Trzeba wierzyć, że krok w tył będzie zaczątkiem solidnej przemiany na lepsze w dalszym czasie. To jest dopiero herezyjny tok myślenia 😂
Nie chcę robić OT, więc na temat samochodu napisze tylko tyle, że chce zrobić krok w przód. Nie zamierzam kupować 2008+ rocznika. To ma być sprowadzane autko w kombiaku, bo rodzina już coraz większa. Stawiam na samochód, który nie będzie przez 3 lata robił większych psikusów. Do tej pory focus 1.8 z zawodnym Tdci sprawił mi tyle problemów w 2 lata, że naprawy niemalże przekroczyły wartość auta :nerwus:. Również uważam, że youngtimery potrafią być niezawodne. Silnik prosty, to i nie ma co się psuć za bardzo. Tylko znaleźć obecnie taki samochód w dobrym stanie to jak szukanie igły w stogu siana.
Koniec OT. ;)
Dobry Ot nie jest zły ;).
Dlaczego samochód sprowadzany?, dlatego że będzie w lepszym stanie wizualnym bo będzie dopieszczony przez dokładne ręce jakiegoś Turka tuż przed wiazdem do Polski?. Bo będzie miało mały przebieg, który przecież samemu można sobie skorygować ;) mogę polecić warsztat.
Nie wiem dlaczego tak piszę, być może bo sam kupiłem samochód sprowadzony z Holandii, do tego w wersji ciężarowej bez siedzeń i z hakiem - na bank ten zdrowy okaz nie ciągał tam dwutonowych przyczep załadowanych trzema tomami kartofli jak to w Holandii bywa.
2008 rok ma już w standardzie te wszystkie super dodatki w pakiecie, tam naprawdę jest co naprawiać. Focus trafił Ci się awaryjny (sprowadzany?), bo przecież Focusy zajmują czołówki aut bezawaryjnych co jak na Forda jest wyczynem.
W poprzednim poście pisałem praktycznie z doświadczenia, dzięki Bogu nie na własnej skórze bo auta były dobrego kumpla. Chłopaczyna chciał zaznać luksusu i kupił Skodę Octavię 2.0TDI z DSG z 2010r, achy i ochy skończyły się po 5 miesiącach posiadanie kiedy padła skrzynia. Jakież było jego zdziwienie kiedy podczas remontu mechanik powiedział że do wymiany jest też koło dwumasowe ze sprzęgłem a on przecież specjalnie kupił auto z automatem aby uniknąć awarii i kosztów wspomnianego koła 😂. Remont wyniósł blisko 20tys przy cenie samochodu ok.50tys. Naprawili przyszła pora na zmianę bo auto go mocno zdenerwowało i po niecałym roku zmienił na piękne Audi A6 C6 2.7TDi Quattro - do wymiany miał być tylko jeden miech tylnego zawieszenia - mechanik namówił na wymianę kpl bo tak się powinno faktycznie robić. Zmienili też płyny, paski nowe opony i taki pierwszy wkład połkną też koło 20tys i ruszyli całą rodziną do Chorwacji - z Chorwacji przylecieli samolotem a samochód zwoził z braciakiem lawetą 😂. Co padło - wtryski i bardziej opłacalne było holowanie lawetą i naprawa w Polsce. Łącznie w niecały rok znów wsadził w super samochód blisko 30tys. Ostatni zakup jeszcze się kisi w warsztacie 😄, Touareg 5.0 V10 TDI w którym padł oczywiście niezużywający się (w teorii tylko) mechanizm rozrządu za wymianę którego serwis krzyczy blisko 20tys 😂, wiem że po zrobieniu też wyląduje na Allegro jako super samochód z superosiągami bo faktycznie taki jest gdy nie stoi po warsztatach. Kumpel zawsze jak się spotykamy czy na jakimś grillu czy też w innych sytuacjach całkowicie unika rozmów o kosztach eksploatacji samochodów, jeżeli już coś powie to tylko to że nigdy już nie kupi Diesla, i nie dlatego że są awaryjne ale dlatego że zawsze pistolety na stacjach paliw są utłuszczone 😂. Grom wie jak go zrozumieć.
Z youngtimerami przesadziłem, wiem sam że bezsensem jest cofanie się w rozwoju i trzeba niechętnie iść w te wątpliwe nowości. Samochody są coraz ładniejsze i praktyczniejsze, mniej palą ale też i o wiele więcej kosztują w naprawach. Nie problemem jest targnąć pięćdziesiąt klocków kredytu i kupić samochód, a co trzeba będzie zrobić jak ten nasz dorobek życia najzwyczajniej się "zesra" i rachunek zbliży się do połowy jego wartości - nic tylko usiąść i płakać.
Koniec ot bo po tych wywodach ktoś jeszcze zacznie palić byleby tylko nie kupić za zaoszczędzoną kasę jakiejś skarbonki na kołach 😂.