Gratuluję!!! 👏
W tegoroczną majówkę byłem ze Szwagrem nad Bugiem na wysokości miejscowości Brańszczyk, w sumie nie znam innych odcinków tej rzeki, ale ten podoba mi się bardzo, rzeka mocno meandruje, są naturalne główki, wiszące nad wodą drzewa, wysokie burty - bardzo fajne miejsce, polecam.
Trzeba niestety przyznać, że po wiosennych rozlewiskach pozostała masa komarów, muszek i wszelkiego typu paskudztwa wiec dobry preparat jest obowiązkowy, bo nie dacie rady inaczej ;) Na tym odcinku polecam też spodniobuty, po rozlewiskach pozostały jeszcze spore zatoczki które głęboko wgryzają się w brzeg i żeby nie nadrabiać kilometrów trzeba je sforsować, nie są głębokie, ale kalosze były za krótkie ;)
Byliśmy rano i wieczorem, cały czas grasował Boleń i on też był celem naszych rzutów, próbowaliśmy na wszystkie znane i mniej znane sposoby ale nie dał się skusić - żaden z nas nie jest ekspertem od połowu tej ryby, a Rapa jakby to czuła i grała nam złośliwie na nosie waląc nam pod samymi nogami - myślałem że wyjdę z siebie :krzyk:
Za którymś rzutem na 6 cm płytko pracujący wobler w kształcie krąpia powiedzmy poczułem mocne walnięcie mniej więcej 10 metrów od brzegu, zaciąłem i poczułem wyrywający się ciężar, krzyknąłem tylko do Kuby żeby przyszedł z podbierakiem, później był gwizd hamulca ;) odjazd na kolejne 10 metrów mniej więcej, dokręciłem hamulec (plecionka 0,18 więc się nie obawiałem) i dociągnąłem rybę pod brzeg, niestety musiałem trochę siłowo, bo z prawej strony miałem zwalone drzewo, mniej więcej 1,5 metra od brzegu ryba wyskoczyła nad wodę i zrobiła zwrot potrząchając pyskiem i w tym momencie usłyszałem tylko świst woblera koło ucha - to był Sandacz, wg nas miał ok 60-70 cm :bezradny:
Innych doświadczeń z Bugiem nie mam, ale chętnie wybrałbym się kiedyś tam na Bolenia z kimś kto ma o tym pojęcie.