Humor :)
Nie tylko wędkarstwo
Nawigacja
Dowcipy "zalane"
Wódkę można pić tylko w dwóch wypadkach: gdy jest zakąska i gdy jej nie ma.
Leopold Staff
Żaden kraj tak naprawdę się nie liczy, jeżeli nie ma własnego piwa i własnych linii lotniczych. Można też mieć własną drużynę piłkarską i jakąś broń nuklearną, ale piwo to podstawa.
Frank Zappa
Mądry był ten, kto wymyślił piwo.
Platon
Piwo stanowi dowód, że Bóg nas kocha i chce abyśmy byli szczęśliwi.
Benjamin Franklin
Piję, aby inni wydali mi się interesujący.
George Nathan
Dajcie mi kobietę, która uwielbia piwo, a podbiję świat.
Cesarz Wilhelm
Nie jesteś pijany, jeśli możesz leżeć na podłodze, nie trzymając się jej.
Dean Martin
Bez wątpienia największym wynalazkiem ludzkości jest piwo. No, koło też jest ważne, ale nie pasuje do pizzy...
Dave Barry
Głównym problemem świata jest to, że większość ludzi jest o kilka drinków do tyłu.
Humphrey Bogart
Rzeczywistość jest iluzją spowodowaną brakiem alkoholu. 24 godziny w dobie, 24 piwa w skrzynce. Przypadek?
Jeżeli budzisz się w poniedziałek i nie boli cię głowa, znaczy, że jest to środa.
Facet budzi się po kilkutygodniowym piciu, cały siny, zarośnięty, idzie do łazienki, staje przed lustrem i zaczyna się sobie przyglądać intensywnie przy tym myśląc. Nagle słyszy z kuchni:
- Mietek, zjesz śniadanie?
A facet wali się w łeb i mówi:
- Mietek!!!
Oto ramówka telewizyjna nowo otwartego kanału telewizyjnego dla alkoholików BOLSAT:
06:30 - Gdzie jestem, kim jestem - teleturniej z nagrodami
08:30 - Piwko czy winko - program poranny
09:00 - Wiadomości
09:30 - Alkobiznes - program integracji polsko-czeskiej
10:00 - Dębowe Przedszkole - program dla początkujących
11:00 - The Smirnoffs - telenowela rosyjska
12:00 - Haftowanie na ekranie - reality show
12:30 - Soplicowo 2002 - Relacja z Festiwalu Piosenki Polskiej
13:00 - Sport - Mś: Sztafeta 4x100
15:00 - Kielonopolscy (odc. 0.75) - telenowela polska
14:20 - Teatr Bolstatu: Shakesbeer - To drink or not to drink.
15:30 - Łowienie na Żywca - program dla samotnych kobiet
16:00 - 1410 - Program historyczny
17:00 - Po kielonie - rozmowy polityczne
17:30 - Liga Angielska - Guiness vs. Kilkeny
18:45 - Zwierzyniec - Złoty Bażant - film czeski
19:00 - Wieczorynka - Przygody Jasia Wędrowniczka (The Adventures of Johny Walker) - film animowany prod. angielskiej
19:30 - Zagrożenia XXI w. - Esperal
20:00 - SUPERKINO: Indiana Jones i poszukiwacze zaginionej Warki - film fab. USA
21:30 - Rozmowy w rynsztoku - talk show
22:00 - 40% - lista, lista, lista przebojów
22:30 - Z gwinta - Magazyn reporterów Bolsatu
23:30 - Decyzja należy do ciebie - odc. pt: 0,7 czy połówka
00:00 - Kino Mocne: Odwyk - Pogromca wyzwolonych - horror USA
02:00 - Gość Bolsatu: The Beertels
02:30 - Na planie: Absolwent
03:00 - Jak przerobić Pana Tadeusza - program edukacyjny
03:30 - Wycieczki Bolsatu: TATRA
04:15 - X-Flaszki - program nocny
Dzwoni telefon w domu z samego rana.
- Klinika?
- Nie, pomyłka. Trzask! (słuchawki)
Chwilę później znowu dzwoni telefon.
- Klinika?
- Nie, mówiłem, że to pomyłka! Trzask!
Dwie chwile później telefon znowu dzwoni.
- Kurwa, Jasiu to ja, Heniek. Pytam, czy klinika strzelimy z rana.
Sen wzmacnia, wódka usypia. Wniosek: wódka wzmacnia!
Jakie stadium "fazy" osiągasz?
Stadium pierwsze - mądry
# nagle stajesz się ekspertem z każdej dziedziny. Wiesz, że wiesz wszystko i chcesz przekazywać swą wiedzę każdemu, kto cię wysłucha. W tym stadium MASZ ZAWSZE RACJĘ. No i oczywiście osoba, z którą rozmawiasz, nigdy jej NIE MA. Rozmowa (kłótnia) jest bardziej interesująca, kiedy obie osoby są w stadium MĄDROŚCI.
Stadium drugie - przystojny
# wtedy zdajesz sobie sprawę, że jesteś najprzystojniejszą osobą w barze, wszystkim się podobasz i każdy chciałby z tobą porozmawiać. Pamiętaj, że jesteś już MĄDRY, a więc możesz porozmawiać z każdym na każdy temat.
Stadium trzecie - bogaty
# nagle stajesz się najbogatszą osobą na świecie. Stawiasz drinki wszystkim w barze, ponieważ pod barem stoi twoja ciężarówka - pełna kasy. Na tym etapie również robisz zakłady, a ponieważ ciągle jesteś MĄDRY, to wygrywasz. Nieważne, ile obstawiasz, ponieważ jesteś BOGATY... No i stawiasz drinki wszystkim, którym się podobasz - w końcu jesteś NAJPRZYSTOJNIEJSZĄ osobą na świecie.
Stadium czwarte - kuloodporny
# w tym stadium jesteś gotów bić się z kimkolwiek, zwłaszcza z osobami, z którymi się zakładałeś lub kłóciłeś. A to dlatego, że nic nie może cię zranić. No i nie boisz się przegranej, ponieważ jesteś MĄDRY, BOGATY no i PIĘKNIEJSZY niż cała ta hołota kiedykolwiek była!
Stadium piąte - niewidzialny
# jest to ostatnie stadium pijaństwa. Możesz wtedy robić wszystko, ponieważ NIKT CIĘ NIE WIDZI. Tańczysz na stole, żeby zaimponować tym, którzy ci się podobają, no a pozostali tego nie widzą. Jesteś też niewidzialny dla tych, którzy chcieliby się z tobą bić. Możesz iść przez ulicę śpiewając ile sił, ponieważ NIKT CIĘ NIE WIDZI i nie słyszy, a ty jesteś ciągle NAJMĄDRZEJSZY!
- Dlaczego przekroczył pan przepisową szybkość? - pyta policjant.
- Bo chciałem być w domu, zanim ta śliwowica zacznie działać...
- Nie mogę pić wódki, bo potem leci mi krew z nosa.
- Nie przejmuj się, ja też mam nerwową żonę.
Pijany gościu (G) w knajpie podchodzi do stolika, przy którym siedzi facet (F). Pijaczek na widelcu trzyma grzybka marynowanego. Ledwie trzymając się na nogach zagaduje.
(G)- Zjedz pan grzybka.
(F)- Odejdź pan.
(G)- No zjedz pan grzybka.
(F)- Gościu, wracaj, skąd przyszedłeś!
(G)- No panie, zjedz pan grzybka.
Facet ma już dość użerania się z pijanym i dla świętego spokoju zjada grzybka. Na to z ogromnym zdziwieniem pijany gość.
(G)- Iiii poszedł??? A mnie trzy razy wrócił...
Znani ludzie o piciu
Współczuję tym, którzy nie piją. Wstają rano i wiedzą, że cały dzień bedą się czuć się tak samo.
Frank Sinatra
Problem z niektórymi ludźmi polega na tym, że kiedy nie są pijani, są trzeźwi.
William Butler Yeats
Inteligentni ludzie są często zmuszani do picia, by bezkonfliktowo spędzać czas z idiotami.
Ernest Hemingway
Zrób na trzeźwo to, o czym opowiadasz, że zrobiłbyś po pijaku. To cię nauczy trzymania gęby na kłódkę.
Ernest Hemingway
Abstynent: osoba, która poddaje się pokusie odmówienia sobie przyjemności.
Ambrose Bierce
Rzeczywistość to iluzja wywołana brakiem alkoholu.
Anonim
Picie jest idealnym usprawiedliwieniem, gdy mam ochotę na oddanie się mojej ulubionej czynności - podrywanie tłustych, brzydkich kobiet.
Ross Levy
Zacząłem pić przez pewną kobietę. A ja jej nawet nie podziękowałem.
W.C. Fields
Kiedy przeczytałem o niebezpieczeństwach nałogowego picia, rzuciłem czytanie.
Henny Youngman
Nie mam problemu z piciem. Bez problemu piję, upijam się i walam po podłodze.
R. Williams
Mam problem z piciem. Dwie ręce, a tylko jedna gęba.
K. Richards
Czasem myślę o tych galonach piwa, które w siebie wlałem i jest mi wstyd. Patrzę na kufel i myślę o tych wszystkich pracownikach browaru, ich nadziejach i marzeniach. Gdybym nie wypił tego piwa, mógłbym ich pozbawić marzeń. I wtedy mówię do siebie. Lepiej wypić to piwo i spełnić ich marzenia, niż martwić się egoistycznie swoją wątrobą.
Rodney Dangerfield
Menel w sklepie:
- Jest piwo?
Pani:
- Nie ma.
Menel:
- A co jest?
Pani:
- Kola, woda...
Menel:
- Nie!! Co jest że piwa nie ma!?!?
Mini-slang alkoholików
# Abra-Kebabra
Sztuczka magiczna polegająca na tym, że magik najpierw sprawia, że fast food znika w jego gardle, by w kilka godzin później pojawił się on na podłodze taksówki.
# Dopalacz BatMobile
To, jak się czujesz, gdy zjesz bardzo ostre burito.
# Dziesięć Kufli
Ktoś, z kim porozmawiasz tylko po wypiciu co najmniej dziesięciu kufli piwa!
# GSM
Syndrom GSM, czyli nieśmiertelne pytanie, każdego alkoholika nad ranem: "Dżiejesdem?"
# KU-KU-RYGU
Nagłe uczucie nad ranem, które nakazuje ci natychmiast biec do ubikacji.
# Małpia kąpiel
Poranna kąpiel tak gorąca, że gdy do niej wchodzisz wydajesz głośne: "Oo! Oo! Oo! Aa! Aa! Aa!".
# Ocholeraocholeraocholera
Dźwięki, jakie wydajesz, gdy wchodzisz w ostry zakręt na podwójnym gazie i przy bardzo dużej prędkości.
# Piwny płaszcz
Niewidoczny płaszcz po wypiciu dużej ilości piwa, który utrzymuje odpowiednią temperaturę wokół twojego ciała podczas powrotu do domu o 3 nad ranem. Nawet gdy jesteś nagi...
# PN
Piwo Niepotrzebne. Ktoś, z kim przyjemnie spędzasz wieczór w pubie (i nie tylko). Przeciwieństwo Dziesięciu Kufli.
# Przejść się na McFasta
Kiedy bardzo chcesz skorzystać z WC, a ostatnią kasę wydałeś na piwo i nie stać cię na publiczny szalet. Wchodzisz wtedy do znanej restauracji z fast foodami i zamiast kupować ich tandetne produkty idziesz prosto do WC na McFasta.
# Tajemniczy autobus
Autobus, który zajeżdża w piątkowy wieczór pod pub akurat wtedy, gdy jesteś w ubikacji po 10 piwku. Następnie zabiera z pubu wszystkich nieatrakcyjnych ludzi i podmienia ich na niezły towarek.
# Tajemnicza taksówka
Taksówka, która zajeżdża do ciebie w sobotni ranek tuż przed tym, jak się obudzisz. Zabiera od ciebie ekstra towarek i podrzuca ci Panią lub Pana Dziesięć Kufli (patrz wyżej).
# Tyłek Picassa
Kobieta, której bielizna jest za mała, przez co wygląda jakby miała 4 pośladki.
# Wewnętrzny Kompas
Kolejny niewidoczny gadżet, który pozwala ci na bezpieczny powrót do domu. Nawet, jeśli nie pamiętasz, jak masz na imię, gdzie mieszkasz i jaka to planeta.
# Uwolnić kijanki
Picie wody mineralnej i jednoczesne przeżuwanie bułki.
# Zerwanie pieczęci
Twoja pierwsza wizyta w WC po 2 godzinach spędzonych w pubie. Po zerwaniu pieczęci z twojego pęcherza, musisz już regularnie odwiedzać WC co 10-15 minut przez resztę wieczoru.
# Titanic
Kobieta, która idzie z tobą na dno twojego łóżka już po pierwszym strzale czyli setce wódki...
Mówi się że picie jest szkodliwe i zabija komórki nerwowe.
Zastanówmy się:
Szklanka wódki (250 g) zabija około 1000-2000 komórek nerwowych w naszym mózgu. Komórki nerwowe się nie regenerują. Ludzki mózg składa się z około 3 miliardów komórek nerwowych, z czego używamy na co dzień około 10% z nich.
Zatem około 2.7 miliarda komórek jest niepotrzebnych. Szklanka wódki zabija 1000 komórek nerwowych. Człowiek może bez obawy o swoje zdrowie wypić 2 700 000 szklanek wódki.
Przeliczamy:
1 butelka (750 g) = 3 szklanki, zatem 2 700 000/3 = 900 000 butelek.
Zakładając, że maksymalny wiek przeciętnego alkoholika wynosi 55 lat, a zaczyna on pić, powiedzmy mając 15 lat, to mamy 40 lat "stażu". Przeliczamy lata na dni: 40*365=14600 dni picia.
Jeżeli możemy wypić 1 080 000 butelek bez obawy o nasze komórki nerwowe, to:
900000/14600 = 62 butelki wódki dziennie.
Wniosek:
Aby umrzeć z braku komórek nerwowych musielibyśmy pić po 20 butelek wódki na śniadanie, 20 na obiad i 30 na kolację.
Wprawdzie jest jeszcze wątroba, ale ona się przecież regeneruje...
- Jak mogłeś całować moją żonę?!
- Wiesz, jak wytrzeźwiałem to też się dziwiłem...
Rozmawia dwóch alkoholików:
- Ciekawe, dlaczego dali mi ksywkę Dżin? Pewnie dlatego, że wszystko mogę?
- Nie, stary, po prostu gdy tylko ktoś odkręca butelkę, ty od razu się pojawiasz.
Dwóch nieźle podpitych facetów idzie ulicą. Nagle jeden pyta:
- A właściwie to gdzie ty mieszkasz?
- Widzisz tamten blok pomalowany na brązowo?
- Tak.
- A widzisz tam na piątym piętrze, co się pali światło?
- Tak.
- To moje mieszkanie. A widzisz blondynę tam na balkonie? Tą z dużym cycem?
- Tak.
- To moja żona. Widzisz tego faceta, co ją od tyłu bierze?
- Tak.
- To ja.
- Wiesz, tak sobie myślę, że mój mąż to nie umarł z pijaństwa.
- A od czego, przecież chlał codziennie.
- To te kliny go tak rozsadziły.
Trzej koledzy naradzają się przed wspólnym wyjazdem na polowanie:
- A więc wyjeżdżamy jutro o piątej rano. Bierzemy strzelby, psy i skrzynkę piwa.
- A może dwie?
- Ostatnio, jak wzięliśmy dwie, zastrzeliliśmy psa.
- No to psów nie weźmiemy.
- Dobra, a więc wyruszamy o piątej. Psów nie bierzemy. Zabieramy ze sobą strzelby i dwie skrzynki piwa.
- A może trzy?
- Czy nie pamiętasz, że kiedyś, jak wzięliśmy trzy, to ty sam oberwałeś w nogę?
- Możemy nie brać broni.
- W porządku. Wyjazd o piątej. Psów i broni nie bierzemy, ale bierzemy trzy skrzynki piwa.
- A może weźmiemy jednak cztery?
- Jak wzięliśmy kiedyś cztery, Mietek, wychodząc z samochodu, przewrócił się i złamał sobie rękę!
- Ale przecież możemy nie wychodzić z samochodu!
- Zgoda. Więc podsumujmy: wyruszamy na polowanie jutro o piątej rano. Broni i psów nie bierzemy, cztery skrzynki piwa i z samochodu nie wysiadamy.
- A więc życzy pan sobie, aby po śmierci oddano pana anatomopatologowi?
- Oczywiście, panie doktorze. Zawsze marzyłem, żeby pływać w alkoholu.
Puk, puk, puk!
- Kogo diabli niosą?
- Szczęśliwego...
- Te, szczęsliwy, weź sp***alaj!
- ...Szczęśliwego... Nowego Roku...
Przychodzi facet do sklepu monopolowego.
- Czy ma pani czystą?
- Tak, myłam dziś rano.
Skacowany facet budzi się w wyrku, rozgląda... obok niego na łóżku leży jakaś kobitka. Przygląda się jej i nic z wczorajszego wieczoru nie pamięta. Zagaduje:
- My sie chyba znamy?
Ona do niego:
- No myślę... w końcu jesteśmy już 15 lat po ślubie!
Kelner podchodząc do stolika, mówi:
- Och, szklaneczka już pusta? Może drugą podać?
- A co ja mam zrobić z dwoma pustymi szklankami?
- Dlaczego kac jest lepszy niż kobieta?
- Kac cię w końcu opuści.
- Dlaczego Bóg stworzył alkohol?
- Żeby brzydkie kobiety też miały szansę.
Pewnemu człowiekowi rodzice zostawili znaczny majątek, który bardzo pracowicie przepił. Ów człowiek znajduje się w towarzystwie i pewna dama go pyta:
- Jak pan to zrobił, taki znaczny majątek? Jak to było możliwe? Czym się pan wogóle zajmuje?
- No wie pani - odpowiada człowiek. - Ja myślę metafizycznie i nie robię nic...
- Proszę pana, czy pan sobie wyobraża, co by było gdyby wszyscy myśleli metafizycznie i nic nie robili?
- Ależ proszę pani, od całego społeczeństwa tak twardej postawy nie można wymagać.
Zabawa dawno się skończyła, goście wyszli z lokalu, babcia klozetowa owinęła ścierkę wokół szczotki i pucuje podłogę, czyści posadzkę. W pewnym momencie w jednym z boksów widać parę nóg. Babcia więc puka do drzwi, nikt nie odpowiada. Szarpie za klamkę, zamknięte. Przystawia więc sobie stołek, wspina się na niego, zagląda i widzi faceta śpiącego na sedesie. Babcia podważyła haczyk od drzwi szczotką, otworzyła drzwi i krzyczy:
- Halo, panie, wstań pan!
Facet otworzył jedno oko i zawołał:
- Ludzie! Litości! Znowu białe tango?
- Sasza, a gdyby garnitur kosztował tyle, co flaszka wódki, to co byś kupił? Garnitur czy flaszkę?
- Jasne, że flaszkę. Na cholerę mi taki drogi garnitur.
Pijak do pijaka:
- Chodź ze mną pogratulować Stefanowi. Dziecko mu się urodziło.
- Tak? A co ma?
- Wyborową.
Siedzi koleś z dziewczyną w barze. W pewnym momencie ona proponuje:
- Kochanie, znam świetnego drinka, może spróbujesz?
On, jako że był koneserem alkoholi, przystał chętnie na propozycję. Dziewczyna zamówiła 25-tkę likieru Bailey's i 25-tkę soku z limetki. Następnie wytłumaczyła mu, jak to się pije:
- Najpierw wlewasz do buzi Bailey's-a, a następnie zaraz potem sok z limetki.
Facet uczynił jak mu powiedziała. Oto jego wrażenia:
+ 0,3 sekundy: przyjemne, ciepłe uczucie w ustach.
+ 0,6 sekundy: poprzez kwasy w soku z limetki zsiada się śmietana w Bailey's i w ustach robią się grudki.
+ 0,9 sekundy: kolor jego twarzy upodabnia się do koloru limetki; połyka wszystko.
+ 1,2 sekundy: jego żołądek zgłasza wielką chęć zwymiotowania; on ledwo się powstrzymuje.
+ 3,0 sekundy: ona szepcze mu do ucha:
- Ten drink nazywa się "Blowjob´s Revenge"
Pewien facet przychodził sobie do knajpy, zamawiał 10 kieliszków wódki, stawiał na barze, po czym pierwszy i ostatni odsuwał w kierunku barmana, a pozostałe osiem wypijał. I tak za każdym razem. Po którymś razie z kolei, barman nie wytrzymał i mówi:
- Panie, ja panu postawię z własnej kieszeni te 10 pięćdziesiątek, tylko powiedz mi pan, dlaczego pijesz pan tylko te osiem środkowych a dwie skrajne zawsze zwracasz?
- A bo widzisz pan, panie barman: pierwszy nie smakuje, a ostatni może zaszkodzić.
Stoi pijak na deszczu przed barem i myśli:
- Stać na deszczu i moknąć, czy wejść do środka i się zalać?
Trzech kolesi siedzi w barze i oceniają wchodzące "towarki". Żeby nie było problemów - ustalili skalę dziesięciostopniową, gdzie 10 to superlaska. Do baru wchodzi całkiem atrakcyjna kobietka. Zobaczył ją jeden z kolesi i mówi:
- Dałbym jej siódemkę... ona jest całkiem ładna.
Reszta przyznaje mu rację i wspólnie określają ją jako siódemkę. Ale usłyszał to barman i mówi:
- Eee... ja daję jej trójkę...
- Co? - powiedzieli chórem zaskoczeni. - Tylko trójka? Czy ty dobrze widzisz?
- Pewnie, że dobrze - odpowiedział barman. - Tylko, że ja używam skali Budweisera.
Jednak barman nie zdążył już nic więcej powiedzieć, bo właśnie ktoś zamówił piwko i musiał odejść. Tak więc kolesie dalej siedzą i oceniają. Akurat do baru weszła kolejna babeczka i to bardzo ładna.
- O, patrzcie - wskazał ją jeden z kolesi. - Ja daję jej ósemkę.
Panowie podyskutowali trochę i w końcu ocenili ją na osiem i pół. Wtedy podszedł barman i powiedział:
- Nooo... tej to dam piąteczkę...
- Czyś ty zwariował? - zawołał jeden z kolesi. - Piąteczkę?
- Ano, według skali Budweisera ona ma piąteczkę - odpowiedział barman i znów odszedł nalać komuś piwo.
Wtedy stało się. Do baru weszła PRAWDZIWA seksbomba, po prostu niespełnione samcze marzenie. Kolesie zaniemówili i patrzyli na nią z rozdziawionymi gębami. W końcu jeden z nich wyszeptał:
- Panowie, to jest gatunek na wymarciu - prawdziwa dziesiątka!
Reszta ze zrozumieniem pokiwała głowami i w milczeniu obserwowała to "zjawisko". Wtedy podszedł barman i leniwie wycierając szklankę powiedział:
- Daję jej siódemkę...
- Człowieku!! Co z tobą jest nie tak? - krzyknął jeden z kolesi - Czy my patrzymy na tą samą osobę?!
- Spokojnie - odpowiedział barman dalej polerując szklankę. - Ja po prostu używam skali Budweisera.
- A co to za skala? - spytał inny koleś.
- To proste. W tej skali cyfra oznacza ile sześciopaków Budweisera musielibyście mi postawić, żebym z niej zszedł.
Farmer pochował żonę. Po kilku dniach proboszcz zachodzi do wdowca i zastaje go nad butelką whisky.
- Czy to pańska jedyna pociecha? - pyta duszpasterz z wyrzutem w głosie.
- Nie - broni się farmer. - W piwnicy mam jeszcze cztery.
Wchodzi facet do lokalu, zamawia piwo i chce usiąść, ale wszystkie miejsca są zajęte. Nagle zauważa jedno wolne miejsce. Podchodzi więc i pyta:
- Czy to miejsce jest wolne?
Na to jeden z siedzących przy stoliku nachyla się pod stół i pyta:
- Józek! Będziesz jeszcze siedział?
Pijany facet po piątym piwie wychodzi do toalety. Jakieś 2 minuty po tym knajpą wstrząsa mrożący krew w żyłach krzyk dobywający się z kibelka. Za jakieś pięć minut - znowu. W końcu barman nie wytrzymał i idzie sprawdzić, patrzy, siedzi tam ten facet, więc pyta go:
- Czemu się pan tak drze?
A facet:
- Panie, usiadłem na kibelku, zrobiłem, co trzeba, spuszczam wodę... i jak mnie coś nie ściśnie za jaja! Za chwilę znowu - ciagnę tę wajchę - i jak mnie nie ściśnie!
- Bo to nie kibel, idioto, tylko wiadro od mopa...
W barze siedzi sobie facet i popija piwko. Po którymś z kolei postanowił odwiedzić kibelek. Wchodzi i z przerażeniem widzi wypiętego faceta z opuszczonymi do kolan spodniami, którego posuwa od tyłu inny facet, którego w tym samym czasie z kolei posuwa od tyłu trzeci gościu. Mocno zdegustowany nasz bohater idzie do barmana:
- Czy wie pan co się teraz dzieje w pańskiej toalecie? - i nie czekając długo, opowiada całą zobaczona sytuację.
Barman pomyślał chwile i pyta:
- Czy przypadkiem ten gość w środku nie miał czerwonego swetra?
- Tak, miał.
- Eeeech, to Heniek - westchnął barman - w kartach też ma szczęście.
O trzeciej w nocy wraca mąż pijany do domu i ciągnie za soba jakąś panienkę.
- Stasiu? Co się stało? Gdzie byłeś i o której ty wracasz? I kto to jest ta pani???
- Ciii, ciiiiii kobieto! Ja jej powiedziałem, że ty moja siostra jesteś...
Żona do męża:
- Gdzie byłeś całą noc?!
- W pubie "U Edka".
- Byłam tam i nie było tam ciebie!!!
- A sprawdzałaś pod stołami?
Dwóch facetów po długiej nocy spędzonej w barze wsiada nad ranem do samochodu. Po kilku minutach w okno pasażera stuka starszy mężczyzna.
- Zobacz, w oknie jest duch! - krzyczy pasażer.
Kierowca dodaje gazu, ale twarz nie znika. Przerażony pasażer otwiera okno i pyta:
- Czego chcesz?
- Macie może papierosy? - pyta starszy mężczyzna.
Pasażer rzuca przez okno paczkę i krzyczy do kierowcy zamykając ze strachem okno:
- Przyspiesz!
Kilka minut później uspokojeni zaczynają śmiać się i żartować z poprzedniego strachu. Nagle w oknie znów pojawia się ta sama twarz.
- To znowu on! - krzyczy pasażer.
Otwiera okno i drżąc ze strachu pyta:
- Tak?
- Macie ognia? - dopytuje się starszy mężczyzna.
Pasażer wyrzuca zapalniczkę przez okno i krzyczy:
- Przyspiesz jeszcze!
Kierowca wciska gaz do podłogi, straszliwa twarz znika z okna. Pasażer z kierowcą powoli dochodzą do siebie po spotkaniu z duchem, kiedy w oknie znowu pojawia się postać tego samego starszego mężczyzny. Przerażony pasażer otwiera okno i pyta:
- Co znowu?
- Może pomóc wam wyjechać z tego błota?
Bez dwóch zdań piwo jest największym wynalazkiem w historii ludzkości. Och, zapewniam was, że koło to także dobry wynalazek, ale jakoś nie pasuje do pizzy.
Dlaczego amerykańskie piwo jest podawane zimne? Żeby można było je odróżnić od uryny.
Ludzie którzy piją słabe piwko nie lubią smaku piwa. Oni po prostu lubią oddawać mocz.
Nie wszystkie chemikalia są złe. Bez hydrogenu i oxygenu nie byłoby wody niezbędnej do zrobienia piwa.
Nieco wstawiony klient krzyczy do barmana:
- Barman, nalej mi koniaku!
- Jakiego pan sobie życzy?
- Oczywiście pięciogwiazdkowego, baranie!
Wypiwszy koniak, gość osuwa się martwy na podłogę a barman dorysowuje szóstą gwiazdkę na butelce...
- Jaka jest różnica między ubikacją a piwem?
- Pół godziny
- Panie kelner, dlaczego przy bufecie jest tak wesoło?
- U nas tak zawsze. Przed zamknięciem lokalu kierownik czyta głośno książkę zażaleń.
Chrzciny. Szczęśliwy ojciec pyta księdza:
- A proboszcz to co będzie pił? Wódkę czy wino?
- I piwo synu... i piwo...
- Jaka jest różnica między danielem a jeleniem?
- Daniel pije, a jeleń płaci...
- Dlaczego piwo wychodzi z organizmu szybciej niż mleko?
- Bo nie musi zmieniać koloru.
Żona robi wyrzuty mężowi:
- Obiecałeś mi, że staniesz się innym człowiekiem. A ty wciąż pijesz!
- Naprawdę stałem się innym człowiekiem, tylko że... on też pije.
Pewien facet, jako że zbliżało się święto, postanowił zrobić odpowiedni "zapas". Ponieważ nie miał żadnej torby, schował butelkę za pazuchę. Pech chciał, że wracając do domu potknął się i przewrócił. Gdy już wstał, poczuł pod płaszczem rosnącą mokrą plamę. Włożył więc rękę za pazuchę i zwracając oczy ku niebu wyszeptał:
- Boże! Spraw żeby to była krew!
Gość zaprosił kumpli do siebie na wódkę. Siedzą, piją, wreszcie już grubo po północy jeden pyta:
- Słuchaj, Stasiek. Fajną masz chatę, ale po co ci ta miednica na ścianie? - i pokazuje wiszącą tam miednicę.
- A to jest zegar z kukułką.
- No co ty?
- No to patrz.
Podszedł i zaczął walić z całej siły w miednicę wiszącym obok kołkiem. Po chwili zza ściany odzywa się głos:
- Ku... Ku... Ku... rwa pierwsza w nocy, a oni spać człowiekowi nie dadzą!
Barman pyta nieźle podchmielonego klienta przy barze:
- A co żona mówi, kiedy wraca pan do domu w takim stanie?
- Nic. Nie mam żony.
- To po co pan w takim stanie wraca?
Zefik przychodził do dom pijany i tak parę razy pod rząd. Baba mu pado:
- Koniec. Nie wpuszcze cie podwiela naprzód mi przez dziurka od klucza nie chuchniesz!
No i dobrze. Zefik jednak nie wytrzymoł, pił, a koledzy mu doradzili, coby se trochę kejzy śmierdzącej pogryzł, to kobieta nie poczuje gorzoły. Teroz idzie na dom a baba woło przez drzwi:
- Chuchnij - Zefik chuchnął aż się kobieta zatoczyła.
- Gębą mosz chuchać!
Noc. Pobocze drogi. Dwóch znudzonych gliniarzy stoi przy radiowozie. Nagle z daleka widać światła zygzakującego samochodu. Kiedy dojeżdża bliżej, policjanci zatrzymują go do kontroli. Po otwarciu okna, z auta bucha odór gorzały. Kierowca jest w stanie wskazującym na delirium, patrzy tępo na gliniarzy. Jeden z nich mówi:
- Noo tak... proszę o prawo jazdy.
- Aale o csoo choozii?
- Proszę okazać prawo jazdy!
- Aale laczeegho?
- Dawaj pijaku prawo jazdy!!!
- Aa oddaliście?
Siedzi facet przy barze. Zamawia trzeciego drinka.
- Ma pan jakiś problem? - pyta barman.
- Tak, kocham i jestem kochany - odpowiada mężczyzna.
- To wspaniale - mówi barman.
- Ale to są dwie różne kobiety.
Proboszcz spotyka wiejskiego pijaka:
- Cieszę się, synu, że byłeś wczoraj na nabożeństwie wieczornym.
- Tak? - mruczy chłop. - To tam też byłem?
Pijany facet wraca do domu. Jego żona wpada we wściekłość i zaczyna się na niego wydzierać:
- Ty pijaku, ty kłamco, obiecałeś, że już nie będziesz pił. Miałeś wrócić do domu trzeźwy i mieliśmy się kochać!!!
- Jassne, sskarbbie! Będzie, jak chcesz. Ale daj mi najpierw kieliszek wódki.
Żona daje mężowi kieliszek, ten go wypija i widać, że o czymś myśli. Po chwili mówi:
- Dobra, daj mi jeszcze jeden!
Żona, wściekła jak osa, biegnie na balkon i drze się:
- Czy tutaj już nie ma prawdziwych mężczyzn?!
Odpowiada jej głos z balkonu niżej:
- A masz wódkę?
Rozmawia dwóch pijaków:
- Czy wypiłbyś litr wódki?
- A jakże!
- A wiadro?
- Oczywiście!
- A jezioro pełne wódki?
- Nie!
- Ooo, a to dlaczego?
- Nie starczyłoby ogórków!
W autobusie siedzi facet nawalony jak szpadel. Wchodzi starsza paniusia i patrząc z niesmakiem zagaja:
- Jesteś pan na dobrej drodze do piekła!
Na co facio odemknął jedno oko i patrząc wokół nieprzytomnie wybełkotał:
- Osz kur*a... pomyliłem autobus!
Kumpel do kumpla w barze:
- Doprawdy tego nie rozumiem. Wystarczy jeden mały drink, tylko jeden malutki drink żebym się upił!
- Serio tylko jeden?
- Tak i to zwykle ósmy!
Po ostrej imprezie leży kilku gości w pokoju. Duszno jak diabli, ale żaden nie ma sił, żeby wstać i otworzyć okno. W końcu jeden bierze buta, rzuca nim i wybija szybę.
- Od razu lepiej - mówi ktoś z ulgą.
Rano imprezowicze budzą się, patrzą, a w kredensie wybita szyba.
Rankiem w mieszkaniu na rozłożonej wersalce leży mocno skacowany mężczyzna. Na podłodze przy wersalce leży gruby, puszysty, perski dywan. Po dywanie idzie kot. Mężczyzna podnosząc ciężko głowę szepcze:
- Nie tup...! K...! Nie tup!
Żona zmusiła Kowalskiego do przysięgi:
- Tu klękaj i przysięgaj, że już więcej pić nie będziesz.
Klęczy Kowalski i przysięga:
- Już więcej pić nie będę... ale mniej też nie...
Z knajpy wracał pijany facet. Nagle potknął się i wpadł prosto w ręce stojącego policjanta. Pijak spogląda na stróża prawa i mówi:
- I widzisz, sam do ciebie przyszedłem...
Siedzi ojciec z synem w kuchni:
- Tato, wiesz... Czasami zastanawiam się, jak to się dzieje, że inne dzieci mają w szkole takie dobre oceny: i piątki, i czwórki, a ja tylko słabe...
- Nie gadaj, tylko pij!
Facet postanowił się upić. Wyszedł wcześnie z pracy i poszedł do baru. Tam siedział przez pół nocy, no i wyszedł nieźle wcięty. Przyszedł do domu i po cichu, żeby nie obudzić żony idzie do sypialni. Miał jednak pecha, bo źle policzył stopnie i spadł na plecy. Pech był jeszcze większy, bo w tylnych kieszeniach zatknął sobie parę butelek piwa na porannego kaca. Butelki się rozbiły, a o siedzeniu szkoda mówić... Ale facet nic nie czuł, bo pijanym niebiosa bólu oszczędzają. Idzie więc dalej na górę. Dotarł w końcu do sypialni. Zaczyna się rozbierać i widzi, że bielizna cała pokrwawiona. Przygląda się więc sobie uważniej w lustrze i starannie maskuje wszystkie swoje uszkodzenia tak, żeby nic nie było widać, a w szczególności, żeby żona nie poznała. W końcu stwierdził, że wszystko już jest OK i poszedł spać.
Rano budzi go żona z pytaniem, gdzie był przez całą noc. Facet tłumaczy się więc, że musiał do późna siedzieć w pracy itd...
- Od razu widać, że piłeś - mówi żona.
- A skąd wiesz kochanie, poczułaś alkohol?
- Nie, ale domyśliłam się od razu jak zobaczyłam, że całe lustro ktoś pooblepiał plastrami.
Pewien nawalony facet szedł sobie ulicą niosąc pod pachą pudełko z dziurkami po bokach. Wpadł na kumpla, który, widząc dziwne pudło, spytał:
- Co tam niesiesz, stary?
- Mangustę.
- A po co ci ona?
- Wiesz jak ja potrafię się upić... A kiedy się upiję to widzę węże, a śmiertelnie się ich boję. Dlatego noszę ze sobą mangustę, dla ochrony przed wężami.
- Ale z ciebie idiota! Przecież te węże są tylko w twojej wyobraźni!
- I co z tego - odparł pijak, otwierając pudełko i pokazując wnętrze koledze. - Mangusta też...
Przy barze siedzi dwóch mężczyzn. Piją równo i mocno. Nagle jeden z nich spada ze stołka na podłogę i leży bez ruchu. Jego przyjaciel spogląda na barmana i mówi:
- I to się nazywa siła charakteru. On zawsze wie, kiedy przestać.
Przychodzi do baru facet i zamawia drinka. Barman pyta:
- A widziałeś Jolkę?
- Jaką Jolkę? - pyta zdumiony klient.
Nagle za jego plecami staje dwóch osiłków a barman mówi:
- Każdy, kto nie zna Jolki, musi mnie pocałować w tyłek!
No i rzeczywiście - wypina się, a facet, chcąc nie chcąc, całuje go w tyłek. Zniesmaczony wychodzi i idzie do baru naprzeciwko. Tam zwierza się barmanowi z przeżytej przygody. Barman radzi mu:
- Idź z powrotem do tamtego baru. Zapytaj barmana, czy widział Heńka. On zapyta "Jakiego Heńka?" a wtedy każesz mu, żeby pocałował ciebie w cztery litery.
Facet uśmiechnął się i poszedł. Wchodzi do baru.
- Cześć, widziałeś Heńka? - pyta barmana.
- Jasne, przed chwilą wyszedł z Jolką - pada odpowiedź.
Facet dostaje furii:
- Do cholery! Z jaką Jolką?!
Siedzi w tawernie portowej pirat, popija rum i opowiada swoje przygody. Słuchacze pytają go:
- Dlaczego masz prawą nogę drewnianą?
- Bo mi ją rekin upier...
- A dlaczego masz żelazny hak zamiast prawej ręki?
- A bo taki jeden ch... uciął mi ją szablą, zanim zdołałem zabić go w walce.
- A dlaczego masz czarną przepaskę na oku?
- Bo mi mewa w oko nas...
- Co? Przecież od tego nie traci się oka! Jak to się mogło stać?
- No, wiecie... To był pierwszy dzień z hakiem...
Morze Północne, lodowaty wicher wieje jak cholera. Na pokładzie statku stoi dwóch marynarzy.
- W taką pogodę z gołą głową? Gdzie masz swoje nauszniki?
- Od czasu nieszczęśliwego wypadku już ich nie noszę.
- Jakiego nieszczęśliwego wypadku?
- Kumpel zapraszał na wódkę, a ja nie słyszałem.
Knajpa w Moskwie. Twarzą do ściany, na której wiszą portrety Lenina, Stalina i Breżniewa, siedzi pijak i co chwila wzosi toast - "Za Trzech Króli". Po kilku takich toastach ktoś wezwał milicję. Ci przyjechali i pytają się gościa czemu wznosi taki toast. Ten pokazuje portrety i pyta się:
- Było ich trzech?
- No, było...
- Szli od wschodu?
- No, szli.
- Nieśli gwiazdę?
- No, nieśli...
- No to za Trzech Króli!
- Kto cię tak pogryzł?
- Mój pies.
- Jak to się stało?
- Wróciłem do domu trzeźwy i mnie nie poznał.
Wchodzi gość do baru z Helmutem Kohlem i mówi do barmana:
- Barman, dla mnie piwo, a dla Helmuta Cola...
Do baru wtacza się olbrzymia kobita, siada na stołku i patrzy spod oka na barowiczów. W końcu podniosła wielkie, włochate łapsko z buszem pod pachą i figlarnie kiwając pulchnym paluszkiem, zagaja:
- No co jest chłopcy?! Dziś 8 marca, nikt nie postawi drinka pięknej damie?
W barze zapadła krępująca cisza, przerywana co jakiś czas pilnym siorbaniem. Po dłuższej chwili podnosi się malutki pijaczek z końca sali i zwraca się do barmanowa:
- Ee... drinka proszę! Dla ee... baletnicy!
Barman nalał, barman podał, kobitka wypiła jednym haustem, odczekała chwilę i znowu toczy ramieniem po sali:
- No jak tam chłopcy... może ktoś postawi damie jeszcze jednego drineczka?
W zapadłej ciszy podniósł się znowu ten sam mały facecik i ponownie mówi:
- Eeep... dla ba... baletnicy... drinek raz!
Zniesmaczony barman popatrzył na niego dziwnie i pyta:
- To nie mój interes panie starszy, ale czemu pan wciąż nazywasz ją baletnicą?
- Hep... ee... bo każda kobitka, która eee... potrafi podnieść nogę na taką wysokość... to eee... to musi być bale... tnica!
Pijana mysz na weselu podchodzi do orkiestry i mówi:
- Panowie, grajcie "Myszerej", ja płacę.
- No dobra - odpowiada zdziwiona orkiestra. - Ale jak to leci?
- Myszerej pancerni...
Spotyka się dwóch kumpli:
- Wiesz, jak piję, to mi potem leci krew z nosa.
- Rozumiem, ja też mam nerwową żonę.
Rozmowa dwóch pijaków.
- Ja piję tylko wtedy, kiedy się nudzę.
- A kiedy się nudzisz?
- Jak nie piję.
Dwóch wędkarzy opowiadało o swoich sukcesach. Jeden mówi:
- Wiesz, ja to biorę swoją łódeczkę, małą wędeczkę, pół litra alkoholu, dwie kieszenie małych kamieni i zaszywam się w małej cichej zatoczce.
Drugi po chwili zastanowienia mówi:
- No dobrze, ale na co ci te dwie kieszenie kamieni?
- A widzisz, rzucam je w ryby żeby mi w piciu nie przeszkadzały.
Przychodzi facet do baru, zamawia coś do jedzenia. Barman pyta:
- A co do picia?
- Woda sodowa.
- Z sokiem czy bez?
- Z sokiem.
- A z jakim sokiem?
- Malinowym.
- Nie ma malinowego.
- To z truskawkowym.
- Truskawkowego też nie ma.
- Niech będzie z pomarańczowym.
- Pomarańczowy sok już się skończył.
- To z wiśniowym.
- Wiśniowego też już nie ma.
- To proszę wodę bez soku.
- A bez jakiego soku?
Pewnego słonecznego dnia do pubu w Londynie wszedł rudowłosy mężczyzna. Podszedł do kontuaru, zamówił u barmana 3 kufle piwa i usiadł przy stoliku w kącie sali. Ponieważ barman widział go pierwszy raz w swym lokalu, zażądał zapłaty z góry. Mężczyzna zapłacił bez protestu. Wypił jedno piwo, drugie, trzecie... Po jakimś czasie ponownie zamówił 3 kufle. Zapłacił, wypił i... wyszedł z pubu.
Następnego dnia ponownie przyszedł i powtórzył swe zamówienie. Stał się codziennym gościem w pubie. Po mniej więcej miesiącu takich wizyt, barman w końcu przełamał się i zapytał:
- Nie chciałbym się wtrącać, ale czy nie lepiej byłoby, gdyby zamiast trzech kufli na raz zamawiał pan następny kufel dopiero po wypiciu poprzedniego? Piana nie opadałaby i temperatura byłaby właściwa...
- Och, - odrzekł rudowłosy mężczyzna - to taki mój rodzinny zwyczaj. Widzi pan, mam dwóch braci. Gdy opuszczaliśmy dom w poszukiwaniu pracy, przyrzekliśmy sobie codziennie wstępować do pubu i pić za siebie i za braci z trzech kufli. Wie pan, to ma utrzymywać silną więź między nami.
- Ach, rozumiem - rzekł barman i już bez pytania zawsze podawał rudowłosemu po trzy kufle na raz.
Trwało to z miesiąc lub dwa, gdy pewnego dnia rudowłosy wchodząc do pubu zamówił tylko dwa kufle. W pubie zrobiło się cicho, jakby makiem zasiał. Wszyscy goście w milczeniu wpatrywali się w mężczyznę pijącego już tylko z dwóch kufli. Gdy ten skończył swą kolejkę, barman, podchodząc z kolejnymi dwoma kuflami, chrząknął nieśmiało i powiedział:
- Nie chciałbym zakłócać tej chwili, ale chciałbym złożyć kondolencje i przekazać serdeczne wyrazy współczucia w imieniu stałych gości...
Rudowłosy spojrzał nierozumiejącym wzrokiem na barmana.
- No - powiedział barman współczującym głosem - z powodu śmierci brata...
Rudowłosy potrząsnął głową najwyraźniej nadal nie rozumiejąc.
- No, śmierci pańskiego brata, no bo zamiast trzech tylko dwa piwa, no więc pomyślałem...
- A! - oblicze rudowłosego rozjaśniło się nagłym zrozumieniem. - Nie, nie, nikt nie umarł - rzekł tonem wyjaśnienia. - Po prostu ja rzuciłem picie.
Pijany żyje krócej, ale widzi dwa razy więcej.
Życie zaczyna się po pięćdziesiątce - a po setce lub dwóch jest jeszcze lepiej.
Ludzie używają do myślenia tylko 10% szarych komórek, więc pozostałe 90% mogą przeznaczyć na alkoholizm.
Policjant zatrzymuje pijanego kierowcę.
- Przed chwilą niemal wpadł pan na przydrożne drzewo. Czy przypadkiem nie wypił pan za dużo?
- Nie tak znowu dużo. Tylko pół litra na dwóch...
Pijak śpi w pubie. Podchodzi do niego kelner i mówi:
- Panie, zamykamy!
- Dobrze, tylko nie trzaskajcie drzwiami!
Przychodzi pijany małżonek do domu. Żonę to bardzo "ucieszyło", więc wściekła jak cholera pyta:
- Będziesz więcej pił?
Mąż siedzi cicho, więc żona powtarza:
- Będziesz więcej pił?
Mąż dalej nic.
- Odpowiedziałbyś w końcu! Czy będziesz więcej pił?!
Na co mąż z wysiłkiem:
- Oooossssszzz, cholera... doobraaaaaaa, naaleej...
Pod knajpę zajeżdża zamówiona przez kelnera taksówka. Kelner pakuje na tylne siedzenie trzech kompletnie pijanych klientów i instruuje taksówkarza:
- Tego z lewej pan zawiezie na Kopernika, tego w środku na Kościuszki, a tego z prawej na Spokojną...
- Ok, wszystko jasne.
Po pięciu minutach taksówka ponownie podjeżdża pod knajpę, taksówkarz woła kelnera:
- Powiedz pan jeszcze raz, gdzie którego zawieźć, bo na zakręcie mi się przemieszali.
- Kochanie - mówi żona do męża na przyjęciu. - Lepiej już więcej nie pij, zaczynasz być zamazany.
Facet po mocno zakrapianej imprezie budzi się z przerażeniem koło jakiejś wiekowej damy:
- O jezzz... ile ty masz lat, kobieto?
- A na ile wyglądam? - ona na to z uśmieszkiem na twarzy.
- O rrrany, nie gadaj! Ludzie tak długo nie żyją!
Pewien facet siedział sobie przed barem popijając drinka i ogólnie zachwycając się pięknem tego świata. Nagle do stolika podeszła zakonnica i zaczęła wyrzucać mu całe zło, jakie płynie z picia alkoholu.
- Powinien się pan wstydzić! Pijaństwo jest grzechem! Alkohol to krew diabła!
- A skąd siostra może to wiedzieć? - zdenerwował się facet.
- Siostra przełożona mi powiedziała.
- A czy siostra kiedykolwiek piła alkohol? Jak może siostra być pewna, że to, co mówi jest prawdą?
- Nie bądź śmieszny młody człowieku! Oczywiście, że nigdy nie piłam alkoholu!
- Więc niech siostra pozwoli, że postawię jej drinka. Jeśli po tym dalej będzie siostra twierdzić, że alkohol to zło, to nie będę już pić do końca życia.
- Ale jakbym mogła, ja zakonnica, siedząc przed lokalem popijać sobie drinka?
- Powiem barmanowi żeby przelał drinka do filiżanki, wtedy nikt nie rozpozna co tam jest.
Zakonnica zgodziła się i facet wszedł do baru.
- Poproszę jeszcze raz whisky dla mnie i do tego potrójną wódkę - tu ściszył głos i mówi do barmana dalej - tylko czy mógłbyś przelać wódkę do filiżanki?
Barman odpowiada:
- No nie! Znowu ta cholerna zakonnica!
Wódkę można pić tylko w dwóch wypadkach: gdy jest zakąska i gdy jej nie ma.
Leopold Staff
Żaden kraj tak naprawdę się nie liczy, jeżeli nie ma własnego piwa i własnych linii lotniczych. Można też mieć własną drużynę piłkarską i jakąś broń nuklearną, ale piwo to podstawa.
Frank Zappa
Mądry był ten, kto wymyślił piwo.
Platon
Piwo stanowi dowód, że Bóg nas kocha i chce abyśmy byli szczęśliwi.
Benjamin Franklin
Piję, aby inni wydali mi się interesujący.
George Nathan
Dajcie mi kobietę, która uwielbia piwo, a podbiję świat.
Cesarz Wilhelm
Nie jesteś pijany, jeśli możesz leżeć na podłodze, nie trzymając się jej.
Dean Martin
Bez wątpienia największym wynalazkiem ludzkości jest piwo. No, koło też jest ważne, ale nie pasuje do pizzy...
Dave Barry
Głównym problemem świata jest to, że większość ludzi jest o kilka drinków do tyłu.
Humphrey Bogart
Rzeczywistość jest iluzją spowodowaną brakiem alkoholu. 24 godziny w dobie, 24 piwa w skrzynce. Przypadek?
Jeżeli budzisz się w poniedziałek i nie boli cię głowa, znaczy, że jest to środa.
Facet budzi się po kilkutygodniowym piciu, cały siny, zarośnięty, idzie do łazienki, staje przed lustrem i zaczyna się sobie przyglądać intensywnie przy tym myśląc. Nagle słyszy z kuchni:
- Mietek, zjesz śniadanie?
A facet wali się w łeb i mówi:
- Mietek!!!
Oto ramówka telewizyjna nowo otwartego kanału telewizyjnego dla alkoholików BOLSAT:
06:30 - Gdzie jestem, kim jestem - teleturniej z nagrodami
08:30 - Piwko czy winko - program poranny
09:00 - Wiadomości
09:30 - Alkobiznes - program integracji polsko-czeskiej
10:00 - Dębowe Przedszkole - program dla początkujących
11:00 - The Smirnoffs - telenowela rosyjska
12:00 - Haftowanie na ekranie - reality show
12:30 - Soplicowo 2002 - Relacja z Festiwalu Piosenki Polskiej
13:00 - Sport - Mś: Sztafeta 4x100
15:00 - Kielonopolscy (odc. 0.75) - telenowela polska
14:20 - Teatr Bolstatu: Shakesbeer - To drink or not to drink.
15:30 - Łowienie na Żywca - program dla samotnych kobiet
16:00 - 1410 - Program historyczny
17:00 - Po kielonie - rozmowy polityczne
17:30 - Liga Angielska - Guiness vs. Kilkeny
18:45 - Zwierzyniec - Złoty Bażant - film czeski
19:00 - Wieczorynka - Przygody Jasia Wędrowniczka (The Adventures of Johny Walker) - film animowany prod. angielskiej
19:30 - Zagrożenia XXI w. - Esperal
20:00 - SUPERKINO: Indiana Jones i poszukiwacze zaginionej Warki - film fab. USA
21:30 - Rozmowy w rynsztoku - talk show
22:00 - 40% - lista, lista, lista przebojów
22:30 - Z gwinta - Magazyn reporterów Bolsatu
23:30 - Decyzja należy do ciebie - odc. pt: 0,7 czy połówka
00:00 - Kino Mocne: Odwyk - Pogromca wyzwolonych - horror USA
02:00 - Gość Bolsatu: The Beertels
02:30 - Na planie: Absolwent
03:00 - Jak przerobić Pana Tadeusza - program edukacyjny
03:30 - Wycieczki Bolsatu: TATRA
04:15 - X-Flaszki - program nocny
Dzwoni telefon w domu z samego rana.
- Klinika?
- Nie, pomyłka. Trzask! (słuchawki)
Chwilę później znowu dzwoni telefon.
- Klinika?
- Nie, mówiłem, że to pomyłka! Trzask!
Dwie chwile później telefon znowu dzwoni.
- Kurwa, Jasiu to ja, Heniek. Pytam, czy klinika strzelimy z rana.
Sen wzmacnia, wódka usypia. Wniosek: wódka wzmacnia!
Jakie stadium "fazy" osiągasz?
Stadium pierwsze - mądry
# nagle stajesz się ekspertem z każdej dziedziny. Wiesz, że wiesz wszystko i chcesz przekazywać swą wiedzę każdemu, kto cię wysłucha. W tym stadium MASZ ZAWSZE RACJĘ. No i oczywiście osoba, z którą rozmawiasz, nigdy jej NIE MA. Rozmowa (kłótnia) jest bardziej interesująca, kiedy obie osoby są w stadium MĄDROŚCI.
Stadium drugie - przystojny
# wtedy zdajesz sobie sprawę, że jesteś najprzystojniejszą osobą w barze, wszystkim się podobasz i każdy chciałby z tobą porozmawiać. Pamiętaj, że jesteś już MĄDRY, a więc możesz porozmawiać z każdym na każdy temat.
Stadium trzecie - bogaty
# nagle stajesz się najbogatszą osobą na świecie. Stawiasz drinki wszystkim w barze, ponieważ pod barem stoi twoja ciężarówka - pełna kasy. Na tym etapie również robisz zakłady, a ponieważ ciągle jesteś MĄDRY, to wygrywasz. Nieważne, ile obstawiasz, ponieważ jesteś BOGATY... No i stawiasz drinki wszystkim, którym się podobasz - w końcu jesteś NAJPRZYSTOJNIEJSZĄ osobą na świecie.
Stadium czwarte - kuloodporny
# w tym stadium jesteś gotów bić się z kimkolwiek, zwłaszcza z osobami, z którymi się zakładałeś lub kłóciłeś. A to dlatego, że nic nie może cię zranić. No i nie boisz się przegranej, ponieważ jesteś MĄDRY, BOGATY no i PIĘKNIEJSZY niż cała ta hołota kiedykolwiek była!
Stadium piąte - niewidzialny
# jest to ostatnie stadium pijaństwa. Możesz wtedy robić wszystko, ponieważ NIKT CIĘ NIE WIDZI. Tańczysz na stole, żeby zaimponować tym, którzy ci się podobają, no a pozostali tego nie widzą. Jesteś też niewidzialny dla tych, którzy chcieliby się z tobą bić. Możesz iść przez ulicę śpiewając ile sił, ponieważ NIKT CIĘ NIE WIDZI i nie słyszy, a ty jesteś ciągle NAJMĄDRZEJSZY!
- Dlaczego przekroczył pan przepisową szybkość? - pyta policjant.
- Bo chciałem być w domu, zanim ta śliwowica zacznie działać...
- Nie mogę pić wódki, bo potem leci mi krew z nosa.
- Nie przejmuj się, ja też mam nerwową żonę.
Pijany gościu (G) w knajpie podchodzi do stolika, przy którym siedzi facet (F). Pijaczek na widelcu trzyma grzybka marynowanego. Ledwie trzymając się na nogach zagaduje.
(G)- Zjedz pan grzybka.
(F)- Odejdź pan.
(G)- No zjedz pan grzybka.
(F)- Gościu, wracaj, skąd przyszedłeś!
(G)- No panie, zjedz pan grzybka.
Facet ma już dość użerania się z pijanym i dla świętego spokoju zjada grzybka. Na to z ogromnym zdziwieniem pijany gość.
(G)- Iiii poszedł??? A mnie trzy razy wrócił...
Znani ludzie o piciu
Współczuję tym, którzy nie piją. Wstają rano i wiedzą, że cały dzień bedą się czuć się tak samo.
Frank Sinatra
Problem z niektórymi ludźmi polega na tym, że kiedy nie są pijani, są trzeźwi.
William Butler Yeats
Inteligentni ludzie są często zmuszani do picia, by bezkonfliktowo spędzać czas z idiotami.
Ernest Hemingway
Zrób na trzeźwo to, o czym opowiadasz, że zrobiłbyś po pijaku. To cię nauczy trzymania gęby na kłódkę.
Ernest Hemingway
Abstynent: osoba, która poddaje się pokusie odmówienia sobie przyjemności.
Ambrose Bierce
Rzeczywistość to iluzja wywołana brakiem alkoholu.
Anonim
Picie jest idealnym usprawiedliwieniem, gdy mam ochotę na oddanie się mojej ulubionej czynności - podrywanie tłustych, brzydkich kobiet.
Ross Levy
Zacząłem pić przez pewną kobietę. A ja jej nawet nie podziękowałem.
W.C. Fields
Kiedy przeczytałem o niebezpieczeństwach nałogowego picia, rzuciłem czytanie.
Henny Youngman
Nie mam problemu z piciem. Bez problemu piję, upijam się i walam po podłodze.
R. Williams
Mam problem z piciem. Dwie ręce, a tylko jedna gęba.
K. Richards
Czasem myślę o tych galonach piwa, które w siebie wlałem i jest mi wstyd. Patrzę na kufel i myślę o tych wszystkich pracownikach browaru, ich nadziejach i marzeniach. Gdybym nie wypił tego piwa, mógłbym ich pozbawić marzeń. I wtedy mówię do siebie. Lepiej wypić to piwo i spełnić ich marzenia, niż martwić się egoistycznie swoją wątrobą.
Rodney Dangerfield
Menel w sklepie:
- Jest piwo?
Pani:
- Nie ma.
Menel:
- A co jest?
Pani:
- Kola, woda...
Menel:
- Nie!! Co jest że piwa nie ma!?!?
Mini-slang alkoholików
# Abra-Kebabra
Sztuczka magiczna polegająca na tym, że magik najpierw sprawia, że fast food znika w jego gardle, by w kilka godzin później pojawił się on na podłodze taksówki.
# Dopalacz BatMobile
To, jak się czujesz, gdy zjesz bardzo ostre burito.
# Dziesięć Kufli
Ktoś, z kim porozmawiasz tylko po wypiciu co najmniej dziesięciu kufli piwa!
# GSM
Syndrom GSM, czyli nieśmiertelne pytanie, każdego alkoholika nad ranem: "Dżiejesdem?"
# KU-KU-RYGU
Nagłe uczucie nad ranem, które nakazuje ci natychmiast biec do ubikacji.
# Małpia kąpiel
Poranna kąpiel tak gorąca, że gdy do niej wchodzisz wydajesz głośne: "Oo! Oo! Oo! Aa! Aa! Aa!".
# Ocholeraocholeraocholera
Dźwięki, jakie wydajesz, gdy wchodzisz w ostry zakręt na podwójnym gazie i przy bardzo dużej prędkości.
# Piwny płaszcz
Niewidoczny płaszcz po wypiciu dużej ilości piwa, który utrzymuje odpowiednią temperaturę wokół twojego ciała podczas powrotu do domu o 3 nad ranem. Nawet gdy jesteś nagi...
# PN
Piwo Niepotrzebne. Ktoś, z kim przyjemnie spędzasz wieczór w pubie (i nie tylko). Przeciwieństwo Dziesięciu Kufli.
# Przejść się na McFasta
Kiedy bardzo chcesz skorzystać z WC, a ostatnią kasę wydałeś na piwo i nie stać cię na publiczny szalet. Wchodzisz wtedy do znanej restauracji z fast foodami i zamiast kupować ich tandetne produkty idziesz prosto do WC na McFasta.
# Tajemniczy autobus
Autobus, który zajeżdża w piątkowy wieczór pod pub akurat wtedy, gdy jesteś w ubikacji po 10 piwku. Następnie zabiera z pubu wszystkich nieatrakcyjnych ludzi i podmienia ich na niezły towarek.
# Tajemnicza taksówka
Taksówka, która zajeżdża do ciebie w sobotni ranek tuż przed tym, jak się obudzisz. Zabiera od ciebie ekstra towarek i podrzuca ci Panią lub Pana Dziesięć Kufli (patrz wyżej).
# Tyłek Picassa
Kobieta, której bielizna jest za mała, przez co wygląda jakby miała 4 pośladki.
# Wewnętrzny Kompas
Kolejny niewidoczny gadżet, który pozwala ci na bezpieczny powrót do domu. Nawet, jeśli nie pamiętasz, jak masz na imię, gdzie mieszkasz i jaka to planeta.
# Uwolnić kijanki
Picie wody mineralnej i jednoczesne przeżuwanie bułki.
# Zerwanie pieczęci
Twoja pierwsza wizyta w WC po 2 godzinach spędzonych w pubie. Po zerwaniu pieczęci z twojego pęcherza, musisz już regularnie odwiedzać WC co 10-15 minut przez resztę wieczoru.
# Titanic
Kobieta, która idzie z tobą na dno twojego łóżka już po pierwszym strzale czyli setce wódki...
Mówi się że picie jest szkodliwe i zabija komórki nerwowe.
Zastanówmy się:
Szklanka wódki (250 g) zabija około 1000-2000 komórek nerwowych w naszym mózgu. Komórki nerwowe się nie regenerują. Ludzki mózg składa się z około 3 miliardów komórek nerwowych, z czego używamy na co dzień około 10% z nich.
Zatem około 2.7 miliarda komórek jest niepotrzebnych. Szklanka wódki zabija 1000 komórek nerwowych. Człowiek może bez obawy o swoje zdrowie wypić 2 700 000 szklanek wódki.
Przeliczamy:
1 butelka (750 g) = 3 szklanki, zatem 2 700 000/3 = 900 000 butelek.
Zakładając, że maksymalny wiek przeciętnego alkoholika wynosi 55 lat, a zaczyna on pić, powiedzmy mając 15 lat, to mamy 40 lat "stażu". Przeliczamy lata na dni: 40*365=14600 dni picia.
Jeżeli możemy wypić 1 080 000 butelek bez obawy o nasze komórki nerwowe, to:
900000/14600 = 62 butelki wódki dziennie.
Wniosek:
Aby umrzeć z braku komórek nerwowych musielibyśmy pić po 20 butelek wódki na śniadanie, 20 na obiad i 30 na kolację.
Wprawdzie jest jeszcze wątroba, ale ona się przecież regeneruje...
- Jak mogłeś całować moją żonę?!
- Wiesz, jak wytrzeźwiałem to też się dziwiłem...
Rozmawia dwóch alkoholików:
- Ciekawe, dlaczego dali mi ksywkę Dżin? Pewnie dlatego, że wszystko mogę?
- Nie, stary, po prostu gdy tylko ktoś odkręca butelkę, ty od razu się pojawiasz.
Dwóch nieźle podpitych facetów idzie ulicą. Nagle jeden pyta:
- A właściwie to gdzie ty mieszkasz?
- Widzisz tamten blok pomalowany na brązowo?
- Tak.
- A widzisz tam na piątym piętrze, co się pali światło?
- Tak.
- To moje mieszkanie. A widzisz blondynę tam na balkonie? Tą z dużym cycem?
- Tak.
- To moja żona. Widzisz tego faceta, co ją od tyłu bierze?
- Tak.
- To ja.
- Wiesz, tak sobie myślę, że mój mąż to nie umarł z pijaństwa.
- A od czego, przecież chlał codziennie.
- To te kliny go tak rozsadziły.
Trzej koledzy naradzają się przed wspólnym wyjazdem na polowanie:
- A więc wyjeżdżamy jutro o piątej rano. Bierzemy strzelby, psy i skrzynkę piwa.
- A może dwie?
- Ostatnio, jak wzięliśmy dwie, zastrzeliliśmy psa.
- No to psów nie weźmiemy.
- Dobra, a więc wyruszamy o piątej. Psów nie bierzemy. Zabieramy ze sobą strzelby i dwie skrzynki piwa.
- A może trzy?
- Czy nie pamiętasz, że kiedyś, jak wzięliśmy trzy, to ty sam oberwałeś w nogę?
- Możemy nie brać broni.
- W porządku. Wyjazd o piątej. Psów i broni nie bierzemy, ale bierzemy trzy skrzynki piwa.
- A może weźmiemy jednak cztery?
- Jak wzięliśmy kiedyś cztery, Mietek, wychodząc z samochodu, przewrócił się i złamał sobie rękę!
- Ale przecież możemy nie wychodzić z samochodu!
- Zgoda. Więc podsumujmy: wyruszamy na polowanie jutro o piątej rano. Broni i psów nie bierzemy, cztery skrzynki piwa i z samochodu nie wysiadamy.
- A więc życzy pan sobie, aby po śmierci oddano pana anatomopatologowi?
- Oczywiście, panie doktorze. Zawsze marzyłem, żeby pływać w alkoholu.
Puk, puk, puk!
- Kogo diabli niosą?
- Szczęśliwego...
- Te, szczęsliwy, weź sp***alaj!
- ...Szczęśliwego... Nowego Roku...
Przychodzi facet do sklepu monopolowego.
- Czy ma pani czystą?
- Tak, myłam dziś rano.
Skacowany facet budzi się w wyrku, rozgląda... obok niego na łóżku leży jakaś kobitka. Przygląda się jej i nic z wczorajszego wieczoru nie pamięta. Zagaduje:
- My sie chyba znamy?
Ona do niego:
- No myślę... w końcu jesteśmy już 15 lat po ślubie!
Kelner podchodząc do stolika, mówi:
- Och, szklaneczka już pusta? Może drugą podać?
- A co ja mam zrobić z dwoma pustymi szklankami?
- Dlaczego kac jest lepszy niż kobieta?
- Kac cię w końcu opuści.
- Dlaczego Bóg stworzył alkohol?
- Żeby brzydkie kobiety też miały szansę.
Pewnemu człowiekowi rodzice zostawili znaczny majątek, który bardzo pracowicie przepił. Ów człowiek znajduje się w towarzystwie i pewna dama go pyta:
- Jak pan to zrobił, taki znaczny majątek? Jak to było możliwe? Czym się pan wogóle zajmuje?
- No wie pani - odpowiada człowiek. - Ja myślę metafizycznie i nie robię nic...
- Proszę pana, czy pan sobie wyobraża, co by było gdyby wszyscy myśleli metafizycznie i nic nie robili?
- Ależ proszę pani, od całego społeczeństwa tak twardej postawy nie można wymagać.
Zabawa dawno się skończyła, goście wyszli z lokalu, babcia klozetowa owinęła ścierkę wokół szczotki i pucuje podłogę, czyści posadzkę. W pewnym momencie w jednym z boksów widać parę nóg. Babcia więc puka do drzwi, nikt nie odpowiada. Szarpie za klamkę, zamknięte. Przystawia więc sobie stołek, wspina się na niego, zagląda i widzi faceta śpiącego na sedesie. Babcia podważyła haczyk od drzwi szczotką, otworzyła drzwi i krzyczy:
- Halo, panie, wstań pan!
Facet otworzył jedno oko i zawołał:
- Ludzie! Litości! Znowu białe tango?
- Sasza, a gdyby garnitur kosztował tyle, co flaszka wódki, to co byś kupił? Garnitur czy flaszkę?
- Jasne, że flaszkę. Na cholerę mi taki drogi garnitur.
Pijak do pijaka:
- Chodź ze mną pogratulować Stefanowi. Dziecko mu się urodziło.
- Tak? A co ma?
- Wyborową.
Siedzi koleś z dziewczyną w barze. W pewnym momencie ona proponuje:
- Kochanie, znam świetnego drinka, może spróbujesz?
On, jako że był koneserem alkoholi, przystał chętnie na propozycję. Dziewczyna zamówiła 25-tkę likieru Bailey's i 25-tkę soku z limetki. Następnie wytłumaczyła mu, jak to się pije:
- Najpierw wlewasz do buzi Bailey's-a, a następnie zaraz potem sok z limetki.
Facet uczynił jak mu powiedziała. Oto jego wrażenia:
+ 0,3 sekundy: przyjemne, ciepłe uczucie w ustach.
+ 0,6 sekundy: poprzez kwasy w soku z limetki zsiada się śmietana w Bailey's i w ustach robią się grudki.
+ 0,9 sekundy: kolor jego twarzy upodabnia się do koloru limetki; połyka wszystko.
+ 1,2 sekundy: jego żołądek zgłasza wielką chęć zwymiotowania; on ledwo się powstrzymuje.
+ 3,0 sekundy: ona szepcze mu do ucha:
- Ten drink nazywa się "Blowjob´s Revenge"
Pewien facet przychodził sobie do knajpy, zamawiał 10 kieliszków wódki, stawiał na barze, po czym pierwszy i ostatni odsuwał w kierunku barmana, a pozostałe osiem wypijał. I tak za każdym razem. Po którymś razie z kolei, barman nie wytrzymał i mówi:
- Panie, ja panu postawię z własnej kieszeni te 10 pięćdziesiątek, tylko powiedz mi pan, dlaczego pijesz pan tylko te osiem środkowych a dwie skrajne zawsze zwracasz?
- A bo widzisz pan, panie barman: pierwszy nie smakuje, a ostatni może zaszkodzić.
Stoi pijak na deszczu przed barem i myśli:
- Stać na deszczu i moknąć, czy wejść do środka i się zalać?
Trzech kolesi siedzi w barze i oceniają wchodzące "towarki". Żeby nie było problemów - ustalili skalę dziesięciostopniową, gdzie 10 to superlaska. Do baru wchodzi całkiem atrakcyjna kobietka. Zobaczył ją jeden z kolesi i mówi:
- Dałbym jej siódemkę... ona jest całkiem ładna.
Reszta przyznaje mu rację i wspólnie określają ją jako siódemkę. Ale usłyszał to barman i mówi:
- Eee... ja daję jej trójkę...
- Co? - powiedzieli chórem zaskoczeni. - Tylko trójka? Czy ty dobrze widzisz?
- Pewnie, że dobrze - odpowiedział barman. - Tylko, że ja używam skali Budweisera.
Jednak barman nie zdążył już nic więcej powiedzieć, bo właśnie ktoś zamówił piwko i musiał odejść. Tak więc kolesie dalej siedzą i oceniają. Akurat do baru weszła kolejna babeczka i to bardzo ładna.
- O, patrzcie - wskazał ją jeden z kolesi. - Ja daję jej ósemkę.
Panowie podyskutowali trochę i w końcu ocenili ją na osiem i pół. Wtedy podszedł barman i powiedział:
- Nooo... tej to dam piąteczkę...
- Czyś ty zwariował? - zawołał jeden z kolesi. - Piąteczkę?
- Ano, według skali Budweisera ona ma piąteczkę - odpowiedział barman i znów odszedł nalać komuś piwo.
Wtedy stało się. Do baru weszła PRAWDZIWA seksbomba, po prostu niespełnione samcze marzenie. Kolesie zaniemówili i patrzyli na nią z rozdziawionymi gębami. W końcu jeden z nich wyszeptał:
- Panowie, to jest gatunek na wymarciu - prawdziwa dziesiątka!
Reszta ze zrozumieniem pokiwała głowami i w milczeniu obserwowała to "zjawisko". Wtedy podszedł barman i leniwie wycierając szklankę powiedział:
- Daję jej siódemkę...
- Człowieku!! Co z tobą jest nie tak? - krzyknął jeden z kolesi - Czy my patrzymy na tą samą osobę?!
- Spokojnie - odpowiedział barman dalej polerując szklankę. - Ja po prostu używam skali Budweisera.
- A co to za skala? - spytał inny koleś.
- To proste. W tej skali cyfra oznacza ile sześciopaków Budweisera musielibyście mi postawić, żebym z niej zszedł.
Farmer pochował żonę. Po kilku dniach proboszcz zachodzi do wdowca i zastaje go nad butelką whisky.
- Czy to pańska jedyna pociecha? - pyta duszpasterz z wyrzutem w głosie.
- Nie - broni się farmer. - W piwnicy mam jeszcze cztery.
Wchodzi facet do lokalu, zamawia piwo i chce usiąść, ale wszystkie miejsca są zajęte. Nagle zauważa jedno wolne miejsce. Podchodzi więc i pyta:
- Czy to miejsce jest wolne?
Na to jeden z siedzących przy stoliku nachyla się pod stół i pyta:
- Józek! Będziesz jeszcze siedział?
Pijany facet po piątym piwie wychodzi do toalety. Jakieś 2 minuty po tym knajpą wstrząsa mrożący krew w żyłach krzyk dobywający się z kibelka. Za jakieś pięć minut - znowu. W końcu barman nie wytrzymał i idzie sprawdzić, patrzy, siedzi tam ten facet, więc pyta go:
- Czemu się pan tak drze?
A facet:
- Panie, usiadłem na kibelku, zrobiłem, co trzeba, spuszczam wodę... i jak mnie coś nie ściśnie za jaja! Za chwilę znowu - ciagnę tę wajchę - i jak mnie nie ściśnie!
- Bo to nie kibel, idioto, tylko wiadro od mopa...
W barze siedzi sobie facet i popija piwko. Po którymś z kolei postanowił odwiedzić kibelek. Wchodzi i z przerażeniem widzi wypiętego faceta z opuszczonymi do kolan spodniami, którego posuwa od tyłu inny facet, którego w tym samym czasie z kolei posuwa od tyłu trzeci gościu. Mocno zdegustowany nasz bohater idzie do barmana:
- Czy wie pan co się teraz dzieje w pańskiej toalecie? - i nie czekając długo, opowiada całą zobaczona sytuację.
Barman pomyślał chwile i pyta:
- Czy przypadkiem ten gość w środku nie miał czerwonego swetra?
- Tak, miał.
- Eeeech, to Heniek - westchnął barman - w kartach też ma szczęście.
O trzeciej w nocy wraca mąż pijany do domu i ciągnie za soba jakąś panienkę.
- Stasiu? Co się stało? Gdzie byłeś i o której ty wracasz? I kto to jest ta pani???
- Ciii, ciiiiii kobieto! Ja jej powiedziałem, że ty moja siostra jesteś...
Żona do męża:
- Gdzie byłeś całą noc?!
- W pubie "U Edka".
- Byłam tam i nie było tam ciebie!!!
- A sprawdzałaś pod stołami?
Dwóch facetów po długiej nocy spędzonej w barze wsiada nad ranem do samochodu. Po kilku minutach w okno pasażera stuka starszy mężczyzna.
- Zobacz, w oknie jest duch! - krzyczy pasażer.
Kierowca dodaje gazu, ale twarz nie znika. Przerażony pasażer otwiera okno i pyta:
- Czego chcesz?
- Macie może papierosy? - pyta starszy mężczyzna.
Pasażer rzuca przez okno paczkę i krzyczy do kierowcy zamykając ze strachem okno:
- Przyspiesz!
Kilka minut później uspokojeni zaczynają śmiać się i żartować z poprzedniego strachu. Nagle w oknie znów pojawia się ta sama twarz.
- To znowu on! - krzyczy pasażer.
Otwiera okno i drżąc ze strachu pyta:
- Tak?
- Macie ognia? - dopytuje się starszy mężczyzna.
Pasażer wyrzuca zapalniczkę przez okno i krzyczy:
- Przyspiesz jeszcze!
Kierowca wciska gaz do podłogi, straszliwa twarz znika z okna. Pasażer z kierowcą powoli dochodzą do siebie po spotkaniu z duchem, kiedy w oknie znowu pojawia się postać tego samego starszego mężczyzny. Przerażony pasażer otwiera okno i pyta:
- Co znowu?
- Może pomóc wam wyjechać z tego błota?
Bez dwóch zdań piwo jest największym wynalazkiem w historii ludzkości. Och, zapewniam was, że koło to także dobry wynalazek, ale jakoś nie pasuje do pizzy.
Dlaczego amerykańskie piwo jest podawane zimne? Żeby można było je odróżnić od uryny.
Ludzie którzy piją słabe piwko nie lubią smaku piwa. Oni po prostu lubią oddawać mocz.
Nie wszystkie chemikalia są złe. Bez hydrogenu i oxygenu nie byłoby wody niezbędnej do zrobienia piwa.
Nieco wstawiony klient krzyczy do barmana:
- Barman, nalej mi koniaku!
- Jakiego pan sobie życzy?
- Oczywiście pięciogwiazdkowego, baranie!
Wypiwszy koniak, gość osuwa się martwy na podłogę a barman dorysowuje szóstą gwiazdkę na butelce...
- Jaka jest różnica między ubikacją a piwem?
- Pół godziny
- Panie kelner, dlaczego przy bufecie jest tak wesoło?
- U nas tak zawsze. Przed zamknięciem lokalu kierownik czyta głośno książkę zażaleń.
Chrzciny. Szczęśliwy ojciec pyta księdza:
- A proboszcz to co będzie pił? Wódkę czy wino?
- I piwo synu... i piwo...
- Jaka jest różnica między danielem a jeleniem?
- Daniel pije, a jeleń płaci...
- Dlaczego piwo wychodzi z organizmu szybciej niż mleko?
- Bo nie musi zmieniać koloru.
Żona robi wyrzuty mężowi:
- Obiecałeś mi, że staniesz się innym człowiekiem. A ty wciąż pijesz!
- Naprawdę stałem się innym człowiekiem, tylko że... on też pije.
Pewien facet, jako że zbliżało się święto, postanowił zrobić odpowiedni "zapas". Ponieważ nie miał żadnej torby, schował butelkę za pazuchę. Pech chciał, że wracając do domu potknął się i przewrócił. Gdy już wstał, poczuł pod płaszczem rosnącą mokrą plamę. Włożył więc rękę za pazuchę i zwracając oczy ku niebu wyszeptał:
- Boże! Spraw żeby to była krew!
Gość zaprosił kumpli do siebie na wódkę. Siedzą, piją, wreszcie już grubo po północy jeden pyta:
- Słuchaj, Stasiek. Fajną masz chatę, ale po co ci ta miednica na ścianie? - i pokazuje wiszącą tam miednicę.
- A to jest zegar z kukułką.
- No co ty?
- No to patrz.
Podszedł i zaczął walić z całej siły w miednicę wiszącym obok kołkiem. Po chwili zza ściany odzywa się głos:
- Ku... Ku... Ku... rwa pierwsza w nocy, a oni spać człowiekowi nie dadzą!
Barman pyta nieźle podchmielonego klienta przy barze:
- A co żona mówi, kiedy wraca pan do domu w takim stanie?
- Nic. Nie mam żony.
- To po co pan w takim stanie wraca?
Zefik przychodził do dom pijany i tak parę razy pod rząd. Baba mu pado:
- Koniec. Nie wpuszcze cie podwiela naprzód mi przez dziurka od klucza nie chuchniesz!
No i dobrze. Zefik jednak nie wytrzymoł, pił, a koledzy mu doradzili, coby se trochę kejzy śmierdzącej pogryzł, to kobieta nie poczuje gorzoły. Teroz idzie na dom a baba woło przez drzwi:
- Chuchnij - Zefik chuchnął aż się kobieta zatoczyła.
- Gębą mosz chuchać!
Noc. Pobocze drogi. Dwóch znudzonych gliniarzy stoi przy radiowozie. Nagle z daleka widać światła zygzakującego samochodu. Kiedy dojeżdża bliżej, policjanci zatrzymują go do kontroli. Po otwarciu okna, z auta bucha odór gorzały. Kierowca jest w stanie wskazującym na delirium, patrzy tępo na gliniarzy. Jeden z nich mówi:
- Noo tak... proszę o prawo jazdy.
- Aale o csoo choozii?
- Proszę okazać prawo jazdy!
- Aale laczeegho?
- Dawaj pijaku prawo jazdy!!!
- Aa oddaliście?
Siedzi facet przy barze. Zamawia trzeciego drinka.
- Ma pan jakiś problem? - pyta barman.
- Tak, kocham i jestem kochany - odpowiada mężczyzna.
- To wspaniale - mówi barman.
- Ale to są dwie różne kobiety.
Proboszcz spotyka wiejskiego pijaka:
- Cieszę się, synu, że byłeś wczoraj na nabożeństwie wieczornym.
- Tak? - mruczy chłop. - To tam też byłem?
Pijany facet wraca do domu. Jego żona wpada we wściekłość i zaczyna się na niego wydzierać:
- Ty pijaku, ty kłamco, obiecałeś, że już nie będziesz pił. Miałeś wrócić do domu trzeźwy i mieliśmy się kochać!!!
- Jassne, sskarbbie! Będzie, jak chcesz. Ale daj mi najpierw kieliszek wódki.
Żona daje mężowi kieliszek, ten go wypija i widać, że o czymś myśli. Po chwili mówi:
- Dobra, daj mi jeszcze jeden!
Żona, wściekła jak osa, biegnie na balkon i drze się:
- Czy tutaj już nie ma prawdziwych mężczyzn?!
Odpowiada jej głos z balkonu niżej:
- A masz wódkę?
Rozmawia dwóch pijaków:
- Czy wypiłbyś litr wódki?
- A jakże!
- A wiadro?
- Oczywiście!
- A jezioro pełne wódki?
- Nie!
- Ooo, a to dlaczego?
- Nie starczyłoby ogórków!
W autobusie siedzi facet nawalony jak szpadel. Wchodzi starsza paniusia i patrząc z niesmakiem zagaja:
- Jesteś pan na dobrej drodze do piekła!
Na co facio odemknął jedno oko i patrząc wokół nieprzytomnie wybełkotał:
- Osz kur*a... pomyliłem autobus!
Kumpel do kumpla w barze:
- Doprawdy tego nie rozumiem. Wystarczy jeden mały drink, tylko jeden malutki drink żebym się upił!
- Serio tylko jeden?
- Tak i to zwykle ósmy!
Po ostrej imprezie leży kilku gości w pokoju. Duszno jak diabli, ale żaden nie ma sił, żeby wstać i otworzyć okno. W końcu jeden bierze buta, rzuca nim i wybija szybę.
- Od razu lepiej - mówi ktoś z ulgą.
Rano imprezowicze budzą się, patrzą, a w kredensie wybita szyba.
Rankiem w mieszkaniu na rozłożonej wersalce leży mocno skacowany mężczyzna. Na podłodze przy wersalce leży gruby, puszysty, perski dywan. Po dywanie idzie kot. Mężczyzna podnosząc ciężko głowę szepcze:
- Nie tup...! K...! Nie tup!
Żona zmusiła Kowalskiego do przysięgi:
- Tu klękaj i przysięgaj, że już więcej pić nie będziesz.
Klęczy Kowalski i przysięga:
- Już więcej pić nie będę... ale mniej też nie...
Z knajpy wracał pijany facet. Nagle potknął się i wpadł prosto w ręce stojącego policjanta. Pijak spogląda na stróża prawa i mówi:
- I widzisz, sam do ciebie przyszedłem...
Siedzi ojciec z synem w kuchni:
- Tato, wiesz... Czasami zastanawiam się, jak to się dzieje, że inne dzieci mają w szkole takie dobre oceny: i piątki, i czwórki, a ja tylko słabe...
- Nie gadaj, tylko pij!
Facet postanowił się upić. Wyszedł wcześnie z pracy i poszedł do baru. Tam siedział przez pół nocy, no i wyszedł nieźle wcięty. Przyszedł do domu i po cichu, żeby nie obudzić żony idzie do sypialni. Miał jednak pecha, bo źle policzył stopnie i spadł na plecy. Pech był jeszcze większy, bo w tylnych kieszeniach zatknął sobie parę butelek piwa na porannego kaca. Butelki się rozbiły, a o siedzeniu szkoda mówić... Ale facet nic nie czuł, bo pijanym niebiosa bólu oszczędzają. Idzie więc dalej na górę. Dotarł w końcu do sypialni. Zaczyna się rozbierać i widzi, że bielizna cała pokrwawiona. Przygląda się więc sobie uważniej w lustrze i starannie maskuje wszystkie swoje uszkodzenia tak, żeby nic nie było widać, a w szczególności, żeby żona nie poznała. W końcu stwierdził, że wszystko już jest OK i poszedł spać.
Rano budzi go żona z pytaniem, gdzie był przez całą noc. Facet tłumaczy się więc, że musiał do późna siedzieć w pracy itd...
- Od razu widać, że piłeś - mówi żona.
- A skąd wiesz kochanie, poczułaś alkohol?
- Nie, ale domyśliłam się od razu jak zobaczyłam, że całe lustro ktoś pooblepiał plastrami.
Pewien nawalony facet szedł sobie ulicą niosąc pod pachą pudełko z dziurkami po bokach. Wpadł na kumpla, który, widząc dziwne pudło, spytał:
- Co tam niesiesz, stary?
- Mangustę.
- A po co ci ona?
- Wiesz jak ja potrafię się upić... A kiedy się upiję to widzę węże, a śmiertelnie się ich boję. Dlatego noszę ze sobą mangustę, dla ochrony przed wężami.
- Ale z ciebie idiota! Przecież te węże są tylko w twojej wyobraźni!
- I co z tego - odparł pijak, otwierając pudełko i pokazując wnętrze koledze. - Mangusta też...
Przy barze siedzi dwóch mężczyzn. Piją równo i mocno. Nagle jeden z nich spada ze stołka na podłogę i leży bez ruchu. Jego przyjaciel spogląda na barmana i mówi:
- I to się nazywa siła charakteru. On zawsze wie, kiedy przestać.
Przychodzi do baru facet i zamawia drinka. Barman pyta:
- A widziałeś Jolkę?
- Jaką Jolkę? - pyta zdumiony klient.
Nagle za jego plecami staje dwóch osiłków a barman mówi:
- Każdy, kto nie zna Jolki, musi mnie pocałować w tyłek!
No i rzeczywiście - wypina się, a facet, chcąc nie chcąc, całuje go w tyłek. Zniesmaczony wychodzi i idzie do baru naprzeciwko. Tam zwierza się barmanowi z przeżytej przygody. Barman radzi mu:
- Idź z powrotem do tamtego baru. Zapytaj barmana, czy widział Heńka. On zapyta "Jakiego Heńka?" a wtedy każesz mu, żeby pocałował ciebie w cztery litery.
Facet uśmiechnął się i poszedł. Wchodzi do baru.
- Cześć, widziałeś Heńka? - pyta barmana.
- Jasne, przed chwilą wyszedł z Jolką - pada odpowiedź.
Facet dostaje furii:
- Do cholery! Z jaką Jolką?!
Siedzi w tawernie portowej pirat, popija rum i opowiada swoje przygody. Słuchacze pytają go:
- Dlaczego masz prawą nogę drewnianą?
- Bo mi ją rekin upier...
- A dlaczego masz żelazny hak zamiast prawej ręki?
- A bo taki jeden ch... uciął mi ją szablą, zanim zdołałem zabić go w walce.
- A dlaczego masz czarną przepaskę na oku?
- Bo mi mewa w oko nas...
- Co? Przecież od tego nie traci się oka! Jak to się mogło stać?
- No, wiecie... To był pierwszy dzień z hakiem...
Morze Północne, lodowaty wicher wieje jak cholera. Na pokładzie statku stoi dwóch marynarzy.
- W taką pogodę z gołą głową? Gdzie masz swoje nauszniki?
- Od czasu nieszczęśliwego wypadku już ich nie noszę.
- Jakiego nieszczęśliwego wypadku?
- Kumpel zapraszał na wódkę, a ja nie słyszałem.
Knajpa w Moskwie. Twarzą do ściany, na której wiszą portrety Lenina, Stalina i Breżniewa, siedzi pijak i co chwila wzosi toast - "Za Trzech Króli". Po kilku takich toastach ktoś wezwał milicję. Ci przyjechali i pytają się gościa czemu wznosi taki toast. Ten pokazuje portrety i pyta się:
- Było ich trzech?
- No, było...
- Szli od wschodu?
- No, szli.
- Nieśli gwiazdę?
- No, nieśli...
- No to za Trzech Króli!
- Kto cię tak pogryzł?
- Mój pies.
- Jak to się stało?
- Wróciłem do domu trzeźwy i mnie nie poznał.
Wchodzi gość do baru z Helmutem Kohlem i mówi do barmana:
- Barman, dla mnie piwo, a dla Helmuta Cola...
Do baru wtacza się olbrzymia kobita, siada na stołku i patrzy spod oka na barowiczów. W końcu podniosła wielkie, włochate łapsko z buszem pod pachą i figlarnie kiwając pulchnym paluszkiem, zagaja:
- No co jest chłopcy?! Dziś 8 marca, nikt nie postawi drinka pięknej damie?
W barze zapadła krępująca cisza, przerywana co jakiś czas pilnym siorbaniem. Po dłuższej chwili podnosi się malutki pijaczek z końca sali i zwraca się do barmanowa:
- Ee... drinka proszę! Dla ee... baletnicy!
Barman nalał, barman podał, kobitka wypiła jednym haustem, odczekała chwilę i znowu toczy ramieniem po sali:
- No jak tam chłopcy... może ktoś postawi damie jeszcze jednego drineczka?
W zapadłej ciszy podniósł się znowu ten sam mały facecik i ponownie mówi:
- Eeep... dla ba... baletnicy... drinek raz!
Zniesmaczony barman popatrzył na niego dziwnie i pyta:
- To nie mój interes panie starszy, ale czemu pan wciąż nazywasz ją baletnicą?
- Hep... ee... bo każda kobitka, która eee... potrafi podnieść nogę na taką wysokość... to eee... to musi być bale... tnica!
Pijana mysz na weselu podchodzi do orkiestry i mówi:
- Panowie, grajcie "Myszerej", ja płacę.
- No dobra - odpowiada zdziwiona orkiestra. - Ale jak to leci?
- Myszerej pancerni...
Spotyka się dwóch kumpli:
- Wiesz, jak piję, to mi potem leci krew z nosa.
- Rozumiem, ja też mam nerwową żonę.
Rozmowa dwóch pijaków.
- Ja piję tylko wtedy, kiedy się nudzę.
- A kiedy się nudzisz?
- Jak nie piję.
Dwóch wędkarzy opowiadało o swoich sukcesach. Jeden mówi:
- Wiesz, ja to biorę swoją łódeczkę, małą wędeczkę, pół litra alkoholu, dwie kieszenie małych kamieni i zaszywam się w małej cichej zatoczce.
Drugi po chwili zastanowienia mówi:
- No dobrze, ale na co ci te dwie kieszenie kamieni?
- A widzisz, rzucam je w ryby żeby mi w piciu nie przeszkadzały.
Przychodzi facet do baru, zamawia coś do jedzenia. Barman pyta:
- A co do picia?
- Woda sodowa.
- Z sokiem czy bez?
- Z sokiem.
- A z jakim sokiem?
- Malinowym.
- Nie ma malinowego.
- To z truskawkowym.
- Truskawkowego też nie ma.
- Niech będzie z pomarańczowym.
- Pomarańczowy sok już się skończył.
- To z wiśniowym.
- Wiśniowego też już nie ma.
- To proszę wodę bez soku.
- A bez jakiego soku?
Pewnego słonecznego dnia do pubu w Londynie wszedł rudowłosy mężczyzna. Podszedł do kontuaru, zamówił u barmana 3 kufle piwa i usiadł przy stoliku w kącie sali. Ponieważ barman widział go pierwszy raz w swym lokalu, zażądał zapłaty z góry. Mężczyzna zapłacił bez protestu. Wypił jedno piwo, drugie, trzecie... Po jakimś czasie ponownie zamówił 3 kufle. Zapłacił, wypił i... wyszedł z pubu.
Następnego dnia ponownie przyszedł i powtórzył swe zamówienie. Stał się codziennym gościem w pubie. Po mniej więcej miesiącu takich wizyt, barman w końcu przełamał się i zapytał:
- Nie chciałbym się wtrącać, ale czy nie lepiej byłoby, gdyby zamiast trzech kufli na raz zamawiał pan następny kufel dopiero po wypiciu poprzedniego? Piana nie opadałaby i temperatura byłaby właściwa...
- Och, - odrzekł rudowłosy mężczyzna - to taki mój rodzinny zwyczaj. Widzi pan, mam dwóch braci. Gdy opuszczaliśmy dom w poszukiwaniu pracy, przyrzekliśmy sobie codziennie wstępować do pubu i pić za siebie i za braci z trzech kufli. Wie pan, to ma utrzymywać silną więź między nami.
- Ach, rozumiem - rzekł barman i już bez pytania zawsze podawał rudowłosemu po trzy kufle na raz.
Trwało to z miesiąc lub dwa, gdy pewnego dnia rudowłosy wchodząc do pubu zamówił tylko dwa kufle. W pubie zrobiło się cicho, jakby makiem zasiał. Wszyscy goście w milczeniu wpatrywali się w mężczyznę pijącego już tylko z dwóch kufli. Gdy ten skończył swą kolejkę, barman, podchodząc z kolejnymi dwoma kuflami, chrząknął nieśmiało i powiedział:
- Nie chciałbym zakłócać tej chwili, ale chciałbym złożyć kondolencje i przekazać serdeczne wyrazy współczucia w imieniu stałych gości...
Rudowłosy spojrzał nierozumiejącym wzrokiem na barmana.
- No - powiedział barman współczującym głosem - z powodu śmierci brata...
Rudowłosy potrząsnął głową najwyraźniej nadal nie rozumiejąc.
- No, śmierci pańskiego brata, no bo zamiast trzech tylko dwa piwa, no więc pomyślałem...
- A! - oblicze rudowłosego rozjaśniło się nagłym zrozumieniem. - Nie, nie, nikt nie umarł - rzekł tonem wyjaśnienia. - Po prostu ja rzuciłem picie.
Pijany żyje krócej, ale widzi dwa razy więcej.
Życie zaczyna się po pięćdziesiątce - a po setce lub dwóch jest jeszcze lepiej.
Ludzie używają do myślenia tylko 10% szarych komórek, więc pozostałe 90% mogą przeznaczyć na alkoholizm.
Policjant zatrzymuje pijanego kierowcę.
- Przed chwilą niemal wpadł pan na przydrożne drzewo. Czy przypadkiem nie wypił pan za dużo?
- Nie tak znowu dużo. Tylko pół litra na dwóch...
Pijak śpi w pubie. Podchodzi do niego kelner i mówi:
- Panie, zamykamy!
- Dobrze, tylko nie trzaskajcie drzwiami!
Przychodzi pijany małżonek do domu. Żonę to bardzo "ucieszyło", więc wściekła jak cholera pyta:
- Będziesz więcej pił?
Mąż siedzi cicho, więc żona powtarza:
- Będziesz więcej pił?
Mąż dalej nic.
- Odpowiedziałbyś w końcu! Czy będziesz więcej pił?!
Na co mąż z wysiłkiem:
- Oooossssszzz, cholera... doobraaaaaaa, naaleej...
Pod knajpę zajeżdża zamówiona przez kelnera taksówka. Kelner pakuje na tylne siedzenie trzech kompletnie pijanych klientów i instruuje taksówkarza:
- Tego z lewej pan zawiezie na Kopernika, tego w środku na Kościuszki, a tego z prawej na Spokojną...
- Ok, wszystko jasne.
Po pięciu minutach taksówka ponownie podjeżdża pod knajpę, taksówkarz woła kelnera:
- Powiedz pan jeszcze raz, gdzie którego zawieźć, bo na zakręcie mi się przemieszali.
- Kochanie - mówi żona do męża na przyjęciu. - Lepiej już więcej nie pij, zaczynasz być zamazany.
Facet po mocno zakrapianej imprezie budzi się z przerażeniem koło jakiejś wiekowej damy:
- O jezzz... ile ty masz lat, kobieto?
- A na ile wyglądam? - ona na to z uśmieszkiem na twarzy.
- O rrrany, nie gadaj! Ludzie tak długo nie żyją!
Pewien facet siedział sobie przed barem popijając drinka i ogólnie zachwycając się pięknem tego świata. Nagle do stolika podeszła zakonnica i zaczęła wyrzucać mu całe zło, jakie płynie z picia alkoholu.
- Powinien się pan wstydzić! Pijaństwo jest grzechem! Alkohol to krew diabła!
- A skąd siostra może to wiedzieć? - zdenerwował się facet.
- Siostra przełożona mi powiedziała.
- A czy siostra kiedykolwiek piła alkohol? Jak może siostra być pewna, że to, co mówi jest prawdą?
- Nie bądź śmieszny młody człowieku! Oczywiście, że nigdy nie piłam alkoholu!
- Więc niech siostra pozwoli, że postawię jej drinka. Jeśli po tym dalej będzie siostra twierdzić, że alkohol to zło, to nie będę już pić do końca życia.
- Ale jakbym mogła, ja zakonnica, siedząc przed lokalem popijać sobie drinka?
- Powiem barmanowi żeby przelał drinka do filiżanki, wtedy nikt nie rozpozna co tam jest.
Zakonnica zgodziła się i facet wszedł do baru.
- Poproszę jeszcze raz whisky dla mnie i do tego potrójną wódkę - tu ściszył głos i mówi do barmana dalej - tylko czy mógłbyś przelać wódkę do filiżanki?
Barman odpowiada:
- No nie! Znowu ta cholerna zakonnica!
nie czytałem, ale to chyba najdłuższy post na shrapie :>
Ctrl C Ctrl V:bezradny: Ciekawe czy moczykij przeczytał😲:D
🤔🤔 🎉 Ustanowiłem rekord na SD 😄😄😄 Przeczytałem wszystko , kilka jest naprawdę niezłych 👍
Ps. Marcin twoje posty teraz nie są najdłuższe na SD 😄😄😄😄
Ps. Marcin twoje posty teraz nie są najdłuższe na SD 😄😄😄😄
[video=youtube]http://www.youtube.com/watch?v=zVqIbiPLiLs&feature=player_embedded[/video]
Egzamin na wydział prawa na Uniwersytecie Gdańskim.
Egzaminator do starającego się:
- Dlaczego chce Pan studiować właśnie prawo? I to u nas?
- Tato... nie wygłupiaj się...
Egzaminator do starającego się:
- Dlaczego chce Pan studiować właśnie prawo? I to u nas?
- Tato... nie wygłupiaj się...
Coś z tej beczki kiedyś słyszałem:
Wchodzi student na egzamin. Profesor ze swoim pomagierem siedzą, student podchodzi, siada a pomagier podaje mu karteczki z pytaniami do wylosowania. Student losuje, czyta, chwilkę kuma i mówi:
-Panie profesorze, czy mógłbym prosić o wymianę zestawu??
Profesor się zgadza, pomagier podaje zestawy student losuje i mówi:
-Czy mógłbym spróbować jeszcze raz??
Profesor sie uśmiechnął pod nosem i pozwala. Student bierze kartkę czyta i znów:
-Panie profesorze, ostatni raz, błagam, mogę wymienić??
Profesor:
-Dobra synu daj se spokój marnujesz mój czas. Stawiam ci tróję i nie chce cie widzieć na oczy.
Student wybiega rozradowany a pomagier do profesora:
-Panie profesorze, jak to 3? On nic nie powiedział?
Profesor na to:
-Może i nie odpowiedział ale szukał a to znaczy ze coś umiał....
Wchodzi student na egzamin. Profesor ze swoim pomagierem siedzą, student podchodzi, siada a pomagier podaje mu karteczki z pytaniami do wylosowania. Student losuje, czyta, chwilkę kuma i mówi:
-Panie profesorze, czy mógłbym prosić o wymianę zestawu??
Profesor się zgadza, pomagier podaje zestawy student losuje i mówi:
-Czy mógłbym spróbować jeszcze raz??
Profesor sie uśmiechnął pod nosem i pozwala. Student bierze kartkę czyta i znów:
-Panie profesorze, ostatni raz, błagam, mogę wymienić??
Profesor:
-Dobra synu daj se spokój marnujesz mój czas. Stawiam ci tróję i nie chce cie widzieć na oczy.
Student wybiega rozradowany a pomagier do profesora:
-Panie profesorze, jak to 3? On nic nie powiedział?
Profesor na to:
-Może i nie odpowiedział ale szukał a to znaczy ze coś umiał....
n-razy przy tym pękłem😎 Haha😂
[youtube]hCfnUwbxjgU[/youtube]
[youtube]hCfnUwbxjgU[/youtube]
Małżeństwo uprawia seks po czym Żona do Męża:-Kochanie ja w ogóle nie mam orgazmu. Nie mam z tego przyjemności.A może zatrudnimy Murzyna i będzie mi tańczył, co?Mąż się zgodził. No i jest ten Murzyn i tańczy, małżeństwo nadal się kocha.Żona znowu: - Skarbie znów nic, nie mam orgazmu. Mąż zrozpaczony nie wie co zrobić.Więc Żona na to: -Kochanie a może zamienisz się z Murzynem?Ty będziesz tańczył? Mąż myśli i myśli, no i się zgodził.Mąż tańczy, Murzyn kocha się z jego Żoną. Kobieta jeden orgazm, drugi, jęczy jak szalona.Na to wszystko mąż krzyczy: - Widzisz Murzyn, tak się, tańczy!
Żona dała mi do zrozumienia, co chce dostać na rocznicę ślubu.
- Chcę coś błyszczącego, co leci od zera do setki w ciągu 3 sekund.
Wobec tego kupiłem jej wagę....
I wtedy zaczęła się awantura.
Gdy wróciłem wczoraj do domu, żona domagała się, żebym ją zabrał w jakieś
drogie miejsce.
Wobec tego zabrałem ją na stację benzynową....
I wtedy zaczęła się awantura.
Gdy skończyłem 65 lat, poszedłem do ZUS, żeby złożyć podanie o emeryturę.
Niestety, zapomniałem wziąć z domu legitymację ubezpieczeniową, więc
powiedziałem panience w okienku, że wrócę później.
Panienka na to: Proszę rozpiąć koszulę.
Gdy to zrobiłem, panienka powiedziała: - Te siwe włosy na pana piersi są dla
mnie wystarczającym dowodem na to, że jest pan w wieku emerytalnym. Nie
potrzebuje pan chodzić do domu po legitymację.
Gdy opowiedziałem o tym żonie, ona powiedziała: - Powinieneś był spuścić
spodnie. Wtedy byś dostał też rentę inwalidzką....
I wtedy zaczęła się awantura.
Poszliśmy z żoną na spotkanie maturzystów z mojej szkoły, wiele lat po
maturze. Zauważyłem pijaną kobietę, siedzącą samotnie przy sąsiednim
stoliku.
Żona spytała:- Kto to jest?
Odpowiedziałem: - To moja była sympatia. Słyszałem, że gdy przerwaliśmy nasz
romans, ona zaczęła pić i od tej pory nigdy nie była trzeźwa.
Żona na to: - Kto by pomyślał, że człowiek może coś świętować tak długo?
I wtedy zaczęła się awantura.
Żona mówi do mnie - Już się nie kochaliśmy ze dwa lata...
A ja do niej: - Chyba ty.
I wtedy zaczęła się awantura.
Mąż wpatruje się w świadectwo ślubu.
- Czego tam szukasz? - pyta żona.
- Terminu ważności!
I wtedy zaczęła się awantura.
Żona do męża:
- Mam dla Ciebie dwie wiadomości. Dobrą i złą.
- No słucham.
- Odchodzę od Ciebie.
- O.K., a ta zła?
I wtedy zaczęła się awantura.
Mąż pyta żonę:
- Kochanie, co byś zrobiła gdybym wygrał w totka?
- Wzięłabym połowę wygranej i odeszła od ciebie - oświadcza żona.
- Trafiłem trójkę, masz osiem złotych i wyp****! - odpowiada mąż I wtedy
zaczęła się awantura.
Żona mówi do męża:
- Kochanie jutro jest rocznica naszego ślubu - jak ją uczcimy?
Na to mąż odpowiada:
- Może minutą ciszy?
I wtedy zaczęła się awantura.
Wściekły mąż wpada do domu i mówi do żony:
- Wiesz co, ten facet spod piątki spał już z prawie ze wszystkimi kobietami
z naszego bloku, oprócz jednej.
Żona po chwili zastanowienia:
- Hmm... to musi być ta Nowakowa spod trójki...
I wtedy zaczęła się awantura.
Żona do męża:
- Zobacz, ja muszę prać, prasować, sprzątać, nigdzie nie mogę wyjść, czuję
się jak Kopciuszek.
Mąż na to:
- A nie mówiłem, że ze mną będzie ci jak w bajce?
I wtedy zaczęła się awantura.
Ksiądz podczas mszy w kościele:
- Małżeństwo to tak jakby dwa okręty spotkały się w porcie.
Jeden z mężczyzn odzywa się szeptem do kolegi:
- To ja chyba trafiłem na okręt wojenny
- Tak się wczoraj uśmiałam w tym teatrze, kochany, że wróciłam do domu
półżywa...
- Powinnaś najdroższa pójść jeszcze raz na ten spektakl...
I wtedy zaczęła się awantura.
Mąż do żony:
- Słuchaj! Jak nie będziesz jęczała podczas seksu, to słowo daję rozwiodę
się z Tobą!
- Żona wzięła to sobie do serca, ale na wszelki wypadek przy następnej
okazji pyta męża:
- Już mam jęczeć?
- Nie teraz. Powiem Ci kiedy i wtedy zacznij - tylko głośno.
Za jakiś czas mąż prawie w ekstazie:
- Teraz jęcz, teraz!!!
Żona:
- Olaboga!!!! Dzieci butów nie mają na zimę, ja w starej sukience chodzę,
cukier podrożał...
I wtedy zaczęła się awantura.
- Bandyta wchodzi do banku, kradnie pieniądze z kasy, po czym podchodzi do
jednego z klientów i pyta:
- Widziałeś, co zrobiłem?
- Tak i mam zamiar zadzwonić na policję.
Złodziej przyłożył mu pistolet do głowy i go zastrzelił. Podszedł do
następnego klienta z tym samym pytaniem - na co ten odpowiada:
- Nic nie widziałem i nic nie słyszałem, ale moja żona widziała.
I wtedy zaczęła się awantura.
Franek zwierza się Ryśkowi:
- Moja stara przysięgła, że mnie zostawi, jak nie przestanę pić.
- I co?
- Będzie mi jej brakowało.
- Hej Zenek. Zbieraj się i chodź do mnie, pogramy w szachy.
- Nie mogę. Żona mi zmarła.
- To dam Ci grać czarnymi.
- Chcę coś błyszczącego, co leci od zera do setki w ciągu 3 sekund.
Wobec tego kupiłem jej wagę....
I wtedy zaczęła się awantura.
Gdy wróciłem wczoraj do domu, żona domagała się, żebym ją zabrał w jakieś
drogie miejsce.
Wobec tego zabrałem ją na stację benzynową....
I wtedy zaczęła się awantura.
Gdy skończyłem 65 lat, poszedłem do ZUS, żeby złożyć podanie o emeryturę.
Niestety, zapomniałem wziąć z domu legitymację ubezpieczeniową, więc
powiedziałem panience w okienku, że wrócę później.
Panienka na to: Proszę rozpiąć koszulę.
Gdy to zrobiłem, panienka powiedziała: - Te siwe włosy na pana piersi są dla
mnie wystarczającym dowodem na to, że jest pan w wieku emerytalnym. Nie
potrzebuje pan chodzić do domu po legitymację.
Gdy opowiedziałem o tym żonie, ona powiedziała: - Powinieneś był spuścić
spodnie. Wtedy byś dostał też rentę inwalidzką....
I wtedy zaczęła się awantura.
Poszliśmy z żoną na spotkanie maturzystów z mojej szkoły, wiele lat po
maturze. Zauważyłem pijaną kobietę, siedzącą samotnie przy sąsiednim
stoliku.
Żona spytała:- Kto to jest?
Odpowiedziałem: - To moja była sympatia. Słyszałem, że gdy przerwaliśmy nasz
romans, ona zaczęła pić i od tej pory nigdy nie była trzeźwa.
Żona na to: - Kto by pomyślał, że człowiek może coś świętować tak długo?
I wtedy zaczęła się awantura.
Żona mówi do mnie - Już się nie kochaliśmy ze dwa lata...
A ja do niej: - Chyba ty.
I wtedy zaczęła się awantura.
Mąż wpatruje się w świadectwo ślubu.
- Czego tam szukasz? - pyta żona.
- Terminu ważności!
I wtedy zaczęła się awantura.
Żona do męża:
- Mam dla Ciebie dwie wiadomości. Dobrą i złą.
- No słucham.
- Odchodzę od Ciebie.
- O.K., a ta zła?
I wtedy zaczęła się awantura.
Mąż pyta żonę:
- Kochanie, co byś zrobiła gdybym wygrał w totka?
- Wzięłabym połowę wygranej i odeszła od ciebie - oświadcza żona.
- Trafiłem trójkę, masz osiem złotych i wyp****! - odpowiada mąż I wtedy
zaczęła się awantura.
Żona mówi do męża:
- Kochanie jutro jest rocznica naszego ślubu - jak ją uczcimy?
Na to mąż odpowiada:
- Może minutą ciszy?
I wtedy zaczęła się awantura.
Wściekły mąż wpada do domu i mówi do żony:
- Wiesz co, ten facet spod piątki spał już z prawie ze wszystkimi kobietami
z naszego bloku, oprócz jednej.
Żona po chwili zastanowienia:
- Hmm... to musi być ta Nowakowa spod trójki...
I wtedy zaczęła się awantura.
Żona do męża:
- Zobacz, ja muszę prać, prasować, sprzątać, nigdzie nie mogę wyjść, czuję
się jak Kopciuszek.
Mąż na to:
- A nie mówiłem, że ze mną będzie ci jak w bajce?
I wtedy zaczęła się awantura.
Ksiądz podczas mszy w kościele:
- Małżeństwo to tak jakby dwa okręty spotkały się w porcie.
Jeden z mężczyzn odzywa się szeptem do kolegi:
- To ja chyba trafiłem na okręt wojenny
- Tak się wczoraj uśmiałam w tym teatrze, kochany, że wróciłam do domu
półżywa...
- Powinnaś najdroższa pójść jeszcze raz na ten spektakl...
I wtedy zaczęła się awantura.
Mąż do żony:
- Słuchaj! Jak nie będziesz jęczała podczas seksu, to słowo daję rozwiodę
się z Tobą!
- Żona wzięła to sobie do serca, ale na wszelki wypadek przy następnej
okazji pyta męża:
- Już mam jęczeć?
- Nie teraz. Powiem Ci kiedy i wtedy zacznij - tylko głośno.
Za jakiś czas mąż prawie w ekstazie:
- Teraz jęcz, teraz!!!
Żona:
- Olaboga!!!! Dzieci butów nie mają na zimę, ja w starej sukience chodzę,
cukier podrożał...
I wtedy zaczęła się awantura.
- Bandyta wchodzi do banku, kradnie pieniądze z kasy, po czym podchodzi do
jednego z klientów i pyta:
- Widziałeś, co zrobiłem?
- Tak i mam zamiar zadzwonić na policję.
Złodziej przyłożył mu pistolet do głowy i go zastrzelił. Podszedł do
następnego klienta z tym samym pytaniem - na co ten odpowiada:
- Nic nie widziałem i nic nie słyszałem, ale moja żona widziała.
I wtedy zaczęła się awantura.
Franek zwierza się Ryśkowi:
- Moja stara przysięgła, że mnie zostawi, jak nie przestanę pić.
- I co?
- Będzie mi jej brakowało.
- Hej Zenek. Zbieraj się i chodź do mnie, pogramy w szachy.
- Nie mogę. Żona mi zmarła.
- To dam Ci grać czarnymi.
[video=youtube]http://www.youtube.com/watch?v=HIREziForYA&feature=player_embedded[/video]
Platforma przegrywa wybory, do władzy dochodzą uczciwi ludzie. W związku z tym Donek, Bronek i Schetino jadą do więzienia. Każdy z nich zabrał ze sobą jedną rzecz, dzięki której nie będzie się nudził w celi.
Donek pyta Schetino:
- Eee Ty, co wziąłeś ze sobą?
- Farbki. Będę malować, czas mi szybko zleci. A Ty co wziąłeś?
-Karty, które dostałem od Mira. Mogę grać dla zabicia czasu...
W tym czasie Bronek siedzi cicho w kącie i się uśmiecha. Oni do niego?
- Co Cię tak bawi?
- Bronek wyciąga pudełko tamponów i mówi:
- Ja mam to!
- A co Ty baranie będziesz z tym robił?!
A ten się uśmiecha i zaczyna czytać z pudełka:
- Mogę jeździć konno, pływać i jeździć na rolkach...
Donek pyta Schetino:
- Eee Ty, co wziąłeś ze sobą?
- Farbki. Będę malować, czas mi szybko zleci. A Ty co wziąłeś?
-Karty, które dostałem od Mira. Mogę grać dla zabicia czasu...
W tym czasie Bronek siedzi cicho w kącie i się uśmiecha. Oni do niego?
- Co Cię tak bawi?
- Bronek wyciąga pudełko tamponów i mówi:
- Ja mam to!
- A co Ty baranie będziesz z tym robił?!
A ten się uśmiecha i zaczyna czytać z pudełka:
- Mogę jeździć konno, pływać i jeździć na rolkach...
[video=youtube]http://www.youtube.com/watch?v=XqfNznO9l94&feature=player_embedded#![/video]
Coś nie działa wstawianie filmików z YT.
http://www.youtube.com/watch?v=XqfNznO9l94&feature=player_embedded
http://www.youtube.com/watch?v=XqfNznO9l94&feature=player_embedded
Nauczycielka pierwszej klasy, miała kłopoty z jednym z uczniów.
- Jasiu, o co ci chodzi?
- Jestem za mądry do pierwszej klasy. Moja siostra jest w trzeciej klasie, a ja jestem mądrzejszy od niej! Myślę, że też powinienem być w trzeciej klasie!
Nauczycielka zabrała Jasia do gabinetu dyrektora, wyjaśniła dyrektorowi całą sytuację. Dyrektor postanowił zrobić chłopcu test i jeśli nie odpowie na pytani...a to będzie musiał wrócić do pierwszej klasy i nie sprawiać więcej żadnych kłopotów. Nauczycielka się zgodziła. Jasiowi wytłumaczono wszystkie warunki i zgodził się na przeprowadzenie testu. Dyrektor pyta:
- Ile jest 3 x 3?
- 9.
- Ile jest 6 x 6?
- 36.
I Jasiu odpowiadał na każde pytanie, które wymyślał dyrektor.
- Myślę, że Jasiu może iść do trzeciej klasy.
Nauczycielka spytała czy i ona może zadać Jasiowi kilka pytań? Zarówno dyrektor jak i Jasiu zgodzili się.
- Co krowa ma cztery, czego ja mam tylko dwa?
- Nogi.
- Co ty masz w spodniach, a ja tego nie mam ?
- Kieszenie.
- Co zaczyna się na "K" kończy na "S", jest owłosione, zaokrąglone, smakowite i zawiera białawy płyn?
- Kokos
- Co wchodzi twarde i różowe a wychodzi miękkie i klejące?
Oczy dyrektora otworzyły się naprawdę szeroko ale zanim zdążył powstrzymać odpowiedź Jasia, Jasiu powiedział.
- Guma do żucia.
- Co robi mężczyzna stojąc, kobieta siedząc, a pies na trzech nogach?
Dyrektor ponownie otworzył szeroko oczy ale zanim zdążył się odezwać...
Jasiu:
- Podaje dłoń.
- Teraz zadam kilka pyta z serii "Kim jestem?".
- OK - powiedział Jasiu
- Wkładasz we mnie swój drąg. Przywiązujesz mnie. Jest mi mokro wcześniej niż tobie.
- Namiot
- Palec wchodzi we mnie. Bawisz się mną, kiedy się nudzisz. Dróżba zawsze ma mnie pierwszą.
Dyrektor patrzy niespokojnie i widać, że jest nieco spięty.
- Obrączka ślubna
- Mam różne rozmiary. Gdy nie czuję się dobrze, kapię. Kiedy mnie dmuchasz, czujesz się dobrze.
- Nos
- Mam twardy drążek. Mój szpic zagłębia się. Wchodzę z drżeniem.
- Strzała
Dyrektor odetchnął z ulgą i mówi:
- Wyślijcie Jasia od razu na studia! Ja sam na ostatnie dziesięć pytań źle odpowiedziałem!
- Jasiu, o co ci chodzi?
- Jestem za mądry do pierwszej klasy. Moja siostra jest w trzeciej klasie, a ja jestem mądrzejszy od niej! Myślę, że też powinienem być w trzeciej klasie!
Nauczycielka zabrała Jasia do gabinetu dyrektora, wyjaśniła dyrektorowi całą sytuację. Dyrektor postanowił zrobić chłopcu test i jeśli nie odpowie na pytani...a to będzie musiał wrócić do pierwszej klasy i nie sprawiać więcej żadnych kłopotów. Nauczycielka się zgodziła. Jasiowi wytłumaczono wszystkie warunki i zgodził się na przeprowadzenie testu. Dyrektor pyta:
- Ile jest 3 x 3?
- 9.
- Ile jest 6 x 6?
- 36.
I Jasiu odpowiadał na każde pytanie, które wymyślał dyrektor.
- Myślę, że Jasiu może iść do trzeciej klasy.
Nauczycielka spytała czy i ona może zadać Jasiowi kilka pytań? Zarówno dyrektor jak i Jasiu zgodzili się.
- Co krowa ma cztery, czego ja mam tylko dwa?
- Nogi.
- Co ty masz w spodniach, a ja tego nie mam ?
- Kieszenie.
- Co zaczyna się na "K" kończy na "S", jest owłosione, zaokrąglone, smakowite i zawiera białawy płyn?
- Kokos
- Co wchodzi twarde i różowe a wychodzi miękkie i klejące?
Oczy dyrektora otworzyły się naprawdę szeroko ale zanim zdążył powstrzymać odpowiedź Jasia, Jasiu powiedział.
- Guma do żucia.
- Co robi mężczyzna stojąc, kobieta siedząc, a pies na trzech nogach?
Dyrektor ponownie otworzył szeroko oczy ale zanim zdążył się odezwać...
Jasiu:
- Podaje dłoń.
- Teraz zadam kilka pyta z serii "Kim jestem?".
- OK - powiedział Jasiu
- Wkładasz we mnie swój drąg. Przywiązujesz mnie. Jest mi mokro wcześniej niż tobie.
- Namiot
- Palec wchodzi we mnie. Bawisz się mną, kiedy się nudzisz. Dróżba zawsze ma mnie pierwszą.
Dyrektor patrzy niespokojnie i widać, że jest nieco spięty.
- Obrączka ślubna
- Mam różne rozmiary. Gdy nie czuję się dobrze, kapię. Kiedy mnie dmuchasz, czujesz się dobrze.
- Nos
- Mam twardy drążek. Mój szpic zagłębia się. Wchodzę z drżeniem.
- Strzała
Dyrektor odetchnął z ulgą i mówi:
- Wyślijcie Jasia od razu na studia! Ja sam na ostatnie dziesięć pytań źle odpowiedziałem!
Zaloguj się aby dodać odpowiedź.