Ja patrzę na to co robią melioranci z dość szerokiej perspektywy. Sypanie kamieni na brzegu czy wiklinowe materace to raz, ale... Właśnie. Do tego dochodzi rozjeżdżanie brzegów ciężkim sprzętem, karczowanie brzegów (niestety nie tylko wiklin, ale też sporych drzew różnych gatunków), wywalanie śmieci przez robotników w krzaki i do wody, stawianie sznurów - ba, nawet siat, betonowanie brzegów mniejszych "ciurków", i długo by jeszcze wymieniać. To o czym wspomniałem wyżej, to tylko przykład z zeszłego sezonu na odcinku Wisły od Dębówki do ujścia Jeziorki (włączając w to "poprawiony" odcinek przyujściowy Jeziorki...), a nie jest to kawał wody :(
Płynąc niżej jest Ciszyca - kiedyś piękny brzeg, "umocniony" tonami....gruzu - cegły, betonowe płyty, żwir (który oczywiście popłynął dalej przy pierwszej wysokiej wodzie), druty zbrojeniowe, dechy, itd...
No po prostu nie lubię "poprawiaczy" Przyrody i im nie ufam ;)
Sorry za odbicie od tematu ;)