Oczywiście zabierać szczupaka i bolenia 30 kwietnia nie będzie można, ale porzucać za nimi..... wiadomo, to już długi weekend majowy!
No właśnie, tu rodzi się dylemat natury prawno-etycznej. Jeśli jakiś wędkarz sobie porzuca, bo przecież "ryby z kalendarza nie korzystają", bo "to sobota długiego weekendu", to czy rozumując w ten sposób, ów wędkarz nie mógłby dać sobie podobnego przyzwolenia dwa tygodnie wcześniej? Bo przecież "marzec był ciepły, i szczupaki pewnie już wytarte", bo "i tak ryby wypuszczam", bo "stosuję haki bezzadziorowe".
Inny wędkarz, powie "dura lex sed lex", i mimo wyraźnego żerowania bolenia dnia 30-go kwietnia, swoją przynętę poda mu dopiero 1-go maja. A przecież może się tak zdarzyć, że tarło się opóźni i 5-go maja ryby będą się tak samo nie nadawały do łowienia jak 15-go i 30-go kwietnia..
Może w takich sytuacjach, gdzie prawo jest po to, żeby chronić przyrodę, dać jej szansę na regeneracje, najlepiej kierować się rozsądkiem i obserwacją? Ryby wypuszczać, ale nastawiać się na nie tylko wtedy, gdy już są po tarle. Tylko jak to ustalić, że są wytarte?..
Jakie są wasze przemyślenia w tym temacie?