Planowałem wyjazd na weekend od dłuższego czasu. Kierunek północne jeziora. W piątek pakowanie i przygotowanie łódki. W sobotę rano o 4 pobudka graty w samochodzie łódka zapięta i czas ruszać.
Wyruszamy około 6.30 trochę późno 200 km drogi około 9.30 jesteśmy na miejscu. Graty w pokoju lodka przygotowana do wodowania jeszcze tylko szybkie śniadanie herbata w termos i na wodę. O 11 jesteśmy na wodzie.
No i zaczęło się woblery w wodzie po kilku minutach córa wyciąga pierwszego okonia 22 cm jak na początek nie złe chwile później ma następnego a ja nawet bez puknięcia. Chwile później melduje mi ze ma następna rybę okazuje się to szczupaczek 45 cm.
Kilka następnych miejsc bez rezultatu ja mam 2 puknięcia i krotki hol ryba jednak zostaje w wodzie. W końcu i u mnie melduje się zębaty cale 50 cm. Dosłownie chwile później młoda melduje rybę szczupły 51 cm.
No i na długa chwile przerwa potem młoda melduje jeszcze 2 okonie i szczupaka 45 cm. I tyle z dnia dzisiejszego czas wracać na kolacje. Pobudka o 4 rano mgła ze nic nie widać szybka decyzja idziemy dalej spać.
🎣 Profesjonalna wędka spinningowa - 25% TANIEJ!
Odkryj sekret skutecznego łowienia z najnowszą wędką Pro Angler. Tysięcy zadowolonych wędkarzy nie może się mylić!
Wstajemy o 7 mglą już opada szybkie śniadanie herbata w termosy i na wodę. O 8 meldujemy się nad woda. Na wodzie okazuje się że dziś wieje i nie będzie tak łatwo. Płyniemy w zatoki na bezwietrzną 3 godziny bez puknięcia na echosondzie brak ryb wiatr wymieszał wodę temperatura wody spadła z 12 stopni jakie były wczoraj do 9.
Decyzja płyniemy za wyspę w powalone drzewa. W 3 rzucie branie ryba duża nie daje sie oderwać od dna robi mnij więcej pół kola wokół łódki i nagle luz. Wyciągam a tu został krętlik z 2 cm 25cm przyponu z fluocarbonu.
Wiąska syberyjskich pod nosem nigdy więcej fluocarbonu do 8kg. Płyniemy dalej młoda melduje okonia i za chwile szczupaczka 47 cm. Za chwile ma następnego okonia 30 cm i chwile później 32 cm. Branie wędka w pałąk pomyślałem no w końcu jest duży pompuje równo 3 odjazdy zabiera po kilka metrów plecionki nagle świeca wow ale łeb oceniam go na jakieś 7 - 8 kg drugie wyjście na powierzchnie młynek w wodzie dalej siedzi na wędce już jest blisko łódki nagle zapikował w wodę próbuje go podnieść z dna no i ...............
kilka syberyjskich i wyciągam woblera. w gloogu wyprostowana tylna kotwica z 3 grotów 2 prawie proste. Obietnica zmieniam wszystkie kotwice w gloogach na coś lepszego. No i kończy się czas wędkowania, młoda melduje jeszcze 2 szczupaczki i okonia.Spływamy do przystani.
Szykujemy łódkę do drogi powrotnej. Żegnamy się z gospodarzami i ruszamy do domu. W sumie podczas całego weekendu padło 12 szczupłych miedzy 45 a 51 cm i około 25 okoni od 20 do 32 cm. Rybki wszystkie szczęśliwie wróciły do wody.
Mam nadzieje ze weekend i udany połów córki pozwolił zaszczepić w niej bakcyla wędkarstwa. A ja niestety muszę przyznać się do sromotnej porażki dostałem baty od córy no i ryby tez się ze mnie śmiały.
Ale co tam ważne ze odpoczęliśmy i bawiliśmy się dobrze.

Komentarze
Dołącz do dyskusji i podziel się swoimi przemyśleniami
Dołącz do dyskusji!
Zaloguj się, aby dodać swój komentarz i podzielić się doświadczeniem