Historia znad wody 🌊 Wczoraj wyskoczyłem za kleniem na grun... | Shrap
bysior
1 tydzień temu • 3 min
#kultura nad wodą #narew

Historia znad wody 🌊

Wczoraj wyskoczyłem za kleniem na grunt. Obskoczyłem kilka miejscówek - było parę delikatnych puknięć, ale nic konkretnego do zacinania. Po 20:00 zacząłem już powoli odpuszczać. Miałem jeszcze ze sobą spinning, ale szczerze mówiąc, nawet rzucać mi się już nie chciało. Wracałem więc spokojnie, ciesząc się ciszą, wodą i przyrodą 🌅

I wtedy trafiłem na tarło uklejek.

Istny armagedon 😄 Woda dosłownie eksplodowała od ataków drapieżników. W jednej chwili odechciało mi się wracać i spinning momentalnie wrócił do łask. Przez dobrą godzinę machałem wśród gejzerów wody po atakach ryb. Główny prym wiodły bolenie, praktycznie co chwilę gdzieś strzelały po powierzchni. Niektóry naprawdę ładne... Przy trawach na pewno kręciły się też okonki i małe szczupaki, ale tego wieczoru głównymi drapieżnikami były zdecydowanie bolenie.

Po godzinie ręka zdrętwiała i dałem sobie spokój 😅

Trochę niżej była zalana główka, więc postanowiłem jeszcze na chwilę rzucić pickera. Tak "na ostatnie 15 minut". Stanąłem zaraz przy brzegu, zarzuciłem zestaw, zapaliłem papierosa i siedzę.

Po chwili na brzeg podjeżdża samochód. Widać od razu, że przyjezdni wędkarze, rejestracja WF. Wysiadają i lekkie zdziwienie, bo miejscówka zajęta. Stoją, patrzą, myślą. W końcu zaczynają rozkładać wędki.

Ani "dzień dobry", ani „bierze coś”, ani nawet "pocałuj mnie w dupę" 😄 Totalna cisza.

Siedzę dalej.

Wyciągają graty, robią zestawy... Widzę po chwili, że zaczynają się jednak pakować i chyba chcą szukać innego miejsca. W końcu zrobiło mi się ich szkoda i mówię:

- Panowie, ja zaraz kończę, więc jak chcecie tu stanąć, to śmiało.

I dopiero wtedy odzyskali głos:
- Ooo, to super, dziękujemy bardzo!

Zaczęli z powrotem rozstawiać sprzęt, a ja zwinąłem wędkę i popłynąłem do portu.

Wracając, zacząłem się zastanawiać, w jakich dziwnych czasach żyjemy. Nad wodą coraz mniej rozmowy, coraz mniej zwykłego ludzkiego kontaktu. Ludzie patrzą na siebie spod byka, atmosfera bywa napięta, jakby każdy siedział tam za karę. Albo chciał drugiego co najmniej utopić.

Kiedyś praktycznie zawsze było jakieś: "Dzień dobry", "Bierze coś?" etc.

Nie twierdzę, że jestem starym dziadem 😄 Ale pamiętam czasy, kiedy sam miałem te 20 lat i wydaje mi się, że nad wodą było po prostu... bardziej normalnie.

Może to kwestia social mediów? Może internetu i ciągłego hejtu za każde słowo? Może za dużo ekranów, a za mało zwykłej rozmowy z drugim człowiekiem?

A jak to wygląda u Was nad wodą? Macie podobne odczucia czy wręcz przeciwnie?

Zapraszam do dyskusji na forum 👇

https://shrap.pl/forum/watek/dzien-dobry-nad-woda-relikt-przeszlosci-Zz2YSH

wf.jpg
206
💬

Komentarze

Dołącz do dyskusji i podziel się swoimi przemyśleniami

3 komentarzy

Upadek obyczajów i permanentne i celowe skłócenie ze sobą ludzi. Na każdym możliwym kierunku i tle.

Często łowiąc karpie siedzę nad wodą czasem nawet po 14 dni i przez ten czas staram sie wybierać miejsca gdzie nie widzę nawet jednego człowieka . Jak jestem nad wodą gdzie napotykam wędkarzy to zdarzają sie różne sytuacje niektórzy kradną mi markery inni celowo ściągają zestawy spinningami 🤷‍♂️ są też tacy którzy przyjdą pogadać o wszystkim czasem zdażalo mi sie zrobić komuś kawe usiąść i porozmawiać jak byśmy znali się kilka lat. Są ludzie i ludzie :)