Krystek, ja też tam co nie co wiem, ale przy filarach jest zawsze duża szansa.... zresztą ja tylko z kotwicę ciągałem na łódce - nie wspominając o zalaniu tyłka wodą - bo cuma długa jak cholera a pokryta wodoszczelną warstwą raczej nie była :)
A poważniej, to już od długiego czasu jest ten przepis, że od budowli hydrologicznej wara - na 50 metrów. Zgadzam się i nie. Bo pod mostami w Pułtusku, jak ktoś by mi kazał płacić 50 pln za stanie przy filarze to bzdura dla mnie. Na Zegrzu jest inna bajka trochę, bo większy ruch. Na moście jak i pod. Więc niech będzie. Kwestia dyskusji i argumentów. Chociaż mój Tata stał na palikach pod mostem i dwa metry od niego wylądowała w wodzie trelinka.... nie trudno sobie wyobrazić co by było jakby trafiła w łódkę... Przestaję się mądrzyć. ;P
Zegrze jest dla mnie specyficzne, zreszta tak jak rozmawialiśmy na wyspie - wiesz, znajdziesz - łowisz. Albo nie. Nie znasz, nie znajdziesz - nie łowisz. Prosta matematyka :(