Gnojno.....
Jedyna w swoim rodzaju woda na Mazowszu.
Jak pierwszy raz przepłynąłem po tej wodzie z echosondą to nie mogłem oderwać oczu od ekranu. I nie chodzi mi o ryby, ale o dno, jego ukształtowanie. Doły, górki, trafiłem nawet 11 m!!!
Bardzo lubię tam zajrzeć, ale raczej nie w weekend i nie w listopadzie ani grudniu. Bo wtedy tam jest kocioł nie z tej ziemi. Mnóstwo ludzi, kilka zorganizowanych zawodów, masakra!!!
Ale, Robson, masz rację. Ta woda umiera.
Nie wiem jak tam jest z kłusownictwem sieciowym, ale myślę, że ta woda jest doskonałym przykładem jak wędkarze sami mogą zniszczyć wodę. Z pomocą PZW oczywiście. Przecież ta woda jest jakby wymarzona do tego, żeby ją chronić. Owszem, jest zakaz połowu w kwietniu i maju. Brawo! Ale jakby tak jeszcze w listopadzie, a przynajmniej grudniu, kiedy z betonów wyciągane są na "spinning" leszcze i liny. Wymiar ochronny dla okonia na szczęście jest na całym Mazowszu, ale jakby tak jeszcze limit ilościowy chociaż na Gnojnie. I to byłoby do upilnowania bo będąc w 2008 r. kilka razy na Gnojnie każdorazowo byłem kontrolowany!!! Ale tylko w dni powszednie. W weekend nigdy!
A dla tych co nie znają tej wody w dziale Krajobrazy wrzucę kilka fotek z letniego poranka.