Po godzinie byłem spakowany. Wezwałem taksówkę. U Maćka zameldowałem się kwadrans przed czasem. Jeszcze tylko kurs do Śródmieścia, gdzie zbierała się cała ekipa - siedmiu czy ośmiu. Na dwa samochody. I start - kierunek Łeba, na katamaran "Kubuś". Wyjście w morze o 6:30.
Ile to już lat tam nie byłem? Ćwierć wieku, może dłużej... Gdzieś tak. Choć nie, jeszcze zaglądałem kilka razy, już jako dorosły facet. Wiosną, gdy nad Narew powyżej nie dawało się dojechać, bliżej Pułtuska ścisk na brzegu taki, że nie ma gdzie kija wcisnąć, a kwietniowe,...
Chyba żadne inne ryby nie uczą wędkarzy pokory tak, jak czynią to okonie. Będąc stworzeniami o niebo bardziej nieprzewidywalnymi niż kobiety ... To najbardziej kapryśne ryby. Nieprzewidywalne. Nie wiadomo, dokąd się przeniosą w danym czasie. Jeziorowe, okoniowe górki? Niby pewniak.
Pierwsze dwa dni długiego weekendu niestety w pracy. Szczególnie 1 maja ciężko przeżyć. A to z powodu zazdrości. Tak, zazdrości. Nie dość, że pogoda znakomita, to jeszcze telefon przynosi wieści od ekipy zebranej na beloniadzie: pogoda wymarzona, bezwietrznie, bezchmurnie, nastroje...