Bizonik
22.02.2011 6,141 wyświetleń ~5 min czytania

Wędkarstwo nieuleczalna choroba. Początki

Za oknem zima, tęskno człowiekowi już do wiosny... I tak mi się zebrało na wspomnienia... Przedstawię Wam dziś pierwszą część moich wspomnień wędkarskich....

Bizonik Autor

Pasjonat wędkarstwa, który dzieli się swoimi doświadczeniami i wrażeniami z nad wody. Chętnie poznaje nowe techniki i miejsca, odkrywając tajemnice polskich akwenów.

19 artykuły Łączne wyświetlenia: 244,821

Każdy z wędkarzy wie czym jest ta choroba. Nieprzespane noce, zimne i mgliste poranki, wieczory pełne komarów. Przedzieranie się przez tak gęste krzaki, że 100 metrów robi się w godzinę. Każda wolna chwila poświęcona studiowaniu wędkarskich lektur.

A wszelkie wolne dni spędzone nad wodą. Nieważne są święta, rocznice czy inne imprezy rodzinne. Tak każdy z nas na to choruje, a choroba postępuje wraz ze zdobywanym doświadczeniem. Jest szczupakoza, sandaczowa, salmonoidoza karpioza i wiele wiele innych, ale to wszystko jest choroba zwana wędkarstwem.

A ja chory od zawsze przechodzę różne stadia, ale lekarz nie widzi szansy na wyzdrowienie. WĘDKARSTWO, hm..., w moim wydaniu wyssane razem z mlekiem matki. Przekazane w genach z pokolenia na pokolenie.

Dziadkowie wędkowali, ojciec wędkował, nawet i mamie się czasem udawało, nie mówiąc o jej braciach. Także od małego miałem styczność z wędkami i wypadami na ryby. Mieszkając nad Wisłą, Królową Rzek trudno było nie biegać z tatą nad wodę jak tylko nadarzała się okazja - a było to dość często.

Wakacyjne urlopy spędzane na jeszcze dziewiczych mazurach. Bez tych warczących motorówkę i skuterów. Jedyne jednostki na silnikach to były łodzie policyjne oraz rybacy. I jak tu nie zachorować na tę nieuleczalną chorobę.

Pamiętam czasy wędek z bambusa, z którymi biegałem nad Wisłę i łowiłem ukleje, kiełbie oraz inny drobiazg. Człowiek dorasta, a razem z nim dorastało wędkarstwo. Wędka z pierwszym kołowrotkiem o ruchomej szpuli, potem pierwszy teleskop produkcji ZSRR.

Na 10-te urodziny w prezencie od dziadka dostałem spinning, cóż to była za wędka, sama ryby łowiła wyposażona w kołowrotek Rex oraz żyłkę z Gorzowa . Do dziś nie zapomnę nauki spinningowania, a właściwie rzucania blachą.

Wielkie pole na środku ułożone z worków, pole wielkości koca i ja wraz z dziadkowym spinningiem oraz kołowrotkiem marki Rex. Rzucałem dotąd, aż za każdym razem byłem w stanie trafić w wyznaczone pole.

Następnego dnia niezapomniany ból pleców i przedramienia. W końcu nastał ten dzień, starszyzna czyli tata z wujkiem stwierdzili, że nie będę stwarzał zagrożenia na łódce. Cóż to była za frajda pierwszy raz móc płynąć na okonie i szczupaki.

Z czasem wprawiłem się w połowach jeziorowych drapieżców. Już w pierwszym roku wędkowania udało mi się złowić szczupaka o wadze 1,5 kg i niezliczone ilości mazurskich pasiaków. To był dobry czasu na naukę, ryb nie brakowało.

Shrap-Drakers.pl | Shrap Drakers Fishing | Wędkarstwo Na tych właśnie pasiakach doskonaliłem swoje umiejętności, ćwiczyłem różnego rodzaju prowadzenie przynęt, jak i same przynęty, z których największym kilerem okazała się blaszka ręcznie robiona przez dziadka.

Rok później udało mi się poprawić szczupakowy rekord na całe 2,5 kg i 77cm, złowić nieznajomą rybę. Ową nieznajomą okazała się sieja i to nie byle jaka, całe 3,2 kg, do chwili obecnej została rekordową i zapewne już nigdy nie zostanie pobity mój prywatny rekord.

Praktycznie każde wakacje spędzaliśmy na mazurach, a ja uganiałem sie za drapieżnikami od czasu do czasu robiąc drobne przerwy na zasiadki na leszcza lina czy inną białą rybę. Mija kolejny wakacyjny sezon.

Przychodzą święta Bożego Narodzenia i pod choinkę dostaję ówczesne cudo - kompozytowy spinning marki DAM długości 2,10 oraz kołowrotek firmy Cormoran, a także duże pudełko różnorakich przynęt.

Szczęśliwy po uszy w zimowe wieczory planuję kolejne wakacje i oczami wyobraźni widzę jak na każdą z tych blaszek łowię coraz to większe ryby. Tak mijały kolejne wakacje, doskonaliłem swoje umiejętności, uczyłem się zachowań poszczególnych gatunków ryb.

Reklama
Product

🎣 Profesjonalna wędka spinningowa - 25% TANIEJ!

Odkryj sekret skutecznego łowienia z najnowszą wędką Pro Angler. Tysięcy zadowolonych wędkarzy nie może się mylić!

Zakochałem się w wakacyjnym spinningu. Już jako pełnoprawny wędkarz, mając kartę wędkarską, dalej trenowałem jeziorowe drapieżniki. Miałem jedną podstawową przewagę nad tatą, ja miałem 2 miesiące wakacji a on tylko 2 tygodnie wiec dość szybko podszkoliłem się pod okiem wujków i znajomych.

Do dnia dzisiejszego nie zapomnę wspólnej wyprawy na mazurskie esoxy. Był ciepły sierpniowy dzień, wypłynęliśmy z tatą i wujkiem na ryby. Kotwiczymy łódkę na skraju podwodnej górki. Po kilku rzutach tata wyjmuje szczupaczka takiego kolo 50 cm, za chwilę takiego samego ręką wyjmuje wujek.

Mija kilka chwil, tata wyciąga następnego i stwierdza, że trzeba się przestawić bo nie ma tu tych dużych. W tym samym miejscu dzień wcześniej wyjęli we dwóch kilka sztuk, w tym 5,7 kg, 5,5 kg i 7,1 kg.

Gdy wujek podciąga kotwicą, ja kończę zwijać swoją przynętę i nagle czuję delikatne przytrzymanie, zacinam, wędka zaczyna pracować. Tata widząc sytuacje każe wujkowi położyć kotwicę i bacznie we dwóch obserwują moje zmagania.

Chwila milczenia i pytają się czy jest duży. Kiwam głową i za chwilę ukazuje się szczupaczek ciut większy niż męski but z dodatkowym balastem w postaci wodorostów. Obydwaj wybuchają śmiechem.

Odpływamy, przestawiamy się na drugą stronę górki, w pierwszym rzucie mam przytrzymanie, zacinam i wędka pracuje. Tata się pyta czy duży, chwila ciszy i odpowiadam taki sam jak tamten. Wujek z przekorą się pyta czy ma mi podać podbierak.

Chwilę później dociągam do łódki rybkę i słyszę głos taty - i tak by się do niego nie zmieścił. Wujek podejmuje rybę rękami, wkładają ją do łódki, widzę, że to olbrzym. Kotwica blachy sterczy mu w samym kąciku pyska, ryba praktycznie w ogóle nie szarpie się.

Odpinam ją i...... no właśnie zaczyna sie, jakby rażona piorunem zaczyna skakać i tłuc się po łódce. Tata przykrywa szczupaka ścierką i ten się uspakaja. Jest chwila na mierzenie i ważenie.

Waga pokazuje 10.10kg, a miarka, cóż była za krotka, na 1 metrze sie kończy, robimy znak nożem na wiośle i stwierdzamy, że pomiar zrobimy w domu. Ryba ląduje w wodzie, długo dochodzi do siebie, po czym odpływa w zielono niebieską głębię jeziora.

Siedzę na ławce i nie mogę uwierzyć, ręce mi sie trzęsą, serce bije jak dzwon. Starzy gratulują mi udanego połowu oraz zachowania zimnej krwi podczas holu. Zerkam na zegarek jest południe, skwar leje się z nieba.

Pozostajemy jeszcze chwilę na łowisku, ale ja już nie mam chęci na łowienie. Widząc to panowie proponują powrót do domu. W przystani Tata opowiada znajomym o moim spotkaniu ze smokiem, wszyscy mi gratulują.

Mierzymy wiosło, miarka w przystani pokazuje 110 cm. Ów szczupak staje się rodzinnym rekordem. Całe 110 cm i 10,10kg wagi. Każdy następny złowiony wydaje się maluszkiem przy tym potworze. Wiem, że tam są większe, ale czy uda mi się kiedyś je przechytrzyć - czas pokaże.

Na chwilę obecną pozostaje on moim rekordem życiowym. Następne lata upływają na poszukiwaniu tego większego, ale niestety nie dane jest mi złowić większą rybę. Trafiam kilka 80 i 90 cm ale metrówki żadnej.

Praktycznie każde wakacje stoją pod znakiem szczupaka. Juz wiem gdzie ich szukać, te największe pływają w toni za stadami sielawy, ale to trudne ryby. Jestem świadkiem złowienia szczupaka 124 cm, wagi ponad 18 kg i olbrzymiego okonia, myślę że miał grubo ponad 65 cm.

Reklama
Product

⚙️ Zestaw startowy dla początkujących - PROMOCJA!

Kompletny zestaw wędkarski w super cenie. Wszystko co potrzebujesz do rozpoczęcia przygody z wędkarstwem.

Wakacyjne wieczory zazwyczaj były też na rybach, tyle ze tym razem poświęcone innej tajemniczej rybie. Tak tak, o węgorzu tu mowa. Pierwszego złowiłem 13 lipca w piątek, nie był duży, ale jego siła zaimponowała mi.

Postanowiłem poświecić mu trochę więcej czasu. Nie udało mi sie złowić nic dużego, ale takich 80 cm było kilkanaście sztuk. Praktycznie co wakacje mogłem pochwalić się złowieniem kilku ładnych węgorzy.

Shrap-Drakers.pl | Shrap Drakers Fishing | Wędkarstwo No dobra, wakacje wakacjami, ale co z resztą roku? Tu pozostało chodzenie z tatą nad Wisłę i sporadyczne wypady nad Bug lub Narew.

Czasem wycieczki nad pobliskie jeziorko kamionkowskie. Ale to nie było to co tygryski lubią najbardziej. Jak ktoś raz spróbował spinningu to wie o co chodzi. Nie dane mi było za młodu nauczyć się spinningować w rzece, nie było na to czasu i brakowało też nauczyciela.

Ja byłem za młody, aby samemu zwiedzać wiślane zakamarki, a tato wolał w rzece poławiać ryby z gruntu lub na spławik. Więc i mnie ta metoda się tez udzieliła, ale jednak zawsze czekałem do wakacji kiedy to będę mógł uganiać się ze spinningiem po jeziorze za pasiakami i kaczodziobymi.

Wiślane połowy zazwyczaj przynosiły leszcze, świnki, certy sporadycznie inne ryby szczupaki, sumy, brzany oraz sandacze. Co się później okaże - to właśnie te ostatnie ryby staną sie moimi faworytami i dla nich będę jak wariat biegał po nocy i deszczu.

Tak minęła szkoła podstawowa i średnia, potem przyszedł czas na inną miłość i wędki trafiły do szafy. Wyjmowane sporadycznie obraziły sie na mnie. Kilka lat przerwy spowodowały, iż straciłem wyuczone nawyki i instynkt łowcy.

Przyszedł i na mnie czas, dostałem wezwanie do wojska i trafiłem do dużej jednostki w Bemowie Piskim. Właśnie tam ponownie spróbowałem wędkarstwa. Kapitan, dowódca plutonu uwielbiał łowić ryby i czasem jeździliśmy z nim nad jezioro na poligonie.

Łowiliśmy wspólnie różne ryby. Po 6 miesiącach zostaję przeniesiony do Warszawy i tu wędkarstwo schodzi na dalszy plan. Ważniejsze okazuje się zakończenie szkoły i zdanie matury, na co w wojsku dostałem zgodę.

Powrót do wędkarstwa nastąpił zaraz po wyjściu z wojska. Szkoła skończona, matura zdana, pozostaje czas na pracę i wędkarstwo. Człowiek targany myślami chciał spróbować każdej metody, a to spławik, a to drgająca szczytówka, a to spinning.

Okazja nadążyła się na wspólnym wyjeździe na mazury. 2 tygodniowy pobyt nad samiutkim jeziorem pozwolił przypomnieć sobie jak to jest fajnie posiedzieć z wędka nad wodą. Nieważne były ryby, ważna była ta cisz, spokój, obcowanie z dziką naturą.

I to było właśnie to! Powrót do domu a w głowie i duszy niedosyt. Chcę więcej... Wiecie, teraz po latach jak to opisuję, kręci mi się łza w oku i zaczynam żałować, że nie mam zdjęć z tamtych lat.

A szkoda, bo było by co wspominać, a tak to jedynie zostaje w pamięci. Tak, to były czasy, gdzie człowiek nie myślał o zdjęciach, co by potomnym pokazać jakie kiedyś były ryby. A szkoda....

Reklama
Premium wędkarstwo

🎣 Premium Wędkarstwo - Dołącz do Elity!

Odkryj ekskluzywne produkty i techniki używane przez mistrzów wędkarstwa.

💬

Komentarze

Dołącz do dyskusji i podziel się swoimi przemyśleniami

0 komentarzy

Dołącz do dyskusji!

Zaloguj się, aby dodać swój komentarz i podzielić się doświadczeniem

📚

Podobne artykuły

Odkryj więcej fascynujących treści, które mogą Cię zainteresować

Grudniowa woda
📖 ~5 min
Wędkowanie spinning

Grudniowa woda

Zostały nam ostatnie i do tego niecałe dwa tygodnie sezonu spinningowego, co oznacza tylko jedno – jeśli tylko pozwoli nam pogoda – powinniśmy być nad wodą przynajmniej codziennie! Każdy spinningista marzy o tym, żeby złapać grubego wypasionego sandacza. Te marzenia można spełnić zwłaszcza późną jesienią, kiedy te największe egzemplarze, głównie samice pełne ikry, krążą wokół stad leszczy i krąpi, jedząc i magazynując energię na zimę. I tak jak za pomocą magicznej różdżki, miejscówki, które w okresie letnim odwiedzają raczej średniej wielkości ryby, teraz mogą nas obdarzyć grubą życiówką!

👤 bysior 👁️ 2,032
18.12.2018
Panie, tu nie ma ryb!
📖 ~5 min
Wędkowanie spinning

Panie, tu nie ma ryb!

Tegoroczny sezon jest dla mnie bardzo nieprzychylny. Tak bardzo, że nie pamiętam takiego drugiego w całej swojej świadomej karierze wędkarskiej, która liczy już gruuubo ponad dekadę. Mówiąc wprost – ten sezon to istna tragedia. Chyba nie potrafię już łowić...

👤 bysior 👁️ 2,511
09.08.2017
DRAGON NANO CORE X4 - cena i jakość za jednym zacięciem!
📖 ~5 min
Wędkowanie spinning

DRAGON NANO CORE X4 - cena i jakość za jednym zacięciem!

Listopad i grudzień to miesiące, w których mamy największe szanse w roku na złowienie pięknych okazów sandaczy, szczupaków, okoni i pobicie naszych życiowych rekordów. Dlatego niesamowicie ważny jest dobór odpowiedniego sprzętu – ważne są nawet najmniejsze detale.

👤 bysior 👁️ 4,318
31.10.2016