Nocny zimowy sandacz na spina

Nocny zimowy sandacz na spina

Forum Wędkarskie · Wędkarstwo Spinningowe

Nocny zimowy sandacz na spina

Wędkarstwo Spinningowe

← Poprzednia
Strona 1 z 3
PO
@Przemo Archiwum
18.11.2008 09:45
Witam
Po przejrzeniu galerii - widzę, że dobrze trafiłem :) Bo speców, maniaków od sandaczy sporo tu.

No to jedziemy!
Panowie, poradźcie, pomóżcie, podpowiedzcie coś.

Od niedawna nocą za sandaczem spinuję. Na Odrze. Odra u mnie to głównie ostrogi, opasek jak na lekarstwo. Wcześniej tylko gumy i łowy w dzień.
Teraz: woblery, noc i zima do tego :)
I w aspekcitych warunków - kilka pytań, wątpliwości mam.
Gdzie go szukac po zmierzchu? Czy nawet teraz zimą trzyma się okolic głównego koryta, nurtu? Czesac opaski? Głebokie, na zewnętrznych łukach rzeki, czy płytsze, spokojniejsze z cofkami, na prostkach i łukach wewnętrznych rzeki? Ile wody musi miec nad głową aby teraz odwiedzac miejsówkę?
A może jednak ostrogi? Ale jak tu? Głębokie zapływy ze stromymi kamienistymi brzegami? Czy spokojne rewiry? I jak głęboko?
Wiem ,że sporo tego, ale nie mam źródła dobrego, skąd tą wiedzę wyciągnąc. Nocny spin to zagadka. Nocny zimą to wielka tajemnica. A do tego jeszcze dorzucic sandacza i się robi wielki problem. A samemu całą wiedzę zdobyc to lata miną :(.
Wiem, że głownie w innych rzekach łowicie - ale myślę, że Wasze doświadczenia z powodzeniem na swoje łowiska przeniosę.
Z góry dzięki za odzew wszelki!
69712 wyświetleń 47 odpowiedzi

Odpowiedzi

47 odpowiedzi · 69,712 wyświetleń

Idź do ostatniej odpowiedzi
TN
@tymon (edytowany 17 lat temu)
18.11.2008 12:04 · Odpowiedź #184
Wczoraj z kumplem odwiedziliśmy wylot ciepłego kanału tutejszej elektrowni w nadziei na spotkanie z sandaczem. Plusem jest to, że jest tam dość widno i troszkę cieplej. Wiadome. Z racji zablokowanego wypływu przez sprowadzone na zimowisko barki i refulery od pogłębiarek miejsca nie było za wiele. Postanowiliśmy przejść 60 m po pochylonych refulerach na drugą stronę. Z racji, że jest to teren elektrowni jest tam zakaz wejścia. Tzn. jest monitoring i jak mają zły dzień to wysyłają strażników tzw."gawronów". Ale mniejsza o to. Nam się udało przejść. Z drugiej strony jest o tyle lepiej, że sandacze nie są płoszone przez gruntowców, spawikowców. Podchodzą bliżej brzegu. Od godziny 23.30 do godz. 2.30 złowiliśmy 3 sandacze w okolicach wymiaru. Poza tym nic specjalnego. A mróz był galanty, prawie uniemożliwiający wędkowanie. Przelotki marzły jak w zamrażarce. Ale daliśmy radę. O 3.00 było -2 st.C a rano -5 st.C. Nareszcie nadchodzą chłodne dni. :bezradny:
T7
18.11.2008 12:53 · Odpowiedź #185
Witam.
Ja na Wisełce w wawie i okolicach do tej pory w nocy głównie łowiłem na opaskach, mam niedaleko siebie taką na której łowię do końca sezonu.Przynety to w 99% woblery pracujące nie głębiej jak 1-1,5 metra.
Ale mam tez taka fajna burte osłoniętą od głównego nurtu łacha piachu i tam po dłuższych przymrozkach lowie ladne sandały, ale tam to na gumke z takim obciążeniem żeby guma nie grzęzła w dnie tylko powolutku sie turlala po nim, skutkuja delikatne i łagodne podciągnięcia.
PO
18.11.2008 13:04 · Odpowiedź #186
Napisze jak ja łowię (próbuję) w nocy. Proszę o korekty!
Przynęta: wobler, raczej klasyczny sandaczowiec, czyli smukły, długi (8-10 cm), jasny. Ale wiem, że łowią też (skutecznie) na dużo wieksze, 12-15 cm ! Ja jakoś nie mam przekonania do takich... A Wy??
Praca wobka - zarówno delikatna, niemal nie wyczuwalna na kiju, jak i ostrzej zamiatające ogonem - na jeden i drugie brania miałem.
Zaczynałem łowic na rozległych, twardych, żwirowych płyciznach (woda do 1 m) z pojedynczymi dużymi głazami, sąsiadującymi z głownym nurtem. Brania sandaczy były, ale maluchy same. Do 40 cm. Czasem większy bolek lub kleń stuknął. To chyba miejsca bardziej na lato. Podkreślam chyba. :) Za płytko? Czy może późną noca warto tam zajrzec??
Potem przeniosłem się na opaskę, na prostce. Woda urozmaicona. Raz głowny nurt pod nogami i 1,5 m wody, a kilkanaście metrów niżej rozległa płycizna na faszynowym materacu. Teoretycznie mi pasuje, bo coś tam brało.
Przynetę prowadze powolutku pod prąd.
Ale czy nie za płytko jeszcze (te 1,5 m)? Czy nie za blisko brzegu? Czy wobek ma iśc blisko dna, tam gdzie nurt wyciszony nieco czy w pół wody?
Przy ostrogach doły i skarpy dużo większe - może to lepsze rewiry jednak??
Kurde - 1000 pomysłów za minutę ;/.

Tymon - wyloty kanałów zrzutowych rządzą się swoimi prawami, u mnie takich brak. Na zwykłej, zimnej wodzie muszę ich szukac. Ale napisz więcej szczegółów. Przynęty, prowadzenie, głębokośc wody, ukształtowanie dna... Może cosik wykorzystam :).
Pozdrawiam maniaków zimowego, nocnego spinowania!
TN
18.11.2008 22:28 · Odpowiedź #193
A więc tak.Odnośnie tego kanału to rzeczywiście inna bajka.Jeśli chodzi o zimną Wisłę to ja jestem zwolennikiem gumowych przynęt.Zazwyczaj są to kopyta 6-8cm,rzadziej większe i różnorakie twistery o podobnych gabarytach,obciążone główkami od 10 do 25-30gr.Sandaczy późną jesienią szukam zazwyczaj w głębokich dołach za ostrogami,lecz nie każda ostroga jest ku temu stworzona.Najlepiej,żeby woda ciągnęła cały czas równolegle do brzegu tworząc burtę,a nie jak to na większości bywa robi potężną cofkę.Bardzo często rzucam pod prąd z owej ostrogi i turlam gumą po dnie.W ten sposób guma dochodzi do burty i wtedy zaczynam klasyczną zabawę zestawem.A to pomału szuram po dnie,a to 2-3 obroty korbką w celu poderwania gumy i znowu opad,czasem robię poderwanie kijem(najczęściej robię to młynkiem,ale są sytuacje,kiedy guma wychodzi z głębi po stromym dnie i trzeba ją poderwać bardziej energicznie).Myślę,że nie ma w tym nic nadzwyczajnego ,ważniejsze jest miejsce jakie się trafi.Czy będą tam sandacze?Nie wiem i chyba nikt nie wie.Każdy próbuje raz na takiej wodzie,raz na innej.Raz głęboko,raz płytko.Zmysły ryb są na tyle ciekawe,że nigdy nic nie wiadomo.Zawsze inna rzeka,bądź zbiornik posiada inne warunki.Nigdzie nie jest tak samo.Raz można trafić sandacza w słoneczny dzień,a innym razem weźmie tylko w zawieruchę.To jest ryba bez schematów.Czasem nawet duże wahadło ją sprowokuje.Można łowić w bankowym miejscu,a nic nie złowić,bo ryba nie ma chęci skubnąć.I wtedy najczęściej stajemy z zapytaniem-"czy ja potrafię je łowić".Lekarstwo jest jedno-jak najczęściej nad wodę.Nawet jeśli nic nam nie weźmie,to cieszmy się otaczającym nas spokojem i ciszą naszej wędkarskiej krainy.Taka jest nasza pasja,że czyni ludzi wytrwałymi.
Więc tyle mego gadania.Szczęścia wam życzę i oczywiście połamania kija(tylko nie na kolanie).🎉
TN
18.11.2008 22:32 · Odpowiedź #194
Jeszcze jedno chciałem dodać.Z wiadomości z zeszłego roku wiem,że najlepsze brania sandaczy wcale nie były nocą,a między godziną 13 a 16.I tak brały non stop.A później już tylko basen.
bysior
19.11.2008 08:44 · Odpowiedź #198
Listopad i grudzień to świetne miesiące jeśli chodzi o sandacza! Tylko gdzie go szukać? :) Generalnie jeśli chodzi o rzekę szukam głębokich miejsc ( moim ulubionym jest 6 metrowy dołek, za główką, przy której biegnie 5 metrowa, kamienista rynna, zachaczając o wylot kanału - miejsce wręcz wymarzone! ), głębszych opasek, głębszych miejsc w okolicach filarów, betonowych kei, zwalonych drzew. W zimie szukając sandaczy szukam... białej ryby. Leszczy i krąpi, które o tej porze roku gromadzą się już na zimowanie. A za nimi płyną sandacze, które są już leniwe i wolą zjeść "łatwy" pokarm bez tracenia zbędnej energi. Sandacze o tej porze roku są dość kapryśne, ale po pierwszy przymrozkach zaczynają aktywnie żerować - wtedy praktycznie każde prowadzenie przynęty jest skuteczne. Ja osobiście późną jesienią rezygnuje z powierzchniowego łowienia woblerami i całkowicie poświęcam się gumom i wolnemu opadowi, wleczeniu, leniwym skokom i sposobowi który przedstawił Tymon, turlania się gumy z prądem. W nocy i w dzień zimą łowię w tych samych miejscach, ale ciekawostkę jest to, że największe sztuki na Narwi jeśli chodzi i zimę zawsze w dzień, noc owszem - ale nie były to okazy. Okazy polują samotnie, więc gdy szaleje młody rocznik, te raczej trzymają się z boku, a atakują kiedy sandaczowy narybek im nie przeszkadza, a to właśnie często jest sam środek dnia...
PR
19.11.2008 14:16 · Odpowiedź #203
Bysior, owa główka jest już chyba przetrzebiona do cna... Ale przyznać trzeba, że potrafiła obdarzyć okazem!
Chociaż Sikor z Gregoxem złapali ostatnio 3 szt.
KF
20.11.2008 01:00 · Odpowiedź #207
Sandacze w nocy można łowić skutecznie na gumy, z tym że na noc proponuję gumy mocno mieszające wodę: kopyta 3,4,5,6 calowe, 11 cm blinkery, szukamy go w miejscach gdzie łowimy je w dzień, doły za główkami, rynny, śródrzeczne rafy i wypłycenia. Ciężar główek taki by można było wolno prowadzić gumę przy dnie, stosuje 2 sposoby prowadzenia w nocy: klasyczny opad i "przepływanka" - przynętę prowadzi nurt ja tylko kołowrotkiem kasuje luz plecionki.

Zawsze warto mieć przy sobie płytko chodzące woblery np. husky jerk 10 cm, salmo sting 9 cm, rapala x-rap 10cm, nawet w grudniu sandacze mogą podejść w nocy na przelew główki.

Pominąłem tu łowienie na opaskach i śródrzecznych rafach bo takich łowisk u mnie nie ma.
HE
20.11.2008 03:13 · Odpowiedź #208
Jako że jest późno to tylko kilka słów od siebie.
Jeśli nie wiesz od czego zacząć, gdzie szukać i jak łowić to nie sugeruj się utartymi schematami.
Żeby połowić trzeba mieć sporo czasu i zaplanować "tropienie piesków".
Ja namierzam sobie kilka różnych miejsc i obławiam je jedno po drugim na przestrzeni kilku dni (zazwyczaj o jednej porze - jak mam czas, czyli po pracy). W drugiej turze obławiam te miejsca, które w jakiś sposób mnie zachęciły (brania lub ciekawa woda). W ten sposób typuje swoje jesienne miejscówki.
Niestety nie ma odpowiedzi na to jak głęboko łowić, ponieważ np o 18 sandacze mogą bić pod powierzchnią na zapływie przelewu, ale już o 19 mogą stać przy dnie w rynnie.
Trzeba kombinować na różne sposoby i zapamiętywać, w którym miejscu o jakiej godzinie gdzie były brania. Po jakimś czasie układanka się ułoży i będziesz miał rozpracowane łowiska. Jednak nie można tych doświadczeń przekładać na inne miejscówki, ponieważ dwie praktycznie identyczne opaski mogą różnić się znacząco jeśli chodzi o sposób i czas żerowania sandaczy.
SN
27.11.2008 14:49 · Odpowiedź #324
Dwa dni temu byłem wieczorkiem nad Wisełką. Trafiłem 3 sandaczyki, 2 podwymiarowe i jeden pod 60cm. Wszystkie ryby wzieły na clasica dorado. Brania miałem kilka metrów od brzegu gdzie głębokoś wynosiła koło 1 metra.
HE
27.11.2008 20:51 · Odpowiedź #330
Olo to może Cie nawiedzimy z Łukaszem? Tyle żeby tam piachu nie było. Za to kamienie mile widziane...
NS
27.11.2008 22:12 · Odpowiedź #333
Bodzio dzisiaj na noc nad Sulejowski pojechał, zobaczymy, może się czymś jutro pochwali😏
SN
@Stizostedion (edytowany 17 lat temu)
28.11.2008 12:30 · Odpowiedź #340
Ja pewnie jutro i w niedziele będe bagrował po Wiśle. Sandacze cały czas podchodzą na płytką wode tylko jakoś ciężko o coś konkretnego, same kuduple :(
HE
28.11.2008 13:19 · Odpowiedź #346
Łukasz sandacze sandaczami, ale to na deser - w weekend masz tą naszą mamuśkę dorwać, do trzech razy sztuka :)
SN
@Stizostedion (edytowany 17 lat temu)
28.11.2008 15:09 · Odpowiedź #351
Ja łowie na dorado Clasic-i 10cm tandery też 10cm rapale oryginal 9cm gloogi nike 10cm to te najpłycej chodzace których uzywam, troszke głębiej bagrujace to salmo sting i krakusy. Obawiam się jednak, ze powoli robi się za późno na płytką wode te małe jakos podchodzą kiepsko jest z tymi większymi myśle że powoli bede musiał przesiąść sie na cykady (gum jakoś nie trawie).
Daniel mamuśka będzie musiała poczekać, jutro musze iść do arbajtu :( Pozostaje mi popołudniowa Wisła.
HE
@hlehle (edytowany 17 lat temu)
28.11.2008 15:22 · Odpowiedź #352
Łukasz, no to niedobrze - czasu coraz mniej. Ja też nie bardzo mam kiedy uderzyć. Może w tygodniu przed pracą jakoś spróbuję...

Olo, ja tam ciągle uważam, że to nie tak z tymi przepisamy typu - głębość, uciąg itd. W tamtym roku mój kolega łowił aż do końca sezonu na płytkim blacie z mulistym dnem plus leciutki uciąg. Miejsce w ogóle niesandaczowe a ryb było sporo.
Tak samo z opaskami. Jedna może być książkowa, głęboka, kamienista z faszyną itd. a ryb nie będzie. Druga płytka i nijaka a ryby cały czas będą podchodzić. Trzeba znaleźć tylko odpowiedni czas i miejsce. Teorie można dorabiać ale najważniejsze jest kombinowanie. Dużo nad wodą i łowienie o różnych porach, w różnych miejscach na różnych głębokościach.
SN
28.11.2008 15:26 · Odpowiedź #354
Teraz największym problemem moim zdaniem jest niski stan wisły 140pare jak by przyszło 30-40 centów wody było by duzo lepiej. to nawet nie chodzi o to ile wody jest przy opasce ale jak się przy niej nurt układa, jak zdrowo równo ciągnie to raczej nie ma tam czego szukać, ja staram się szukać takich miejsc gdzie opaska jest porozrywana tworzą się jakieś spowolnienia nurtowe itp.
TN
28.11.2008 21:06 · Odpowiedź #368
Dlatego najlepiej Olo poświęć jednemu miejscu kilka dni od rana do wieczora. Jak nic nie będzie to wtedy zmiana i powtórka. Jedyny sposób na znalezienie sandacza. Ja w sandaczowe schematy już nie wierzę. Mam dość książkowych miejsc i idę na żywioł.
TN
28.11.2008 21:22 · Odpowiedź #373
Na razie woda nie pójdzie. Ale radość będzie 100-krotnie większa, jak znajdziesz je sam i zaczniesz je łowić.
PR
28.11.2008 21:23 · Odpowiedź #374
Ja ostatnio je znalazłem. Na łowisku specjalnym

Zaloguj się aby dodać odpowiedź.

← Poprzednia
Strona 1 z 3