Czytając tak liczne pochwały dla organizatorów i kuchmistrzów, widzę że pewnie jestem jedynym rozczarowanym uczestnikiem tego spotkania… Tak, tak - rozczarowanym… Że mnie to w dużej mierze ominęło… Bo te parę godzin, które spędziłem z Wami było zapewne tylko namiastką tego co mógłbym przeżyć na pełnym dystansie Pucharu...:)
Byłem na wielu shrapowych spotkaniach więc wiem, że prawdziwe życie pucharowo-zlotowe zaczyna się dopiero po południu. Powroty z wędkownia, wymiana informacji, ogłoszenie wyników, tęskne spojrzenia na skwierczące na grillu lub ognisku specjały, długie potem rozmowy przy konsumpcji, plany spotkaniowe na najbliższy czas… Znam to dobrze – tym bardzie mi żal, że nie mogłem być tego świadkiem i uczestnikiem…🤪
Bysiorku – rano sam to widziałem, a jak czytam komentarze to się tylko w tym utwierdzam. Ogarnąłeś to wspaniale, zorganizowałeś kolejną świetną imprezę dla Drakersów. Chwała Tobie i oczywiście osobom, które Tobie w tym pomagały… Brawo👏👏👏!
Drakersi jak zawsze dołożyli od siebie doskonałą atmosferę, która nijak się ma do ogólnie pojętych zachowań na normalnych zawodach. Brak presji na wynik, brak biegania po brzegu, brak pośpiechu, zachowania fair play, mnóstwo uśmiechu i radości.
Wszystko to czyni zloty i puchary (czyli ogólnie spotkania) pod egidą Portalu Shrap-Drakers WYJĄTKOWYMI!!!🎉😏👏:kwiatek:👋🎉
A teraz pozostaje nam czekać najpierw na relację a potem… z równą niecierpliwością na następne spotkania Drakersów…:)
PS. Oczywiście gratuluję tym, którzy połazili z wędkami po Narwi, ze szczególnym uwzględnieniem laureatów Pucharu. No i cieszę się niezmiernie, że największego bolenia z Narwi złowił wędkarz z innej Pięknej Rzeki, nawet jeżeli jest to wędkarz lewobrzeżny…;):)👋