Ludzi z samego rana nawet sporo, ale dośc szybko się rozpierzchli.
Pogoda bardzo jesienna, mglisto, chłodno, słaby pn-wsch wiaterek.
Rybki żerowały bardzo chimerycznie, ale to właśnie w okoniu lubię najbardziej.
Mi udało się wytropić kilka ich stadek. Potrenowałem z dobrym skutkiem "grubego" troczka.
Później, dla odmiany, do twisterków piąteczek doczepiałem normalne główki 2-4 gram.
I tu niespodzianka, oprócz okonków kilka szczupaczków się trafiło po płyciznach.
Nieogromne, największy 56 cm, ale na moim mikrosiku szalały jak smoki!
Czyli kolejny fajny dzień nad wodą.