Ja niestety, podobnie jak i Tymon, tylko pół w temacie. Bo też wędkuję na Wiśle. Ale przepływanka czy to w Bugu czy w Wiśle jest raczej podobna. Choć ja, w odróżnieniu od Tymona, przepływankę traktuję jako połów ryby małej i średniej, ale w dużej ilości co dostarcza mi wiele radości. Dlatego preferuję zanętę kupną. Najczęściej obecnie jest to Traper, przy czym mieszam Bazę z Rzeką czy nawet Feederem. Do tego duuużo gliny (do kleju jakoś nie mam przekonania), obowiązkowo malutka pinka do tego oraz płatki owsiane. Kule zawsze spłaszczam, zależnie od siły prądu. A co do wspomnianego przez Tymona kiśnięcia zanęty sklepowej to owszem tak się zapewne dzieje, ale przy przepływance na płaskim dnie i szybkim prądzie (a taką lubię najbardziej) raczej zostanie skutecznie wymyta, a wszelkie drobinki zjedzone. To co powyżej napisałem to taka propozycja bardziej relaksowa, bez nastawiania się na większe ryby. Chociaż zdarzy się czasem, że weźmie większy jaź czy leszcz, wtedy przeżycia są przednie.
Aha, ja kiedyś łowiłem na bolonkę, ale od pewnego czasu moją ulubioną metodą przepływankową jest bat.