Doświadczeni klenio-jaziowcy!!!
Nie czytajcie tego co poniżej! Szkoda Waszego czasu!
Ewentualnie – na końcu jest małe pytanko podparte obrazkiem. Liczę, że jakiś Wyga (przez Wielkie W!) pokieruje mnie choć trochę na właściwe tory.
Mimo, iż poławiam dużo w Wiśle, Narwi, a i Wkry trochę zaliczyłem, dopiero w tym roku zamierzam poważniej zająć się poszukiwaniem kleni i jazi na spinning. Oczywiście z tymi pięknymi rybami miałem sporo do czynienia, ale to przy okazji nasiadówek z pikerem i przepływanką, czy też jako przyłów przy podchodach boleniowych.
Więc nie zaczynam od całkowitego zera, bo, rzecz istotna, stanowiska tych ryb nie są mi obce. Czyli to co najważniejsze mam – wiem gdzie ich szukać, a raczej potrafię wskazać gdzie są ich potencjalne stanowiska.
Teraz potrzebne są mi już „tylko”: sprzęt (kij, kołowrotek, żyłka, przynęty), umiejętność podania przynęty oraz cierpliwość i pozytywne myślenie.
Jako, że cierpliwość mam, pozytywne nastawienie zawsze mi towarzyszy na łonie przyrody, a zakładam, że sposobu podania przynęty nauczę się nad wodą metodą prób i błędów pozostaje mi jedna wielka niewiadoma w postaci sprzętu jakim się posłużyć.
W tym zakresie przemyślenia moje są następujące:
KOŁOWROTEK, ŻYŁKA – wiadomo, każdy posiada, na pewno coś sobie dopasuję ze swojej licznej kolekcji, choć i tutaj naturalnie są różne uwarunkowania.
PRZYNĘTY – o tym na koniec.
WĘDZISKO!!! Oooo, tu jest pole do popisu!
Po dogłębnym przeczytaniu rad Naszych Doświadczonych Fachowców (Shrapdrakersów), przejrzeniu innych forów (pobieżnym oczywiście, bo co oni tam wiedzą!), a także włączając własne doświadczenia mam taki plan.
Na początek skorzystam z własnych, odkurzonych zasobów. Mam dwa nadające się może kijki, trochę starej daty Balzery, jeden to 3 m Magna Silver do 15 gram (ale ma trochę zapasu mocy), drugi Diabolo 2,75, trochę delikatniejszy. Przy okazji wczesno-wiosennego płociowania sprawdzę jak się sprawują z małymi woblerkami na końcu (w nurcie, poza nurtem). Jak będzie ok. to wybiorę się już specjalnie cos połowić. Jak rybki będą chciały współpracować to wtedy dokonam oceny na temat skuteczności zacięcia, holu, itp.
No i w takim momencie zastanie mnie pewnie zlot nad Wkrą (o ile do tej pory nie dostanę od Redakcji jakiejś czerwonej kartki, eliminującej mnie z Towarzystwa), który będzie dla mnie przede wszystkim spotkaniem ze Wspaniałymi Wędkarzami i Kolegami, ale….. postaram się przy okazji kątem oka looknąć kto na co łapie, a i może skorzystać z nieuwagi właścicieli (odwrócić uwagę na zasadzie: ooo, rybka?) i organoleptycznie sprawdzić co ciekawsze zestawy.
I dopiero wtedy podjąć decyzję: z czym będziesz, Paweł, skradał się za kleniami i jaziami w 2009 r.
A w międzyczasie (styczeń-Targi, luty-sklepy) pooglądam sobie sprzęt na sucho. Ze szczególną uwagą wspomniane przez Kolegów: Daiwa PowerMesh, Konger IRI, Team Dragon, Daiwa Infinity, które pozwalają za rozsądną cenę wejść w posiadanie pierwszego kija w temacie poławiania karpiowatych na spinning.
A teraz jest dobry moment, żeby zapomnieć, że jestem nowicjuszem klenio-jaziowym, a przypomnieć sobie, że jestem dość doświadczonym wędkarzem ogólnie i zauważyć, że z kijami to nie jest prosta rzecz. Tak naprawdę ciężko powiedzieć, że ten kij jest dobry, a ten zły. Moim zdaniem dużo ważniejsze jest jak on leży w ręku właściciela. Bo to chyba zależy od temperamentu wędkarza, jak on traktuje wędkarstwo itp. Więc niekiedy kijek zachwalany przez kolegę nam zwyczajnie nie leży. I z tym się trzeba pogodzić, a może się i z tego cieszyć, bo to daje duże pole do własnej inwencji w poszukiwaniach.
I na koniec przechodzę do działu:
PRZYNĘTY
Wygrzebałem ze swojej wieloletniej kolekcji różnorakich wabików kilka, co do których mam podejrzenia, że mogą się nieco spodobać tytułowym rybkom. Jako kryterium przyjąłem wielkość (od 2 do 6 cm), wrażenie artystyczne oraz….., że mi się podobają.
Zrobiłem zdjęcie i załączam.
Moje podejrzenia są słuszne czy nie????