Szczupaki i bolenie łowimy od 1 maja
Wędkarstwo – ogólnie
Ja też zaostrzam sobie regulamin. Niewielu jest wędkarzy którzy zabiorą jedną rybę podczas całego sezonu wędkarskiego. Otrzymałem także ostrzeżenie od moderatora także kończę ten wątek ponieważ mam nadzieję zaistnieć jeszcze na ciekawie zapowiadającym się forum.
Gdzie wygodnie tak zaostrzysz, a gdzie trzeba to go złamiesz- słabe.
No takiego wejścia na forum to jeszcze nie mieliśmy, także już udało się zaistnieć tak, że ciężko będzie zmyć pierwsze wrażenie. Ja bym Cię na wspólne wędkowanie nie zaprosił, śmiem twierdzić, że nie tylko ja.
Aż nie chce się wierzyć, że to nie jest prowokacja.
A na poważnie:
O ile mnie pamięć nie myli to w prowincji Ontario było z regulaminem tak że w jednym dystrykcie szczupak zaczynał się 2-3 tygodnie wcześniej niż w innym, podobnie było z bassem czy z muskim. I nie chodziło o 2 czy 3tys. km ale o marne 200 czy 300. Myślę że gdzieś w rejonie Wrocławia szczupak czy boleń wytrze się 3-4 tygodnie wcześniej niż na Suwalszczyźnie a między Wisłą pod W-wą i Biebrzą k. Goniądza też będzie ze 2 tygodnie różnicy. Ale wiem - REGULAMIN rzecz święta, ale może nie dla każdego 😜 i Banan jest takim przypadkiem.
celowe poławianie ryb niewymiarowych i będących w okresie ochronnym BEZCENNE 🤪 🤪 🤪
miło NAM było powitać nowego kolegę ale też myślę że dalej to będziemy tylko "mile" wspominać :zlezkawoku: :zlezkawoku: :zlezkawoku: :zlezkawoku: :zlezkawoku: :zlezkawoku: :zlezkawoku:
gdzie jest ADMIN :krzyk: :krzyk: :krzyk: :krzyk: :krzyk: :krzyk: :krzyk: :krzyk: :krzyk: :krzyk: :krzyk: :krzyk:
a bym zapomniał: gdzie rybki poławia nasz były kolega @banan 🤔
Zachęcanie do kłusownictwa
14 dni odpoczynku
Ja będę pierwszy - Pawłówek, przelana główka, gość ze spiningiem i na oko 10cm woblerem - jak twierdził nawijał nową plecionkę i nic tak jej na szpuli nie ułoży jak wobler i właśnie zmienia przynętę na okoniową 😲. Nie był to człowiek "biedny" patrząc na sprzęt i wozidełko co go nad wodę przywiozło więc i pożywienia raczej nie potrzebował a łowił.
Coś więcej ma ktoś do napisania?, powiedzmy że to mój trzeci wypad nad wodę w przeciągu dwóch tygodni i dwukrotnie (bo raz była chu**** pogoda) spotykam kogoś kto moim zdaniem na okonki czy klenie się nie nastawia.
Na Szygówku spotykam znajomego, który rzekę ma na widoku przez okno - twierdzi, a ja nie śmiem wątpić w jego słowa, że spiningistów widzi codziennie ... .
Dla mnie ważne by nie przyjmować taktyki na zasadzie "skoro inni walą w ch*** to i ja będę bo do maja nic dla mnie nie zostanie...", bo strach pomyśleć co by było jakby wszyscy nagle się tak "przestawili"...
@Marcin i między innymi dla tego mamy jak mamy. Czyli gó*no nie ryby 😄
Dla mnie ważne by nie przyjmować taktyki na zasadzie "skoro inni walą w ch*** to i ja będę bo do maja nic dla mnie nie zostanie...", bo strach pomyśleć co by było jakby wszyscy nagle się tak "przestawili"...
A wiesz co moim zdaniem teraz będzie najgorsze, to że lada moment zrobi się bardzo ciepło (kwiecień), i nad wodę wyruszą już na stałe kleniowi spinningiści z 10cm woblerami. Na dniach tylko patrzeć jak z kobyłek spadną na tafle rzeki wszystkie pływadełka i w połowie kwietnia w zajdach łódki będą leżeć dwie żywcówki jak to miało miejsce przez ostatnie kilka lat nie licząc tylko zeszłego sezonu w którym był zakaz łowienia ze środków pływających - moim zdanie bardzo źle że tego zakazu nie ma nadal.
tak się wczoraj zastanawiałem nad wypowiedzią nowego kolegi oraz wcześniejszą wypowiedzią kolegi @łysy wąż na temat jego kolegów i doszedłem do wniosku że RAPR (Regulamin Amatorskiego Połowu Ryb) wcale nie jest taki ZŁY
niestety źli są wędkarze:
- bo celowo kaleczą ryby będące w okresie ochronnym, oczywiście w szczytnym celu - ochrony przed późniejszymi pseudo wędkarzami
- bo zabierają niewymiarowe ryby a później się chwalą że wypuśćli rybę dwa razy większą bo mięso by się zmarnowało
- bo inni tak robią więc dlaczego nie ja
- bo z gumami 7-10cm na główkach 20, 30gr polują na klenie
- bo z woblerami rozmiarów jak wyżej poławiają okonie i inne ryby które niestety nie mają okresu ochronnego
- bo już nie mam więcej argumentów
a wystarczy tylko przestrzegać RAPR i odrobina rozumu i jak by to mogło być piękniej
niestety są w społeczeństwie wędkarskim osoby NIEREFORMOWALNE i nawet gdybyśmy próbowali wytłumaczyć ŁOPATOLOGICZNIE to raczej nie odniesie to zamierzonego skutku :bezradny: :beczy: ;( :zalamka:
dlatego jedynym rozsądnym rozwiązaniem jest CAŁKOWITY ZAKAZ SPINNINGOWANIA NA WODACH NIZINNYCH w okresie 1styczeń-30kwiecień/31maj
dlatego jedynym rozsądnym rozwiązaniem jest CAŁKOWITY ZAKAZ SPINNINGOWANIA NA WODACH NIZINNYCH w okresie 1styczeń-30kwiecień/31maj
Toż Cię jazio/kleniowcy z błotem zmieszają. Mnie to zupełnie nie robi bo i tak jak na szczupaka to długi weekend z zasady odpuszczam a w tym roku to jak się pożegnamy z lodem pod koniec kwietnia to i szczupaka do końca maja wypadało by odpuścić.
Ale z tym 31 maja to przeginasz,zasadniczo sandacz w naszym klimacie (nie w tym roku) to w połowie maja jest po stosunku 😜
niestety źli są wędkarze.
a wystarczy tylko przestrzegać RAPR i odrobina rozumu i jak by to mogło być piękniej
niestety są w społeczeństwie wędkarskim osoby NIEREFORMOWALNE i nawet gdybyśmy próbowali wytłumaczyć ŁOPATOLOGICZNIE to raczej nie odniesie to zamierzonego skutku :bezradny: :beczy: ;( :zalamka:
dlatego jedynym rozsądnym rozwiązaniem jest CAŁKOWITY ZAKAZ SPINNINGOWANIA NA WODACH NIZINNYCH w okresie 1styczeń-30kwiecień/31maj
Radku, zgadzam się z Tobą, z tym co napisałeś, prawie w pełni. Problemem nie jest RAPR tylko wędkarze go stosujący lub nie stosujący.
RAPR jaki jest – każdy widzi. Ułomny, nie przystający do naszego słabego już rybostanu. Ale ma jedną wielką zaletę: JEST!!! Daje jakieś tam ramy obostrzeń…
W odniesieniu do starych wyjadaczy, tych niereformowalnych wędkarzy łamiących świadomie regulamin w jakiś sposób chyba już powoli obojętnieję. Ich trzeba wytępić, ale ciężko sposób znaleźć. Natomiast przerażające jest to, jak tak postępują młodzi ludzie, teoretycznie przyszłość wędkarstwa, do tego będący w przekonaniu, że są etyczni i porządni - tego nie chcę akceptować. Stawianie sprawy, o czym już pisałem, że skoro wszystko wypuszczam to wszystko mi wolno - to jest naprawdę tragiczne usprawiedliwianie czynów haniebnych!!!
Natomiast zakaz spinningowania w marcu czy kwietniu? Dla mnie nic prostszego, odmówię sobie tych dwóch – trzech wyjść nad wodę, wszak na wiosnę częściej skupiam się na feederku czy spławiku. Ale jednak jestem przeciw! Bo nad wodami i tak się wtedy nic nie zmieni. Ci co teraz to olewają – olewać będą! Wymyślą wytłumaczenia takie same jak teraz lub jeszcze bardziej pokrętne! Bo tak jak odcinają w ostatniej chwili te wielkie kotwice z ołowiem podczas szarpania – tak teraz by odcinali duże gumy i udawali, że zerwali zestaw gruntowy… Bo ich świadomość i poziom etyki pozostaną przecież bez zmian!!! I przy takim modelu ochrony naszych wód jaki jest (oczywiście z wielkim szacunkiem dla wszystkich strażników poświęcających swój czas) – byłby to kolejny martwy punkt w regulaminie…
Zakazem połowu wiosną na spinning „załatwiono by” tych porządnych, normalnych wędkarzy, którzy chcą połowić kleni i jazi w tej pięknej porze roku jaką jest wiosna! Czyli znowu ukarano by nie tych co trzeba. Czy na pewno o to nam chodzi?
Zakazem połowu wiosną na spinning „załatwiono by” tych porządnych, normalnych wędkarzy, którzy chcą połowić kleni i jazi w tej pięknej porze roku jaką jest wiosna! Czyli znowu ukarano by nie tych co trzeba. Czy na pewno o to nam chodzi?
Z tego co mi wiadomo, to zarówno jazie jak i klenie też się trą na wiosnę więc czemu nie dać spokoju całemu pogłowiu ryb w naszych wodach. Nie wspominając o okoniach.
Zakaz takiego wędkowania powinien dotyczyć wszystkich - jota w jotę. Wtedy każdy kto nad wodą z wędką byłby traktowany tak samo. Nie byłoby niedomówień, że on to grunt sprawdza, że to, że tamto.
Albo chcemy wszyscy, żeby było dobrze, albo przestańmy rozdzielać na mniej i więcej szkodzących w środowisku wodnym. Sezon od maja do końca grudnia jest naprawdę jedynym minimum, jakie powinno być.
Ale mamy określone realia, w nich żyjemy. Lepiej robić małe kroczki, ale skuteczne niż wielki krok milowy, który nie zmieni niczego.
Bo według tego co napisałeś - trzeba by zabronić połowu z lodu... Da się? Nie da się!!!
Pozdrawiam,
Kuba
Zmiana mentalności i edukacja to niestety żmudna praca u podstaw, ale dla mnie to jedyna droga.
...Chociaż nie pogniewałbym się jeśli za zabieranie niewymiarków czy nadkomplet groziłaby nieuchronna grzywna 1000zł a nie 100 :)
Strażnika powinno się rekrutować z wioski leżącej nad wodą. Strażnikowi daje się konia z siodłem, koń jest dzierżawiony od gospodarza lub ze stadniny, więc kosztuje 200-300 zł miesięcznie - mniej niż samochód[/align]. Strażnik na koniu za 8 godzin pracy może pokazać się setkom wędkarzy i skontrolować 20-30. A to już wystarczy, aby ludzie czuli respekt. Każdy strażnik za złapanego kłusownika dostaje premię pieniężną. Każdy wędkarz za udział w złapaniu kłusownika dostaje bezpłatne wędkowanie na rok. Kłusownik dożywotnio traci członkostwo lub prawo starania się o członkostwo PZW.
Ja bardzo chętnie wpłacę 5 zł więcej na rok, aby PZW podjęło taką walkę z kłusownictwem, policzmy: 5 zł x 600 000 = 3000 000 zł więcej na walkę. A przecież 5 zł to nawet za mało na paczkę papierosów.
Panowie, wszystko jest możliwe, tylko PZW nie chce.
Trzeba pamiętać, że kłusownikiem jest człowiek-złodziej. A złodziejstwo to nie mentalność, ale psychika, więc nie ma co liczyć na nawrócenie w duchu pokojowym. Nie piszę o złodziejstwie wywołanym biedą - to innego rodzaju zjawisko.
pozdrawiam
Kłusownik dożywotnio traci członkostwo lub prawo starania się o członkostwo PZW.
Taką karę większość kłusowników by pewnie przebolała :)
Myślę, że każdy z nas powinien być strażnikiem i zwracać uwagę na to co robią inni.
Za każdym razem jak widzę „miejscowego” ze spinningiem i żywcówką na łódce (a jest to dosyć nagminne), to podchodzę. Pytam grzecznie czy może przepisy ostatnio się zmieniły, bo nie wiedziałem, że tak można!? Większość z nich oczywiście „pyszczy” ale jak wyjmuję telefon i mówię, że dzwonię do PSR to większość odpuszcza i zwija jedną wędkę. Zapewne tylko do momentu kiedy odejdę dalej. Ale działa i każdy z nas powinien patrzeć innym KOLEGOM na ręce. Kiedy taki „rybak” bo nie wędkarz będzie za każdym razem upominany, i w końcu ukarany (podnieść stawki mandatów) pewnie w któryś momencie odpuści to spływanie z żywcem albo spin + spławik. . Realia są jakie są i pewnie niestety długo nic się nie zmieni (chodzi o PZW), więc róbmy zamiast pisać na forum. Działajmy nad wodą nie w Internecie.
"Świat lubi porządek, a dupa bat". My Polacy jesteśmy najlepszym tego przykładem.
I tu leży pies pogrzebany - celna uwaga.
Niedowiarkom chcę uzmysłowić, że w każdej wiosce nad rzeką znajdzie się kilku chętnych i uczciwych do wykonywania pracy strażnika wędkarskiego, za pieniądze. To nie jest prawdą, że całe wioski kłusują.
To co proponuję, nie jest aż takim nierealnym rozwiązaniem. Model zatrudniania strażnika ze wsi znad wody był praktykowany przez Towarzystwa Wędkarskie w okresie międzywojennym, a także przez panów feudalnych jako strażnicy wód, strażnicy leśni itd.
I o dziwo, nawet przez PZW - strażnicy odcinka specjalnego na Sanie w Bieszczadach, to chłopaki mieszkający nad wodą, we wioskach. I to jest jeszcze jeden przykład na to, że nie gadam od rzeczy, mówiąc o takich rozwiązaniach. Jakoś PZW Krosno i PZW New Sącz potrafią upilnować swoje OS, czyli odcinki specjalne. Tam strażnicy zaglądają raz na godzinę. Natomiast na inne wody nie mają albo czasu, albo pieniędzy na paliwo, albo chęci i bóg wie, czego jeszcze im brakuje. W każdym razie widać czarno na białym, że jeśli PZW chce, to potrafi upilnować rybostan.
A co do strażnika na koniu - koń to najlepsza forma patrolowania. Korzystają z tego policjanci amerykańscy, polscy, angielscy, australijscy. A do patrolowania brzegów dzikiej rzeki koń nadaje się idealnie - zapytajcie o to kowbojów pracujących przy wypasie i spędzie bydła. Nie wiem, dlaczego kolega Artur mnie wyśmiał. Obecnie jest wiele stadnin, które wynajmują konie że tak powiem "zużyte" sportowo za niewielką opłatą.
Fajne to powiedzenie...!!
Zaloguj się aby dodać odpowiedź.