alkohol na wodzie- wieczny problem

alkohol na wodzie- wieczny problem

Forum Wędkarskie · Off Topic

alkohol na wodzie- wieczny problem

Off Topic

Odpowiedzi

79 odpowiedzi · 1,766 wyświetleń

Idź do ostatniej odpowiedzi
AR
13.03.2013 08:21 · Odpowiedź #43016
Panowie. Święty nie jestem, za kołnierz nie wylewam.
Dyskusja zaczyna schodzić na złe tory. Rozważamy zasadność istniejących przepisów?
ZAKAZ PROWADZENIA POJAZDÓW MECHANICZNYCH POD WPŁYWEM ALKOHOLU BĄDŹ ŚRODKÓW ODURZAJĄCYCH. Przepis po prostu istnieje, tak jak np. wymiar ochronny sandacza (wiem zaraz kilku kolegów powie, że jeden krótki dziennie nikomu nie zaszkodzi). Trzeba się opamiętać, mamy coraz szybsze łodzie, coraz większe silniki i coraz mniej rozumu. Pijana załoga jest zagrożeniem dla sternika a pijany sternik dla bogu ducha winnych ludzi. Mam dwie łodzie motorowe i jestem zapalonym żeglarzem, więc na wodzie spędzam bardzo dużo czasu i widziałem już nie raz staranowaną łódź, ludzi narażających własne zdrowie podczas ratowania kogoś kto nie wyobraża sobie pływania bez piwka, sternika który swoim cudeńkiem przepłynął przez oznakowane i mocno zatłoczone kąpielisko i rajdowca który w listopadzie przewrócił łódkę z dwoma wędkarzami (bo się tak fajnie bujają jak się blisko przepłynie). Proszę więc koledzy, nie mówcie że po kilku głębszych umiecie się odlać przez burtę a sztukę wypadanie z łodzi macie opanowaną do perfekcji i miejcie na uwadze bezpieczeństwo innych użytkowników wody. Jeśli ktoś ma życzenie się zabić, niech zrobi to sam i nie zabiera nikogo ze sobą.
MN
13.03.2013 10:53 · Odpowiedź #43023


ZAKAZ PROWADZENIA POJAZDÓW MECHANICZNYCH POD WPŁYWEM ALKOHOLU BĄDŹ ŚRODKÓW ODURZAJĄCYCH. Przepis po prostu istnieje......


No masz rację, istnieje, tylko co z tego?.
Gdyby był egzekwowany to na wodzie w sezonie mielibyśmy - lekko pisząc - połowę mniej wszelkiej maści pływadełek na rzekach.
Popatrzcie na standardowy przykład, lato, słoneczny dzień, weekend. Na wodzie aż roi się od łodzi, teraz niech stanie się cud i te na których jest sternik pod wpływem spłyną do portu - robi się pusto 😂 a do tego bardzo cicho bo każdy z nas wie jak woda niesie.

Kiedyś były dinozaury, teraz mamy szybkie samochody, łodzie i alkohol, może właśnie tak wygląda teraźniejsza selekcja naturalna :uoeee: - głupi przykład ale nic innego nie przychodzi mi do głowy co powoduje że ludzie wsiadają do samochodów i łodzi pod wpływem %.
KA
13.03.2013 11:06 · Odpowiedź #43025
Doskonale Cie Mariusz rozumiem, mówi się, że alkohol smakuje lepiej w dobrym towarzystwie, a co dopiero jak to dobre towarzystwo mamy na rybach 😋
GA
13.03.2013 12:26 · Odpowiedź #43028
@Marcin - widok, który tak zacnie opisałeś często spotykany jest na betonach nad Narwią (wiesz o czym mówię). Osobiście nigdy nie łączyłem chlania z zasiadkami wędkarskimi (nawet tymi nocnymi). Jakoś mi nie po drodze jedno z drugim. A tak generalnie to gardzę pijanymi wędkarzami bo najczęściej zostawiają po sobie syf i nierzadko bywają agresywni wobec innych :dobani:
BA
@bzooora (edytowany 13 lat temu)
13.03.2013 12:45 · Odpowiedź #43030
Jeżeli się nie jest kierowcą/sternikiem, to można strzelić jedno piwko do kiełbaski np. na zasiadce. Albo zrobić sobie chwilę przerwy w spinningowaniu. Dać odpocząć barkom i nadgarstkom. Posiedzieć patrząc na wodę, pogadać z kompanem. Taki element przygody. Ale żeby na rybach chlać wódę, łoić po 10 piw to już żenada. Z tego co często widzę nad wodą, to wyjście "na ryby" jest zwykłą wymówką dla alkoholików. Bo przecież lepiej przed sobą samym brzmi "byłem na rybach" niż wprost "naj*** się i mam ze sobą problem" Nie oszukujmy się. Po kilku piwach każdy jest nietrzeźwy, a wtedy ryby to już drugorzędny temat. Do dzisiaj pamiętam to poczucie wstydu, kiedy za dzieciaka łowiłem na kanałku EC. Siekierki i czasem do domu odwozili mnie rodzice. Wychodziłem na wał, żeby nie zjeżdżali na dół i nie widzieli, że 99% łowiących tam, to zwykłe nachlane świnie.
AW
13.03.2013 22:15 · Odpowiedź #43058

Jeżeli się nie jest kierowcą/sternikiem, to można strzelić jedno piwko do kiełbaski np. na zasiadce. Albo zrobić sobie chwilę przerwy w spinningowaniu. Dać odpocząć barkom i nadgarstkom. Posiedzieć patrząc na wodę, pogadać z kompanem. Taki element przygody. Ale żeby na rybach chlać wódę, łoić po 10 piw to już żenada. Z tego co często widzę nad wodą, to wyjście "na ryby" jest zwykłą wymówką dla alkoholików. Bo przecież lepiej przed sobą samym brzmi "byłem na rybach" niż wprost "naj*** się i mam ze sobą problem" Nie oszukujmy się. Po kilku piwach każdy jest nietrzeźwy, a wtedy ryby to już drugorzędny temat. Do dzisiaj pamiętam to poczucie wstydu, kiedy za dzieciaka łowiłem na kanałku EC. Siekierki i czasem do domu odwozili mnie rodzice. Wychodziłem na wał, żeby nie zjeżdżali na dół i nie widzieli, że 99% łowiących tam, to zwykłe nachlane świnie.


Kolejny nawiedzony abstynent na forum. Lowie w tej okolicy czesto i zdazaja sie dziadki z balandami ale nie tworzmy historii z dupy ze wszyscy tam to chlejace na umor swinie. Bizonik tez by sie obrazil, no nie Pawel?
BA
@bzooora (edytowany 13 lat temu)
13.03.2013 23:26 · Odpowiedź #43060


Jeżeli się nie jest kierowcą/sternikiem, to można strzelić jedno piwko do kiełbaski np. na zasiadce. Albo zrobić sobie chwilę przerwy w spinningowaniu. Dać odpocząć barkom i nadgarstkom. Posiedzieć patrząc na wodę, pogadać z kompanem. Taki element przygody. Ale żeby na rybach chlać wódę, łoić po 10 piw to już żenada. Z tego co często widzę nad wodą, to wyjście "na ryby" jest zwykłą wymówką dla alkoholików. Bo przecież lepiej przed sobą samym brzmi "byłem na rybach" niż wprost "naj*** się i mam ze sobą problem" Nie oszukujmy się. Po kilku piwach każdy jest nietrzeźwy, a wtedy ryby to już drugorzędny temat. Do dzisiaj pamiętam to poczucie wstydu, kiedy za dzieciaka łowiłem na kanałku EC. Siekierki i czasem do domu odwozili mnie rodzice. Wychodziłem na wał, żeby nie zjeżdżali na dół i nie widzieli, że 99% łowiących tam, to zwykłe nachlane świnie.


Kolejny nawiedzony abstynent na forum. Lowie w tej okolicy czesto i zdazaja sie dziadki z balandami ale nie tworzmy historii z dupy ze wszyscy tam to chlejace na umor swinie. Bizonik tez by sie obrazil, no nie Pawel?


Daleko mi do bycia abstynentem. Zresztą właśnie kończę piwko ;) Ale pewnych zachowań po prostu nie trawię. Nic nie mam do ludzi, którzy sobie kulturalnie piją (nawet dużo) pod warunkiem, że siedzą cicho, albo są rzeczywiście na zupełnym odludziu, a po wszystkim po sobie posprzątają. Wiadomo jak woda niesie dźwięk w nocy... Wystarczy dwóch narąbanych baranów wydzierających się na drugim końcu jeziora, żeby wszyscy w promieniu kilku kilometrów mieli przechlapane. Często towarzyszy im "porządny bass" z głośników pełnoletniego Golfa. Wędeczki oczywiście zarzucone. I nawet karty wędkarskie są... Niestety wiele wypadów miałem popsutych przez takich ludzi. A "przygody" z Siekierek miały miejsce 15 lat temu. Teraz łowi tam dużo mniej i jakby normalniejszych ludzi. Wtedy siedziała tam zgraja meneli. Pewnie już wymarli, albo nie są w stanie dojść nad wodę. Bójki, ludzie lądujący w wodzie... wszystko to było na porządku dziennym.
GA
13.03.2013 13:32 · Odpowiedź #43034
@maniek72, osobiście nic do Ciebie nie mam ale ... ale te Twoje post scriptum ni jak się ma do idei tego portalu :uoeee:
M2
13.03.2013 13:37 · Odpowiedź #43035

@maniek72, osobiście nic do Ciebie nie mam ale ... ale te Twoje post scriptum ni jak się ma do idei tego portalu :uoeee:

Ma się, do gumofilców, które ktoś mi tutaj wypomina, chodzę w nich i się tego nie wstydzę, tak samo, jak nie wstydzę się tego, że hoduje ryby w swoich prywatnych stawach, które często potem odławiam siatką. i nie wiem, co do tego ma idea portalu??
GA
13.03.2013 13:46 · Odpowiedź #43037
No bo wiesz Maniek ... To jest forum wędkarskie a nie forum hodowców ryb i propaguje się tu wypuszczanie ich po złowieniu a nie zjadanie więc nie wiem czemu się z tymi siatkami i zjadaniem rybiego mięsa obnosisz :) Zresztą nie ważne ... Nie będę kopał się koniem i z mojej strony koniec tego offtopa :papa2:
SA
13.03.2013 21:13 · Odpowiedź #43056
i propaguje się tu wypuszczanie ich po złowieniu a nie zjadanie

Na szczęście to są tylko próby propagowania ale zapewniam że się nie damy :dokuczacz:

QA
13.03.2013 13:47 · Odpowiedź #43038
Szkoda, że odniosłeś się do najmniej istotnej części moje wypowiedzi. Tak jak pisałem wcześniej - Twoja działka, rób co chcesz.
M2
13.03.2013 13:58 · Odpowiedź #43040
No dobra, jak nie miałem jeszcze tej działki, było podobnie. Za dnia się pływało- spiningowało, a w nocy, przy rozłożonych wędkach lub nawet niekoniecznie ognisko- czy grill i alkohol. Tak po prostu było, i jak jeździłem na różne wody, różne jeziora- no może nie w okolice stolicy- to były to standardy. Innymi słowy niemal wszyscy, albo wręcz wszyscy wędkarze zostający "na nocy" robili wieczorem jakąś flaszkę nad wodą. Takie były standardy i już. I nikogo to nie dziwiło. Chociaż też nie kojarzę, żeby były jakieś krzyki czy inne zakłócanie spokoju- to byli wędkarze- często starsi stateczni i poważni ludzie, a nie banda rozwrzeszczanych gówniarzy, ale wypić lubili, ja zresztą też, i na prawde w moich stronach nikogo to nigdy nie dziwiło. Ale widzę chyba że faktycznie żyjemy w różnych światach. Dobra nie zrozumiemy się więc ze swojej kończę tą bezsensowną dyskusje.
Grisza, ja się z niczym nie obnoszę, może czasami chcę "unormalnić" niektóre zachowania, nie wszystkie tematy i teksty sa o wędkowaniu- ten np jest o piciu, zaraz obok jest watek o paleniu.... spokojnie.
MN
13.03.2013 15:13 · Odpowiedź #43044

No dobra, jak nie miałem jeszcze tej działki, było podobnie. Za dnia się pływało- spiningowało, a w nocy, przy rozłożonych wędkach lub nawet niekoniecznie ognisko- czy grill i alkohol. Tak po prostu było, i jak jeździłem na różne wody, różne jeziora- no może nie w okolice stolicy- to były to standardy. Innymi słowy niemal wszyscy, albo wręcz wszyscy wędkarze zostający "na nocy" robili wieczorem jakąś flaszkę nad wodą. Takie były standardy i już. I nikogo to nie dziwiło. Chociaż też nie kojarzę, żeby były jakieś krzyki czy inne zakłócanie spokoju- to byli wędkarze- często starsi stateczni i poważni ludzie, a nie banda rozwrzeszczanych gówniarzy, ale wypić lubili, ja zresztą też, i na prawde w moich stronach nikogo to nigdy nie dziwiło. Ale widzę chyba że faktycznie żyjemy w różnych światach. Dobra nie zrozumiemy się więc ze swojej kończę tą bezsensowną dyskusje.
Grisza, ja się z niczym nie obnoszę, może czasami chcę "unormalnić" niektóre zachowania, nie wszystkie tematy i teksty sa o wędkowaniu- ten np jest o piciu, zaraz obok jest watek o paleniu.... spokojnie.


Maniek, jak powiadają wszystko dla ludzi ;), ja wiem tylko z własnego doświadczenia w spożywaniu napoi alkoholowych, że będąc pod ich wpływem zawsze mogłem więcej 😂. Wydawało mi się że zachowuję się cicho, że tańczę lepiej niż inni, że wyglądam lepiej niż w rzeczywistości, że mogę wytarmosić kogo chcę bo po % przecież damy radę każdemu - mijam się z prawdą czy nie?, może tylko ja po % stawałem się kimś więcej niż tak naprawdę byłem 😛. Dałem sobie spokój z piciem już dawno temu, oczywiście jak jest dobra okazja to też nie odmówię np. po weselu na którym jestem bo na samym weselu też raczej prócz toastu nie wypiję nawet kapki. Relaksować wolę się w inny sposób, jak pisałem wcześniej procenty dla mnie mogą nie istnieć.

No i żeby nie było, nie mam nic do spożywających, "pijta ile chceta" co mnie to obchodzi, tylko pamiętajcie że np. nad wodą nie jesteście sami.
PS
13.03.2013 15:40 · Odpowiedź #43045
Za dużo piw w czasie spiningowania lub federa kończy się poplątanymi zestawami i kotwiczkami czasami nawet w okolicach kołnierzy :dokuczacz: wiem z własnego doświadczenia. Sam doszedłem do wniosku że za duża ilość alkoholu na rybach może powodować straty materialne jak również straty zdrowotne (tych dzięki Bogu nie doświadczyłem, w porę zrozumiałem). Jednak osobiście jak idę na ryby to zawsze biorę ze sobą małą torbę izolacyjną z 3 chłodnymi "królami". Jeden na dwa kilometry spaceru wzdłuż brzegu rzeki i jest w porządku, a smakują wtedy wybornie POLECAM !!! 👍

PS. Bez flaszki nocna zasiadka z denką jest naprawde nudna, no chyba że ryba ląduje co 30 minut, to wtedy nie ma czasu otworzyć 👍
AR
13.03.2013 15:57 · Odpowiedź #43046
Nie znam człowieka, ale mam wrażenie, że nasz kolega Maniek to fajny i inteligentny facet. Siedzi sobie spokojnie nad tą ukochaną rzeką, klepie w klawiaturę teksty które nas podkur....ją i ma niezły ubaw jak dajemy się wkręcać a myśli tak jak my.
Mam rację Maniek?;)
M2
13.03.2013 16:49 · Odpowiedź #43047

Nie znam człowieka, ale mam wrażenie, że nasz kolega Maniek to fajny i inteligentny facet. Siedzi sobie spokojnie nad tą ukochaną rzeką, klepie w klawiaturę teksty które nas podkur....ją i ma niezły ubaw jak dajemy się wkręcać a myśli tak jak my.
Mam rację Maniek?;)


Oj kurde, artur, a postaw się w mojej sytuacji; wkoło napiepsza śnieg, pada chyba z tydzień non-stop- cholery już dostaje bo nic przez to nie mogę zrobić, a przecież już połowa marca. Na ryby zasadniczo pójść nie mogę bo ... niby zamarznięte ale wylew poszedł, potem też przymarzło i do starorzeczy sie przez to nie dojdzie, do rzeki tym bardziej, zresztą poziom wody na moim Bugu znacznie przekroczył ostrzegawczy, więc o łowieniu i tak nie ma mowy. Może i napiłbym się wódki- bo jak widzicie już mnie nosi, ale nie mam z kim, a nigdzie nie pojade i nikt do mnie nie przyjedzie bo wszystko w koło zasypane tym białym gównem... więc nudzę się na tych forach😄
Mam rację Maniek?;)
No jak nie, jak tak😄
BK
13.03.2013 17:03 · Odpowiedź #43048
Maniek a wiesz co pies robi jak się nudzi:)
M2
@maniek72 (edytowany 13 lat temu)
13.03.2013 17:10 · Odpowiedź #43049

Maniek a wiesz co pies robi jak się nudzi:)

Jaja sobie liże, ale ja chwilowo nie mam psa- bielik mi wziął:nerwus:
Bizonik, a czy pisanie na forum musi polegać tylko i wyłącznie na wzajemnym włażeniu sobie w dupę, i pisaniu, jacy to my jesteśmy cool i etyczni i moralni, i nie mamy wad?? Ja dla odmiany mam wady- zdaża mi sie strzelić kielicha nad wodą, tak samo, jak zdaża mi sie przekroczyc 50 w zabudowanym.
BK
13.03.2013 17:13 · Odpowiedź #43050
i widzisz wcale nie

idzie spać i ma w dupie tą zimową nudę:)
M2
13.03.2013 17:15 · Odpowiedź #43051
Hehe, u mnie zwykło się mówić inaczej. Ale pies potrafi spać 20 godzin na dobę, ja max 8.
PM
13.03.2013 22:16 · Odpowiedź #43059
Panowie, temat stał się lekko "zboczony" :oczko:
Ale dodam swoje trzy grosze:
Jakoś 5 lat temu na mazurach siedzimy z kolegą na pomoście i słyszymy za ścianą trzcin dość głośne rozmowy i brzęk butelek. Po jakimś czasie dwóch panów wypływa z trzcinek łódką na środek jeziora, łowią łowią i słyszymy chlup! I panowie obydwaj w wodzie 😄 na szczęście nic się nie stało bo jak krzyknęliśmy to odpowiedzieli że ok i sami dadzą sobie radę. Skończyło się dobrze ale daję sobie rękę uciąć że jakby nie byli na gazie to nie wylądowaliby w wodzie.

A co do chlania na zasiadkach to nie ma co udawać świętych, wypić niektórzy lubią, byle to robić kulturalnie (to w naszym kraju graniczy z cudem), nie wadząc nikomu, a po wszystkim posprzątać. Kolega pilros wie co mówi, 1-2 zimne króle w plecaku to w lato jak ambrozja dla przemierzającego nadrzeczne krzaczory trapera-spinningisty 🎵

Pozdrawiam
T9
@tomek79 (edytowany 13 lat temu)
13.03.2013 23:28 · Odpowiedź #43062
Nie zdziwiłbym sie Andrew jakbys pracował w przemyśle browarniczym tudzież w innym Polmosie :dokuczacz:
W 100% rozumiem qbanere czy bzoore bo mam tak samo. Mam sporo znajomych, którzy podobnie jak maniek nie wyobrażają sobie łowienia bez flaszki, znajomych dla ktorych wyjazd na ryby jest tylko pretekstem do picia. Żal mi jest ryb bo kiedy najebana hołota śpi w namiocie samołówki są zarzucone i rano bardzo często dyndają na nich np. króciutkie sandałki. Mam znajomych ktorzy nie wezmą wędki, jeśli w plecaku nie będzie czteropaka, potrzebują paliwa i koniec. I kiedy piją na rybach to nie dlatego, ze piwo na łonie przyrody smakuje inaczej, bo dokładnie tak samo smakuje w kwadracie, ale dlatego, ze są uzależnieni :( Znam ludzi dla których alko jest tylko miłym dodatkiem przy okazji łowienia, ale znam również takich, którym łowienie przeszkadza w piciu bo nad wodę jadą przede wszystkim po to żeby sie uwalić i w tym cały fun.
M2
14.03.2013 08:14 · Odpowiedź #43064

Mam sporo znajomych, którzy podobnie jak maniek nie wyobrażają sobie łowienia bez flaszki, znajomych dla ktorych wyjazd na ryby jest tylko pretekstem do picia. Żal mi jest ryb bo kiedy najebana hołota śpi w namiocie samołówki są zarzucone i rano bardzo często dyndają na nich np. króciutkie sandałki. Mam znajomych ktorzy nie wezmą wędki, jeśli w plecaku nie będzie czteropaka, potrzebują paliwa i koniec. I kiedy piją na rybach to nie dlatego, ze piwo na łonie przyrody smakuje inaczej, bo dokładnie tak samo smakuje w kwadracie, ale dlatego, ze są uzależnieni :( Znam ludzi dla których alko jest tylko miłym dodatkiem przy okazji łowienia, ale znam również takich, którym łowienie przeszkadza w piciu bo nad wodę jadą przede wszystkim po to żeby sie uwalić i w tym cały fun.

Po pierwsze primo, maniek chodzi na ryby w sezonie dwa razy dziennie, więc ciężko było by tak się za każdym razem nawalać. po drugie -primo- maniek ostatni raz nawalił sie w 2002 roku, czyli 11 lat temu. Maniek pije, ale się nie nawala, nie wariuje, nie drze ryja, nie ma golfa z subbuforem i takie zachowania są mu obce. Piszesz o uzależnieniu od alkoholu- coś może i w tym jest, ale - sam też jestem uzależniony- Ci uzależnieni akurat nie świrują- Oni (my) pijemy na spokojnie- pijemy codziennie więc nie robi to na nas żadnego wrażenia. ja wypijam sam litr wódki i nawet nie podniosę głosu. Co innego takie miejskie leszcze, które pija raz na miesiąc i jak już się dorwie do tej wódy, to będzie pił, aż sie zarzyga i padnie, a zanim to zrobi narobi takiego chlewu że massakra. Te Wasze opisy zachowań po alkoholu, to chyba z własnych doświadczeń bierzecie, bo w moich stronach czegoś takiego nie ma. Pijemy to pijemy, ale nikomu palma nie odbija- to dwie rożne sprawy. Poza tym ja pisałem o nocnych zasiadkach na rybach, a nie o chlaniu przy każdym wyjściu nad wodę.

AW
14.03.2013 10:08 · Odpowiedź #43066

Nie zdziwiłbym sie Andrew jakbys pracował w przemyśle browarniczym tudzież w innym Polmosie :dokuczacz:
W 100% rozumiem qbanere czy bzoore bo mam tak samo. Mam sporo znajomych, którzy podobnie jak maniek nie wyobrażają sobie łowienia bez flaszki, znajomych dla ktorych wyjazd na ryby jest tylko pretekstem do picia. Żal mi jest ryb bo kiedy najebana hołota śpi w namiocie samołówki są zarzucone i rano bardzo często dyndają na nich np. króciutkie sandałki. Mam znajomych ktorzy nie wezmą wędki, jeśli w plecaku nie będzie czteropaka, potrzebują paliwa i koniec. I kiedy piją na rybach to nie dlatego, ze piwo na łonie przyrody smakuje inaczej, bo dokładnie tak samo smakuje w kwadracie, ale dlatego, ze są uzależnieni :( Znam ludzi dla których alko jest tylko miłym dodatkiem przy okazji łowienia, ale znam również takich, którym łowienie przeszkadza w piciu bo nad wodę jadą przede wszystkim po to żeby sie uwalić i w tym cały fun.


Niestety nie pracuje w browarze ani w innym polmosie a to jest bardzo dobra opcja na dzisiejsze czasy. Kazdy ma znajomych ktory lubia na rybach wypic. Ale ja nie nazwalbym bym ich holota. Takie zachowania ktore opisujesz to domena grunciarzy czy innych stacjonarnych dlugodystansowcow. Nie lowie karpi, na feedera nie lowilem przez trzy sezony, nie spotykam takich zachowan tam gdzie biegam ze spinigiem. Na zawodach zdazaja sie rozne rzeczy, czasami ktos wypadnie z lodki, czasami ktos tam zalegnie ale ostre picie wsrod spiningistow to raczej after party po zawodach, ogniska nocne i juz raczej bez wedek. Nie wrzucajmy wszystkich pijacych do jednego worka i wiecej zrozumienia dla slabosci wedkarskiej braci.
TK
14.03.2013 15:42 · Odpowiedź #43071
pić trzeba umić ;)

Jak byłem u Mariusza drugim razem to wędki pod suma tylko rozłożyłem - stały całą noc w stojaku nieruszane.

Jak się jedzie na rybki to pije się z umiarem 1-2 browary max, jak towarzysko to inna bajka, wędek lepiej nie ruszać bo jeszcze na wobka będzie się chciało zakładać czerwonego robaka ;)
T9
@tomek79 (edytowany 13 lat temu)
14.03.2013 23:20 · Odpowiedź #43085
Andrew, sorry,ale nie wydaje mi sie zeby z mojego postu wynikało jakieś uogólnienie. Oczywiście ze miałem na myśli przede wszystkim grunciarzy i na pewno nie wszystkich! Ale wszyscy wiedza jak z reguły przebiega i jak sie konczy mocno zakrapiana zasiadka i ze w takim przypadku nie ma to nic wspólnego z wędkarstwem. Chociaż jak widać maniek72 potrafi z kulturą łączyć obie pasje 😄 Ufam na słowo ;)
A tak na marginesie przypomniało mi sie, jak znajomy pojechał z kolegami gdzies tam na tygodniową zasiadkę. Towarzystwo nie trzeźwiało, i kiedy kije sie moczyły, jeden siedział na leżaku i na pytanie kolegów dlaczego nie łowi stwierdził, ze on nie ma czasu 😂

TK
15.03.2013 07:01 · Odpowiedź #43087
Aby nie było niedomówień stojak to stojak na wędki(ze zdjęcia) a nie podpórka nad wodą ;)

P8140036.JPG
M2
@maniek72 (edytowany 13 lat temu)
15.03.2013 08:10 · Odpowiedź #43090

Aby nie było niedomówień stojak to stojak na wędki(ze zdjęcia) a nie podpórka nad wodą ;)

Jak się dobrze przyjrzeć, to widzimy też grila i zadaszony stół biesiadny. I jak widać wędki stoją na stojaku.😛
Tu- trochę lepiej widać;

P5130179.JPG
bysior
15.03.2013 07:37 · Odpowiedź #43088
Patrząc na zdjęcie przypomniały mi się bużańskie przygody z Bulbą... i podlaskie Drapieżniki na Sajnie za Augustowem... Fajnie było... 👍
MO
@Mariano (edytowany 13 lat temu)
15.03.2013 23:21 · Odpowiedź #43111
W takich okolicznościach i takim towarzystem też bym wędki odstawił na stojak;) A tego nygusa w żółtej czapce to juz dawno nie widziałem:P

Zaloguj się aby dodać odpowiedź.