No i znowu sobota, tym razem wybrałem się nad wodę z krótkim spinningiem,
wbrew pozorom w północnozachodniej części jeziora jest parę miejsc gdzie
można takim porzucać, dochodzi jeszcze do tego parę pomostów, z których
też można kilka razy machnąć.
Na pomosty raczej nie liczyłem byłem pewny, że będą pod wodą.
Po południ zapowiadali deszcz, więc żeby obskoczyć zaplanowane miejsca nad jezioro
pojechałem rano.
Oczywiście poziom wody w jeziorze podniósł się znowu o jakieś 10 cm, (dlaczego tak
się dzieje, że choć jezioro Kamica nie jest jeziorem zaporowym to poziom wody ma w
nim wahania nawet do 60 cm).
Nad jeziorem zrobiło się jeszcze bardziej łyso jak tydzień prędzej,
wiadomo to już późna jesień.
Tym razem było też paru wędkarzy, po drugiej stronie północnej zatoki dwóch wędkarzy
łowiło na żywca lub spławik, ja szedłem śladem dwóch młodych spinningistów, którzy
zapewne wybrali podobną trasę jak ja.
Niestety (dla nich) założyli nieodpowiednie ubranie, a zwłaszcza obuwie, trampki i już
wiedziałem, że szybko odpadną.
Wyprzedziłem ich za zalaną plażą na półwyspie przy strumieniu, więc do wyspy mogłem
najpierw ja obłowić wodę, dalej w takim obuwiu nie miel szans.
Żeby trafić na następne dogodne miejsca do spinningowania trzeba przejść jakieś 300 m
błotnistą ścieżką nad jeziorem.
Ja zaplanowałem dojść, co najmniej do zalanego pomostu z ławką.
Cdn.
wbrew pozorom w północnozachodniej części jeziora jest parę miejsc gdzie
można takim porzucać, dochodzi jeszcze do tego parę pomostów, z których
też można kilka razy machnąć.
Na pomosty raczej nie liczyłem byłem pewny, że będą pod wodą.
Po południ zapowiadali deszcz, więc żeby obskoczyć zaplanowane miejsca nad jezioro
pojechałem rano.
Oczywiście poziom wody w jeziorze podniósł się znowu o jakieś 10 cm, (dlaczego tak
się dzieje, że choć jezioro Kamica nie jest jeziorem zaporowym to poziom wody ma w
nim wahania nawet do 60 cm).
Nad jeziorem zrobiło się jeszcze bardziej łyso jak tydzień prędzej,
wiadomo to już późna jesień.
Tym razem było też paru wędkarzy, po drugiej stronie północnej zatoki dwóch wędkarzy
łowiło na żywca lub spławik, ja szedłem śladem dwóch młodych spinningistów, którzy
zapewne wybrali podobną trasę jak ja.
Niestety (dla nich) założyli nieodpowiednie ubranie, a zwłaszcza obuwie, trampki i już
wiedziałem, że szybko odpadną.
Wyprzedziłem ich za zalaną plażą na półwyspie przy strumieniu, więc do wyspy mogłem
najpierw ja obłowić wodę, dalej w takim obuwiu nie miel szans.
Żeby trafić na następne dogodne miejsca do spinningowania trzeba przejść jakieś 300 m
błotnistą ścieżką nad jeziorem.
Ja zaplanowałem dojść, co najmniej do zalanego pomostu z ławką.
Cdn.