Humor :)

Humor :)

Forum Wędkarskie · Nie tylko wędkarstwo

Humor :)

Nie tylko wędkarstwo

Odpowiedzi

497 odpowiedzi · 35,180 wyświetleń

Idź do ostatniej odpowiedzi
bysior
26.08.2009 06:40 · Odpowiedź #4127
Podobno autentyczne dialogi pilotów:

Wieża: Żeby uniknąć hałasu, odchylcie kurs o 45 stopni w prawo.
Pilot: Jaki hałas możemy zrobić na wys. 35000 stop?
Wieża: Taki kiedy wasz 707 uderzy w tego 727, którego macie
przed
sobą...

Wieża: Jesteście Airbus 320 czy 340?
Pilot: Oczywiście, ze Airbus 340.
Wieża: W takim razie niech pan będzie łaskaw włączyć przed
startem pozostałe dwa silniki.

Pilot: Dzień dobry Bratysławo.
Wieża: Dzień dobry. Dla informacji - mówi Wiedeń.
Pilot: Wiedeń?
Wieża: Tak.
Pilot: Ale dlaczego, my chcieliśmy do Bratysławy.
Wieża: OK w takim razie przerwijcie lądowanie i skręćcie w lewo...

Pilot Alitalia, któremu piorun wyłączył pół kokpitu: "Skoro
wszystko wysiadło, nic już nie działa, wysokościomierz nic nie
pokazuje...."

Po pięciu minutach nadawania odzywa się pilot innego samolotu:
"Zamknij
się, umieraj jak mężczyzna"

Pilot: Mamy mało paliwa. Pilnie prosimy o instrukcje...
Wieża: Jaka jest wasza pozycja? Nie ma was na radarze.
Pilot: Stoimy na pasie nr 2 i już całą wieczność czekamy na
cysternę.

Pilot: Prosimy o pozwolenie na start.
Wieża: Sorry, ale nie mamy waszego planu lotu, dokąd lecicie?
Pilot: Do Salzburga, jak w każdy poniedziałek...
Wieża: DZISIAJ JEST WTOREK
Pilot: No to super, czyli mamy wolne...

Wieża: Wasza wysokość i pozycja?
Pilot: Mam 180 cm wzrostu i siedzę z przodu po lewej...
Wieża: Macie dość paliwa czy nie?
Pilot: Tak.
Wieża: Tak, co?
Pilot: Tak, proszę pana.

Wieża: Podajcie oczekiwany czas przylotu.
Pilot: Wtorek by pasował...

DC-1 miał bardzo daleką drogę hamowania po wylądowaniu z
powodu
nieco za
dużej prędkości przy podejściu. Wieża San Jose: "American 751
skręć w
prawo na końcu pasa, jeśli się uda. Jeśli nie, znajdź wyjazd
"Guadeloupe" na autostradę nr 101 i skręć na światłach w
prawo, żeby zawrócić na lotnisko.

Po każdym locie, piloci linii lotniczych są zobowiązani do
wypełnienia kwestionariusza na temat problemów technicznych,
napotkanych podczas lotu. Formularz jest następnie
przekazywany mechanikom w celu dokonania odpowiednich korekt.
Odpowiedzi mechaników są wpisywane w dolnej
części
kwestionariusza, by umożliwić pilotom zapoznanie się z nimi
przed następnym lotem.

Nikt nigdy nie twierdził, że załogi naziemne i mechanicy są
pozbawieni poczucia humoru. Poniżej zamieszczono kilka
autentycznych przykładów podanych przez pilotów linii QUANTAS
oraz odpowiedzi udzielone przez mechaników. Przy okazji warto
zauważyć, że QUANTAS jest jedyną z wielkich linii lotniczych,
która nigdy nie miała poważnego wypadku...

P = problem zgłoszony przez pilota O = Odpowiedź mechaników

P: Lewa wewnętrzna opona podwozia głównego niemal wymaga wymiany.
O: Niemal wymieniono lewą wewnętrzną oponę podwozia głównego.

P: Przebieg lotu próbnego OK. Jedynie układ automatycznego
lądowania
przyziemia bardzo twardo.
O: W tej maszynie nie zainstalowano układu automatycznego
lądowania.

P: Coś się obluzowało w kokpicie.
O: Coś umocowano w kokpicie.

P: Martwe owady na wiatrochronie.
O: Zamówiono żywe.

P: Autopilot w trybie 'utrzymaj wysokość' obniża lot 200
stóp/minutę.
O: Problem nie do odtworzenia na ziemi.

P: Ślady przecieków na prawym podwoziu głównym.
O: Ślady zatarto.

P: Poziom DME niewiarygodnie wysoki.
O: Obniżono poziom DME do bardziej wiarygodnego poziomu.

P: Zaciski blokujące powodują unieruchomienie dźwigni przepustnic.
O: Właśnie po to są.

P: Układ IFF nie działa.
O: Układ IFF zawsze nie działa, kiedy jest wyłączony.

P: Przypuszczalnie szyba wiatrochronu jest pęknięta.
O: Przypuszczalnie jest to prawda.

P: Brak silnika nr 3.
O: Silnik znaleziono na prawym skrzydle po krótkich
poszukiwaniach.

P: Samolot śmiesznie reaguje na stery.
O: Samolot upomniano by przestał, latał prosto i zachowywał się
poważnie.

P: Radar mruczy.
O: Przeprogramowano radar by mówił.

P: Mysz w kokpicie.
O: Zainstalowano kota.

P: Po wyłączeniu silnika słychać jęczący odgłos.
O: Usunięto pilota z samolotu.

P: Zegar pilota nie działa.
O: Nakręcono zegar.

P: Igła ADF nr 2 szaleje.
O: Złapano i uspokojono igłę ADF nr 2.

P: Samolot się wznosi jak zmęczony.
O: Samolot wypoczął przez noc. Testy naziemne OK.

P:3 karaluchy w kuchni.
O:1 karaluch zabity, 1 ranny, 1 uciekł.
SO
26.08.2009 18:00 · Odpowiedź #4139
Myśliwy wraca z polowania i widzi w łóżku żonę ze swym przyjacielem-ten wyskakuje z łóżka
Zdenerwowany myśliwy wyciąga dwururkę i celuje w krocze kumpla.
Zdenerwowany kochaś mówi
-no co ty, daj mi jakąś szansę
Na to myśliwy po zastanowieniu
-no dobrze-rozbujaj
SA
18.11.2009 11:54 · Odpowiedź #5397
Wielka kumulacja w Totka,50mln do wzięcia,przed kolekturami kolejki na ulicach reporterzy pytają ludzi co by zrobili z taką kasą.
Pytają jakiegos przechodzącego człowieka co by z tym zrobił:
-ja to bym,no ten-tego,panie no bym se Poloneza kupił,na gaz panie,
z żoną bym se na wywczasy nad Bałtyk pojechał,synowi bym motorynkę kupił,kwaterunek bym panie se wykupił a resztę byśmy gdzie na konto wpłacili.
Następny pytany wysiadający z samochodu średnij klasy:
-no wie pan,kupiłbym lepszy samochód,może jakiś Audi prosto z salonu.
Kupiłbym mieszkanie,pojechał na 2 tygodnie do Hiszpanii a resztę gdzieś bezpiecznie w obligacjach ulokował.
Podjeżdża merol i wysiada biznesmen,dresy,łańcuchy,łeb ogolony z wadą anatomiczną (brak szyji)
-no kurwa bryka nówka,nie ma co mieniać
chałupa 500m2 pod miastem wykończona więc na to nie potrzebuje ale
zapłaciłbym zaległy przez kilka lat ZUS,kurwa,skarbówkę kurwa bym zapłacił,"Słowikowi" bym oddał,"Dziadowi" bym oddał,kurwa "Wariatowi" bym oddał i szlus.
reporter:
-a reszta?
-a reszta?a chuj,niech czeka.
SA
18.11.2009 11:56 · Odpowiedź #5398
A jako że niedługo czeka mnie dosyć długa podróż samolotem tak się zastanawiam:

W celu rozproszenia nudy podczas długiego lotu
1. Wyjmujemy laptopa z torby i kładziemy na kolanach
2. Powoli i spokojnie otwieramy go
3. Włączamy
4. Upewniamy się, ze osoba obok nas patrzy na ekran
5. Włączamy Internet Explorer
6. Zamykamy oczy, wznosimy głowę ku niebu i poruszamy bezgłośnie wargami
7. Bierzemy głęboki wdech i klikamy na następujący link:

http://www.thecleverest.com/countdown.swf
8. Obserwujemy minę osoby obok!
TN
18.11.2009 13:49 · Odpowiedź #5401
Dobre, naprawdę dobre.
SK
@Szwagierek (edytowany 16 lat temu)
18.11.2009 14:10 · Odpowiedź #5402
Wyśle to do szefa niech sobie troszkę pomyśli
SK
08.12.2009 21:29 · Odpowiedź #5779
Takie coś jeszcze nie do końca zrobione ale robi się
SK
08.12.2009 22:08 · Odpowiedź #5784
Bysior co Ty na to 🥺 szczerze
bysior
09.12.2009 07:01 · Odpowiedź #5792
Hm... kolorowo? ;P
KN
14.12.2009 10:08 · Odpowiedź #5924
Yhyyy!
Wędkarz nawalony jak szpadel wraca "z ryb" w środku nocy. Jak to w takich wypadkach bywa, czeka na niego żoneczka...

- I jak, dobrze brały rybki ?
- Yhyyy!
Żoneczka oprócz naturalnego w takich razach aromatu gorzały, wyczuwa równiez intensywny zapach damskich perfum.
- A teraz z Krzyśkiem to rybki, jak mniemam, łowicie w perfumerii ?
- Yhyyy!
Wędkarz ściąga kurtkę, a żona, pomimo maskujących kolorów koszuli, dostrzega na kołnierzyku ślad szminki.
- O, widzę, że posilaliście się barszczykiem czerwonym!
- Yhyyy!
Wędkarz ściąga koszulę i oczom żoneczki ukazują się jego podrapane plecy i przedramiona.
- O czyżby jakiś dziki kotek zaatakował cię, kochanie, na tym łowisku?!
- Yhyyy!
Wędkarz ściąga spodnie i w czasie tej czynności na podłogę wypadają damskie figi. Żoneczkę zatyka, rozdziawia buzię, oczy wybałusza i nic nie mówi. Za to wędkarz po raz pierwszy odzywa się nie monosylabą:
- Nooo, kombinuj dalej, kobieto, kombinuj!

CIEKAWOSTKA !
Zdognie z nanjwoymszi baniadmai nie ma zenacznia kojnoleść ltier przy zpiasie dengao sołwa.
Nwajżanszyeim jest, aby prieszwa i otatsnia lteria była na siwom mijsecu,
ptzosałoe mgoą być w niaedziłe i w dszalym cąigu nie pwinono to sawrztać
polbemórw ze zozumierniem tksetu. Dzijee sie tak datgelo, ze nie czamyty
wyszistkch lteir w sołwie, ale cłae sołwa od razu.

Przychodzi kobieta do apteki i mowi:
- Poproszę arszenik.
- Arszenik? Nie mogę pani tego sprzedać. A w ogóle to po co pani arszenik? - pyta zdumiony aptekarz
- Dla męża - mówi kobieta.
- Stanowczo odmawiam!
Kobieta wyjmuje z torebki zdjęcie nagiego męża z żoną aptekarza, na co aptekarz odpowiada:
- Cóż, nie wiedziałem, że ma pani receptę.

W pociągu w tym samym przedziale jadą cztery osoby: generał i jego adiutant oraz matka z młodą córką.
W pewnym momencie pociąg wjeżdża w tunel i w przedziale zalega całkowita ciemność.
Nagle rozlega się głośny trzask wymierzanego policzka.
Pociąg wyjeżdża z tunelu, wszyscy siedzą jak gdyby nigdy nic.
Generał myśli sobie: adiutant się do niej dobierał, a ja dostałem w pysk.
Matka myśli sobie: ma powodzenie, ale dobrze ją wychowałam.
Córka myśli sobie: czemu żaden z nich nawet nie próbował?
Adiutant myśli sobie: jak będzie jeszcze jeden tunel to znowu mu przyłożę.

Dwóch facetów rozmawia o seksie:
- Twoja żona krzyczy, kiedy się kochacie?
- Tak i to bardzo głośno... kiedy wycieram członka o zasłony!

Stare rosyjskie powiedzenie mowi:
„Jezeli przypadkiem budzisz sie w poniedzialek
i NIE nap****la Cie glowa, to najwyrazniej jest... środa”
JS
18.01.2010 22:52 · Odpowiedź #6564
Poszedł ksiądz na targ kupić coś do jedzenia, bo miał mieć w parafii wizytację biskupa i biskup miał zostać na kolację.
Podszedł do gościa z rybami i mówi:
- Oj, jaka piękna, duża ryba!
Sprzedawca na to:
- Pięknego skurw**** złapałem, co?
Ksiądz się obruszył:
- Panie, ja wszystko rozumiem - piękna duża ryba, ale żeby zaraz przy księdzu takie epitety wstyd!
Sprzedawca wyjaśnia:
- Ale proszę księdza - skurw*** to jest nazwa tej ryby, tak samo jak płotka, okoń czy pstrąg.
- Aaa no to w porządku. Poproszę tego skurw****. Przygotuję go na kolację z biskupem.
Przychodzi ksiądz na parafię pokazuje rybę siostrze zakonnej.
Zakonnica:
- O jaka piękna duża ryba.
A ksiądz na to:
- Ładnego skurw**** kupiłem, co?
Zakonnica:
- Ale co ksiądz - takie słownictwo?
A ksiądz wyjaśnia, że to ta ryba się nazywa skurw**** - tak jak inne, płoć czy szczupak.
- Aaaa. to rozumiem.
Ksiądz polecił zakonnicy żeby ta przygotowała skurw**** na kolację z biskupem.
Stoi zakonnica w kuchni, skrobie rybę a tu wchodzi kucharka.
- O jaka piękna duża ryba - mówi kucharka.
Siostra na to:
- Piękny skurw****, prawda?
- Ależ co siostra? Nie poznaję! - obrusza się kucharka.
A siostra, że ta ryba się nazywa skurw**** - tak jak inne się nazywają, karp czy lin.
Siostra kazała przygotować skurw**** na kolację z biskupem. Wieczorem przyjeżdża biskup, siada przy stole z księdzem i zakonnicą. Kucharka wnosi główne danie - rybę.
Ksiądz biskup:
- Jaka piękna, duża ryba!
Na to proboszcz:
To ja tego skurw**** znalazłem i kupiłem.
Odzywa się zakonnica:
- A ja tego skurw**** skrobałam.
Na to włącza się kucharka:
- A ja tego skurw**** usmażyłam i przyrządziłam.
Ksiądz biskup uśmiechnął się, wyjął z torby litr wódki i mówi:
- Kur**, widzę, że tu sami swoi!

Wchodzi kościelny do kościoła na godzinę przed sumą i widzi jakąś kobiecinę, która klęczy przed figurą i się modli. Przygotowawszy kościół do mszy, poszedł do zakrystii. Po mszy pogasił świece i wychodzi, ale widzi tę samą babinę, jak dalej się modli.
Podchodzi do niej i pyta:
- A co wy tu, starowinko, tak długo się modlicie?
- Zgrzeszyłam, bo ja strasznie klnę i ksiądz kazał mi odmówić pięćdziesiąt zdrowasiek do Św. Piotra.
- Ale to jest Św. Antoni, babciu!
- No żesz kurwa mać!!! Czterdzieści siedem zdrowasiek psu w dupę i poszło się jebać!!!

Do domu klienta apteki dzwoni aptekarz:
- Dzień dobry, przepraszam, że pana niepokoję, ale zaszła pomyłka przy wczorajszym zakupie.
- Taaak? A co się stało?
- Kupował pan tymianek dla teściowej, a my omyłkowo wydaliśmy cyjanek.
- No i jaka to różnica?
- Cztery pięćdziesiąt.
SA
19.01.2010 07:27 · Odpowiedź #6567
Murzynek złowił złotą rybkę która zaoferowała mu spełnienie jednego życzenia.
-Ryba,chcę być biały!
Zaszumiało,zagrzmiało dzieciak patrzy w wodę a tam blondas z niebieskim oczami.
Biegnie do wsi po drodze widzi że ojciec w polu ozre,podbiega do ojca
-tato,tato zobacz-jestem biały,jestem biały!
-idź synu do domu,słońce zaraz zajdzie a tu jeszcze tyle roboty.
Dobiega do domu,leci do kuchni gdzie matka coś gotuje
-mamo,mamo-jestem biały!
-idź sie pobaw,ojciec zaraz z pola wróci a kolacja nie gotowa
Wybiega z domu,siostra ze szkoły wraca
-zobacz,zobacz-jestem biały!
-daj mi spokój,jutro mam klasówkę,idę się uczyć.
Usiadł pod baobabem i tak sobie myśli
-15 minut jestem biały i już mnie te czarnuchy wkurwiają.

Czerwony Kapturek wraca przez las i słyszy z krzaków
-gupia dziwka.gupia dziwka
myślała że się przesłyszała,podchodzi do krzaków i teraz już wyraźnie słyszy
-gupia dziwka,gupia dziwka
Rozgarnia zarośla a tam przyczajony wilk
-gupia dzi.....
-Wilku,nie można tak mnie przezywać przecież występujemy w jednej bajce.Wstydź się.
Przecież jestem Czerwony Kapturek,mam czerwoną czapeczkę,czerwoną bluzeczkę,czerwoną spódniczkę,czerwone pończ.........OOOO Kurwa!!!Ja faktyczniem wyglądam jak głupia dziwka!!!!

Czerwony Kapturek plączę się po lesie bo zgodnie z bajką powinna spotkać wilka którego nigdzie nie ma.Łazi,łazi jest już zmęczona,drze sie na cały las a wilka nie ma.Wraca powoli do domu ale jeszcze ją podkusiło zajrzeć w jedno z ulubionych miejsc wilka a tam leży wilczysko,oczy podkrążone,kudły zmierzwione,jęzor zwisa-no wygląda jak "siódme nieszczęście".
-wilku,wilku,co się stało???Tak nie może być,a co z bajką???
-spierdalaj Kapturek,trzy dni z Costnerem tańczyłem.
W7
19.01.2010 18:30 · Odpowiedź #6579
hehehe, dobre 😎
KN
05.03.2010 19:01 · Odpowiedź #7039
Do baru gdzieś w Polsce wchodzi Amerykanin i mówi:
- Wy, Polacy, ponoć jesteście strasznymi pijakami. Zakładam sie o 100 $, że nikt nie wypije całej butelki wódki jednym łykiem.
W barze wszyscy ucichli. Jeden gość nawet wyszedł, jednak po pięciu minutach wrócił i pyta się Amerykanina:
- Zakład aktualny?
Amerykanin potwierdził. Facet wziął flaszkę i jednym łykiem wypił całą jej zawartość. Ktoś się go pyta:
- A gdzie ty uciekłeś?
- Do baru obok sprawdzić czy mi się uda.

Środek nocy, z baru wychodzi nawalony facet i chce iść do domu, jednak nogi odmawiają mu posłuszeństwa. Pod barem stoi jedna taksówka, więc facet sprawdza swój portwel i wylicza że ma 15zł. Podchodzi więc do taksówkarza i pyta:
?Panie ile za kurs na Sienkiewicza?
?O tej porze to 20.
?A za 15 nie da rady?
?Za 15 nie opłaca mi się silnika odpalać.
?Panie niech Pan się zlituje, późno jest, zimno, ja jestem wcięty, do domu daleko.
?Facet spadaj i nie zawracaj mi głowy.
Więc nie było wyjścia facet poszedł na pieszo do domu.
Następnego dnia idzie ten sam facet ulicą i widzi długą kolejkę taksówek a na samym końcu kolejki stoi ten niemiły taksówkarz. Facet podchodzi więc do pierwszej taksówki i mówi:
? Ile za kurs na Sienkiewicza?
? 20zł. - mówi taksiarz.
? Ja dam panu 50zł za kurs ale w czasie jazdy zrobi mi pan loda.
? Spadaj zboku bo zaraz ci dowale.
Facet podchodzi do 2 taksówki:
Ile za kurs na Sienkiewicza?
? 20zł. - mówi taksiarz.
? Ja dam panu 50zł za kurs ale w czasie jazdy zrobi mi pan loda.
? Spadaj zboku bo nie ręcze za siebie.
Facet podchodził do każdej taksówki i sytuacja powtarzyła się.
Podchodzi do ostatniej taksówki - tej spod baru - i mówi do kierowcy:
? Ile za kurs na Sienkiewicza?
? 20zł. - mówi taksówkarz.
? Ja dam panu 50zł za kurs ale pod warunkiem że ruszy pan powoli i pomacha do wszystkich swoich kolegów taksówkarzy.
AW
05.03.2010 20:43 · Odpowiedź #7046
😂
HY
16.08.2010 18:22 · Odpowiedź #9830
Adam trafił do nieba. Św. Piotr oprowadza go PO niebie.
– Skąd tu tyle zegarów? – zapytał Adam Św. Piotra.
– A widzisz to są zegary, które ustawiane są na 12 gdy ktoś się rodzi. I z
każdym kłamstwem są przesuwane do przodu. Tu jest zegar matki
Teresy i on wciąż jest na godzinie 12. A tu widzisz wszystkie inne
zegary ustawione na różnych godzinach.
– A gdzie są zegary Kaczyńskich ? – spytał Adam.
– Używamy ich jako wentylatorów przy wejściu.
HY
22.08.2010 16:25 · Odpowiedź #9882
http://bitwaokrzyz.pl/
bysior
22.08.2010 20:53 · Odpowiedź #9884
Pokonałem 55 - ciu... harcerzyki za bardzo ruchliwe jak na dzisiaj ... ;)
KK
22.08.2010 20:59 · Odpowiedź #9885
Ja za drugim podejściem pokonałem 229 mocherów,harcerzi i innych tam biegających

dobra gra :)
TK
@turkućpodjadek (edytowany 15 lat temu)
23.08.2010 16:49 · Odpowiedź #9903
Nad rzeczą siedzi sobie krowa i pali trawkę. Zadowolona, klimat i
te sprawy.
Podpływa do niej bóbr, wychodzi na brzeg i pyta:

- Te, krowa, co robisz?
- Aaaa, widzisz, bóbr, jaram, jest OK!
- Daj trochę jeszcze nigdy nie kurzyłem.
- Jasne, sciągnij bracie bucha i poczuj się cool!

Bóbr wciągnął dym do pyska i od razu wypuścił.

Na to Krowa:

- Eeeee, bracie, nie tak!. Patrz: ściągnij bucha i trzymaj go w
płucach dłuższą chwilę.., wiesz co?, najlepiej to w tym czasie
przepłyń się kawałek w dół rzeki , wróć tu i wtedy wypuść powietrze -
będzie OK !

Jak uradziła, tak bóbr zrobił. Zaciągnął się głęboko, i płynie pod wodą.
Jako że już po kilku chwilach zrobiło mu się happy, Wyszedł na brzeg i
orbituje sobie na trawie. Podchodzi do niego hipopotam i pyta:

- Te, bóbr, co robisz?
- Aaa, widzisz hipciu, fazuję sobie, ale jest pięknie!
- Daj trochę stuffu....ja też chcę!
- Podpłyń sobie do krowy, ona ci da.

Hipopotam podpłynął kawałek w górę rzeki do krowy i wychodzi na
brzeg..., a krowa z wybałuszyła oczy i wrzasnęła:

- Bóbr, qrva! WYPUŚĆ POWIETRZE!

Ojciec od jakiegoś czasu podejrzewał syna o ćpanie. Pewnej nocy syn wraca późno do domu i szybko kładzie się spać. Ociec wstaje i wali mu rentgena po kieszeniach i... znajduje torebeczkę z białym proszkiem. Bierze to i idzie do łazienki. Trzaska jedną kreskę i... pojaśniało, pociemniało i nic. Hmm... trzasnął na druga dziurę i... pojaśniało, pociemniało i nic. Pomału zaczyna się irytować, ale wali po raz kolejny. Znów – pojaśniało, pociemniało i nic. Nagle słyszy walenie do drzwi łazienki i głos żony:
- Stefek co ty robisz?!
Odpowiada:
- Gole się!
Żona:
- Ku*wa trzy dni ?!?!

Stirlitz, spacerując nad brzegiem jeziora, ujrzał
ludzi z wędkami.
- wędkarze - pomyślał Stirlitz.
- Pułkownik Isajew - pomyśleli wędkarze.

Sztyrlic zamyślił się głęboko, kiedy w jego przytulnym mieszkanku w Berlinie doniczka upadła mu na głowę. To był umówiony znak że żona w ZSRR powiła mu syna. Sztyrlic ukradkiem obtarł łzy wzruszenia. Bardzo tęsknił. Nie był w domu już 5 lat...

Stirlitz szedł ulicami Berlina, coś jednak zdradzało
w nim szpiega: może
czapka-uszanka, może walonki, a może ciągnący sie za
nim spadochron?

Klos i Sztyrlic uciekaja konno przed oddziałem SS.
Klos jak to Polak zobaczył las i woła do Sztyrlica "W las i na drzewo.Szybko"
Jako pierwszy - oczywiście Klos - włazi na drzewo i czeka na kolegę.Czeka 5,10,15 minut i nic,patrzy w dół i woła "Sztyrlic kurwa mać,bez konia idioto"

Grunwald, 15 lipca. Upał jak cholera.Krzyżacy stoją w tych zbrojach, pancerze rozgrzane już +50 stopni.
A nasi w lesie, w cieniu browarek te sprawy .Po trzech godzinach Ulrich wysyła do naszych 2 mniej zgrzanych z poselstwem.
Niosą 2 nagie miecze. Wjeżdżają w las a tam impra na całego. Sztab Jagiełły schlany zdrowo, piwsko się leje strumieniami.
No a ci mowa: Nasz Wielki Mistrz przysyła nas tutaj!!!....ryczą obaj. Jagiełło: dobra, dobra spoko. Ci dalej na całe gardło:...
widząc że brakuje wam odwagi!!!... Jagiełło: tak, tak oczywiście, ale ciszej bo łeb mi pęka... Ci dalej: te dwa nagie miecze!!!.
Jagiełło: Ok, rzucić je tam w krzaki .No to Ci pierdut w krzaki mieczami. A tam słychać takie: pssssssssss. Na to Jagiełło :Chłopaki, no ale kurwa nie w ponton!

Zaloguj się aby dodać odpowiedź.