Jak anonimowo , załatwić kłusola ?
Rozmaitości
To rolnik wracal rolnik nastukany z pola i pluga zapomnial podniesc. To normalne, jesien, dzien krotki a pic trzeba. W okolicach Manka w zeszlym roku tez tak jeden wracal i asfalt zaoral, nie Manius?
Hehe, faktycznie tak było - potwierdzam, ale w okolicach Łomży chyba aż tyle nie piją😋
Starorzecze do którego droga też została zaorana leży na terenie wspólnotowym i jest otoczone łąkami , nie ma też połączenia z Narwią (jedynie raz na kilka lat przy bardzo wysokiej wodzie ) ,mimo to PSR kilka lat temu zgarnęła tam kilku młodych poławiaczy siatką sprawa trafiła do sądu i skończyło się na dozorze kuratora
Mi też nie chce się wierzyć, że koleś zaorał sobie 1-2 km cudzej łąki żeby "wędkarze" w końcu pozwolili mu kłusowac :) Wybaczcie, ale to jest śmieszne
Nie wiem co w tym śmiesznego ,kłusowanie dla kolesia to pasja i zaopatruje w ryby sporo ludzi .
Łąki te nie są orane przez właścicieli bo dostają dopłaty z Unii + różne bonifikaty w stylu koszenie łąki kosą itp . Łąki nie są używane od października do maja także właściciele za bardzo się nimi teraz nie interesują .
Opisywany odcinek Narwii należy do GRŁ
Posiadać może uprawniony do rybactwa i producent, a jak jakiś miecio ma staw za stodołą to nie znaczy, że jest "uprawniony...". To samo tyczy się starorzecza i Marcin ma rację.
Pozdrawiam
Salmo
Więc jeśli byłby uprawniony do rybactwa to miałby to głęboko w ..... poważaniu i drogi nie orał tylko odławiał ryby siecią legalnie.
Chłopaki, przekopcie ten "stawek" żeby miał połączenie z rzeką 😜 i jak tam ustawi siatki to pozamiatane ma.
Albo jeszcze lepiej - zorganizujcie tam zawody/spotkanie, zbierze się ekipę i będzie ..... Waterloo (początek filmu Miasto Prywatne) 😄😄😄.
Posiadać może uprawniony do rybactwa i producent, a jak jakiś miecio ma staw za stodołą to nie znaczy, że jest "uprawniony...". To samo tyczy się starorzecza i Marcin ma rację.
Salmo,są to pobożne życzenia a sprawa nie wygląda tak jak Marcin,Ty czy ja byśmy sobie wyobrażali. W rejonach gdzie plącze się Maniek sam wiesz jak jest ale odpuszczając ten rejon podałem przykłady Długich Kamieńskich i tam gdzie oglądałem chyba w Chrołowicach.
Nad Narwią takie starorzecze jest w Dzbądzku,stały jajkieś 4 lata temu tablice "woda prywatna-zakaz wędkowania" ale z rozmowy z gospodarzem woda prywatna była wodą prywatną kilku gospodarzy.
Starorzecze Wisły w Piwoninie jest wodą prywatną gospodarzy którzy mają ziemie na obu brzegach ale w tym wypadku koło PZW w Sobieniach dzierżawi na 10 lat.Koło płaci gospodarzom za dzierżawę i nie stawianie sieci.Ze składek byłoby cienko więc dobrowolnie każdy dorzuca ile może żeby mieć spokój.Ja należę do tego koła i dorzucam ale jeszcze tam na rybach nie byłem.:bezradny:
Ponoć PZW próbuje w jakiś sposób rowiązać problem starorzeczy nie połączonych okresowo z rzeką o czym kiedyś pisał rzecznik A.Kustusz na portalu PZW ale nie wróżę im sukcesu. Nie wyobrażam sobie zabrania włościaninowi ziemi i wody bo jakieś moczykijów to oburza :dokuczacz:
A to że nie jest uprawniony do rybactwa?Jak on nawet nie wie że potrzebuje jakiś uprawnień a próbę przekonania takiego człowieka do tego żeby dobrowolnie zrezygnował z góry skazuję na porażkę.
ale wiem ze tak robią nad Wisła na kaczych dolach bo tam za dużo drzew w wodzie leży
To czyli osoba mająca własny staw, która co roku kupuje rybę i zarybia sobie ten stawik, która codziennie karmi te ryby nie może sobie odłowić z tego swojego stawiku ryby na niedzielny obiad? A jak by to chciał legalnie zrobić to gdzie takie pozwolenie może uzyskać i w jaki sposób?
Odłowić możesz wędką, raczej nikt nie ma takiej rodziny żeby trzeba było odławiać ryby na obiad siatką 😜.
Pozwolenie (rybackie) na użycie siatki, i pozwolenie na odłów z danego zbiornika, w tym przypadku nawet własnego stawu. Tak jak pisałem dokładne cytaty z pozwoleń/regulaminów wpiszę jak tylko osoba którą o to pytałem mi je dostarczy.
Ale podłączam się do pytania radowskiego- gdzie i jak takie zezwolenie można uzyskać??
A myślisz, że osoby mające stawy mają wędki i czas i potrafią się nimi posługiwać? Teoretycznie pewnie jest takie prawo, ale to martwy przepis. Nikt nie będzie sobie tym głowy zawracał i komuś. Tym bardziej, że to na własny użytek, a nie na handel.
Tak samo z siatkami. Jest różnica jak ktoś ma 1000m siatek a np 50metrów. Do tego jak i innych rzeczy trzeba podchodzić ze spokojem i nie popadać w paranoje.
Ja nie popadam w paranoję, ja się tylko "bronię" żeby ktoś znów nie napisał że piszę głupoty - odpowiedziałem popierając moją odpowiedź cytatem z ustawy która obowiązuje i wali mnie to czy ktoś suszy siatki na płocie, ma ich metr czy kilometr, czy ma własny staw czy łowi w wannie - ja napisałem tylko że jest to nielegalne względem aktualnych przepisów i czy jest to egzekwowane u Was nie wiem u nas jest i są tego wpisy na stronie PSR. Właśnie rozmawiałem z człowiekiem pracującym w PSR i przeczytałem to co napisał Maniek72 o tych siatkach w bagażniku. Odpowiedział krótko, bzdura bo straż graniczna ma na tego typu narzędzia baczne oko, łącznie z przemytem narzędzi kłusowniczych przez granice. Powiedział też że czy to pędzie PSR, SSR, Policja, SG nawet służba leśna to po znalezieniu tego typu przedmiotów od razu sprawa jest kierowana do wyjaśnienia/ukarania grzywną a przedmioty są bezwzględnie zabierane i zabezpieczane. Tyle wiem od pracownika PSR i tak jest tu u nas, jak jest tam u Was nie wiem, może i tak było że SG nie zabezpieczyła Mańkowi72 tych siatek, nie kłócę się, wiem tylko że powinni te siatki Mańkowi zabrać.
Tyle wiem od pracownika PSR i tak jest tu u nas, jak jest tam u Was nie wiem, może i tak było że SG nie zabezpieczyła Mańkowi72 tych siatek, nie kłócę się, wiem tylko że powinni te siatki Mańkowi zabrać.
Obawiam się że jeśli ktoś ma teren na którym są zbiorniki wodne to nawet jeśli przepis nakazuje konfiskatę siatek to praktyka jest taka że tego się nie robi.Inna rzecz że jeśli Maniek,Radowski czy ktokolwiek inny z jakimś stawem,starorzeczem czy bajorem poszedł by do gminy o zezwolenie to w urzędzie nikt by nie wiedział o co gościowi chodzi.
W którymś poście wcześniejszym pisałem o starorzeczu w Długim Kamieńskim i komendant PSR w Siedlach gdy do niego zadzwoniłem powiedział że wspólnocie wolno stawiać siatki więc mamy wersję dwie jeśli chodzi o odłowy na wodach prywatnych.
Marcinie jak byś mógł ten temat rozwinąć :)
Podejrzewam że Marcin musiałby zadzwinić do jakiejś gminy czy powiatu ale to samo możesz zrobić i Ty. Obydwaj jak sądzę wzbudzicie zdziwienie
i mało kto w urzędzie będzie wiedział o co chodzi:dokuczacz:
Gdzieś tu jest temat o telefonach więc można zadzwonić też do PSR.
To że istnieje jakaś ustawa nie znaczy że urządnicy ją znają a tym bardziej normalny osobnik,nie mówiąc już o interpretacji takiej ustawy czy o prawie do własności prywatnej.Nie byłby to jedyny przypadek gdzie jedno wyklucza drugie.
Rzeczywistośc jak obrazujesz jest nieco bardziej skomplikowana choć mam nadzieję że coraz częściej kłusownicy jednak są zaskakiwani tym ze PSR ich nakryła i coraz mniej sugerują sie tym , że komuś się nie chce zadzwonić, ze komuś się nie chce na ten tel zareagować, że nie ma jak dojechać itd..
Oby takich zaskoczen było jak najwięcej !!! 👍
Pewnie w tym tygodniu będziemy z ojcem odławiać rybę u siebie w stawie i u paru znajomych jak co roku z resztą. I Marcin bardzo mnie zaciekawił informacją, że takie coś trzeba zgłaszać. Więc bardzo chętnie to sprawdzę tylko do kogo i gdzie mam się udać żebym mógł się ubiegać o takie pozwolenie?? Marcinie jak byś mógł ten temat rozwinąć :)
Marcinie jak byś mógł ten temat rozwinąć :)
Podejrzewam że Marcin musiałby zadzwinić do jakiejś gminy czy powiatu ale to samo możesz zrobić i Ty. Obydwaj jak sądzę wzbudzicie zdziwienie
i mało kto w urzędzie będzie wiedział o co chodzi:dokuczacz:
Gdzieś tu jest temat o telefonach więc można zadzwonić też do PSR.
To że istnieje jakaś ustawa nie znaczy że urządnicy ją znają a tym bardziej normalny osobnik,nie mówiąc już o interpretacji takiej ustawy czy o prawie do własności prywatnej.Nie byłby to jedyny przypadek gdzie jedno wyklucza drugie.
O pozwolenie do starostwa powiatowego i tam musi być przynajmniej jedna kompetentna osoba która takich informacji musi udzielić - teoretycznie a praktycznie lepiej uderzyć w drzwi wyżej. Dany oddział PSR też powinien wiedzieć do kogo się udać. Ja mam problem z dokładnymi ustaleniami na danym terenie gdyż człowiek pracujący w PSR z którym ja się kontaktuje jest z mazowieckiego ale nie z pułtuska.
Cos Wam napiszę; sytuacja sprzed dwóch lat; stawiają chłopaki na rozlanych łąkach siaty; Bug wylany, leszcz się trze i wchodzi w siaty jak durny. Dzwonie do PZW - najbliższego oczywiście, i mówię jaka jest sprawa. A Oni na to ze to prywatne łąki i ich SSR nie ma prawa tam wjechać bo przejadą chłopu po łące, zrobią koleiny, i będą ich skarżyć, tak więc nie pojadą i już. I mówi że jak chce to mogę dzwonić do PSR do miasta odległego o 50 km, bo PSR rzekomo już może. Oczywiście w PSR powiedzieli że może przyjadą jutro, albo pojutrze, i takie tam- więc dałem se luz- oczywiście nie przyjechali wcale. I teraz tak nawiązując do tematu posiadania siatek i łowienia na swoim , jak w takiej sytuacji ktoś tu kogoś może złapać?? skoro SSR nie może wjechac na prywatną posesję, a PSR i Policja tylko w wypadku zgłoszenia popełniania przestępstwa??
SSR ma w ogóle bardzo małe uprawnienia, wręcz ich prawie nie ma. Każdy z nas wędkarz może zdziałać więcej choćby waląc kogoś w przysłowiowy nos i nie musi się przy tym legitymować czy przedstawiać.
Następnym razem gdy takie coś zobaczysz to nie dzwoń do PSR, SSR tylko na policję gdyż ta musi i zareaguje najszybciej. Wiem właśnie że bardzo często PSR nie może przybyć na dane miejsce bardzo szybko, choć zapewniam Cię że u nas nie trwa to dwa dni a może dwie godziny. Z tego co wiem i sam byłem świadkiem to po zgłoszeniu telefonicznym PSR zjawiła się w ciągu kilkudziesięciu minut. Podobnie było gdy znajomi zgłosili że znaleźli siatki w wodzie i zadzwonili to ni minęło 20min jak PSR już tam była - śmieli się później z nich że tak szybko zareagowali że chyba to ich siatki były 😜.
Następnym razem gdy takie coś zobaczysz to nie dzwoń do PSR, SSR tylko na policję gdyż ta musi i zareaguje najszybciej.
Widzę żyjemy w dwóch różnych swiatach :bezradny:
Kiedyś zadzwoniłem- to mnie wyśmieli - dyżurny absolutnie nie widział w tym przestępstwa, i nie dało się wytłumaczyć. Pomijając juz nawet fakt że w moich stronach nie ma dróg, i nad wode można dojechać tylko jakimś motorkiem, lub porządnym, ale to naprawdę porządnym terenowym autem... zreszta tak jak napisałem- ja jednak chyba faktycznie mieszkam na Ukrainie.
Marcin, wszystko pięknie ładnie, ale trzeba zacytować trochę więcej z danej Ustawy:
1. Uprawniony do rybactwa jest obowiązany:
1) dokumentować działania związane z prowadzoną gospodarką rybacką w
sposób rzetelny, systematyczny i zgodny ze stanem faktycznym;
2) udostępniać dane dotyczące prowadzonej przez siebie działalności w celach
statystycznych oraz badawczych podmiotom wykonującym zadania powierzone
przez ministra właściwego do spraw rybołówstwa lub w celu dokonania
kontroli przestrzegania przepisów o rybactwie śródlądowym.
2. Minister właściwy do spraw rybołówstwa określi, w drodze rozporządzenia, sposób
prowadzenia dokumentacji gospodarki rybackiej, w tym wzory dokumentów,
które należy stosować w tej dokumentacji, oraz terminy i sposób przygotowywania i podawania informacji w dokumentacji rybackiej oraz ich przekazywania,
mając na względzie potrzebę obiektywnej oceny prawidłowości prowadzenia
dokumentacji gospodarki rybackiej oraz zapewnienia dostępu do informacji
o gospodarce rybackiej.
Z tego zacytowanego fragmentu wywnioskujcie sami, kim jest "uprawniony do rybactwa" i jakie ma obowiązki. Musi również, czego nie zacytowałem, prowadzić racjonalną gospodarkę rybacką.
W sprawie narzędzi połowu w tym wypadku nie trzeba wyjaśniać, wiadomo kto może takowe posiadać.
W sprawie odłowów, mając na uwadze zacytowany przeze mnie fragment, należy określić typ wody na którym planujemy odłów ("Ustawa o rybactwie śródlądowym, "Ustawa Prawo Wodne"). Zależnie od tego planowane jest dalsze działanie i zarazem oddziaływanie na środowisko. Tutaj ważne będzie pojęcie "obręb hodowlany":
[quote]W miejscach szczególnie przydatnych do prowadzenia chowu lub hodowli ryb
mogą być ustanawiane obręby hodowlane, w ramach obwodu rybackiego lub
poza nim.
oraz...
2b. Obręb hodowlany ustanawia marszałek województwa, w drodze decyzji administracyjnej,
na wniosek uprawnionego do rybactwa, który prowadzi działalność w
zakresie chowu i hodowli zwierząt akwakultury oraz rozrodu ryb, w rozumieniu
przepisów o ochronie zdrowia zwierząt oraz zwalczaniu chorób zakaźnych zwierząt.
Niezależnie gdzie prowadzimy gospodarkę rybacką, potrzebny będzie "operat rybacki", a poboczne dokumenty, zależnie od wody którą użytkujemy, są określone w Rozporządzeniu:
- w sprawie dokumentacji prowadzonej przez uprawnionego do rybactwa,
- w sprawie operatu rybackiego (określa co ma się znajdować w operacie).
Wszelkie informacje znajdziecie w Ustawach i Rozporządzeniach, kwestia tylko przemóc się i przebrnąć przez to. Wszystkie potrzebne akty prawne znajdują się na stronie sejm.gov.pl.
Pisząc teego posta zauważyłem post mariana72. Żeby było śmieszniej użytkownik rybacki może "wejść" na zalane łąki zgodnie z Ustawą i odłowić "swoje ryby" (swoje w cudzysłowiu, Ustawa to inaczej opisuje). Tutaj jest pies pogrzebany, zależnie czy sie komuś chce czy nie chce dana czynność może być wykonana lub nie gdzie prawo zezwala na takie postępowanie. Ale jak mamy olewactwo to nie będzie lepiej.
Pozdrawiam
Salmo
[/quote]
Salmo wróć, jeszcze raz.
Celowo nie pisałem o stawach hodowlanych bo do tego potrzebne są jeszcze inne, o wiele bardziej zagmatwane dokumenty. Mowa była o stawie takim sobie prywatnym jaki mam np. też i ja wykopanym koparką na swojej ziemi - żeby było ciekawiej to z niego nie mogę pozyskiwać ryb na handel i mieć w tym obrót bo potrzebna jest działalność gospodarcza, nawet takich ryb rybak uprawniony do łowienia gdzie indziej nie może kupić gdyż on musi mieć pozwolenie/zezwolenie środowiskowe czy coś tam innego. Tak jak piszesz musi dokumentować skąd, w jakiej ilości pozyskał ryby itd.
Wracając do zalanych łąk zacytuję :
Art.21.1. W wypadku wystąpienia wody poza linię brzegu, zabrania się czynienia przeszkód w jej odpływie.
2. Uprawniony gospodarz wód może wejść na zalany grunt w celu połowu ryb. Posiadaczowi gruntu zalanego wodą przysługuje odszkodowanie za szkody związane z wejściem na jego grunt i połowem ryb.
3. Ryby nie wyłowione w ciągu miesiąca od zalania gruntu stanowią pożytki, do których pobierania jest uprawniony posiadacz gruntu.
4. Przepis ust. 2 nie ma zastosowania, jeżeli w wyniku zalania gruntów nastąpiło połączenie się z wodami użytkowanymi przez innego uprawnionego gospodarza wód.
[
3. Ryby nie wyłowione w ciągu miesiąca od zalania gruntu stanowią pożytki, do których pobierania jest uprawniony posiadacz gruntu.
To jest fajny przepis - bardzo mi się podoba😄😄😄
[
3. Ryby nie wyłowione w ciągu miesiąca od zalania gruntu stanowią pożytki, do których pobierania jest uprawniony posiadacz gruntu.
To jest fajny przepis - bardzo mi się podoba😄😄😄
W tej chwili czuję się jakbym kłusownikowi pisał co wolno a czego niewolno robić.
Zresztą jest napisane że przez miesiąc i że nie można jej "zatykać" w celu spłynięcia do koryta aby rybki mogły powrócić. Z ryb oczywiście właściciel gruntu może skorzystać lecz względem przepisów nie może zrobić tego siecią bo nie jest uprawniony do rybactwa i koło się zamyka. Tak czy inaczej ryby można wyłowić legalnie na swoim gruncie tylko wędkując przestrzegając już wtedy RAPR 😎.
"uprawniony do rybactwa", a to jest podstawa.
OK; Mam operat wodno- prawny, mam dzialalność gospodarczą, mam ukończony kurs dobrostanu, płace podatki za zarybione stawy, ale z tego co piszesz wciąż nie jestem uprawniony do rybactwa. Co to znaczy "uprawniony do rybactwa" ??
Zaloguj się aby dodać odpowiedź.