W tym roku Zima nie chciała ustąpić miejsca Wiośnie. Wiosna przyszła później, niż zwykle, wprawiając w zakłopotanie nie tylko zdziwione dość niskimi temperaturami powietrza, wracające z południa bociany i gęsi, ale również ...
Drakersów, którzy tradycyjnie, jak co roku sposobili się do towarzyskiego spotkania nad Wkrą inaugurującego kolejny sezon wędkarski. Ze względu na wysoki poziom rzeki planowany pierwotnie na 20 kwietnia 2013 r.
termin spotkania uległ przesunięciu o blisko miesiąc - aż do 18 maja. Na tegoroczne kaprysy aury nawet Shrapowy Szaman - Wozik - rozkładał bezradnie ręce. Choć dwoił się i troił, używając rozlicznych zaklęć i Szamańskich obrzędów - nie dał rady, jak co roku - zaczarować szaro - burej pogody oraz wpłynąć na obniżenie podwyższonego poziomu kwietniowej Wkry.
Tym razem Wkra gościć Nas miała w nowym dla wielu Drakersów miejscu - w Sochocinie.
Zmiana terminu nie wpłynęła znacząco na frekwencję.
Na szczęście majowa aura okazała się znacznie podatniejsza na wozikowe zaklęcia. Szamanowe starania mające na celu zapewnienie słońca na Zlocie Drakersów zakończyły się pełnym sukcesem, a termin zlotu okazał się pogodowym strzałem w dziesiątkę.
Spotkaniu Dobrych Ludzi towarzyszyła przez cały dzień piękna, aczkolwiek nieco wietrzna, słoneczna pogoda. Nic więc dziwnego, że wiedzeni przemożną chęcią spotkania ze Znajomymi i Drakersowymi Przyjaciółmi pierwsi uczestnicy Zlotu pojawili się już skoro świt.
W miarę postępującej wędrówki słońca po widnokręgu nadrzeczny parking zapełniał się coraz bardziej samochodami, ku uciesze Organizatorów i zapewne ku lekkiemu zdziwieniu mieszkańców nadwkrzańskiej miejscowości, którzy po raz pierwszy byli świadkami Naszego spotkania.
Zapowiedź pięknej pogody sprawiła, że w niektórych Drakersach narosła tak duża dawka optymizmu i zapału, iż ...
🎣 Profesjonalna wędka spinningowa - 25% TANIEJ!
Odkryj sekret skutecznego łowienia z najnowszą wędką Pro Angler. Tysięcy zadowolonych wędkarzy nie może się mylić!
przybyli na Zlot na rowerach. A w zasadzie na rowerze, gdyż ów Zapaleniec rowerowy był jedynym cyklistą na Spotkaniu, czym wprawił w niemałe osłupienie zarówno autora niniejszej relacji, jak i innych Drakersów.
Wszyscy zgodnie oddaliśmy należny Mu szacunek, wszak pedałował aż z Warszawy (sic!) i roztropnie poleciliśmy Jego rozwadze, aby (będąc w oczywistej formie, co było widać gołym okiem) - poważnie przemyślał start w zbliżającym się wielkimi krokami Tour de Pologne.
W tzw. międzyczasie wyspecjalizowany (po tylu już zlotach i Pucharach) w okolicznościowych przemowach Bysior kwiecistymi słowy i literacką wręcz polszczyzną oznajmił wszem i wobec, że zlot można uznać za rozpoczęty i zaprosił wszystkich przybyłych jak kto woli: do poszukiwań kleni, jazi boleni, szczupaków i innych ryb we wkrzańskich nurtach, względnie do Drakersowej gawędy z innymi pasjonatami moczenia kija, wszak formuła spotkania była czysto towarzyska.
Większości towarzystwa nie trzeba było dwa razy powtarzać - ruszyli w dół i w górę rzeki prawym i lewym jej brzegiem, wszak do dyspozycji mieli most zapewniający pełną swobodę wyboru strategii wędkowania.
Muszkarze (a było ich na Naszym zlocie w tym roku już 7!) zajęli najpłytsze odcinki Wkry, w pobliżu mostu, gdzie do dyspozycji był sztuczny próg wodny tworzący spiętrzenie i przelew oraz płań za przelewem.
Ciekawski fotoreporter podglądał ich z mostu:
Niektórzy próbowali szczęścia (i słusznie) - pod mostem, gdzie znajdowała się pozytywnie rokująca rynienka, a w niej rozrabiał słusznych rozmiarów Boleń...
...
a tuż za mostem - ciekawy wlewik.
Rychło brzegi Wkry zapełniły się Drakersami.
⚙️ Zestaw startowy dla początkujących - PROMOCJA!
Kompletny zestaw wędkarski w super cenie. Wszystko co potrzebujesz do rozpoczęcia przygody z wędkarstwem.
Wkra na tym odcinku swoją różnorodnością dawała szansę na udany połów zarówno łowcom szczupaków, boleni, jak również kleni i jazi.
Odcinek obfitował w miejsca zarówno nadające się do brodzenia i finezyjnej prezentacji muszki, jak również do głębszego poprowadzenia wabia w rynience:
Tradycyjnie ok.
godziny 14 wędkarskie łowy dobiegły końca, by mogła się rozpocząć kolejna część imprezy - część konsumpcyjno - integracyjno - gawędziarska. Względy pogodowe i lejący się z nieba majowy żar sprawiły, że najdogodniejszym miejscem na biesiadę okazała się miejscówka nomen omen ...
pod mostem, która oferowała wycieńczonym wędkowaniem uczestnikom Spotkania zbawienny cień i chłód.
Niestety wszystko co dobre, kiedyś się kończy.
Na spotkaniach Dobrych Ludzi czas płynie szybciej, niż zwykle. Nim wszyscy zapozowali do wspólnej, pamiątkowej fotki, gremialnie podjęto decyzję o przekazaniu wszystkich woblerków, zebranych przez Organizatorów w ramach swoistego "wpisowego" na Zlot - dla kolegi Bucka, któremu kilka tygodni wcześniej skradziono niemal cały sprzęt wędkarski.
Późnym popołudniem wszyscy zapozowalismy jeszcze tradycyjnie do pamiątkowego zdjęcia...
Do zobaczenia w 2014 roku!
Komentarze
Dołącz do dyskusji i podziel się swoimi przemyśleniami
Dołącz do dyskusji!
Zaloguj się, aby dodać swój komentarz i podzielić się doświadczeniem