Ja z kolei trochę nie zgadzam sie z tym, że one takie całkiem "delikatne".
Owszem, panuje taka opinia, bo być może np. na mrozie pękają, tego jeszcze nie sprawdziłem...
Moje obecne kaloszki katuję już całe dwa sezony na wiślanych kamieniach (oczywiście tylko wczesną wiosną oraz jesienią).
I mają się dobrze. Być może jakiś udany egzemplarz. Owszem, są mocno porysowane, ale nadal całe.
Ale fajnie, Mariusz, że opisałeś nam ten produkt. Bo naprawdę są warte swojej ceny.
I zrewolucjonizowały nie tylko rzeki trociowe, ale także wiślane brzegi. Sporo wędkarzy przesiadło sie z gumofilców na ta piankowe kaloszki.