Jeżeli chodzi o moją opaskę to jest problem. Tamtą, którą kiedyś opisałem zasypało, znalazłem drugą fajną, ale teraz woda zrobiła fajny psikus i jest o metr za duża, żeby bezpiecznie chodzić. Za dużo popękanych płyt betonowych, aby łowić bezpiecznie. Te opaski są jakieś niskie i część jest już pod wodą. Ale te cenne uwagi wpoiłem już do głowy. I pytanie-czy skuteczne bywają bardziej wobki, czy i gumka bywa ok. Pewnie powiesz, że zależy od apetytu sandaczy. Ja dopiero spróbuję jutro.
Sandacz 2009
Ryby
Nawigacja
Oj chyba się źle zrozumieliśmy.Czy opaska według Ciebie to tama prostopadła do brzegu?
Krzysiu- ja aż taki ciemny nie jestem. Opaska, to opaska, a główka to główka. Ale to wciąż nie zmienia faktu, są zalane opaski. Albo częściowo pozalewane. A i jeszcze jedno. W mojej okolicy większość opasek, to opaski od klatek. Więc chcąc się nawet do nich dostać trzeba byłoby przechodzić po główce, która też jest zalana. I nie zmienia to faktu, że mam ogólnie przesrane. Jeżeli woda na wodowskazie Puławy Azoty, czyli pierwszy wodowskaz powyżej jest w granicy 250cm tak jak teraz, to ciężka sprawa. Do 200cm jest jeszcze ok, później robi się nie ciekawie. Czy teraz wyraziłem się jasno? :oczko:
Nie denerwuj się zmyliły mnie te płyty o których pisałeś.Faktycznie woda się podniosła i ja na swoją opaskę też pewnie teraz nie wejdę, ale chyba w górze już opada?
Co do gumek i woblerów - jest różnie🤔Ponieważ taki mądry jeszcze nie jestem żeby wiedzieć kiedy ryby wolą jaką przynętę, próbuję i na woblery i na gumki w toni.Czasami jest tak że pierwszego łowię na gumę i potem reagują już tylko na woblery.Niedawno miałem taki przypadek że widziałem zaniepokojone drobne rybki, rzucałem chyba pięcioma woblerami i zero kontaktu, założyłem gumkę na 5 gr główce i w pierwszym rzucie skoczył mi taki maluszek pod wymiar.Czyli ewidentnie olewał woblery.Nie upieram się do woblerów bo kilka razy dostałem od kolegi łowiącego gumkami taką szkółkę że będę pamiętał to do końca życia.Tak samo jest z kolorystyką i akcją woblerków.Musisz dokonać wyboru aktualnie najlepszego dla danej wody w danym dniu.Oczywiście mam w pudełku kilka sprawdzonych i niezawodnych "kilerków", które sprawdzają się prawie zawsze i prawie wszędzie, ale mam i kilka gumek😜.
Co do gumek i woblerów - jest różnie🤔Ponieważ taki mądry jeszcze nie jestem żeby wiedzieć kiedy ryby wolą jaką przynętę, próbuję i na woblery i na gumki w toni.Czasami jest tak że pierwszego łowię na gumę i potem reagują już tylko na woblery.Niedawno miałem taki przypadek że widziałem zaniepokojone drobne rybki, rzucałem chyba pięcioma woblerami i zero kontaktu, założyłem gumkę na 5 gr główce i w pierwszym rzucie skoczył mi taki maluszek pod wymiar.Czyli ewidentnie olewał woblery.Nie upieram się do woblerów bo kilka razy dostałem od kolegi łowiącego gumkami taką szkółkę że będę pamiętał to do końca życia.Tak samo jest z kolorystyką i akcją woblerków.Musisz dokonać wyboru aktualnie najlepszego dla danej wody w danym dniu.Oczywiście mam w pudełku kilka sprawdzonych i niezawodnych "kilerków", które sprawdzają się prawie zawsze i prawie wszędzie, ale mam i kilka gumek😜.
B7
@bodzio8247
(edytowany 16 lat temu)
20.10.2009 18:08 · Odpowiedź #4902
Co racja to racja Krzyku :oczko: Każdy szanujący się facet powinien je mieć 👍
ale mam i kilka gumek😜.
Krzyiu ja się nic a nic nie denerwuje. Za spokojny człek jestem. U mnie w większości przypadków są opaski betonowo-kamieniste. Chociaż bywają też same kamieniste. A za porady dziękuję. Będę próbował. Jak to z gumkami bywa - śliski temat. A mieć je trzeba. Przezorny zawsze ubezpieczony, na wypadek "bioru rybeńki'. 😄
Tymon,ja notorycznie nie cierpię gumek, ale nimi łowię.Czasami nie ma lepszej przynęty.Byłbym głupcem,gdybym zaprzeczał faktom.Powoli się do nich przekonuję, i nawet trochę polubiłem.Moim ostatnim odkryciem jest kogut,ale nie do zastosowania na każdym zbiorniku. To wbrew pozorom nie tylko przynęta na sandały. Reagują na nią też szczupaki i okonie. Te ostatnie oczywiście na mniejsze rozmiary.Ba, będę zbroił specjalnie kijka pod sandały, z naciskiem na kogutowanie😏
Novis, ja zawsze lubiłem gumki. Są czasem skuteczniejsze od wszystkiego. I mają jeszcze jedną wielką przewagę nad resztą przynęt- CENA.
dzisiejszy z Gnojna. właściwie z Narwi w Gnojnie. wahadło hand made.
Jako ciekawostkę można uznać, że złowiony został podczas trwania zawodów spin przez jednego z ich uczestników, bodajże z Mławy. (wygrał)
Jako ciekawostkę można uznać, że złowiony został podczas trwania zawodów spin przez jednego z ich uczestników, bodajże z Mławy. (wygrał)
Niezła sztuka tym bardziej na zawodach jak się trafiła :)
BI
25.10.2009 17:17 · Odpowiedź #4966
Piękny sandacz , gratulacje.
Z brzegu, na wahadłówkę... nie chcę być nie miły, ale właśnie wróciłem z ryb i nie jestem w zbyt rewelacyjnym nastroju - otóż to przyłów przy szczupaku... mogę się mylić ale pewnie tak właśnie było. Fakt faktem - że to piękny, ciemno ubarwiony sandacz... Widać żerował na drobnicy blisko brzegu... Tak czy siak zadroszczę... :)
Ja byłem dzisiaj na Narwi - udało mi się wypłynąć łódką - wybrałem miejsce, w którym ostatnio padły piękne sandacze - czyli tzw. Dęby. Miałem nie jechać, ale sandacz Krzyśka zmobilizował mnie do tego wypadu... Wypłynąłem około 13.00, spłynąłem godzinę po zmroku... W drugim rzucie puknięcie na większą wersję Lunatica, białego, na 15 gramowej głowce 8/0. Nie zacięte. W trzeciem rzucie, znowu puknięcie, tym razem zacięte - sandaczyk 45 cm. Taki mały, a zeżarł całą przynętę... Na szczęście niezbyt inwazyjnie, więc śmignął z powrotem na żer jak opętany. Potem do szarówki nic, zero, nawet trącenia. Blisko zmroku, dziwne przytrzymanie w opadzie - na tą samą gumę co na początku. Zaciąłem i ... jakoś dziwnie - ryba daleko od łódki i od razu wyszła pod powierzchnię. Podczepiona. Sandaczyk znowu 45 cm. Zacięty przy brzuchu - ale na szczęście "za skórę" - więc szybko wrócił do wody. Zdziwiło mnie to podczepienie, bo nastąpiło z opadu - wydaje mi się - że podrostek chciał na początek przygnieść ofiarę.
W sumie spędziłem około 6 godzin na wodzie, łowiąc i lekko, i średnio i ciężko - tylko na duże gumy. Efekty jak widzicie mizerne bardzo. Zwalam na pogodę... a może na brak ryb... a może na brak farta...
Ja byłem dzisiaj na Narwi - udało mi się wypłynąć łódką - wybrałem miejsce, w którym ostatnio padły piękne sandacze - czyli tzw. Dęby. Miałem nie jechać, ale sandacz Krzyśka zmobilizował mnie do tego wypadu... Wypłynąłem około 13.00, spłynąłem godzinę po zmroku... W drugim rzucie puknięcie na większą wersję Lunatica, białego, na 15 gramowej głowce 8/0. Nie zacięte. W trzeciem rzucie, znowu puknięcie, tym razem zacięte - sandaczyk 45 cm. Taki mały, a zeżarł całą przynętę... Na szczęście niezbyt inwazyjnie, więc śmignął z powrotem na żer jak opętany. Potem do szarówki nic, zero, nawet trącenia. Blisko zmroku, dziwne przytrzymanie w opadzie - na tą samą gumę co na początku. Zaciąłem i ... jakoś dziwnie - ryba daleko od łódki i od razu wyszła pod powierzchnię. Podczepiona. Sandaczyk znowu 45 cm. Zacięty przy brzuchu - ale na szczęście "za skórę" - więc szybko wrócił do wody. Zdziwiło mnie to podczepienie, bo nastąpiło z opadu - wydaje mi się - że podrostek chciał na początek przygnieść ofiarę.
W sumie spędziłem około 6 godzin na wodzie, łowiąc i lekko, i średnio i ciężko - tylko na duże gumy. Efekty jak widzicie mizerne bardzo. Zwalam na pogodę... a może na brak ryb... a może na brak farta...
MO
26.10.2009 14:14 · Odpowiedź #4975
przepiękny gratuluję
Piękna bestia! Ciekawe ile takie cudeńko waży? Pytam z ciekawości bo znajomy z miesiąc temu na żywca z gruntu złowił 12cm większego ale też nie wiem jaka waga... hmmmm, kiedy w końcu ja złapie coś podobnego??:P
O tak ładny📷,ja w tym sezonie cienko stoię z sandaczem,max 50-ątki,sam nie wiem czego:bezradny:
@bysior
(edytowany 16 lat temu)
02.11.2009 06:59 · Odpowiedź #5078
To teraz trochę zjadę z długości :) Zegrzyński maluch z 11 metrów:
Zaloguj się aby dodać odpowiedź.