Jezioro Żarnowieckie

Sezon wędkarski 2011, 2010 i 2009

@galieni Archiwum Zamknięty (edytowany 16 lat temu)
13.07.2010 14:34
Byliśmy z Andrzejem nad jeziorem Żarnowiecki ,efekty naszych połowów były super .
Dzięki Andrzejowi (Andrew) i jego żonie przeżyłem jedną z lepszych przygód w życiu
Chciałbym tu mu podziękować za namówienie mnie na wyjazd i za wspólne wędkowanie
A Andrzej napisze jak było
IMG_1230.JPG
IMG_1256.JPG
15600 wyświetleń 21 odpowiedzi

Odpowiedzi

21 odpowiedzi · 15,600 wyświetleń

Idź do ostatniej odpowiedzi
13.07.2010 14:47 · Odpowiedź #9433
Ale potwór:) Gratuluje.
@tymon (edytowany 16 lat temu)
13.07.2010 14:48 · Odpowiedź #9434
Ciekawe jakie byki będą potem - gratuluję wypadu 👏
13.07.2010 16:46 · Odpowiedź #9435
a ja wiem :) ale nie powiem :)
13.07.2010 16:53 · Odpowiedź #9436
Widok super -to musi być potwór:boisie: , ale poczekajmy zobaczy się jeszcze ile tych potworów było ???🤔
@andrew (edytowany 16 lat temu)
14.07.2010 08:23 · Odpowiedź #9440
Wiec z tymi szczupakami z Żarnowca było mniej więcej tak. Moj tegoroczny urlop nad Bałtykiem był udany, ale pogoda była niemalże całkowicie bezwietrzna. Nie mogąc poganiać na desce z żaglem gdzieś tak na początku drugiego tygodnia stwierdziłem ze mam dosyć byczenia się na plaży i w głowie zaświtał pomysł. A może by tak najechać pomorskie ryby ze spinningiem i cos połowić? Po namyśle i kilku telefonach wybór padł na Jezioro Żarnowieckie. Wieści z portalu PW donosiły o dobrych baniach szczupaków. Żarnowieckie jest 1400ha jeziorem o głębokości do 25m położonym wśród malowniczych polodowcowych moren. Zaklepałem przewodnika z łodzią i pozostało mi ściągniecie kompana i sprzętu.

W środę późnym popołudniem dzwonie do Marcina z pytaniem, które brzmiało mniej więcej tak: czy może wpadłbyś połowić metrówki;)?. Odpowiedział ze chętnie, ale kiedy i gdzie, bo właśnie jedzie na nocna zasiadkę na poleskie liny🤔. Nie powiem trochę czasu tego i następnego dnia zajęło przekonanie Marcina do szalonego planu przyjazdu na Pomorze😄. Koniec końców Marcin po nieprzespanej nocy wsiadł w auto, zgarnął nasz sprzęt i zrobił sporo ponad 600km żeby o północy wylądować na mojej mecie w Chalupach👏.

O 4.30 Meldujemy się w Lubkowie gdzie czeka na nas lokalny spec Andrzej i kilka minut po piątej wypływamy na wodę.

Opowieści Andrzeja o regularnie łowionych metrowych szczupakach i o tym ze o tej porze roku szczupaki najlepiej biorą w południe traktujemy z zaciekawieniem a wraz z upływem czasu bez brania z przymrużeniem oka:nie:. Dobre ma chłopak gadane i takie tam;). Az tutaj ni stad ni zowąd o siódmej mój zestaw z lajtfiszem na końcu przeszywa atomowe uderzenie. Od pierwszej chwili wiemy ze szczupak jest spory. Moj Dragon Millenium 2.4m do 35gr z ledwością pompuje, sielawowca który walnął w toni na kilku metrach głębokości.

W końcu jednak ryba słabnie, podbieram ja gripem i robimy zdjęcia. Miarka wskazuje 96cm, czyli dwa centymetry mniej niż ma PB.

Momentalnie nabieramy wiary w opowieści Andrzeja i ochoty do aktywnego obławiania jeziora. Aura nie sprzyja jest flauta, gorąco a wraz z upływem godzin poranne chmurki znikają niemalże całkowicie. Czasu upływa na słuchaniu opowieści Andrzeja o tym ze do niedawna rybacy odławiali ryby na tym jeziorze używając min. kutrów :boisie: a mimo tego populacja szczupaka ma się dobrze. Jakby na potwierdzenie slow Andrzej tuz po włączeniu się lekkiego wiatru w samo południe Marcin " ma jakby zaczep". Nagle zaczyna szaleć jego kołowrotek, wędka wygina się, wiemy już, że Marcin ma dużego szczupaka, który walnął na tego samego salmiaka. Odjazdy szczupaka są niezwykłe. Marcin pomału, ale stanowczo podciąga rybę. Słyszymy dzwony kościelne wiec jest 12 i w tej właśnie chwili ryba ląduje w podbieraku. Jest straszny upał ponad 25 stopni wiec szybko robimy parę zdjęć i mierzymy równe 100cm i ryba wraca do wody. Nowa życiówka Marcina👏.

Robi się coraz bardziej gorąco, niebo jest bezchmurne, wiaterek bardzo slaby, ale szczupakom to nie przeszkadza. Równo o pierwszej 85cm szczupaka fachowo podprowadza do lodzi Andrzej.
Ta ryba oraz następna tej samej wielkości złowiona półtorej godziny później kusi się na gumę Storma.
Niesamowity dzień, kompletnie zmachani, spaleni słońcem, ale przeszczęśliwi spływamy po 15.00 na brzeg i umawiamy się na sobotę na 3.30 rano.

Sobota wita nas absolutna flauta, kompletnie bezchmurne niebo i wysoka temperatura od rana. Ryby uaktywniają się, gdy pojawia się poranna bryza. Około 8.00 Marcin łowi na gumy trzy szczupaki do 60cm.
Andrzej dokłada dwie podobne ryby.

Ja nie ma mam szczęścia, ale mam za to kaca po wczorajszym świętowaniu i robie sobie przerwę :zawstydzony:.

Potem aż do południa niewiele się dzieje. Kolo pierwszej branie ma Andrzej. Ryba początkowo nie walczy, ale bliżej nabiera niesamowitego wigoru i siły nawet nie dając podciągnąć się pod powierzchnie. Po dłuższej walce nie wytrzymuje stalka :bezradny:. Pływamy dalej w tropikalnym słońcu, temperaturze 30 stopni na wodzie, która tylko od czasu do czasu marszczy wiatr i wtedy włączają się brania. Czas upływa na rozmowach o rybach i planowaniu kolejnych wypraw. Andrzej jest również skarbnicą wiedzy o łowieniu troci w rzekach wschodniego Pomorza. Nagle około 15.00 mam nuklearne walniecie w niezawodnego lajtfisza tym razem w kolorze okonia. Rozpoczynam hol i ryba daje się podprowadzić trochę bliżej. Po chwili jednak następuje potężne targniecie i ryba odhacza się. Niestety dopiero po sciągnieciu zestawu stwierdzam ze kotwice były tępe i prawdopodobnie, dlatego nie zaciąłem dobrze ryby :dobani:. Spływamy około 16.00 i odwozimy Andrzeja do domu w Wejherowie.

Było to bardzo emocjonujący wyjazd, który bardzo dużo nas nauczył. Duże szczupaki mogą brać nawet przy tropikalnej temperaturze, w pełnym słońcu i w samo południe, jeśli poszukamy ich w głębszych partiach wody. W oba dni ryby były najaktywniejsze w godzinach 12.00-15.00 kiedy lekki wiatr przeganiał poranna flautę.
Przykład Żarnowca pokazuje, że nawet przełowione ale duże zbiorniki w Polsce jeśli da się im odpocząć od przemysłowych odłowów na wielką skalę szybko odbudowują populację szczupaka. Jeszcze tam wrócimy nie raz😏:papa: .
Swit.jpg
nie bylo lekko.jpg
60cm.jpg
mniejszy dwa.jpg
85cm.jpg
drugie 85.jpg
100cm.jpg
96cm.jpg
holujemy.jpg
14.07.2010 09:20 · Odpowiedź #9445
No chłopaki to teraz daliście do pieca... Piękne ryby i to z polskiej wody! Brawo! Łowiliście na trolling, czy spinningowaliście?
14.07.2010 09:57 · Odpowiedź #9447
Przepięknie połapaliście👏👏👏!
Zazdrość nie daje mi więcej nic napisać👋
14.07.2010 10:10 · Odpowiedź #9448
Spin. Trolling jest zabroniony na Zarnowieckim i pilnuja tego dosyc rygorystycznie i zakaz jest przestrzegany z tego co widzielismy. Policja czesto plywa, ma na zbiorniku lodz z 100KM silnikiem, lornetki itd
14.07.2010 11:06 · Odpowiedź #9450
Gratuluje Panowie pięknych połowów.
14.07.2010 11:12 · Odpowiedź #9451
Bravo Panowie. Daliście czadu że hohoho 👏👏👏. Mnie cieszy że mega nieprzecietny wynik ( no bo tak trezba uznac ryby, które statystycznemu wędkarzowi moga sie trafic raz na 15 lat i to tez jest dość optymistyczne stwierdzenie ) osiągnięty został na polskiej wodzie. Dotąd taki erelacje mogłem poczytac tylko o Szwecji

A co do brań w taki skwar. Z moich osobistych doświadczeń z ostatnich dwóch tygodni wynika ( co prawda w mniejszej jak Wasza skali), że te szczupaki naprawde sobie niewiele robią z tych upałów i naparzają jak głupie w przynęty przy pełnym słońcu i tropikalnej temperaturze. Hmmm. Ciekawe doświadczenie na przyszłość🤔 . Może w tym roku okrzykniemy nie maj czy wrzesień/październik , ale lipiec miesiącem centkowanego drapeiżnika 😎
Jeszcze raz gratulacje Chłopaki !!! 👏
14.07.2010 12:00 · Odpowiedź #9452
Piękne rybki i fajnie ze wróciły do wody.
A co do połowu szczupaka w południe to już od kilku obserwuje ze te ryby dość często się uaktywniają właśnie w okolicach tych godzin. Swojego największego 110cm i 10.10kg tez złowiłem tuz przed 13. Natomiast zauważyłem jeszcze jedną prawidłowość jak jest flauta a w godzinach południowych zaczyna delikatnie wiać to znaczy ze cętkowany potwor się ruszy i o dziwo częściej wtedy trafiają się te większe sztuki powiedzmy 75+.
14.07.2010 13:43 · Odpowiedź #9454
No to miałem rację, że będzie super relacja z super rybkami i się nie myliłem. Panowie, efekty wasze są piękne 👏
14.07.2010 15:00 · Odpowiedź #9455
Chłopaki jestem pod wrażeniem szczególnie że ryby nie trolowane.Piękna przygoda i mnóstwo nowej wiedzy w temacie łowienia dużych szczupaków.Gratulacje👏
14.07.2010 16:32 · Odpowiedź #9457
Miałem nosa z tymi potworami🎉i.Kurka wodna super sztuki (piękne szczupłe),super wyprawa👍.Zapewne Andrzej nie żałował tych 600km jakie musiał pokonać.Brawo za super relację i rybki Andrew.👏👏👏
14.07.2010 18:44 · Odpowiedź #9458
Kaz. Myślę że 99% Drakersów zrobiłoby i 2x600km żeby tylko przeżyć to co chłopaki 😎 Hehe. Taka już jest ta nasza pasja 😎 i fajnie !
15.07.2010 17:34 · Odpowiedź #9464
No to żeście poszaleli
Ja też pamiętam jak któregoś roku właśnie w czasie dużych upałów połowiłem ładnych szczupaków na Narwi.😄😄👏👏
27.06.2011 21:50 · Odpowiedź #18144
Jak Marcin z Andrzejem powiedzieli ze maja wolne miejsce na łódce która będą plywac po Zarnowcu długo mnie namawiać nie musieli…z warszawy wyjerzdzamy w środe o kolo 19 droga troszkę się dłuży ale Andrzej na autostradzie się „odpręża’’ i chwile przed pierwszą jesteśmy na miejscu, szybka kolacja i spac wyspac się zdążymy bo lodke dostaniemy dopiero przed 8.

Nasza przystań była osłonięta od wiatru ale zaraz po wyplynieciu okazało się ze trolowanie jest mocno utrudnione ,spore fale co jakiś czas moczyly nas rozbijając się o burty łodzi. Ponad trzy godziny trolowania na ponad 10 metrach nie przyniosły nawet brania nie tracac dobrych humorów udajemy się na teren jeziora który jest znacznie płytszy ale równie rozlegy co głębiny. Te podwodne laki poprzedzielane sa takimi jak by głębszymi rynienkami gdzie już z reki zaczynamy odnotowywać pierwsze bardzo delikatne brania. Jednak sprawcami okazały się” wypinające się” okonieale pare ladnych udało się wycholowac…. Andrzejowi. Mi i Marcinowi trafiają się skróty

Kolo 13 postanawiamy spłynąć na obiad i odpocząć ot tego wiatru który cały czas nam utrudniał lowienie. Jak człowiek pojadł to i by się położył, troszkę nam się chwilka wydłużyła i na wodzie meldujemy się po 16, a to i tak dlatego ze z lódki nie musieliśmy odczepiać silnika i wyciagac wszystkich naszych toreb,przystan monitorowana przez kilka kamer obrotowych.:)
wypoczęci ruszamy na jezioro,wiatr troszeczkę się uspokajał ale bardzo powoli niestety razem z wiatrem zanikały brania i tych małych szczupaków.

Dzien kończymy po 21 bo jeszcze czeka nas jak się okazuje 30 km droga po paliwo.
Następny dzień zaczynamy o 6 najpierw postanawiamy obłowić z ręki ciekawsze miejsca na płytkiej wodzie ,okoni już tam nie było zostały male szczupaki, pojedyncze skróty co jakiś czas daja się wyholować bądź niszczą nam gumy biorąc bardzo delikatnie. Gdy nagle pada hasło żeby płynąć na głębokiego trolla wszyscy z uśmiechem zmieniają przynęty na odpowiednie…i to była dobra decyzja bo po jakiś 30 min melduje ze mam rybę Marcin szybko wylacza silnik a ja holuje ryba z dość daleka szczupak mierzy 62 cm i sprawia ze zaczynamy wieżyc w dobre żerowanie szczupaków.

szybkie wypięcie ryby zdjęcie i już nasze przynęty lądują znowu na odpowiedniej głębokości około 10m.
płyniemy dalej pogoda zaczyna się zmieniac porywisty wiatr z przelotnym deszczem nam nie straszne. Następne branie tez jest moje jest już dużo bardziej twarde i mniej ustępliwe jednak nie wykazuje zadnych oznak walki po prostu duży opór…to mnie zgubiło bo gdy rybę podciągnołem pod łodke ona była jesce głęboko a i sił nie straciła wcale bo zrobiła odjazd potrząsnęła łbem pozbywając się wobka a ja stoje z dziwną miną…pogoda w miedzy czasie znacznie się pogorszyła

i nie pozwala już na lowienie, myslimy ze zdążymy przed ulewa do przystani ale jednak się nie udaje i zali mokrzy wracamy do domu, by po sjeście wrócić na wodę .Jak to po burzy bywa wszystko się uspokoiło slonce wyszlo na dłużej lecz rybom to nie pasowalo bo kompletnie nic si enie dzieje dopiero Marcin poznym popłudniem zacina szczupaka 58cm na 2,5m porośniętym blacie,reszte dnia postanawiam poświecic plyciznie co przynosi kolejnych kilka skrótów.
Sobota ostatni dzień ostatnie nadzieje niestety prysły tak szybko jak szybko upłynął czas od 4 do 12 przez te kilka godzin nie wiele się dzialo jeśli chodzi o ryby pare niewymiarowych szczupaczków . szkoda ze czas w takich chwilach tak szybko ucieka człowiek zdąży tylko kilka przynęt wypróbować a tu czas wracac szybkie pakowanie i czas ruszać do warszawy trasa upływa szybko choć głowe dręczy spięta ryba…

tutaj shrappowy gadżet umozliwia nam dostanie się do lokalnych specjali

płytsza strona jeziora

tak puchnie palec na hasło spływamy w miejscu gdzie rok temu zlowilo sie metrowego szczupaka

i czas wywieszenia prawie bialej flagi...jeszce tam wrocimy.
3okon.JPG
IMG_3481.JPG
DSC07246.JPG
IMG_3449.JPG
DSC07240.JPG
DSC07225.JPG
DSC07211.JPG
DSC07206.JPG
IMG_3469.JPG
IMG_3461.JPG
IMG_3492.JPG
4 okon.JPG
2ookon.JPG
1.JPG
1,1.JPG
28.06.2011 14:57 · Odpowiedź #18155
Super wyprawa i świetne zdjęcia. 👏👏

Damian co chyba zaatakowało twojego zębatego 60 w +
Andrzej ładne okonki
@andrew (edytowany 15 lat temu)
28.06.2011 19:43 · Odpowiedź #18168
Zarnowiec jest nieprzewidywalny. Kalejdoskop pogodowy, krotkie okresy bran, dlugie okresy bez jakiejkolwiek akcji. Ale smugi na echosadzie potrafia podniesc brwi. Nastepnym razem trzeba tam pojechac na stabilna prognoze. Damian nie napisal ale slad zebow jaki zostawil spiety szczupak na woblerze mial ponad dziesiec centymetrow czyli spokojnie 90+ dlugosci. Nu pagadim szczuka! Duzy plus w porownaniu z poprzednim rokiem to profi marina w Nadolu oddana do uzytku w kwietniu 👏 chociaz ceny maja z kosmosu ☝️ . Ogromny minus to siaty na plyciznach, stawiane jak ie dowiadujemy regularnie:beczy:. Efekt jest taki ze w zeszlym roku na blatch braly 60 tki a w tym roku tylko to co ucieklo z siatek :(. Przy calym ogromie poniesionych inwestycji w mariny, kampanii reklamowej, podniesionych oplatach za wedkowanie i przy szczupaku w herbie Nadola kompletnie bezsensu jest tam wpuszczanie rybakow :(
29.06.2011 09:43 · Odpowiedź #18174
Tylko pogratulować panowie;)

Zaloguj się aby dodać odpowiedź.