W moim (dzięki Bogu) rejonie jak wiesz jest to metoda nielegalna, więc nie wiem o jakiej legalności mówisz.
O tym jak troling jest wykorzystywany tam gdzie jest on dozwolony chyba nikomu pisać nie muszę, w każdej grupie wędkarskiej trafiają się czarne owce lecz z tego co wiem i co mówią inni to najwięcej tych czarnych owiec wychodzi podczas trolingu.
Do gruntowców, muchowców, pływankowców i innej maści poławiaczy ja nie mam nic, tak jak i nie mam nic do trolingowców z "głową" na karku lecz zezwolenie na tego typu połów udostępni kolejny sposób na trzebienie ryb w zbiornikach dlatego od dłuższego czasu jestem na NIE dla trolowania.
Piszę o legalności metody jako takiej(RAPR).
Argument o braku moralności u "pseudtrollingowców" jest mocno nietrafiony, bo czy ze względu na szarpiących twisterami leszcze "dżigujących sandaczowców", należałoby zakazać łowić skokami? Czy przez biorących nadkomplety lipieni "muchowców" należy zakazać łowienia na sztuczną muchę?
To nie metoda jest zła tylko ludzie ją stosujący.
To samo się tyczy kultury osób stosujących różne metody połowu(i tutaj głównie mam na myśli kulturę grunciarzy).
Zakazami nic się nie wskóra(patrz prohibicja alkoholowa w USA, lub inna prohibicja mająca miejsce w tej chwili w naszym kraju). Tylko edukacja i egzekwowanie istniejących przepisów.
A wprowadzanie nowych zakazów na siłę prowadzi tylko do frustracji wędkujących i szukania sposobów obchodzenia ich, co niestety przekłada się na ogólne wrażenie, że prawo jest do dupy, więc można je łamać.