Zacznę od kombinezonu, który już kupiłem sobie rok wcześniej na wyprawę na Syrsan. Nie bez kozery rozpocząłem od niego, gdyż jest to jeden z podstawowych ubiorów na Szkierach, a może i nawet jedyny, który będziemy używać.
Maj - majem, ale pogoda w Szwecji jest bardzo zmienna i nie raz występują w tym okresie dni zimne, a nawet śnieżne. Nie będę się rozpisywał na temat kombinezonu , gdyż super recenzję napisał na ten temat Rapa, nasz kolega i prezes TEAMU RAPA, w jednej osobie: http://www.team-rapa.pl/recenzja/kombinezon-team-daiwa-floating-suit/
Więc jeśli mogę, to polecam tą wspaniałą lekturę dla wszystkich udających się na tak dalekie wyprawy oraz dla tych co mają zamiar się udać na połów dorszy na morzu.
Mogę też kolegom pokazać jednego kolegę i nie tylko występującego w tych wspaniałych kombinezonach .
Kolejną rzeczą jaką należy zabrać na taką wyprawę to bielizna termoaktywna.
Tak, ta pozycja jest bardzo wskazana, a nawet konieczna. Bez tych, jak się wydaje, ciuszków osobistych, będzie nam trudno wytrzymać na łodzi podczas pływania i łowienia, kiedy są silne i zimne wiatry.
Kiedy mamy tendencję do pocenia się, te ciuszki są w sam raz, gdyż super odprowadzają wilgoć na zewnątrz naszego ciała. Kolejną pozycją są rękawice i czapki. Ja zawsze zabieram dwie czapki - jedna to typowa i firmowa Shrap-Drakers oraz druga to typowo zimowa.
Jeśli chodzi o rękawiczki to neoprenowe są potrzebne, kiedy jesteśmy sternikiem i musimy sterować łodzią, pozwoli nam to na uniknięcie posiekania rąk przez wiatr.
Dołączyć należy gumowiaczki pospolite lub buty typu adidas.
To zapewne wystarczy nam na naszą przygodę. Teraz należy się zastanowić jakie przybory osobistego użytku będą nam potrzebne. I tu mamy pole do popisu, począwszy od ręczników do kąpieli i całej reszty do osobistej higieny, a kończąc na klapkach lub ciapkach, które po całodniowym przebywaniu na wodzie w łodzi są jak lek na nasze strudzone nogi.
Nie należy zapominać o kremach z filtrem na naszą twarz, jeśli tego nie kupimy, to możemy mieć spore kłopoty z naszą twarzą jeśli słoneczko w nadmiarze nam opali. A takie przypadki miałem na Syrsan z własną twarzyczką , kiedy to się nie w porę nasmarowałem kremem i efekt ostateczny to czerwona twarz jak u wściekłego Indianina.
OK., to może na tyle o ciuchach.
Oczywiście należy jeszcze zabrać ze sobą kilka koszulek oraz skarpet na wymianę. Jeśli gospodarz domku nie zapewni nam pościeli, to również musimy ze sobą zabrać. Teraz zaczniemy o sprzęcie, jaki ja zabieram na taką wyprawę i może na początek – kije.
Tak, wędki spinningowe, a mam ich aż cztery. Pierwszy kijek, który zawsze mi towarzyszy na takie wyprawy to jest Konger TIGER SPIN 270L , jest to mój najstarszy spin, który mam już około 15 lat i powiem tylko jedno - nadal ulubiony.
Kolejny kijek to SHIMANO Catana RX210. Kolejnym kijkiem, jakim mam zamiar się pochwalić to jest XENODON HM40 GRAPHITE CORA Z o ciężarze wyrzutu 7g-25g i długości 2.70.
Dopiero po kilku lekcjach, jakie udzielił mi Bysiorek na poprzednim wyjeździe zacząłem jako tako wyczuwać ten kijek i przynętę nim prowadzoną.
A powiem, że to nie takie proste jak sobie to wyobrażamy, aby dobrze poprowadzić przynętę, należy dobrze operować też spinem. Zabieram też ze sobą następny spin, jest to kijek do połowu sandaczy z wymienną szczytówką .
🎣 Profesjonalna wędka spinningowa - 25% TANIEJ!
Odkryj sekret skutecznego łowienia z najnowszą wędką Pro Angler. Tysięcy zadowolonych wędkarzy nie może się mylić!
Super jest na tym kijku widać najmniejsze nawet puknięcie. Ten kijek to MIKADO Czempion team Crystal Line dł.2,35 ciężar wyrzutu 5g- 30g. Oczywiście zabieram jeszcze kijek do połowu Troci, ale tylko wtedy będzie w użyciu, jeśli będzie możliwe łowienie, w głębszych partach, śledzi, na które mam spory apetyt.
Tak pokrótce opisałem wam jaki mam zamiar zabrać sprzęt (spinningi).
Teraz jakie kołowrotki - tak to bardzo ważne, aby być pewnym ich wspaniałej pracy i niezawodności.
Na początek przedstawiam wam multika DAIWA-CORMORAN CORCAST AL. – Gear Ratio 6,2:1 do jerkowania, wraz z Jerk-Rute 1,85m będzie wspaniale się sprawował jak i wygląda co prezentuje nasz kolega Blanek.
Zabieram jeszcze ze sobą cztery kołowrotki , które już wcześniej się sprawdziły na szwedzkich Szkierach.
Są to: DAIWA PROCASTER 2500X,
OKUMA ESPINA EI-30,
ROBINSON SANTOS 20
DRAGON QUATTRON D Q635
oraz mój nowy nabytek OKUMA EPIX PRO EPF30.
Tak, ufffff, z takim arsenałem mogę być spokojny o to, że jakaś niespodzianka może mnie spotkać na Szkierach.
Tak więc działy sprzętowo – ubraniowe, mam nadzieję, w jakimś małym skrócie wam przybliżyłem. Teraz kolej na dodatki, są to rzeczy małe, ale jak się później okazuje bardzo potrzebne, a śmiem powiedzieć konieczne na taką wyprawę.
A dlaczego? Właśnie mam zamiar wam to wszystko przybliżyć. Na pierwszy ogień damy okulary.
To bardzo ważne, abyśmy mieli takie okularki, a nie będzie przesadą, jeśli posiadamy dwie pary.
Bywa czasami, że możemy jedną parę zgubić i już mamy problem, gdyż na wodzie, jeśli jest słoneczko, nie wytrzymamy zbyt długo bez okularów przeciwsłonecznych. I dobrze, jeśli są to okularki z polaroidem.
Zapewnią nam, że odblask, jaki się odbija od wody nie będzie nas oślepiał. Zabieram ze sobą również gripa do podbierania szczupłych, ale tym razem mam zamiar go używać tylko w wyjątkowych chwilach, gdyż zabieram również nowo nabytą rękawicę kewlarową, którą zamierzam podbierać wszystkie rybki jakie złowię.
Oczywiście mam na myśli drapieżniki. Chodzi w tym przypadku o to, abym jak najmniej kaleczył dzioby szczupłym, co mi się przytrafiało podczas poprzedniej wyprawy na Syrsan. Jak to mawiają nauka nie idzie w las.
Jeszcze kilka innych szpargałów, jakie ja zabieram, są na fotce poniżej.
To tyle na temat sprzętu, jaki zabieram ze sobą na wyprawę.
Po kilku spokojnych tygodniach dzwoni do mnie Janusz, abyśmy się spotkali i już dokładniej dogadali wszystkie szczegóły wyprawy. Kto, co i ile zabiera ze sobą i o której wyjeżdżamy, oczywiście my z Marcinem jedziemy razem i kilkanaście godzin wcześniej.
⚙️ Zestaw startowy dla początkujących - PROMOCJA!
Kompletny zestaw wędkarski w super cenie. Wszystko co potrzebujesz do rozpoczęcia przygody z wędkarstwem.
Tak, że musimy się zastanowić co zabieramy my, a co zabiera Janusz i spółka.
Pierwszy od lewej Janusz, następnie Piotr i syn Januszka - Tomasz (brak pana doktora Krzysia).
Oczywiście podpinamy do mojego samochodu łódź Januszka, gdyż nasza jest już na miejscu, całe 3,50 m, może to nie jest ogrom, ale i taka nas cieszy. Januszek informuje nas, że jego syn Tomek zrobił dla nas wszystkich mapy batymetryczne naszego rejony połowu na Św.
Annie, kurde zadowolenie jest pełne i oczywiście dla wszystkich trzech załóg. Jest tylko jeden problem, są wielkości A0 i potrzeba ich pomniejszenia i zalaminowania .Oczywiście zgłosiłem się z pomocą, gdyż w moim zakładzie jest na tyle duże ksero, że mogę całą mapę podzielić na kilka mniejszych części formatu A3 i A4.
Oczywiście udało mi się to przeprowadzić bez specjalnych kłopotów i w trzech seriach dla nas stworzyłem pomniejszone mapy zalaminowane dla wszystkich załóg.
Tomek jeszcze w międzyczasie przesłał mi na pocztę mapę trasy, jaką musimy jechać oraz miejsca postojów, na których możemy w spokoju przespać się w razie trudności w trakcie jazdy, gdyby nas zmorzyło podczas jazdy w nocy.
Zapewne zapomniałem o wielu jeszcze ważkich sprawach, ale jak to bywa w życiu wszystko wyjdzie w praniu, jak to mawiają.
Podczas narady, jaką odbyliśmy wcześniej, doszło do słusznej dyskusji jak będziemy się porozumiewać podczas połowów na tak dużym akwenie jakimi są Szkiery. Propozycji było wiele, począwszy od telefonów własnych, poprzez łoki-toki tak zwane krótkofalówkik, do użytku, kiedy będziemy wspólnie razem pływali w bliskiej odległości.
Tomasz, syn Janusza zaproponował nam bardzo tani sposób - wykup miejscowej karty do naszych telefonów komórkowych, i jak na dzień dzisiejszy została ta propozycja przyjęta jednogłośnie, gdyż jest to najtańszy sposób komunikacji między sobą, jak i można tanio porozmawiać z najbliższymi w kraju.
Dokladnie tak: Comiviq Amigos moim zdaniem jest najtansze. Kupujesz zestaw startowy za 100 koron i kupujesz doladowanie za 100 koron. I rozmawiasz! Sms gdziekolwiek - 49 öre Rozmowa do Polski na tel.
stac. - 49 öre (+69 öre oplaty za rozpoczecie polaczenia, ale i tak to tanie jak barszcz) Rozmowa do Polski na tel. kom. - chyba 2.50 sek (+ 69 öre za rozpoczecie) Rozmowa w Tele2/Comviq - 0 öre Rozmowa do innej sieci w Szwecji - 69 öre.
Tak, więc koledzy, jak mogłem, to postarałem się wam przybliżyć przygotowania do wyprawy do Szwecji. Teraz niecierpliwie czekam na moment wyjazdu i to jest najgorsze!!!!!! A na następny odcinek zapraszam już po powrocie ze Szwecji.
Z wędkarskim pozdrowieniem. Kaz.
Komentarze
Dołącz do dyskusji i podziel się swoimi przemyśleniami
Dołącz do dyskusji!
Zaloguj się, aby dodać swój komentarz i podzielić się doświadczeniem