jest taki że ostatnie dwa sezony to szczupaczki do 50 cm. Masakra!
Tak więc chowaj to wszystko w tajemnicy - i choć potem będziesz cieszyć się z połowu tylko we własnym towarzystwie to i tak będziesz w lepszej sytuacji - Ty prawdopodobnie będziesz miał o wiele więcej okazji żeby wogóle móc się cieszyć - a inni, z wód bardziej znanych będą w tym czasie biadolić naciśnienie, fazy księżyca i inne takie :-)
Takie życie.
Ja trzymam kciuki!
Tak więc chowaj to wszystko w tajemnicy - i choć potem będziesz cieszyć się z połowu tylko we własnym towarzystwie to i tak będziesz w lepszej sytuacji - Ty prawdopodobnie będziesz miał o wiele więcej okazji żeby wogóle móc się cieszyć - a inni, z wód bardziej znanych będą w tym czasie biadolić naciśnienie, fazy księżyca i inne takie :-)
Takie życie.
Ja trzymam kciuki!
Dokładnie tak jak mówisz. Często moi znajomi biadolą, że nic nie bierze( w sumie ja też czasem), a jak tylko coś im się trafi, to mimo mojego psychologicznego podejścia nie zastanawiają się nad zabraniem ryby. Ja tłumaczę, a oni swoje, że jak oni puszczą to "jutro" ktoś inny złowi i zabierze. Jak tu tłumaczyć baranom. No ale cóż. Ostatnio trafił mi się sandacz ok 55cm i myślałem, że znajomy mi go z ręki zabierze. Nie ugiąłem się pod jego prośbami, że zjadłby sobie, bo dawno już nie jadł rybki. Rzekłem tylko: Chyba Cię poj...... I sandacz zniknął w otchłani lodowatej wody. 20 minut się do mnie nie odzywał. Ale później mu przeszło. Raz udało mi się go nakłonić do puszczenia karpia ok 5kg, ale ile razy już mi to wypomniał. Takich ciężko zmienić, dopóki sami nie zrozumieją.
Prawda. z tym wypuszczaniem to poprostu trzeba się przełamać. Wiem to z autopsji. Ale jak już raz się wypuści i zazna uczucia niesamowitej satysfakcji to potem już z górki - nabywa się nowego podejścia.
Z braku czasu i z powodów osobistych zaprzestałem sobie zawracać tym głowę.
Może innym razem :)
Może innym razem :)
Zaloguj się aby dodać odpowiedź.