Temat założony celem znalezienia sposobu na wytachanie z trzcin prosiaczka :)
Na początek dwa założenia
- na żyłkę grubszą niż 0,18 liny nie biorą - przy grubości 0,22 przez trzy dni miałem 1 branie, na zestaw z 0.18 brań było parenaście...i 4 urwane ryby.
- odpowiednio wytrzymała wydaje się być żyłka 0.22
Co z tym zrobić? Próbowałem wywabić liny z trzcin, ale rezultaty były nikłe.
Plecionka? Dziś będę testował...ale nie obiecuję sobie po tym zbyt wiele - jest bardzo sztywna.
Miejscówka wygląda tak - skraj trzcinowiska, 4 metry od brzegu ciągnie się metrowej długości szereg pojedynczych trzcinek, jest tam głęboko na około metr. Liny biorą 20-30cm za tymi pojedynczymi trzcinami, po zacięciu staram się wyciągać je na czystą wodę. Z mniejszymi się udaje, większe zrywają żyłkę próbując dotrzeć do głównego trzcinowiska.
Co można zrobić w takiej sytuacji? Odpowiedź 'nie łowić linów' nie jest punktowana ;)
Pozdrawiam
Night Walker
Na początek dwa założenia
- na żyłkę grubszą niż 0,18 liny nie biorą - przy grubości 0,22 przez trzy dni miałem 1 branie, na zestaw z 0.18 brań było parenaście...i 4 urwane ryby.
- odpowiednio wytrzymała wydaje się być żyłka 0.22
Co z tym zrobić? Próbowałem wywabić liny z trzcin, ale rezultaty były nikłe.
Plecionka? Dziś będę testował...ale nie obiecuję sobie po tym zbyt wiele - jest bardzo sztywna.
Miejscówka wygląda tak - skraj trzcinowiska, 4 metry od brzegu ciągnie się metrowej długości szereg pojedynczych trzcinek, jest tam głęboko na około metr. Liny biorą 20-30cm za tymi pojedynczymi trzcinami, po zacięciu staram się wyciągać je na czystą wodę. Z mniejszymi się udaje, większe zrywają żyłkę próbując dotrzeć do głównego trzcinowiska.
Co można zrobić w takiej sytuacji? Odpowiedź 'nie łowić linów' nie jest punktowana ;)
Pozdrawiam
Night Walker