morouk
23.04.2011 7,328 wyświetleń ~5 min czytania

Szybki wypad ...

Nieplanowany wypad na ryby. Decyzja zapada ... o 5:15 rano, kiedy obudziłem się i nie mogłem zasnąć. Za oknem chmury, nie obłoczki, lecz granatowe chmury. Nie zachęca to do wyjazdu. Ale skoro już wstałem ... Nie mam czasu na wypad daleko, wiadomo święta, więc w grę wchodzi jedynie krótki wypad gdzieś, gdzie mam najbliżej - na znany Drakersom odcinek Wkry w B. Pomacham kilka razy kijem, pooddycham świeżym powietrzem i szybko wrócę - myślę sobie.

morouk Autor

Pasjonat wędkarstwa, który dzieli się swoimi doświadczeniami i wrażeniami z nad wody. Chętnie poznaje nowe techniki i miejsca, odkrywając tajemnice polskich akwenów.

4 artykuły Łączne wyświetlenia: 35,133

Nieplanowany wypad na ryby. Decyzja zapada ... o 5:15 rano, kiedy obudziłem się i nie mogłem zasnąć. Za oknem chmury, nie obłoczki, lecz granatowe chmury. Nie zachęca to do wyjazdu. Ale skoro już wstałem ...

Nie mam czasu na wypad daleko, wiadomo święta, więc w grę wchodzi jedynie krótki wypad gdzieś, gdzie mam najbliżej - na znany Drakersom odcinek Wkry w B. Pomacham kilka razy kijem, pooddycham świeżym powietrzem i szybko wrócę - myślę sobie.

Szybka kawa i do samochodu. 10 minut jazdy i jestem na miejscu, a tu - pochmurno. Ma się wypogodzić, więc nie pękam. Nawet kurtki przeciwdeszczowej nie wziąłem ze sobą :/ W drugiej miejscóweczce branie, które o mało nie wyrwało mi kija z ręki.

Srebrzysty kształt pod wodą. Rybka dzielnie walczy, a hamulec w moim Procasterze po raz pierwszy w tym sezonie cicho skrzeczy raz po raz. Rybka uspokaja się i ... widzę pięknego jazia, który z pewnością jest moim rekordem życiowym!

Brzeg to burtka więc gramolę się po niego powoli zsuwając się w dół. Podebranie za kark i mam go! Szybkie mierzenie na trawie pełnej rosy miarką Drakersową ze zlotu w 2009 r. - 42,5 cm ! :) Shrap-Drakers.pl | Shrap Drakers Fishing | Wędkarstwo Jasiek chwilkę dosłownie odpoczywał w wodzie i dziarsko odpłynął w nurty Wkry.

Chwilkę odpoczywam po emocjach gapiąc się na wodę :) Z pewnością moje słoniowe gramolenie wypłoszyło ryby w promieniu kilometra, więc po chwili zmieniam miejsce. Kolejna miejscóweczka jest bardzo podobna do poprzedniej - burtka, krzaczory, rynienka.

Kilka woblerków i nic. Jednego z nich odprowadził taki 30 - stak kleniowy. A więc tu są :) Chwilka przerwy, niech woda nieco odpocznie i zmiana wobka na ręcznie robionego, przypominającego strzeblę, woblerka z Ciechanowa.

W drugim rzucie potężne uderzenie, które o mało nie wyrwało mi kija z ręki. Procaster znów gra. Tym razem przeciwnik jest większy. Gdy trzęsie głową pod wodą, czuję, że jest silny. Luzuję nieco hamulec, wprawdzie jestem pewny żyłki, którą nawinąłem (0,16 Dragon HM 69), ale nie chce stracić ryby i rozsądek zwycięża.

Reklama
Product

🎣 Profesjonalna wędka spinningowa - 25% TANIEJ!

Odkryj sekret skutecznego łowienia z najnowszą wędką Pro Angler. Tysięcy zadowolonych wędkarzy nie może się mylić!

Pod powierzchnią pokazuje się ... wielki kleń! Mój rekord absolutny! W przypływie emocji, w obawie przed stratą takiej ryby, luzuję jeszcze hamulec o 1 stopień. Kleń walczy wspaniale, miejsce jest trudne, bo zewsząd zwisają gałęzie i niedaleko w dół są krzaczory zwisające nad wodą.

Oczywiście kleń wykorzystując nurt momentalnie wjeżdża mi pod te krzaki. W ostatniej chwili zdołałem go powstrzymać przed schowaniem się w dołku za krzakiem. Niestety żyłka zaplątała się w gałęziach krzaczora zwisających do wody.

Kleń juz nieco zmęczony stoi pod krzakami. Delikatnie schodzę w dół po burtce i napinam żyłkę, chwytam ją ręką i ściągam do siebie. Udało się chwycić gałąź! Ciągnę ją w moim kierunku...

Chwytam za woblera i w tym momencie pęka żyłka! na szczęście kleń jest już mój, teraz tylko wygramolić się z tej skarpki, zmierzyć rybkę i trzasnąć fotkę :) Taaaak, jasne, ciekawe jak to zrobić...

Ślisko jak nie wiem co na tej burcie, rosa nie ułatwia sprawy... Prawą ręką wrzucam spina na brzeg i kombinuję jak tu się wgramolic na górę. Zajmuje mi to 3 sekundy. O tę 1 sekundę za dużo, niestety...

Gdy już wydaje mi się, że mam opracowaną koncepcję powrotu na górę, kleń dziarsko macha ogonem i ... chlup - wskakuje do Wkry wyślizgując mi się z rąk! Jakoś tam jeszcze próbuję go łapać w locie, ale na tyle oczywiście nieudolnie i komicznie jak sądzę, że moje usiłowania pozostają rzecz jasna nadaremne.

Moczę się tylko niemal po łokcie w wodzie.... Chwilę tkwię tak sobie, w zamoczonej bluzie i gapię się w miejsce gdzie nastąpiło przed chwilą CHLUP... Oczywiście że go juz tam nie ma, popłynął sobie, więc nie ma co się gapić tylko trzeba wyłazić – myślę nieco zawiedziony.

Reklama
Product

⚙️ Zestaw startowy dla początkujących - PROMOCJA!

Kompletny zestaw wędkarski w super cenie. Wszystko co potrzebujesz do rozpoczęcia przygody z wędkarstwem.

Gramolę się jak słoń na górę... Jakoś udało się. Patrzę na pole po bitwie: wędka leży gdzieś w gałęziach, ja - stoję w woderach umorusanych w błocie, z zamoczonymi rękawami. Patrzę na dłonie, które jakoś dziwnie mnie pieką - poparzone pokrzywami.

Dopiero teraz to zauważyłem. Zdjęcia klenia nie było. Był znacznie większy od jazia i grubaśny. Sądzę, że miał około 50 cm. Ile dokładnie, nie dowiem się juz nigdy. Ironia losu - mój drugi rekord życiowy tego dnia i ...

nigdy nie będę wiedział czy (jeśli oczywiście będzie mi to dane) udało mi się go pobić czy też nie. Wygrzebuję spinning z gałęzi, przeplatam żyłkę przez przelotki. Ale nie chce juz mi się wędkować...

Cóż mnie może jeszcze spotkać ekscytującego tego dnia na rybach? Raczej niewiele. Żeby uspokoić emocje chwilkę spaceruję na pobliskiej łączce... Uffff, trzeba uspokoić oddech i zmniejszyć ilość adrenaliny we krwi!

Postanawiam sprawdzić czy kołowrotek nie ucierpiał podczas rzutu zza skarpy :) Puszczam w nurt wobka i kręcę. Oczywiście szumi łożysko na rolce, więc to już definitywny znak, że pora kończyć wędkowanie.

W domu trzeba gruntownie wyczyścić i nasmarować tę rolkę. I poświęcić koszyczek ze święconką. Pora wracać ...

Reklama
Premium wędkarstwo

🎣 Premium Wędkarstwo - Dołącz do Elity!

Odkryj ekskluzywne produkty i techniki używane przez mistrzów wędkarstwa.

💬

Komentarze

Dołącz do dyskusji i podziel się swoimi przemyśleniami

0 komentarzy

Dołącz do dyskusji!

Zaloguj się, aby dodać swój komentarz i podzielić się doświadczeniem

📚

Podobne artykuły

Odkryj więcej fascynujących treści, które mogą Cię zainteresować

Wędkowanie bez wędki. Rzecz o ,,Zapomnianej dziewicy” i kilku prawnych regulacjach.
📖 ~5 min
Wędkowanie spinning

Wędkowanie bez wędki. Rzecz o ,,Zapomnianej dziewicy” i kilku prawnych regulacjach.

Pisanie polega nie na umiejętności pisania, lecz na umiejętności wykreślania tego, co jest źle napisane. I analogicznie wędkarstwo nie polega na umiejętności łowienia, lecz na umiejętności oddawania naturze tego, co w niej najlepsze, co nienaruszone.

👤 dariusz-bereski 👁️ 3,751
04.12.2011
Jaką żyłkę kupić?
📖 ~5 min
Wędkowanie spinning

Jaką żyłkę kupić?

Sezon wędkarski 2008 pomału nam się rozkręca. Z dnia na dzień notujemy wyższe temperatury. Po śniegu zostały wspomnienia. Słońce z dnia na dzień świeci dłużej, nie da się ukryć że pachnie wiosną. Dzisiaj chciałbym poruszyć dosyć istotny problem jakim jest wybór żyłki do naszego kołowrotka. Niektórzy z nas łowią jeszcze na ubiegłorocznych żyłkach. Na pewno pociąga to pewne ryzyko chociażby utratę holowanej ryby, bowiem często eksploatowane ubiegłoroczne nie zachowują tych samych parametrów, co świeże nowiutkie prosto od producenta. Nasuwa się pytanie - wymienić czy może używać tę z poprzedniego sezonu?

👤 Puzio 👁️ 10,117
04.08.2010
Wędkarska dola
📖 ~5 min
Wędkowanie spinning

Wędkarska dola

Było to w czasach gdy na ryby jeździło się pociągami, Pekaesem, lub najzwyczajniej w świecie, okazją. Ten ostatni sposób wiązał się zawsze z pewnym ryzykiem, nie zawsze bowiem uczynny kierowca jechał akurat tam, gdzie my byśmy sobie tego życzyli. Często było tak, że kierowca stawał na poboczu i oznajmiał, - " ja zaraz skręcam, a wy musicie jechać dalej, prosto" - nie było innego wyjścia jak zapłacić za przebytą drogę i podziękować kierowcy. Dalej to były już dwa wyjścia, albo czekać na kolejną okazję, albo szło się piechotą tak długo aż coś się trafiło, to drugie wyjście zazwyczaj stosowaliśmy, bo do wody nas ciągnęło jak diabli.

👤 waldi-54 👁️ 4,391
01.12.2014