Muchowe łowy 2012 czyli plątanie sznura
Wędkarstwo Muchowe
to wzdręga jest. Dlatego taka złota. Nie mierzyłem ale ze zdjęcia średnia wychodzi 35cm. To moja największa jak do tej pory.
No tak 🤪.Zmyliło mnie czerwone oko i blade płetwy, ale to pewnie wina foto i w rzeczywistości płetwy były krwistoczerwone.Tak czy inaczej do certy nie podobna 😜
Efekty - 3 klenie wyjęte oraz 1 płoteczka, 2 brania nie zacięte, z czego jedno bardzo silne, nie spodziewałem sie aż takiego brania, reakcja (zacięcie) spóżniona i zbyt gwałtowna. I tu nauczka dla wszystkich początkujących: nie zacinajcie zbyt gwałtownie, ponieważ sznur muchowy może wam zrobić przykra niespodziankę i sparzyć was w palec podczas zbyt gwałtownego posiągnięcia sznura, co zdarzyło sie mi.
Rybek nie mierzyłem, bo czas gonił :)
Płoteczka:
Kluseczki: Pierwszy:
Drugi i największy (na oko czterdzieści kilka):
I ostatni:
Wszystkie na mokrą muszkę. Brania mimo, że mokra muszka - efektowne!
Chyba częściej będę kradł czas :)
Ja w weekend pod pewnym mostem obserwowałem takiego KLUCHA że myślę iż mógłby konkurować o złoty medal - piękny, gruby o ciemnym prawie czarnym już grzbiecie. Kosmos. Rzucałem skórkę od chleba - jeżdzę tam w celu takiej właśnie zabawy czasem - ale nawet sie nie podniósł. Oprócz niego było kilka takich jak z Twoich fotek. Fajne takie podpatrywanie jest - tak się w tym zapomniałem ze przepłaciłem to spieczonym od słońca karkiem 😎
A ten ikrzak? Cóż. Dla mnie to jednak zaskoczenie w drugiej połowie czerwca 🤔 Przyroda jednak nieodgadnioną jest.
Michale - widzę, że muchowanie wciągnęło Cię bez reszty i że mega radochę z tego wędkowania czerpiesz. I o to włąśnie chodzi - o najszczersze emocje!
Ja w weekend pod pewnym mostem obserwowałem takiego KLUCHA że myślę iż mógłby konkurować o złoty medal - piękny, gruby o ciemnym prawie czarnym już grzbiecie. Kosmos. Rzucałem skórkę od chleba - jeżdzę tam w celu takiej właśnie zabawy czasem - ale nawet sie nie podniósł.
Piotr mi się wydaje, że te, które stoją leniwie pod mostem, są nie do złowienia. Ignorują wszystko, jakby nie były zainteresowane konsumpcją, tylko odpoczynkiem. Czasami jednak bywa tak, że nie stoją w miejscu, ale kręcą się po łowisku, postoją chwilkę tu, spłyną tam, znów podpłyną w górę etc. Wówczas jest szansa, pod warunkiem, że cicho i celnie poda się przynętę. Jeśli nie - jest po zawodach :)
Darek - tak ta rynienka ciągle ma swoich mieszkańców ;) Przekonałeś mnie do tych nawet najkrótszych wypadów :)
ktoś wcześniej napisał że 📷 w muchołapaniu są ładniejsze niż w spininngu i ja się zgodzę z tą teoriom 👏 👏 👍
Zaloguj się aby dodać odpowiedź.