Pływając wiele lat po różnych wodach, również morskich, jestem przerażony nieodpowiedzialnością ludzką. Patrząc na małe łódeczki, marketowe pontony czy inne wynalazki jakimi ludzie pływają zastanawiam się czy oni choć na chwilę zastanawiają się nad bezpieczeństwem. Rozumiem, że pływamy na tym, na co nas stać lub co wypożyczymy, ale zwracajmy uwagę na podstawowe zasady bezpieczeństwa.
Poświęcę tej tematyce chwilkę i opiszę jak ja to widzę ze swojej strony, a Ci, co pływali ze mną wiedzą jak to jest naprawdę. Podstawa każdego wyjazdu nad wodę to informacja rodziny gdzie będę pływał, z kim oraz, jeśli jest taka możliwość, pozostawiam dodatkowy numer kontaktowy do osoby, z którą pływam.
Czemu aż tak? Wiecie, czasem są sytuacje losowe i wtedy warto mieć alternatywę w postaci dodatkowego telefonu... Przykładem jest ostatnia sytuacja, kiedy to Paweł zagubił telefon w trawie i mogło się okazać, że ktoś z rodziny próbowałby się z nim skontaktować, a nie mając telefonu doprowadziłby ich to do niepotrzebnych nerwów.
Druga ważna sprawa to ubiór dostosowany do panujących warunków nad wodą. Tu każdy z nas ubiera się inaczej, ale pamiętajmy, że nad wodą jest inaczej niż na suchym lądzie, czasem zimniej, czasem cieplej, wszystko zależy od pogody.
Moja sugestia: ubieranie na cebulkę wskazane, zawsze łatwiej się rozebrać z jednej warstwy. No i w końcu docieramy nad wodę. W pełni emocji wpadamy na środek pływający, który nie zawsze jest bezpieczny.
Nim wejdziemy na łódkę, ponton czy tratwę - zróbmy drobną inspekcję techniczną owego pływadła. Sprawdźmy czy nie ma przecieków, czy nie ma nieszczelności. Przykład: dawnymi czasy na wypożyczonej łódce późną jesienią mało się nie utopiliśmy, okazało się, ze łata zrobiona przez właściciela łódki nie wytrzymała i łódka zaczęła nabierać wody.
Ledwo zdążyliśmy dopłynąć na silniku do brzeg. Tak więc jest to jedna z podstawowych czynności jakie ja wykonuję przez wypłynięciem – oceniam stan techniczny sprzętu, na którym będę pływał, nigdy nie wsiadam na coś co wydaje mi się niepewne, niestabilne.
Według przepisów każdy sprzęt pływający powinien być wyposażony w sprzęt ratunkowy.
Tak wielu ludzi o tym zapomina lub nawet lekceważy, twierdzą, że przeszkadza, że jest niewygodny.Niestety taka prawda jest, że jeśli ktoś nie chce się dostosować do tego - nie pływa ze mną. Sprzęt jaki ja posiadam na swojej łódce to dwie kamizelki asekuracyjne oraz koło ratunkowe.
Czemu aż tak?
Bezpieczeństwa nigdy za dużo! Każdy kto ze mną pływał ma wybór - może założyć kamizelkę lub nie - to już jego decyzja.
Wiem, że mając kolo ratunkowe, nawet jeśli wypadnie za burtę, to jestem w stanie mu pomóc nawet w te zimne dni, kiedy woda ma kilka stopni powyżej zera, a na dworze jest blisko tej granicy.
Aczkolwiek na okresy wczesnowiosenne i jesienne zdecydowanie polecam kombinezony pływające.
http://www.team-rapa.pl/recenzja/kombinezon-team-daiwa-floating-suit/ http://www.team-rapa.pl/recenzja/kombinezon-wypornosciowy-jenzi/ Jest ich na rynku sporo, ale przed zakupem warto sprawdzić czy takowy kombinezon posiada atest bezpieczeństwa.
Mając taki strój na sobie, raz, że jest nam ciepło, a dwa, że czujemy się pewniej, nawet gdy wieje spory wiatr i mamy fale przelewające się przez łódkę czy kuter na morzu.
🎣 Profesjonalna wędka spinningowa - 25% TANIEJ!
Odkryj sekret skutecznego łowienia z najnowszą wędką Pro Angler. Tysięcy zadowolonych wędkarzy nie może się mylić!
To podstawowy sprzęt ratunkowy jaki powinien znaleźć się na każdej łódce. Wiem, zaraz powiecie, że koło zajmuje dużo miejsca, jest dla niego alternatywa, tzw.
rzutka ratownicza. Jest to kawał pływającego materiału połączony liną, która pomaga nam wyciągnąć nieszczęsnego pływaka z wody. Szczególnie przydatna jest na wodach płynących, gdzie jest dość szybki nurt i musimy szybko podać i ściągnąć rozbitka.
Rzutkę również polecam tym co biegają zimą po szybkich górskich rzekach za pstrągami czy trociami. To tyle ze sprzętu wodnego
A co jeszcze na łódce?
Hmm, no tak, zaraz powiecie po co znowu zajmuję miejsce.
Gaśnica wymagana jest przy silnikach spalinowych z zewnętrzną linią paliwową prawdopodobnie za niedługo obowiązkowa będzie na każdej łódce.
Po co, zawsze się przydaje mniej więcej jak w samochodzie. Jak jest, to miejsce zajmuje i przeszkadza, a jak jej zabraknie to mandat nam wypiszą lub coś sie zapali. Kosztuje grosze, więc niech sobie leży, szczególnie, że nie tylko od benzyny może zacząć się pożar.
Zwarcie akumulatora w silniku elektrycznym czy echosondzie, żar z papierosa lub inne dobrodziejstwa natury.
No i apteczka, zaraz usłyszę gromki śmiech.
Tak, proszę bardzo, nie tak dawno szanowny Pan Paweł zaaplikował sobie kotwice w dłoń.
Jak nam się uda to wyjąć to trzeba ranę odkazić, tu potrzebna woda utleniona i gaziki, no i założyć opatrunek, potrzebny będzie plaster lub bandaż i opatrunek jałowy.
Przyda się jeszcze agrafka, strzykawka i jakiś ostry nożyk (skalpel, żyletka) proszki przeciwbólowe i na biegunkę.
I oczywiście rękawiczki lateksowe. Do tego całego dobrodziejstwa możemy dołożyć papier toaletowy i mokre chusteczki, ale to tak już na dodatek. Dobrze, to juz sobie troszkę wyjaśniliśmy, co powinniśmy mieć na łódce.
A może teraz - czego raczej nie powinniśmy robić na łódce.
Całkowicie jestem przeciwny piciu alkoholu na wodzie. Nie wyobrażam sobie mieć na pokładzie załoganta, który jest pod wpływem alkoholu.Raz, że to ja jako sternik i właściciel łódki odpowiadam za jego bezpieczeństwo, a dwa - nie lubię się stresować. Wiem, każdy z nas ma rozum i myśli za siebie. Mało to się słyszy, że zaginęło dwóch wędkarzy i nikogo nie znaleźli?
⚙️ Zestaw startowy dla początkujących - PROMOCJA!
Kompletny zestaw wędkarski w super cenie. Wszystko co potrzebujesz do rozpoczęcia przygody z wędkarstwem.
Czemu utopili się? Po alkoholu człowiek nie ma już takiej sprawności i łatwiej mu wypaść z łódki. Wyobraźcie sobie sytuację, kiedy jeden wypada i unosi się na wodzie, a drugi również napity próbuje mu podać koło i wciągnąć go do łódki.
Czym to się skończy wiadomo - na 90% obydwaj wylądują w wodzie. Wiec alkoholowi mówimy nie! Pływając łódką biorę taką samą odpowiedzialność jak kierując samochodem, wiec po alkoholu nie wsiadam ani do auta ani do łódki!!!
To samo dotyczy innych środków wyskokowych - tu już nie będę pisał jakich... Pamiętajmy również o tym, że na łódce musi panować porządek. Torby i inny sprzęt trzeba tak rozmieścić na łódce aby nie przeważały pływadła na jedną stronę i nie przeszkadzały nam.
Potknięcie o torbę czy zaplątanie w linę kotwiczną i chlup... jesteśmy w wodzie.
Klar na łódce to podstawa dobrego samopoczucia. [Pływając na łódce czy pontonie pamiętajmy, że nie jesteśmy jedynymi użytkownikami wody.
Nieopodal nas na innej łódce pływają też wędkarze, a także trzeba zwrócić uwagę na brzeg. Pływając na silniku pamiętajmy, że robimy falę - mniejszą lub większą, ale ona może spowodować wywrotkę innej łódki czy kajaku oraz zamoczenie ludzi stojących na brzegu.
Kiedyś widziałem jak motorówka wielkości małego domku na pełnym gazie przeleciała obok zakotwiczonej wędkarskiej łodzi. Sytuacja jak z kreskówki z wilkiem i zającem. Wędkarze znaleźli się w wodzie, cały sprzęt poszedł na dno, a winowajca nawet nie zwolnił – poleciał dalej.
Cale szczęście, że blisko był brzeg i ludzie dopłynęli. Chwilę później przypłynęła policja i ściągnęła łódkę. Ale co ludzie strachu się najedli - to już ich. Pewnie długo już na ryby nie wypłynęli.
Nie wiem jak potoczyła się sprawa dalej, ale mam nadzieję, że wariat z tej wielkiej krypy został ukarany. Także pamiętajcie - nie jesteście sami na wodzie!
Podsumowując co musimy zrobić, aby było bezpiecznie
- powiadomić rodzinę gdzie będziemy, - sprawdzić sprzęt pływający pod kątem technicznym, - sprawdzić czy posiadamy sprzęt ratunkowy (kamizelki asekuracyjne ,koło ratunkowe, rzutka ratunkowa), - sprawdzić czy mamy gaśnicę i apteczkę, koniecznie raz w roku wymienić wodę utlenioną i leki, - zastanowić się czy stan nasz i załogi pozwala na wypłynięcie nad wodę ( alkoholowi i innym używkom - mówimy nie!), - zadbać o porządek na łódce - i na koniec - być kulturalnym na wodzie Jeśli będziemy się tego trzymać, w sytuacjach kryzysowych poradzimy sobie bez większych problemów.Pamiętajmy, życie i zdrowie mamy jedno i niekoniecznie musimy mieć czyjeś nieszczęście na sumieniu.
Pływając bądź odpowiedzialny!
Dziękuję wszystkim którzy ze mną pływali i przyjmowali moje dziwactwo i wariactwo bez zbytecznych komentarzy.Uszanowali mnie jako upierdliwego sternika. Dziękuję osobom które „wykorzystałem” do tego tekstu. Z wędkarskim pozdrowieniem Paweł „Bizonik” Ciołek
Komentarze
Dołącz do dyskusji i podziel się swoimi przemyśleniami
Dołącz do dyskusji!
Zaloguj się, aby dodać swój komentarz i podzielić się doświadczeniem