To był najkrótszy Sylwester jaki pamiętam, chociaż wcale udany. Latem spędziliśmy rodzinnie kilka tygodni w Rowach, malowniczym nadmorskim kurorcie położonym wśród sosnowych lasów i wydm, wciśniętym Bałtyk a jezioro Gardno.
Rodzinie miejscowość spodobała się do tego stopnia, że żona Gosia zabukowała od razu Sylwestra. Ja naturalnie przyklasnąłem pomysłowi wiedząc, że nie powtórzę błędu z czerwca i jakąś tam wędkę uda mi się wcisnąć miedzy Hello Kitty a wieczorowe kreacje. Rowy mają w sobie to coś, co przyciąga rodziny nawet w zupełnie martwym sezonie.
Zupełnie przypadkiem okazało się, że bawiliśmy sie w grupie kilku znajomych par, które choć znają się już jakiś czas, to przyjechały w to samo miejsce całkowicie niezależnie. Jagoda była zachwycona pierwszym balem w życiu...
...a Gosia szczęśliwa radością córki.
Impreza „Parostatkiem po morzu” trwała w najlepsze, kiedy poszedłem spać coś koło pierwszej w nocy.
Coż, pierwszy stycznia nad pomorską rzeką to gratka nie do pogardzenia, nie trafia się co roku, balet do rana może poczekać na inne okoliczności przyrody. Smołdzino przywitało noworocznych amatorów troci bezchmurnym, wielokolorowym wschodem słońca i lekkim trzyminusowym przymrozkiem.
W czwartek na Bałtyku była szóstka więc lekko podwyższona i minimalnie trącona woda w Łupawie dobrze rokowała.
Szron na trawiastych brzegach przyjemnie skrzypiał pod butem gdy tuż przed ósmą posłałem pierwsze przynęty do wody.
Tłumów nie było, chociaż po doniesieniach o pleśniawce na Słupii można było spodziewać się zwiększonej presji. Była spora min.: konkretna ekipa muszkarzy z Bytowa na dwa samochody z ciężkimi muchówkami i kilkunastu lokalesów.
Byli niestety też najzagorzalsi poszukiwacze łowiący tuż pod samą elektrowią, niestety nic nie robiąc sobie z czerwonych tablic przypominających o zakazie. Schodząc w dół rzeki obławiałem co ciekawsze prostki i rynny przy zakrętach.
Minąwszy kładkę założyłem jedynego nowego woblera, którego w Ustce przy okazji zakupu zezwolenia.
🎣 Profesjonalna wędka spinningowa - 25% TANIEJ!
Odkryj sekret skutecznego łowienia z najnowszą wędką Pro Angler. Tysięcy zadowolonych wędkarzy nie może się mylić!
Solennie przyrzekłem sobie nie powiększać nadmiernego arsenału woblerów ale mały pływający strażak Gębali ze złotym brokatem na bokach aż prosił się o dodanie do pudełka.
Rzeka w tym miejscu poszerza się ale prostka jest ciągle wartka.
Ryba wzięła w jednym z pierwszych rzutów blisko brzegu na tarliskowej miejscówce o żwirowatym dnie i średnio intensywnym nurcie. Po krótkim holu pokazał się kelt troci a ponieważ brzeg sprzyjał podebraniu po chwili cieszyłem się moją pierwszą w życiu trocią.
Samczyk z zarybień mierzył 53cm i po pamiątkowej fotce raźno odpłynął.
To był szybki początek sezonu bo zegarek pokazał 8.55. Ponieważ hol przebiegł sprawnie a miejscówka wyglądała obiecująco więc nie zmieniając szczęśliwego woblera łowiłem dalej przesuwając się bardzo powoli w dół rzeki.
Po kilkunastu rzutach i około kwadransie zestaw ponownie zarejestrował miły pulsujący ciężar :D tym razem w bystrzu na środku rzeki. Ryba była jednak mała, szybko wyskoczyła na powierzchnię i pomyślałem, że to jest pistolet.
Po podholowaniu zobaczyłem charakterystyczne czerwone kropki małego walczaka i już wiedziałem, że to potok. Miarka pokazała 28cm, więc kropas wrócił do wody bez sesji. Rzeka zaczęła się powoli zaludniać.
Na jednym z zakrętów rybę holował muszkarz z bytowskiej ekipy ale po chwili spięła się.
Wymieniliśmy kilka zdań, na codzień poławia na muchę min.: łososie w Szkocji,jego własny rekord to 114cm, hol tego okazu na wypasionym zestawie muchowym jaki miał ze sobą wedle jego relacji trwał 40 minut.
W Polsce łowi trocie na Łupawie i na Łebie ale w nieporównywalnie mniejszych ilościach niż w Szkocji. W międzyczasie doniesiono o mniejszym kelcie złowionym w górze rzeki oraz dwóch sreberkach w dole.
Kolega oddalił się w stronę Człuchów a ja pożonglowałem trochę żelazem i drewnem pozostając praktycznie w jednym rejonie obławiając każde rokujące bystrze, spowolnienie i płań. Wreszcie swoją szansę otrzymał wejherowski patyczak z seledynowym grzbietem.
⚙️ Zestaw startowy dla początkujących - PROMOCJA!
Kompletny zestaw wędkarski w super cenie. Wszystko co potrzebujesz do rozpoczęcia przygody z wędkarstwem.
Charakterystyczny tonący wobler o stromo osadzonym sterze i oszczednej akcji jest killerem na stosunkowo płytkiej Redzie.
Na branie nie czekałem dłużej niż kilka rzutów.
Ryba zagryzła na środku płani i szybko popłynęła w stronę brzegu wykorzystując bystry nurt mini wlewu. Hol trwał kilkadziesiąt sekund zanim na powierzchni pokazał się srebrniak. Ryba nieco mniejsza od pierwszej walczyła dużo bardziej agresywnie ale przy pomocy podbieraka (tak, tak specjalnie dla pomorskich troci nabyłem podbierak) udało się ją podebrać.
Krótka 49cm ale gruba, wprost ociekająca ikra i już ciemniejąca samiczka zapozowała do zdjęcia.
Nie posiadałem się z radości.
Komplet na otwarcie sezonu! Tego się nie spodziewałem. Lokalesi i inni wędkarze śpieszyli z gratulacjami, czestując fajkami i kawą i dzieląc się opowieściami o łososiach ze Słupi łamiących wędki tuż przed dolnikami.
Bardziej z ciekawości jak wygląda rzeka przed Człuchami niż w pogoni za kolejną trocią, co byłoby kompletnym nadmiarem "szczęścia frajera", obławiałem Łupawę schodząc w dół do jej leśnego odcinka.
Rzeka na lewym brzegu porasta imponujący iglasty starodrzew ale ciągle pozostaje ona przyjazna spinningistom i bardzo wymagająca dla muszkarzy.
Napotkani wędkarze meldowali o jeszcze jednym komplecie keltów w podobnym rozmiarze oraz kilku pojedynczych rybach.
Za Człuchami bliżej Gardna złowiono też srebrniaka trójkę największą rybę o której słyszałem. Inauguracja ogólnie nie była nadmiernie imponująca ale ja byłem przeszczęśliwy. Niech taki będzie cały rok, nie pogniewam się!
Komentarze
Dołącz do dyskusji i podziel się swoimi przemyśleniami
Dołącz do dyskusji!
Zaloguj się, aby dodać swój komentarz i podzielić się doświadczeniem