Już na samym wstępie, bo podczas podróży w tamtą stronę swoje oblicze pokazała przyroda dając możliwośc obserwowania dużego zlotowiska żurawi. Do tego te jesienne kolory. Były bajkowe. Tam już w pełni widać polską złotą jesień. Wszechobecne odcienie zieleni, żółci i czerwieni. Ech 🎵.
Przepiękne doznania podczas codziennych wypłynięć na jezioro potęgowała pogoda, która przez cały tydzień była wprost wyśmienita!. Ranek rześki, dzień słoneczny, bezwietrzny i ciepły, a wieczór chłodny. Właśnie te chłodne wieczory sprawiały, iż swój coroczny rytułał rozpoczęły jelenie. Takich potężnych porykiwań jak w tym roku nie słyszałem wcześniej. Razem z bratem i kolegą wybralismy się daleko za wieś pod las, na wysoki pagórek skąd do późnych godzin nocnych słuchaliśmy rykowiska. Noce były bezchmurne, a księżycowa poświata ( była pełnia) rozświetlała okolicę tak mocno, iż wszystko widać było jak na dłoni.
No a wędkarsko? Cóż. Człowiek szukający w wędkarstwie ryb jedynie jako dopełnienia całości kontaktu z przyrodą nigdy nie może być niezadowolony ;). Połowiliśmy , a jakże 😎 😏 😎. Największy szczupak, jakiego złowił kolega miał 95cm i był niewątpliwą okrasą tego wyjazdu, jako że został złowiony w ostanim wypłynięciu już w dzien wyjazdu.
Ech już mi tęskno do tamtych widoków. Póki co zerkać będę na nie przeglądając w zimowe wieczory wędkarski album
Pozdrawiam