Pisałem już wcześniej, że drewniany pomost był świetnym miejscem dla wędkarzy,
tu prawie zawsze można było spotkać wędkujących, był wprost idealny do wędkarstwa
gruntowego, spławikowego, był nawet oblegany przez spinningistów.
Tu zawsze było zanęcone, brały wszystkie ryby występujące w tym jeziorze, tu właśnie
złowiłem największego leszcza i właśnie tu zacząłem wypuszczać ryby, a powód był prosty,
łowiłem ich tak dużo, że nie wiedziałem, co z nimi robić.
Na drewnianym pomoście spędziłem wiele dni zwłaszcza w sezonach 1996, 98, 99, 2000 i
2001 w tych latach pracowałem o rzut beretem od tego pomostu, mogłem wędkować w
pracy, właśnie w pracy, oczywiście nie zawsze się dało, ale kiedy pogoda była trochę gorsza
to miałem mniej obowiązków, oczywiście i mniej pieniędzy, niebyło klienta niebyło kasy, były ryby.
Tych parę lat wystarczyło żebym zakochał się w jeziorze Kamica (Kamienica).
Owszem znałem te jezioro prędzej, w latach 80 spędziłem tu urlop pod namiotem,
później był też parę wypadów do domków kempingowych. Na początku lat 90 prawie
kupiłem jeden z kontenerowych domków nad jeziorem, zrezygnowałem po jednej nocy,
komary wygrały.
Sporadycznie przyjeżdżałem też prędzej, kiedy w miejscu drewnianego pomostu były
dwa baseny pływające, ale kiedy to było już nie bardzo pamiętam.
Kiedyś nad jeziorem można było bez problemu wypożyczyć łódkę, przyszedł jednak czas,
kiedy wypożyczalni zaczęły przynosić coraz mniejsze dochody i zniknęły.
Na zdjęciach pływające pomosty, zdjęcia z 5 czerwca i 23 grudnia 2015 roku.