Ile razy borykaliście się z problemem zrobienia zdjęcia z rybą będąc na jednoosobowej wyprawie? Ja to przerabiałem nie raz, ale jakiś czas temu znalazłem na to rozwiązanie. Do napisania tego krótkiego teksu zainspirował mnie będący już od dawna na forum ale jakże w dalszym ciągu aktualny artykuł "Autoportret z rybą" autorstwa kolegi Pawła.
Jestem świadom że ameryki raczej nie odkryłem bo na pewno wiele osób już używa takiego sprzętu ale pomyślałem, że może komuś z Was w ten sposób pomogę uporać się z odwiecznym problemem zrobienia sobie fotki z rybą.
Ów rozwiązaniem jest niewielki statyw, który bez problemu mieści się w kieszeni kamizelki o plecaku czy torbie nie wspominając.
Dzięki swojej niebywałej giętkości (łamie się między każdym z elementów) możemy go ustawić praktycznie na każdej powierzchni.
Począwszy od kamieni na opaskach czy główkach a na gałęziach towarzyszących nam na wielu łowiskach skończywszy.
Posiada on mocowanie z gwintem.
Nie powiem żebym był fotograficznym Guru ale z tego co wiem to raczej jest to standardowy gwint, który jest w większości aparatów czy kamer (1/4"). Głowica obraca się w 3 płaszczyznach dzięki czemu możemy ustawić aparat w dowolny sposób i pod różnym kątem.
Ceny takich zabawek zaczynają się już od 9 zł a więc nie obciąża to zbytnio portfela natomiast zdjęcie ze zdobyczną może dla wielu z nas być bezcenne.
Kurcze tak sobie czytam to co napisałem i wygląda to trochę jak reklama:) ale zapewniam że nie jestem przedstawicielem producenta statywów ani tym bardziej sprzedawcą owych na znanym i lubianym portalu aukcyjnym.
Ja po prostu chce żeby żyło się lepiej :) A oto kilka fotek z moich ostatnich wypadów wykonanych przy pomocy ów cudu techniki:
Pamiętajmy jednak że dobro ryb jest najważniejsze i o ile to możliwe rozkładajmy statyw jak najszybciej się da, a jeżeli łowimy stacjonarnie nie zaszkodzi mieć go już wcześniej przygotowanego.
Mi na przykład zdarza się nosić go z już przykręconym aparatem co znacznie przyspiesza proces zrobienia fotki. Dzięki temu nasza zdobycz jest krócej poza swoim domem i w efekcie może do niego wrócić cała i zdrowa, bo nic tak nie cieszy podczas oglądania zdjęć z wędkarskich wypraw jak świadomość że ryba z fotki pływa dalej i jest szansa na spotkanie z nią (tylko trochę większą) w tym samym miejscu i wspólne pozowanie do kolejnej fajnej fotki:)
Komentarze
Dołącz do dyskusji i podziel się swoimi przemyśleniami
Dołącz do dyskusji!
Zaloguj się, aby dodać swój komentarz i podzielić się doświadczeniem