Coś dla palaczy.

Coś dla palaczy.

Forum Wędkarskie · Off Topic

Coś dla palaczy.

Off Topic

Odpowiedzi

95 odpowiedzi · 1,996 wyświetleń

Idź do ostatniej odpowiedzi
TN
20.12.2013 21:40 · Odpowiedź #52171
Od marca 2011 nie kupuję fajek. Do końca 2011 roku wypaliłem może z 10szt. Ostatnia dawka dymu w moje płuca powędrowała w pierwszych dniach stycznia 2012. Czyli jakby nie patrzeć minie za chwil parę równe 24 miesiące bez papierosa.
Nie żałuję. Matka nie pali jeszcze dłużej - po 30 latach rzuciła z dnia na dzień. Żona z dnia na dzień też rzuciła. W grudniu mija już 8 lat jak nie pali.

Tak więc da się.
W4
21.12.2013 07:51 · Odpowiedź #52179
Rzuciłem palenie ( w sylwestra minie równo rok ) z dnia na dzień, najciekawsze jest to,
że wcześniej rzucałem dwa razy, raz wytrzymałem 6 miesięcy a drugim razem 4.
Tym razem powiedziałem sobie, że ja już nie zapalę, ja już swoje papierosy wypaliłem.
Paląc rok prawie temu ostatniego papierosa, miałem w zapasie cały karton, bo to święta,
sylwester itd, ale nawet e-papierosa miałem tak na wszelki wypadek, i udało mi się nie
sięgnąć do dzisiaj po papierosa, czy "elektryczną fajkę" Wszystko, cały sekret tkwi w
naszej głowie, ja sobie powiedziałem, że już nie zapalę i w tym tkwię do dzisiaj.
Bo jeśli na coś czkamy, za czymś tęsknimy, lub zostawimy sobie we własnym postanowieniu
jakąś maleńką furtkę ( może kiedyś ) to jestem pewien, że nie wytrzymałbym tego roku,
bez nałogu palenia.
Życzę wszystkim palaczom aby znaleźli w sobie dość hartu ducha aby się raz na zawsze
rozstać z tym nawykiem sięgania po fajeczkę, lepiej nauczyć się kręcić muchy, i ręce będą
zajęte i zdrowiej, a przede wszystkim pożyteczniej.

Pozdrawiam - waldi-54:papa2:
DP
21.12.2013 11:08 · Odpowiedź #52180


Życzę wszystkim palaczom aby znaleźli w sobie dość hartu ducha aby się raz na zawsze
rozstać z tym nawykiem sięgania po fajeczkę, lepiej nauczyć się kręcić muchy, i ręce będą
zajęte i zdrowiej, a przede wszystkim pożyteczniej.

Pozdrawiam - waldi-54:papa2:

Podpisuję się pod tym obiema rękami 😄😄😄
Ja rzuciłem z początkiem września 2012 z dnia na dzień.

MN
27.01.2014 11:30 · Odpowiedź #53119
Da się rzucić, nie palimy i nie ciągnie, sakiewka się napełnia.

PS: ostatnio spojrzałem na ceny papierosów, aż dziw bierze że można tyle kasy wywalać w powietrze. Po roku to są dobre wakacje za darmo dla całej rodziny. Szkoda że nie mogę rodziców przekonać aby też to rzucili.
RA
27.01.2014 12:39 · Odpowiedź #53123
Przeliczając ile palimy wychodziło ok 900zł miesięcznie (2osx2paczkix30dni) :zly: po ostatniej podwyżce oboje nie palimy co prawda przerzuciliśmy się na elektryczne ale na razie pomaga gdy zaczynają swędzieć ręce. Zakup zwróci się po 10 dniach bez kupowania papierosów. Rozważam też założenie puszki, po roku będzie na porządną łódeczkę :dobani:
MN
27.01.2014 14:12 · Odpowiedź #53135

........ Rozważam też założenie puszki, po roku będzie na porządną łódeczkę :dobani:


O to to, bardzo dobry pomysł, my tak nie zrobiliśmy i trochę żałuję, znajoma która rzuciła faje dokładnie tak zrobiła, co dwa dni do puszki szła równowartość paczki papierosów. Nie pali trochę mniej jak rok a puszka cały czas zamknięta.

PS: z elektrycznymi papierosami jest ten problem że jak się zacznie próbować różne liquidy to można czasem sporo wydać. Nam kilka razy się zdarzyło po wejściu do supermarketu i chwilowo przywiesić przy stoisku z e-papierosami. Ładnych parę złoty pękało a i tak później liquidy oddawaliśmy bo nie smakowały.
RA
27.01.2014 14:27 · Odpowiedź #53136
Mamy dwa mięta i wiśnia ale kto wie czy nie najdzie człowieka na jakieś Tiramisu czy inne badziewie :dobani: Tak czy inaczej zakładamy puszkę i zobaczymy ile się uzbiera 🎉
GS
28.01.2014 09:46 · Odpowiedź #53196
gratuluję tym co się udało i trzymam kciuki za tych co są w trakcie. Ja powróciłem do elektryka w ciężkich chwilach, ale od ponad miesiąca nie palę smrodziuchów.

Mam silną motywację i nie chcę aby mój syn (w kwietniu się pojawi) brał ze mnie ten niechlubny przykład.

Po kilku próbach rzucaniach (przerwy miałem nawet kilkuletnie) mogę stwierdzić: możesz rzucić nałóg, ale nałóg Ciebie nie rzuci. Mimo wszystko jestem dobrej myśli, a przecież to jest najważniejsze.
bysior
28.01.2014 09:52 · Odpowiedź #53198
Podziwiam. Ja w sumie nigdy nie próbowałem rzucić, jakoś średnio sobie wyobrażam siedzenie na sandaczach w nocy bez fajek, ale fajnie by było ograniczyć, zwłaszcza przy wędrujących ciągle w górę cenach. Macie jakieś sposoby na ograniczenie? :)

A propos puszki - nie wiem jak to jest - ale na fajki to zawsze się znajdzie kasa, natomiast jak się ma do puszki wrzucić to nigdy nie ma ;)
GS
28.01.2014 10:35 · Odpowiedź #53200
bysior, spróbuj sobie kupić elektryka są na allegro nawet po 50pln. Ważne żeby fajek miał dwie baterie, jedną ładujesz z drugiej korzystasz. Ja od tego zaczynałem, paliłem elektryka i normalne fajki, ale już mniej. Jak tego spróbujesz będziesz chciał pójść dalej, zaczniesz czuć smak i zapachy. Co bardzo ważne (dla mnie było) poczujesz jak "śmierdzą" osoby które palą.
Jak dużo palisz kup sobie liquid (płyn) o mocy min 16mg.
bysior
28.01.2014 11:23 · Odpowiedź #53202
Mi te elektroniczne średnio pasują, jeszcze gorsza chemia niż zwykłe fajki i też mają nikotynę. Chodziło mi bardziej o jakieś inne sposoby :) Jeden na rybach mam i nie tylko na rybach zresztą, kupuję sobie pestki do dłubania (jedną reką rzucam, drugą staram się dłubać, cała łódka w łupinach, w nocy się nie sprawdza ;) albo lizaki - z tym jest łatwiej ;) i jakoś zajmuje to czas i ręce do następnego papierosa :)
T6
28.01.2014 13:02 · Odpowiedź #53207
Aż napiszę. W maju miną 3 lata od kiedy nie palę. Paliłem 17 lat co najmniej paczkę dziennie. Na rybach spokojnie 2. Rzucałem tak jak pewnie każdy czyli ze 100 razy. W moim przypadku pomógł środek o nazwie Champix. Jeżeli ktoś chce sposób maksymalnie bezbolesny rozstać się z fajkami to polecam.
bysior
28.01.2014 13:10 · Odpowiedź #53208

Aż napiszę. W maju miną 3 lata od kiedy nie palę. Paliłem 17 lat co najmniej paczkę dziennie. Na rybach spokojnie 2. Rzucałem tak jak pewnie każdy czyli ze 100 razy. W moim przypadku pomógł środek o nazwie Champix. Jeżeli ktoś chce sposób maksymalnie bezbolesny rozstać się z fajkami to polecam.


Hm... paliłeś jak smok :) Poszukam, ale to dalej nie jest wyjaśnienie jak ograniczyć, a nie rzucić :)

RA
28.01.2014 14:21 · Odpowiedź #53212
Bo trzeba rzucić a nie ograniczać :bezradny: tak się nie da a puszka powoli się napełnia. Ja zamiast puszki gdzie miałbym zawsze problem zrobiłem stałe zlecenie dwóch paczek fajek na konto oszczędnościowe. Podebrać się nie da a i tak te pieniążki bym puścił w niebo :boisie:
BK
28.01.2014 14:31 · Odpowiedź #53213

Bo trzeba rzucić a nie ograniczać :bezradny: tak się nie da a puszka powoli się napełnia. Ja zamiast puszki gdzie miałbym zawsze problem zrobiłem stałe zlecenie dwóch paczek fajek na konto oszczędnościowe. Podebrać się nie da a i tak te pieniążki bym puścił w niebo :boisie:


A jeszcze w grudniu jak u Ciebie byłem tak Ci papierosek smakował 😂 Pstrykasz i masz mętolka 😄😄
bysior
28.01.2014 18:36 · Odpowiedź #53230

Bo trzeba rzucić a nie ograniczać :bezradny: tak się nie da a puszka powoli się napełnia. Ja zamiast puszki gdzie miałbym zawsze problem zrobiłem stałe zlecenie dwóch paczek fajek na konto oszczędnościowe. Podebrać się nie da a i tak te pieniążki bym puścił w niebo :boisie:


Nie wiem czy się uda, ale spróbuję jeszcze raz :)

MN
28.01.2014 19:13 · Odpowiedź #53233


Bo trzeba rzucić a nie ograniczać :bezradny: tak się nie da a puszka powoli się napełnia. Ja zamiast puszki gdzie miałbym zawsze problem zrobiłem stałe zlecenie dwóch paczek fajek na konto oszczędnościowe. Podebrać się nie da a i tak te pieniążki bym puścił w niebo :boisie:


Nie wiem czy się uda, ale spróbuję jeszcze raz :)



Próbować można bardzo długo, powiedz sobie nie palę i nie pal. Spróbuj z elektrykiem tylko nie tak że elektryka będziesz palił tam gdzie nie można zwykłych. Jak przetrzymasz na elektryku tydzień masz 50% szans że odstawisz zwykłe.
RA
28.01.2014 14:52 · Odpowiedź #53218
Po 3 dniach nie palenia nie smakuje mi. Teraz naciskam guziczek i mam 😜
PS
28.01.2014 20:00 · Odpowiedź #53241
Uważam iż elektryk jest tak samo szkodliwy jak normalny papieros z tym że nie ma substancji smolistych.Jeśli rzucać to od razu i nie ma co się bawić w jakieś zamienniki.Ja już nie palę kilkanaście lat. Rzuciłem od razu a pół paczki papierosów leżało na półce kilka miesięcy.Wystarczy chcieć. Powodzenia w rzucaniu i wytrwałości.👍
GX
28.01.2014 22:13 · Odpowiedź #53252
U mnie próba niepalenia od nowego roku poległa w gruzach. Zostały 2 elektryki, które puszcze na allegro i olejki do odsprzedania. Niestety ale przy elektrykach miałem wiecznie kołek w przełyku. Wróciłem na tytoń, ale o tyle dobrze, że wystarczy mi pół paczki dziennie. Jakbym miał z 1000 lizaków, to podjął bym się ponownie rzucenia tak jak wcześniej.
MN
28.01.2014 22:54 · Odpowiedź #53257

Niestety ale przy elektrykach miałem wiecznie kołek w przełyku.


Źle dobrana grzałka do mocy baterii może powodować takie objawy. Miałem e-papierosy Volischa, jak dobrze pamiętam mają one oryginalne grzałki 2,8omh, gdy przepaliła mi się grzałka i pojechałem do sklepu sprzedawca wcisnął mi inną grzałkę bo oryginałów zbrakło. Efekt miałem podobny, ciężko zrozumieć co to znaczy mieć kołek w przełyku, na tej grzałce miałem wrażenie duszności i pieczenia w gardle. Grzałka za słabo grzała nie podgrzewając wystarczająco liquidu - stąd ten efekt jak tłumaczył mi później sprzedający na oryginalnym stoisku Volischa i przestrzegał aby zawsze kupować grzałki dostosowane do mocy baterii.

Niemniej u Ciebie mogło być to że nie podchodzą Ci w ogóle elektryki i stąd ten problem. Z drugiej strony dużo też zależy od liquidów.
GS
@gonzaless (edytowany 12 lat temu)
29.01.2014 09:14 · Odpowiedź #53274
@prezes, nikt do tej pory nie udowodnił większej szkodliwości elektryków od tytoniu. Sam fakt wyeliminowania substancji smolistych jest wystarczającym argumentem na przejście z tytoniu na elektryka. Kolosalna różnica, głębszy oddech, zapach, smak - tego się nie zauważa paląc tytoń. Nie wiem jaką macie pracę, ale ja pracuję w biurze na XII piętrze i dla mnie wyjście na fajka to była prawdziwa wyprawa która trwała ok 20 min. Elektryka w trudnej chwili jaram przy biurku. I jeszcze do tego ten komfort, że nie muszę wychodzić na ten mróz.

@bysior, rzucaj - trzymam kciuki.
GX
29.01.2014 10:39 · Odpowiedź #53276
Właśnie miałem Volish Art z mocą grzałki 2,4. Co ciekawe, to i żona i ja odczuwaliśmy pieczenie w połączeniu z tak zwanym kołkiem 😂. Nie było różnicy czy grzałka była nowa, czy już trochę zużyta a wymieniane były również na takie z mocą 2,4.

Nic... będę się starał rzucać dalej w tym roku, bo przydałoby się samochód zmienić :P
MN
29.01.2014 11:06 · Odpowiedź #53277

Właśnie miałem Volish Art z mocą grzałki 2,4. Co ciekawe, to i żona i ja odczuwaliśmy pieczenie w połączeniu z tak zwanym kołkiem 😂. Nie było różnicy czy grzałka była nowa, czy już trochę zużyta a wymieniane były również na takie z mocą 2,4.

Nic... będę się starał rzucać dalej w tym roku, bo przydałoby się samochód zmienić :P


Dokładnie 2,4omh nie 2,8omh. Może nie każdemu pasować, może olejek nie taki, albo jeszcze coś innego. Wracając do zwykłych papierosów zrobiłeś krok w tył, zmieniając samochód na nowszy też taki krok w tył zrobisz 😂. Nie wiem dokąd zmierza motoryzacja ale jak wsiadam w coraz to nowsze wozidła i patrzę ile tam tego wszystkiego tandetnego badziewia się znajduje to robi mi się słabo. Elektroniczne sterowane pompy wtryskowe, pompowtryski, turbiny ze zmienną geometrią, sprzęgła z kołami dwumasowymi, filtry cząstek stałych, skrzynie grupy VW DSG z silnikami 2,5TDi i 5.0 V10 Touarega z niewymiennym rozrządem w postaci kół zębatych ,które w zamyśle konstruktorów i marzeniach serwisantów wytrzymują całe życie auta a faktycznie rzadko wystarczają na przejechanie 100tys km i wszechobecna elektronika rodem z fabryk Made In China że o komputerach pokładowych kontrolujących wszystko z opcją dostępu do fejsa wspominać nie będę. Niedługo aby przyśpieszyć samochodem trzeba będzie to czterokrotnie powtórzyć co by sam komputer zrozumiał czy aby na pewno chcemy to zrobić 😂. Nie mogłem się powstrzymać żeby tego nie napisać, może to herezja ale zmieniając samochód sam osobiście będę szukał już (chyba) tylko w yungtimerach bo to co się teraz wyprawia skutecznie hamuje świadomy wybór samochodu.
GX
29.01.2014 11:41 · Odpowiedź #53279
Trzeba wierzyć, że krok w tył będzie zaczątkiem solidnej przemiany na lepsze w dalszym czasie. To jest dopiero herezyjny tok myślenia 😂

Nie chcę robić OT, więc na temat samochodu napisze tylko tyle, że chce zrobić krok w przód. Nie zamierzam kupować 2008+ rocznika. To ma być sprowadzane autko w kombiaku, bo rodzina już coraz większa. Stawiam na samochód, który nie będzie przez 3 lata robił większych psikusów. Do tej pory focus 1.8 z zawodnym Tdci sprawił mi tyle problemów w 2 lata, że naprawy niemalże przekroczyły wartość auta :nerwus:. Również uważam, że youngtimery potrafią być niezawodne. Silnik prosty, to i nie ma co się psuć za bardzo. Tylko znaleźć obecnie taki samochód w dobrym stanie to jak szukanie igły w stogu siana.
Koniec OT. ;)
MN
@Marcin (edytowany 12 lat temu)
29.01.2014 14:26 · Odpowiedź #53288

Trzeba wierzyć, że krok w tył będzie zaczątkiem solidnej przemiany na lepsze w dalszym czasie. To jest dopiero herezyjny tok myślenia 😂

Nie chcę robić OT, więc na temat samochodu napisze tylko tyle, że chce zrobić krok w przód. Nie zamierzam kupować 2008+ rocznika. To ma być sprowadzane autko w kombiaku, bo rodzina już coraz większa. Stawiam na samochód, który nie będzie przez 3 lata robił większych psikusów. Do tej pory focus 1.8 z zawodnym Tdci sprawił mi tyle problemów w 2 lata, że naprawy niemalże przekroczyły wartość auta :nerwus:. Również uważam, że youngtimery potrafią być niezawodne. Silnik prosty, to i nie ma co się psuć za bardzo. Tylko znaleźć obecnie taki samochód w dobrym stanie to jak szukanie igły w stogu siana.
Koniec OT. ;)


Dobry Ot nie jest zły ;).

Dlaczego samochód sprowadzany?, dlatego że będzie w lepszym stanie wizualnym bo będzie dopieszczony przez dokładne ręce jakiegoś Turka tuż przed wiazdem do Polski?. Bo będzie miało mały przebieg, który przecież samemu można sobie skorygować ;) mogę polecić warsztat.
Nie wiem dlaczego tak piszę, być może bo sam kupiłem samochód sprowadzony z Holandii, do tego w wersji ciężarowej bez siedzeń i z hakiem - na bank ten zdrowy okaz nie ciągał tam dwutonowych przyczep załadowanych trzema tomami kartofli jak to w Holandii bywa.
2008 rok ma już w standardzie te wszystkie super dodatki w pakiecie, tam naprawdę jest co naprawiać. Focus trafił Ci się awaryjny (sprowadzany?), bo przecież Focusy zajmują czołówki aut bezawaryjnych co jak na Forda jest wyczynem.
W poprzednim poście pisałem praktycznie z doświadczenia, dzięki Bogu nie na własnej skórze bo auta były dobrego kumpla. Chłopaczyna chciał zaznać luksusu i kupił Skodę Octavię 2.0TDI z DSG z 2010r, achy i ochy skończyły się po 5 miesiącach posiadanie kiedy padła skrzynia. Jakież było jego zdziwienie kiedy podczas remontu mechanik powiedział że do wymiany jest też koło dwumasowe ze sprzęgłem a on przecież specjalnie kupił auto z automatem aby uniknąć awarii i kosztów wspomnianego koła 😂. Remont wyniósł blisko 20tys przy cenie samochodu ok.50tys. Naprawili przyszła pora na zmianę bo auto go mocno zdenerwowało i po niecałym roku zmienił na piękne Audi A6 C6 2.7TDi Quattro - do wymiany miał być tylko jeden miech tylnego zawieszenia - mechanik namówił na wymianę kpl bo tak się powinno faktycznie robić. Zmienili też płyny, paski nowe opony i taki pierwszy wkład połkną też koło 20tys i ruszyli całą rodziną do Chorwacji - z Chorwacji przylecieli samolotem a samochód zwoził z braciakiem lawetą 😂. Co padło - wtryski i bardziej opłacalne było holowanie lawetą i naprawa w Polsce. Łącznie w niecały rok znów wsadził w super samochód blisko 30tys. Ostatni zakup jeszcze się kisi w warsztacie 😄, Touareg 5.0 V10 TDI w którym padł oczywiście niezużywający się (w teorii tylko) mechanizm rozrządu za wymianę którego serwis krzyczy blisko 20tys 😂, wiem że po zrobieniu też wyląduje na Allegro jako super samochód z superosiągami bo faktycznie taki jest gdy nie stoi po warsztatach. Kumpel zawsze jak się spotykamy czy na jakimś grillu czy też w innych sytuacjach całkowicie unika rozmów o kosztach eksploatacji samochodów, jeżeli już coś powie to tylko to że nigdy już nie kupi Diesla, i nie dlatego że są awaryjne ale dlatego że zawsze pistolety na stacjach paliw są utłuszczone 😂. Grom wie jak go zrozumieć.

Z youngtimerami przesadziłem, wiem sam że bezsensem jest cofanie się w rozwoju i trzeba niechętnie iść w te wątpliwe nowości. Samochody są coraz ładniejsze i praktyczniejsze, mniej palą ale też i o wiele więcej kosztują w naprawach. Nie problemem jest targnąć pięćdziesiąt klocków kredytu i kupić samochód, a co trzeba będzie zrobić jak ten nasz dorobek życia najzwyczajniej się "zesra" i rachunek zbliży się do połowy jego wartości - nic tylko usiąść i płakać.

Koniec ot bo po tych wywodach ktoś jeszcze zacznie palić byleby tylko nie kupić za zaoszczędzoną kasę jakiejś skarbonki na kołach 😂.
GX
29.01.2014 15:03 · Odpowiedź #53298
Dlaczego samochód sprowadzany?, dlatego że będzie w lepszym stanie wizualnym bo będzie dopieszczony przez dokładne ręce jakiegoś Turka tuż przed wiazdem do Polski?. Bo będzie miało mały przebieg, który przecież samemu można sobie skorygować ;) mogę polecić warsztat.

Dlatego, że w kraju jest więcej oszustów w tej branży nic za granicą. Typowych "Mirków" Ci u nas dostatek. Po samochód jadę z osobą, która zajmuje się tym od długich lat i osoby które korzystały z usług jego mościa, są zadowolone. Czasami i 3 dni się jeździ, żeby trafić coś dobrego, a i trzeba mieć miejsca. Wolę zapłacić chłopakom za pomoc w tej kwestii, niż nadziać się w kraju na "super" ofery. 😛

Focus trafił Ci się awaryjny (sprowadzany?), bo przecież Focusy zajmują czołówki aut bezawaryjnych co jak na Forda jest wyczynem.

Focus z kraju. Byłem napalony jak na pierwszy samochód i wziąłem takiego "mechanika" co wiedział niewiele więcej niż ja. Właścicielem był dziadek, ale na 2004 rok 142k km to trochę ostro przykręcił. No chyba, że to poprzedni właściciel (firma kurierska) jak się później okazało 🤪
Problem już po 2 miesiącach. Dwumasa padła. Reszta w ciągu 2 lat, to łącznik stabilizatora, nowy zacisk z tyłu, nowe amory z tyłu, nowa pompa wody, nowy akumulator centry, nowklocki plus tarcze nowe a teraz chyba jeszcze dojdzie rozrusznik i alternator. Wczoraj drutowałem ramie wycieraczki, bo grzybek wyskoczył. Zresztą już 3 raz to robię, bo przestałem już inwestować w tego gratka :P. Najśmieszniejsze jest to, że zacny mechanik sprawdzał papiery przed zakupem. Szkoda, że mi nie powiedział, że focus jest 4 osobowy. Doszły koszta ściągania nieistniejącej kratki i homologacji. Same problemy z samochodem, ale jak na tak doinwestowany samochód, to i tak muszę go sprzedać. Rodzinne kombi jest potrzebne, bo mi się kijek nie mieści w bagażniku 😄

Koniec ot bo po tych wywodach ktoś jeszcze zacznie palić byleby tylko nie kupić za zaoszczędzoną kasę jakiejś skarbonki na kołach 😂.
[/quote]

Właśnie musiałem zapalić przez te OT :D
bysior
29.01.2014 14:41 · Odpowiedź #53292
Marcin, Ty książki powinieneś zacząć pisać :) Tyle tekstu produkujesz, że na 10 tomów wystarczy :)
MN
29.01.2014 15:12 · Odpowiedź #53302

Marcin, Ty książki powinieneś zacząć pisać :) Tyle tekstu produkujesz, że na 10 tomów wystarczy :)


Nie prościej było napisać, pisz krócej bo długich postów nikomu się czytać nie chce.

PS: to nie są długie wypowiedzi, piszę poważnie. Tu na Shrapie jeszcze chyba nie napisałem długiej wiadomości bo nie było kilku tematów do odpowiedzi dających możliwość rozkręcenia się. Czasem też sam się łapię że zaczynam pisać na temat X, po kilkudziesięciu zdaniach przechodzę w temat Y żeby po kilkuset zdaniach zakończyć na czymś już w ogóle nie pasującym do niczego i czytając to wszystko przed wysłaniem muszę się skupić by jakoś to wszystko zakończyć. Taki zbiorczy bałagan w pisaniu, o dupie byle pisać, chyba pozostało mi to po czasach GaduGadu 🤔 gdzie ja pisałem monologi a ten z którym pisałem co jakiś czas klepnął w klawisze "yhy". I widzisz jak się sam łapię, zamiast zakończyć na jednym zdaniu już się tego nastukało. Samo tak to idzie, do tego stopnia że pisząc ostatnio na takim jednym forum trochę śmiechu było. Którejś nocy spać nie mogłem a że chciałbym śmignąć się nad Bajkał (takie marzenie przejechać wzdłuż BAM-u) to napisałem wiadomość żeby Ci co już tam byli opisali o ważniejszych sprawach. Pisałem to o co chciałem zapytać, jednak zamiast czekać to od razu przeszukiwałem internet. Wyglądało to w stylu, gdzie i na ile przed wyjazdem trzeba łatwić wizę, po kilkunastu zdaniach jak sobie wygoglowałem sam pisałem odpowiedź tak że później sam jak to czytałem to wyglądało to jakbym sam ze sobą pisał 🤔.

Z drugiej strony odnajdywałem się też na najbardziej regulaminowym forum (elektroda), tam nie można się było rozwinąć bo Modki byli czujne jak stado lisów. Jeśli się teraz zastanawiasz czy jestem tak samo gadatliwy jak piśmienny to ...., nic dalej nie napiszę bo nie będzie z kim na ryby jechać, unikać zaczną 😛, wzrok odwracać jak gdzie w nadnarwiańskich krzakach spotkają.

RA
29.01.2014 15:05 · Odpowiedź #53299
BMW X5 remont silnika a właściwie jego kompletna wymiana drugi rok z rzędu 75tyś zł pierwsza tylko 30 tyś bo coś udało się poskładać za drugim razem się rozleciał. Ojciec zmienił na Toyotę Highlander bez bajerów, radarów i turbin. Zobaczymy ile pojeździ ale powiedział nigdy więcej BMW... Dobrze że miał ostatni miesiąc przedłużonej gwarancji bo zapłacił tylko 1000zł za nowy olej do silnika 😄
Jako posiadacz świeżo odebranego samochodu żony boję się całej tej elektroniki i sterującego silnikiem Androida 4.0.1 😂 ale zakładam że jak ma 4 lata gwarancji to popsuje się na koniec 😄 Natomiast sama jazd jest fajna z tymi wszystkimi systemami o ile się nie zepsują. Kiedyś szczytem fanaberii wydawał mi się wtrysk w motocyklu teraz nie wiem jak mogłem mieć tyle czasu gaźnik... Zapewnie do pierwszej awarii :bezradny: Postęp jest konieczny oby tylko nie szedł w parze z awaryjnością :boisie: Jak to odpowiedział sprzedawca w salonie renault na temat awaryjności samochodów ich marki - "Poprawiła się" 😂 i tym akcentem kończę offa :papa2:
MN
29.01.2014 15:39 · Odpowiedź #53307

Dlaczego samochód sprowadzany?, dlatego że będzie w lepszym stanie wizualnym bo będzie dopieszczony przez dokładne ręce jakiegoś Turka tuż przed wiazdem do Polski?. Bo będzie miało mały przebieg, który przecież samemu można sobie skorygować ;) mogę polecić warsztat.

Dlatego, że w kraju jest więcej oszustów w tej branży nic za granicą. Typowych "Mirków" Ci u nas dostatek. Po samochód jadę z osobą, która zajmuje się tym od długich lat i osoby które korzystały z usług jego mościa, są zadowolone. Czasami i 3 dni się jeździ, żeby trafić coś dobrego, a i trzeba mieć miejsca. Wolę zapłacić chłopakom za pomoc w tej kwestii, niż nadziać się w kraju na "super" ofery. 😛

Focus trafił Ci się awaryjny (sprowadzany?), bo przecież Focusy zajmują czołówki aut bezawaryjnych co jak na Forda jest wyczynem.

Focus z kraju. Byłem napalony jak na pierwszy samochód i wziąłem takiego "mechanika" co wiedział niewiele więcej niż ja. Właścicielem był dziadek, ale na 2004 rok 142k km to trochę ostro przykręcił. No chyba, że to poprzedni właściciel (firma kurierska) jak się później okazało 🤪
Problem już po 2 miesiącach. Dwumasa padła. Reszta w ciągu 2 lat, to łącznik stabilizatora, nowy zacisk z tyłu, nowe amory z tyłu, nowa pompa wody, nowy akumulator centry, nowklocki plus tarcze nowe a teraz chyba jeszcze dojdzie rozrusznik i alternator. Wczoraj drutowałem ramie wycieraczki, bo grzybek wyskoczył. Zresztą już 3 raz to robię, bo przestałem już inwestować w tego gratka :P. Najśmieszniejsze jest to, że zacny mechanik sprawdzał papiery przed zakupem. Szkoda, że mi nie powiedział, że focus jest 4 osobowy. Doszły koszta ściągania nieistniejącej kratki i homologacji. Same problemy z samochodem, ale jak na tak doinwestowany samochód, to i tak muszę go sprzedać. Rodzinne kombi jest potrzebne, bo mi się kijek nie mieści w bagażniku 😄

Koniec ot bo po tych wywodach ktoś jeszcze zacznie palić byleby tylko nie kupić za zaoszczędzoną kasę jakiejś skarbonki na kołach 😂.


Właśnie musiałem zapalić przez te OT :D

[/quote]


BMW X5 remont silnika a właściwie jego kompletna wymiana drugi rok z rzędu 75tyś zł pierwsza tylko 30 tyś bo coś udało się poskładać za drugim razem się rozleciał. Ojciec zmienił na Toyotę Highlander bez bajerów, radarów i turbin. Zobaczymy ile pojeździ ale powiedział nigdy więcej BMW... Dobrze że miał ostatni miesiąc przedłużonej gwarancji bo zapłacił tylko 1000zł za nowy olej do silnika 😄
Jako posiadacz świeżo odebranego samochodu żony boję się całej tej elektroniki i sterującego silnikiem Androida 4.0.1 😂 ale zakładam że jak ma 4 lata gwarancji to popsuje się na koniec 😄 Natomiast sama jazd jest fajna z tymi wszystkimi systemami o ile się nie zepsują. Kiedyś szczytem fanaberii wydawał mi się wtrysk w motocyklu teraz nie wiem jak mogłem mieć tyle czasu gaźnik... Zapewnie do pierwszej awarii :bezradny: Postęp jest konieczny oby tylko nie szedł w parze z awaryjnością :boisie: Jak to odpowiedział sprzedawca w salonie renault na temat awaryjności samochodów ich marki - "Poprawiła się" 😂 i tym akcentem kończę offa :papa2:


No jak Boga kocham nie idzie się powstrzymać, podkręcają jeszcze. Będzie krótko.

Samochód z Holandii i w Niemczech jeśli był uszkodzony blacharsko to mechanik nie jest potrzebny bo tam robią tak jak u nas praktykanci i nawet przez przysłowiowy płot widać które z samochodów miały malowane elementy. W Holandii (nie wszystkie) samochody są bardzo zaniedbane. Bardzo często nie mają nawet wycieraczek pod nogi tylko oryginalną wykładzinę. Na obrzeżach miast (farmerzy) już w ogóle nie dbają o cokolwiek, coś się urwie to jak się da jechać to bardzo często tego nie naprawiają. W niemczech trudno, o ile jest to jeszcze możliwe kupić dobry samochód w przystępnej cenie. W lato był kolega przez dwa tygodnie zjeżdżając bardzo dużą część niemiec aby zaleźć rozsądną Cayennkę - były droższe jak w Polsce i kupili po stłuczce.
Szukając w kraju trzeba brać przysalonowe komisy, ludzie zmieniają na nowe pozostawiając w rozliczeniu starszy model - tym sposobem można wyrwać naprawdę dobry samochód, serwisowany i bardzo często z kilkumiesięczną gwarancją choćby na sam silnik co też jest bardzo ważne.

Pisząc o Renault naciskasz mi na odcisk 😂, jestem posiadaczem Laguny od 12 lat. Nalatane toto ma prawie 600tys i gdyby nie progi zwalniające nadal gadałby oryginalny silnik, stary się zatarł po pęknięciu miski. Bolączką wszystkich Renaultów z ośmiozaworowymi motorami była skrzynia biegów, dokładnie dyfer z którego wypadała półoś. Nowe pierścienie wystarczały na krótko i było to upierdliwe, dopiero zastosowanie dyfra od Laguny 2 usuwało usterkę na zawsze (dyfer skręcany). Poza tym na Renault złego słowa powiedzieć nie mogę, zjeździłem nią Polskę wzdłuż i wszerz, nigdy się nie bałem że gdzieś nie dojadę. Teraz trochę mi jej szkoda bo stoi już praktycznie drugi rok nieużywana - mamy też Peugeota 106 w dieslu który tylko wącha paliwo bardzo często kupowane po cenach bardzo atrakcyjnych - najmniej awaryjny poazd jaki w życiu miałem i jakby ktoś mi to powiedział o nim to za chiny bym nie uwierzył. No i w te lato dołączył jeszcze wynalazek na gorsze drogi, taka idiotoodporna podróbka/kopia Pajero czyli Galloper. Też to jeździ, skacze nawet Marta przytopiła i nic jak do tej pory się nie dzieje - może dlatego ze na wiosnę jest przewidziany remont wszystkiego od spodu bo amorki jeszcze oryginały latają.

Motoryzacja temat rzeka, nie do łowienia ale rzeka.

Zaloguj się aby dodać odpowiedź.