Tak jakoś spontanicznie to wyszło… Kilka dni od pomysłu do realizacji wystarczyło aby zebrać w jednym miejscu blisko trzydziestu Drakersów (w tym dwie Drakerski). Moim zdaniem – REWELACJA!!! Miejsce spotkania to rzeka Bug w Kani Polskiej, z planem późniejszego przemieszczenia się nad pobliskie starorzecze.
Tak więc w niedzielę o poranku, dwudziestego października, na zaplanowane miejsce stawiło się całe mnóstwo Drakersów. Jakżesz miło było znowu zobaczyć te uśmiechnięte, znajome twarze…
Po zwyczajowych powitaniach, które trwały nie tak krótko nastąpiło szybkie, kolegialne ustalenie planu dnia.
Prawie przez aklamację zdecydowano od razu ruszyć na starorzecze, zaledwie kilku dzielnych wędkarzy pozostało na bużańskiej rynnie…
Słów warto by o pogodzie wspomnieć.
Okazała się łaskawa dla Drakersów. Może i z rana chłodno, ale z perspektywą słoneczka i niewielkim wiaterkiem. Widzę w tym dużą rolę naszego Portalowego Szamana Wozika, choć On zdecydowanie nie chciał się chwalić swoimi zasługami!
Nie pierwszy to i zapewne nie ostatni raz nasz los legł w Twoich łaskawych rękach, zaklęciach i zapewne szamańskich tańcach słońca, Piotrze!!! Kawalkada samochodów chyżo przemieściła się te kilka kilometrów dalej.
I przed ósmą zameldowaliśmy się nad malowniczym, choć nieco zniszczonym, starorzeczem.
Jak to zwykle bywa na spotkaniach Drakersów od razu, przy rozwijaniu sprzętu, było mnóstwo ciekawych tematów do poruszenia.
Jednak wędki z wolna się uzbrajały…

🎣 Profesjonalna wędka spinningowa - 25% TANIEJ!
Odkryj sekret skutecznego łowienia z najnowszą wędką Pro Angler. Tysięcy zadowolonych wędkarzy nie może się mylić!
Ale nie wszyscy ruszyli na polowanie.
Spora część uczestników spotkania od razu zaczęła… biesiadowanie. Ognisko zamiast planowanego rozpoczęcia o 13-tej – rozpalone zostało tak gdzieś cztery godziny przed czasem!
A o 10-tej zabawa trwała już w najlepsze!!!

Warto nadmienić, że część „paliwa” na ognisko oraz patyki na kiełbaski zostały pozyskane i przywiezione znad… Wisły.
Bużańskie okolice naszego spotkania wystarczająco narażone są na niszczycielskie działanie „wędkarzy”. Drakersi starali się nie dołożyć niechlubnej cegiełki…
Ognisko ogniskiem, a w tym samym czasie część Drakersów starała się kusić bużańskie drapieżniki.

Jednak dość szybko po całej okolicy rozszedł się przepyszny zapach ogniskowej kiełbaski co niezwykle skutecznie wabiło Drakersów do powrotu…
Królem ogniska sam się mianował i godnie czynił honory przesympatyczny Smerfik
Czegóż On nie wyczyniał aby przy ogniu nudzić się nie dało…
Jednak wszystko co dobre kiedyś skończyć się musi, niestety.
I mimo faktu, że pogoda z biegiem dnia stawała się jeszcze piękniejsza, a starorzecze wyglądało coraz bardziej urokliwie…
… przyszedł czas powolnego rozjeżdżania się Drakersów do domów.
A to jak zawsze jest sygnał do wspólnego pamiątkowego zdjęcia. Zdjęcia, które moim zdaniem, jednoznacznie wskazuje, że Duch Portalu SD wciąż żyje i ma się doskonale! Nikt, ale to nikt nie mógł się spodziewać, że spontanicznie rzucony pomysł jesiennego spotkania nad wodą zbierze w jednym miejscu tak dużą grupę Drakersów!!!
Hip hip hurrrraaaa!!! Duma i radość musi ogarnąć każdego kto spojrzy na tę fotkę!
A na koniec malutki zdjęciowy misz-masz!
Oraz widziane okiem Eli i Jej Teamu:
Drakersi - dziękujemy za tak wspaniałe spotkanie i tak liczną frekwencję!
To trzeba powtarzać częściej!!!
Komentarze
Dołącz do dyskusji i podziel się swoimi przemyśleniami
Dołącz do dyskusji!
Zaloguj się, aby dodać swój komentarz i podzielić się doświadczeniem